otrzeźwienie.

2002-06-28 Dzwoniłam dzisiaj do Szczecina. Po godzinie przysłali mi mailem kwestionariusz zgłoszeniowy do programu badań genetycznych w grupie osób o podwyższonym ryzyku dziedzicznego zachorowania na raka.Musiałam się długo naprosić, żeby K. przez telefon odpowiedział na wszystkie pytania ankiety. Ma do mnie anielską cierpliwość.

genetyka, genetyka, złowieszcza logika

2002-06-24 Badania wykazują, że za występowanie nowotworów  w dużej mierze odpowiadają predyspozycje genetyczne” Wystarczyło jedno zdanie, by w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Natychmiastowy telefon do K. i pytanie-armata: – Na co zmarli bracia Twojego ojca? Chwila milczenia. – Na raka… * * * Ojciec i jego bracia. Geny. Nieuchronność? Wyrok?

cogito ergo homo delirius sum.

2002-06-23 Myślenie. Myślenie ma kolosalną przyszłość. Myślenie wytycza nowe szlaki. Myślenie otwiera nowe horyzonty. Myślenie krzepi. Moje myślenie. Moje myślenie zazwyczaj przeradza się w obsesję. Moje myślenie wytycza nowe szlaki paranoi. Moje myślenie otwiera nowe horyzonty absurdu. Moje myślenie to udręka.

nie myśl tyle, bo cię zjedzą motyle.

2002-06-22 Moja głowa bez przerwy kombinuje, tworzy dziwaczne konfiguracje myśli, które doprowadzają mnie do obłędu. Głowa sabotażystka. Aktualnie lubi straszyć mnie rakiem w różnych postaciach – jak natrętna piosenka przyczepiają się do mnie łacińskie nazwy poszczególnych nowotworów, obrazy zaatakowanych tkanek, diagnozy lekarskie nie dające już żadnej nadziei, ból, śmierć, pogrzeb, …

hokus-pokus

2002-06-21 Jakiś dziwny zbieg okoliczności – w radio i TV cały czas nadają audycje o nowotworach. A może to moje wyczulenie/przeczulenie na tę tematykę sprawia, że mam selektywną percepcję rzeczywistości i wyławiam wyłącznie takie informacje? Bo chyba mój mózg w swej perfidii nie posunął się do tego, by generować fantomy …

przeczekać.

2002-06-20 próbuję jeść. ale nawet jabłko z trudem przechodzi mi przez gardło. Chcę zobaczyć K. Nie wiem co mi jest. Z trudem się poruszam, wszystko jest spowolnione. Nie, nic mnie nie boli. Brak mi jakiejś siły psychicznej, która napędza mózg i zawiaduje wszystkimi funkcjami organizmu. Czuję się jak marionetka, a w zasadzie to w …

bezgłos.

2002-06-18   H. Poświatowska „Koniugacja” ja minę ty miniesz on minie mijamy mijajmy woda liście umyła olszynie nad wodą olszyna czerwona zmarzła moknie mijam mijasz mija a zawsze tak samotnie minąłeś minęła już nas nie ma a ten szum wyżej to wiatr on tak będzie jeszcze wieczność wiał nad nami …

kopanie w zamknięte drzwi.

2002-06-17 dziś pogrzeb jego ojca. nie będzie mnie tam. Nie mogę nawet zadzwonić, bo jego matka sobie nie życzy. K. dzwoni rzadko i po kryjomu, gdy matka śpi. Krzyczy na mnie, gdy płaczę, gdy mówię, że się o niego boję. Zmienił się, nie poznaję go. Nie okazuje żadnych uczuć, choć wiem, że bardzo …

bezradność.

2002-06-16 No co? Co ja mogę? zadzwonić i powiedzieć: „tak mi przykro, że Twój ojciec nie żyje”? trzymać Go za rękę i powtarzać, że wszystko będzie dobrze? mówić jak bardzo Go kocham? a może pojechać tam i (mimo wściekłości ze strony jego matki ) próbować objąć to żałobne rozedrganie? wystąpić w czarnej sukience …