amarcord

2003-03-01 Niechcący pomieszałam imovane z winem. Oczywiście, nie usnęłam, za to u mnie pod stołem rozpoczęły się przygotowania do jakiegoś przyjęcia. Mnóstwo ludzi, jakaś rodzina, wszyscy krzyczą i machają rękami jak w ‚Amarcordzie’ Felliniego. Tyle że moja wizyjna rodzinka jest jakaś skandynawska. Całą wizję podstołową widziałam w kolorach sepii – …