To nie był sen

ale raczej „widziadło przedsenne”. Czarna, połyskująca bryła czegoś, co roboczo nazwałam „kamieniem z gwiazd”, zamajaczyła się przed moimi oczami, a raczej pod na wpół przymkniętymi powiekami. Leżała na białym, kwadratowym talerzu z porcelany, takim na jakim serwowane jest sushi (nigdy w życiu nie jadłam prawdziwego sushi, ale jeśli jest serwowane …

dziwniej.

Nie jadłam śniadania, nie jadłam obiadu, wypiłam kilka herbat. Przed chwilą, gdy kroiłam makowiec, a on się strasznie i złośliwie kruszył, a ja w pośpiechu (czemu w pospiechu?) zjadałam te kawałki, kawałeczki, okruchy, pomagając sobie paluchami na linii talerz-przestrzeń-usta (palce w buzi, pięciolatka!), to wtedy… zrobiło mi się strasznie żal …

Bądź odważna w punkcie G

Hym, ja nie wiem, co to znaczy (choć domyślam się… mrrr…;>), ale ta wymowna fraza (wręcz – sentencja!) przyśniła mi się dziś nad ranem! Niniejszym ogłaszam, że poszukiwani są interpretatorzy i egzegeci (a raczej – INTERPRETATORKI i EGZEGETKI) tej gnostyckiej niemalże formuły. BĄDŹ ODWAŻNA W PUNKCIE G 2003-12-26

pisze dzis obsesyjnie, kompulsywnie, niezdrowo i nadmiernie

tak jakbym wymiotowała. nie patrze na syntaxe i inne perwersje, które zazwyczaj mnie kręcą. dzis połykam litery, przewracam sie o najprostsze słowa, zawadzam rękoma o znaki diakrytyczne. mam gdzies. mam gdzies to, jak pisze. gdzies mam to coś, co powinnam zwymiotować, czego powinnam sie pozbyć. gdzie? PS. z serii pytań …

kochany pamiętniczku

minęło raptem kilka godzin od mojego ostatniego wpisu. tak, wiem ze atmosfera przedswiateczna i tak zwana ludzkość w obłędzie, ale mnie to nie dotyczy. nie żebym z ludzkościa mieć do czynienia nie chciała, bynajmniej, a nawet wrecz przeciwnie – bardzo bym chciała, ale że mi jakoś nie wychodzi, przeto jest …

zastanawiam się.

co prawda rzadko mi sie to zdarza i zazwyczaj po-nie-w-czasie, ale tym razem ulotna chwila refleksji meczy mnie nieustatnie od prawie dwóch dni… (a swinie to podobno…, słyszeliscie o tym?!) mniejsza o to. koniec roku sie zbliza, o ile dobrze widze. Wypadałoby pozamiatać kąty, powymiatac spod dywanu te wszystkie wstydliwie …

chcę ją poprosić, by spędziła dziś ze mną cały dzień.

a przynajmniej większą część tego dnia. To zbrodnia, że kiedy czujemy lęk chcemy kogos mocno trzymać za rekę? Kogoś, kogo tak samo boimy sie, jak wszystkich „innych”. Znów zaczęłam bać się ludzi. Ludzi, których nie powinnam się bać, którzy tak naprawdę nic mi nie zrobią, bo zrobić nie mogą, a …