smutek tropików

był juz wieczór, kiedy wyszłam z pracy. gorąco, duszno i przedburzowo. nie chciałam jeszcze wracać do domu, przepakować się z jednego pudełka w drugie. poszłam więc na spacer. ulicami, chodnikami. stąpałam po resztkach upalnego dnia – gdzieniegdzie asfalt był jeszcze miękki, starannie odciskałam w nim ślady swoich stóp na dowód, …

dziewczynka znikąd.

to, że telefon na moim biurku dzwoni prawie bez przerwy, to już właściwie standard. przeważnie dzwonią ważni/poważni ludzie z ważnymi/poważnymi sprawami/informacjami/wydarzeniami. ale – jako że wyjątki potwierdzają regułę – czasem rozmawiam z kompletnymi wariatami. niepostrzeżenie wciagają mnie wtedy w swoje kuriozalne czasoprzestrzenie i tak przez kilka minut dryfujemy sobie na …

polska, mieszkam w polsce

zanim zdążylismy się zorientować, ktoś podpieprzył nam państwo. nie wiem dokładnie, w którym momencie, może wtedy, gdy – w przeciwieństwie do szwadronów babć wracających z niedzielnej mszy – nie chciało nam się któryś z kolei raz iść i wrzucić kartkę do odpowiedniej skrzynki, czy wtedy, gdy z poczuciem wyższości prychaliśmy, …

modlitwa dziękczynna z wymówką

Nie uczyniłeś mnie ślepym Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie garbatym Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem Dzięki Ci za to Panie Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem hermafrodytą koniem mchem ani niczym z …

confessions on a desktop

ostatnio coraz więcej czasu spędzam w pracy. i, o dziwo, nie odczuwam tego jako smutny obowiązek i udrękę. może jestem chora, a może trafiło mi się – jak ślepej kurze ziarno – miejsce zupełnie inne od wszystkiego, z czym do tej pory miałam (wątpliwą lub nie) przyjemność się zetknąć. marka, …