pozamiatać wszystkie kąty

i zacząć od nowa.   nie mogę spać, więc siedzę. siedzę, jem macę i wzruszam się niemiłosiernie, słuchając duetu z 1973 roku. dalida & alain delon. „paroles, paroles”. to jest zajebiście piękna piosenka. naprawdę. Caramels, bonbons et chocolats Merci, pas pour moi Mais tu peux bien les offrir à une …

welcome to the past perfect

jako że wiatr grudniowy zwyobracał mię był na wszystkie strony i to w dodatku na ulicy, przeto z niekłamaną radością wróciłam do mego pudełka-na-końcu świata i zamknęłam się w nim. zamknęłam się terytorialnie (na zasuwkę) i mentalnie (w sobie). nie dobijać się, bo nie otworzę. postanowiłam, że długie zimowe wieczory …

tricks/tracks

powoli prostuję wszystkie stare ścieżki i wyznaczam nowe. te, jak zwykle, opłotkami i przez chaszcze. bo nadal boję się ruchliwych autostrad i zatłoczonych chodników. ale wiem, że w końcu dotrę tam, gdzie chcę. choć pewnie zajmie mi to duzo więcej czasu. ale nie szkodzi. przecież nigdzie sie nie spieszę. być …

przeczekiwanie

wyniki miały być dziś po południu. ale nie odebrałam ich. może jutro. nawet perspektywa kawy z apeiro nie wyciagnęła mnie z domu. cały dzień spędziłam „pod stołem”. nie wyjdę. nie wyjdę. ps.  pstryk! i znik. (czyli – znowu poszłam szukać bardziej pojemnej formy)      

trzymaj się, zaz

przecież nie z takich rzeczy wychodziłaś cało. baa-czność! wykonać, odmaszerować. apdejt z 22.45: [po butelce różowego wina] mojemu ciału nie może się przytrafić nic złego.