kalkulacje. koniugacje. koniunkcje.

mimo poniesionych strat, mimo wysokich kosztów własnych ten rok doprowadził mnie do kilku udanych transakcji i w sumie imponujących zysków. teraz jestem spokojna. przestałam grać na giełdzie. nie miotają mną hossy i bessy. ulokowałam wszystko na wysoko oprocentowanej lokacie długoterminowej. komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl

zdziczenie obyczajów świątecznych

kolędy kolędami, ale prawdziwie świątecznie poczułam się dopiero wtedy, kiedy cioteczna siostra puściła z kompa „last christmas” duetu wham. i tak jak generalnie _nie_śpiewam_ w czasie świąt i innych uroczystości – tak „last christmas” odśpiewałam sobie pod nosem niemal w całości. to sie nazywa poprawność polityczna. albo degrengolada mentalna. komentarze …

xmas.

jedzcie, pijcie, a pod stoły nie spadajcie. i niech się Wam wszystko spełnia :)                                     komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl                           …

I hate you, don’t leave me. I love you, don’t touch me.

pewna izraelska blogerka stwierdziła, że prawdziwy bloger zamyka/hasłuje/kasuje bloga naprawdę wiele, wiele razy (często z hukiem i resztą efektów specjalnych), ale i tak zawsze do niego wraca/odhasłowuje/otwiera. niniejszym muszę przyznać jej rację. niniejszym również zdejmuję hasło. (acha, gdyby znów zdarzyło mi się zamknąć ten bajzel, to klucz dostępu pozostanie bez …

fastryga.

jestem idealnie przewidywalna. działam według utartych schematów i dawno wytyczonych ścieżek. dzięki temu wiem co robię i łukiem szerokim omijam wszelkie niespodzianki. i tak o – realizację zlecenia rozpoczynam w wieczór poprzedzający dedlajn, a następnie przez kilka godzin dłubię w nosie i marudzę, by potem w pośpiechu – z głową …

dżdżownica.

dziś wieczorem minie 10 lat. dekada pracowitego wymazywania ze świadomości. już prawie umiem nie pamiętać. a jeśli nawet dopada mnie jakiś przebłysk, nie tracę już oddechu. nie dostaję też drgawek na dźwięk dzwonka nokii, znów mogę jeść oliwki i słuchać do upadłego ‚evidence’. zresetowałam się. zreanimowałam się. zregenerowałam się. wszystko …

when things go wrong, don’t go with them.

ponieważ bardzo-ale-to-bardzo zmęczyłam się dzisiejszym trwonieniem i rozpierdalaniem czasu (z tego wszystkiego zaczęłam nawet – o zgrozo! – pisać blogusia i układać skarpetki w pary), myślę że bez zbędnych wyrzutów sumienia mogę się już udać na spoczynek. jestem z siebie tak makabrycznie zadowolona, że jeszcze chwila, a zacznę tłuc głową …

eee khe-khe…

jakieś złe we mnie wejszło i wyleźć nie kce. dusiołek usiadł mi na piersiach. i gniecie. tchu mi brak i rzężę sobie z cicha, od czasu do czasu pokasłując. żeby to jeszcze dopadła mnie jakaś spektakularna gorączka z majaczeniem, zmysłowa chrypa lub budzący współczucie smark do pasa. żeby gdyby, ale …