oh, in your garden, in your garden… but do you have a garden…?

chciałabym mieć koktajlową sukienkę. naprawdę. i długie rękawiczki. i ogród pełen akacji. może kiedyś. tymczasem dopiłam resztę południowoafrykańskiego wina od miszczyni. uderzyło mi. astrid mówi, że im dłużej stoi, tym bardziej ją uderza. czyli jak gdyby mnie też. chciałabym iść jeszcze potańczyć. znów czuję się lekko. " trwać mimo wszystko? …

blue’s birthday party

tarchomińskie rusałki ruszają do miasta, czyli – ahoj, przygodo! Z: – buty mi przemokły… zimno jest… co za chujnia listopadowa… zgubiłyśmy się! M: – faworku, czemu włożyłaś trampki, gdy za oknem november rain? Z: – gdyż albowiem, drogi preclu, nie wyjrzałam uprzednio przez okno! M: – sama jesteś sobie winna, …

smocza łuska.

wstałam zadziwiająco wcześnie. wyekspediowałam resztki towarzystwa zalegającego moje sofy i podłogi. dokończyłam wczorajsze spaghetti oraz wsunęłam kruche ciasteczka. popiłam kawą. wstawiłam pranie. sprzątnęłam post-party-sajgon. przemyslałam kolejnych parę spraw. wzięłam prysznic. wypiłam herbatę. cały dzień katowałam jedną piosenkę. nie miałam siły wyruszyć na spotkanie młodych-prężnych-księgowych, za co serdecznie przepraszam taką-jedną i …

november party.

za oknem chłód i listopadowy desz. a tutaj – ciepło, gwarno, radośnie… poprawianie po fachowcach – czyli: zaz rozwierciła korek, a gomez ratuje sytuację. sery – naturalne źródło antydepresyjnego tryptofanu. natalia i jej niesforne ramiączko. zazie i jej głupie miny. miszczyni i jej krawat. śfinki tszy. wino, czipsy, słowne gry. …

gwiazdy tańczą na lodzie

odcinek specjalny: Wrocław – Warszawa gwiazdy wyruszają z Breslau około 19-tej. hot-dożki, czipsiki, kokakolka, takie tam podróżne gadżety… wiedzą co prawda, że z klockami hamulcowymi coś-nie-tak, gdyż albowiem od kilku dni chrzęszczą, łomoczą i coś-tam-jeszcze, ale ponoć to nic groźnego. no więc wsiadają w czirautko i se jadą, taaak? ;) …

zima w mieście Breslau.

totalna magia. z tarasu widokowego Evbe. w każdym z magicznych domów wszystko się zdarzyć może… żywego ducha. tylko płatki sniegu wirujące w świetle latarni. gra szklanych paciorków. widok z wieży obserwacyjnej Krecika. nasze pierwsze kroki w zimę.  ślady na roziskrzonym śniegu. pojedynczość. współistnienie. i schody. w górę. w dół. takie …

w mleczarni.

evbe wróży z fusów, a Krecik ma widzenie po czerwonym winie. ja mam gorącą czekoladę i mnóstwo ciepłych mysli. wilgotne, zimne mury podziemia. ogrzewane światłem, oddechami, muzyką i papierosowym dymem.

Marek Cecuła „Fragmentacje” Galeria BWA SiC Wrocław

Islam I, 2008, 60×60 cm, porcelana Ostatnia Wieczerza, 2004, 70×50 cm, 13 talerzy, porcelana przemysłowa, kalka ceramiczna Islam I, 2008, 60×60 cm, porcelana Treny, 2008, 35×30, porcelana przemysłowa, kalka ceramiczna, taca Treny, 2008, 35×30, porcelana przemysłowa, kalka ceramiczna, taca Mandala II, 2008, 80×80 cm, złom talerzy porcelanowych Mandala I, 2008, …