kilka klatek z urwanego filmu

gdyby któraś z was nie pamiętała jak spędziła sobotnią noc – chętnie przypomnę ;P po pierwsze – lekcja dobrego wychowania: nie grzebiemy gospodyni po szafkach, sprawdzając czy używa juz kremu na zmarszczki. nie sikamy do doniczek z asparagusem. spuszczamy wodę. myjemy ręce. nie walimy fleszem po oczach. nie plujemy z …

próba ognia – cz.2

rozgrzane, rozpalone, z błędnym wzrokiem – gwiazdy rocka opuszczają salę prób. – będzie sława, będą dziwki, będzie kokaina! – a jak nie będzie…? no to przynajmniej będziemy gwiazdami jutjuba i majspejsa. w najgorszym razie – grona i fotkipeel. poki co – jest bajzel. kto wie… może na tym krześle siadywał …

próba ognia – cz.1

w pewnym wieku dziefczentom nudzą sie już rozróby, bijatyki i chlanie taniego wina w bramach. wtedy zakładają zespół death-metalowy. wynajmują profesjonalne studio nagraniowe z płyty paździerzowej i realizatorem dźwięku w komplecie. zespół w składzie:  – miszczyni na zielonej gitarze. jak widać bardzo się wczuła w bycie hardrockowcem. gitara black&white:   agata …

od podszewki. od kulis.

          o trzeciej w nocy przespać swój przystanek autobusowy. nocny przystanek nocnego autobusu. przysnąć. przystanek.           obudzić się gdzieś, lecz nie wiadomo gdzie. świat, w którym baśń ta dzieje się. zimno. pusto. śnieg sypie. jesteśmy w dupie.           dzwonimy po taksówkę, ktora jedzie po nas z centrum miasta. wsiadamy. mam …

klubowe mocne. bez filtra.

na sofach i dywanach. pokotem. żłopią wino ze szkła i fajansu. miętoszą psy. są miętoszeni przez psy. gdzieś tam jakieś książki. w tle. pierwsza edycja zawodów w podnoszeniu psów na czas. populistyczny konkurs wiolinistyczny.   kalambury. na tytuły filmów. pornograficznych. teresa orlovsky i latający dywan. "ryszard robi suonia"   +   "rypanie …

drobno-ustrój demokratyczny.

co u mnie… co u mnie… u mnie drobnoustrój się wykluł i rządzi. w środku. w czesiu. smarkam, parskam, prątkuję. słabnę i się pocę. wieczory spędzam pod kocem. w gorączkowej malignie. bredząc sobie z cicha i zupełnie nieszkodliwie. nie bywam. nie zasiadam. głosu nie zabieram. oddaję walkowerem wszelkie potencjalne możliwości. …

„mi tam w baryłce sie podoba. przychodza tam spoko ziomki” (cytat z forum internetowego)

przed nadchodzącym wielkimi krokami poniedziałkiem trzeba się jakos skutecznie znieczulić – najlepiej w osiedlowej knajpie o wdzięcznej nazwie "baryłka": rzucanie na oślep, gdzie popadnie, w szale rozpaczy, przez łzy. wszak to pożegnalna impreza bianuszki, która wybywa na stypendium norweskie. w czerwcu co prawda, ale juz płaczemy. bianuszka próbuje nas przekupić …