Archive | Czerwiec, 2009

klub książkowy w plenerze

mam. mniam mniam. lato w szklance. podwieczorek na trawie. z laptopem i książkami w tle. na pierwszym planie smakołyki i pies. również zaliczany do smakołyków :* mrożące krew w żyłach biblioteczne opowieści syd. plebiscyt na najbardziej obciachową książkę, czyli – - kto czytał dzieło magdy o. w toalecie :> iga jako hugh hefner z drinkiem [...]

czytaj dalej

rokendroll.

przyjść na próbę, pogrzechotać, wypic piwo, zjeść kabanosa. chyba czas w końcu zadbac o nasza karierę.

czytaj dalej

let’s play master and servant… :>

moja ulubiona wystawa miasta stołecznego warszawy. dzis prezentuje nam scenę klasowej dominacji: – panna dziedziczka na tronie podziwia na horyzoncie swą świetlaną przyszłość – uboga kuzynka ze wsi upokorzona przez dziedziczkę oddaje hołd podłodze – poczciwa służąca Murzina chciałaby pomóc, ale boi sie, że dostanie w łeb mufką z norek doprawdy, przejmujące. chciałabym z tego [...]

czytaj dalej

niebo na końcu świata.

 

czytaj dalej

dzień Kumoka.

z okazji sobotniego kaca zarządzamy dzień czilautu. nawet Kumok jest jakas taka niewyraźna… poranne buzi-buzi :* mała leniwa Kiełbaska – czyli – przerwa techniczna w ADHD Kumok czyta najnowszą Winterson jak widac – bardzo wciągająca lektura… – hrrrrr…. hrrr… pffff…. yhrm… yhrm… pufff…. kheee… khrrrr…

czytaj dalej

jesli nie macie nic lepszego do roboty w piątkowy wieczór -

wpadnijcie do naszego pudełka na końcu świata. co prawda na okolicznośc ulewy wróciłysmy z pracy w czarnych foliowych workach… ale jest nieźle – bardzo nam do twarzy ;) rosyjska wódka, australijskie wino, pies marki mops i 99% wilgotności powietrza. bynajmniej w niczym mi to nie przeszkadza! feniksu tez daje radę :) zajęcia w podgrupach na [...]

czytaj dalej

podryw na mopsa

jesli skończyły ci sie już wszystkie pomysły na lans, a od baunsu zbiera ci sie juz na wymioty – weź na smycz małego mopsa i przechadzaj się trotuarem pod planem be. efekt murowany. szkoda tylko, że średnia wieku powyżej 70-tki.

czytaj dalej

disko! disko!

nastepnego dnia odczuwamy przemożną chęć zabawienia się. i zbawienia. w tym celu umawiamy się z Kamą :) i idziemy do Molly Moggs :> klientela przednia. klimat takoż. podoba mi się. a kiedy rozpoczyna sie karaoke – jeste wprost wniebowzięta! naprawdę mam ochotę zaśpiewać… ale nie będę koleżankom obciachu robić ;P potem zahaczamy jeszcze o piwiarnię [...]

czytaj dalej

by night.

się ściemnia. most oświadczyn i innych utrapień. wielkie koło rowerowe. bez hamulców. noc czerwcowa. narowisty. obowiązkowa fotka turystyczna. na foreva. zawsze chciałam posiedzieć na żywopłocie. jesteś moim koleżką :*  

czytaj dalej

nie samym tłuszczem człowiek żyje, czyli:

insza kultura w postaci Plastic Ono Band koncert w Royal Festival Hall towarzyszył jej m.in. Antony Hegarty, Sean Lennon, Cornelius, Mark Ronson i Yuka Honda. jak dla nas – wystarczyłby sam Antony. |     ||     |||

czytaj dalej

fish& chips. chips&cheese. vinegar&salt.

brytyjczycy od pokoleń są fanami zdrowej żywności. spalony tłuszcz zawiera bardzo duzo witamin i mikroelementów. sydowi najwyraźniej brakuje serwisu pudelek.pl w oczekiwaniu na tłuszcz z octem i solą. jest! jest! 5 kg żarcia i pierdyliard kalorii! teraz pędem do domu!!!

czytaj dalej

wellfield road

bardzo dynamiczny prąd elektryczny i chmury kłębiaste. witamy na wellfield road :) joł, madafaka! tu mieszkamy. lokalna społeczność. słodycz okienna. brytyjczycy lubią, żeby było ładnie. bardzo łądniej. i jeszcze bardziej ładnie. i więcej. duzo, dużo, duzo.

czytaj dalej

zazie dans le metro. w londynie.

oooo… juz mnie bierze, juz mnie bierze! galeria angielskich antenatów i produkt końcowy wielowiekowych migracji genetycznych – quentin we własnej osobie. i w rzeczy samej. możemy iśc w prawo. albo w lewo. dwa kroki do przodu i trzy do tyłu. syd jak zwykle szuka sensacji w prasie lokalnej. dziarsko przemierzamy dziesiątki kilometrów podziemnego labiryntu. nieco [...]

czytaj dalej

gdzie by tu się jeszcze polansować…

walia piekna jest, zaiste. ale nie od dziś waidomo, że jak prawdziwy lans – to tylko w londynie. zaten baunsujemy tam mega-busem. jak prawdziwa turystka – pstrykam fotki przez szybę autokaru i doznaję wielopoziomowego podniecenia. jezu, to naprawdę jest londyn. jak w przysłowiową mordę szczelił. oho, oho. dziewczęta i zgubny wpływ popkultury. oraz natretna promocja [...]

czytaj dalej

blame it on the boogie.

nie będę „zapalać” internetowych świeczek z nawiasów, gwiazdek i przecinków. kiedy w 1991 roku odszedł freddie mercury – miałam 13 lat i ryczałam jak bóbr, oglądając z bratem w mtv weekend z kawałkami queen. to było coś. non stop, piosenka po piosence, całe bite dwa dni. jak nabożeństwo. przez całe dzieciństwo byłam żarliwą wyznawczynią freddiego. [...]

czytaj dalej

Llanfairpwllgwyngyllgogerychwy ;)

coś na kształt wstępu do wakacji. walizki spakowane, naburmuszony Kumok zostawiony pod opieką Miszczyni, a my bladym świtem – dalej jazda! – pociągiem do Krakowa: przesiaknięty aromatem moczu i precli dworzec główny gorączkowe poszukiwania drobnych na pociąg do Balic i pędem na lotnisko. bo oczywiście z warszawy do bristolu nie baudzo. cusz ;/ syd precyzyjnie [...]

czytaj dalej

bulletproof.

przyszłam do pracy z psem. taki mi dobrze, teraz wiem. leży pod moim krzesłem. może powinnam go nauczyć biurowej etykiety i dyskretnego nieistnienia. może. a może raczej powinnam zmienić biurko i krzesło. nie dla psa. dla siebie. raczej. tak się zbieram i biję z myślami. tak albo tak. sumuje plusy z minusami, choć wiem, że [...]

czytaj dalej

victims

czytaj dalej

monday evening.

     

czytaj dalej

niedzielny podwieczorek na balkonie ;)

nasz pies jest very emo. tutaj – po sczepieniu przeciwko wściekliźnie i obcinaniu pazurów. każdemu mina by zrzedła. ale z pomocą Kumciowi pospieszyła najulubieńsza z ciotek – i dalejże! – głaskanie, masaże, tulenie… pełen relaks zwieńczony donośnym chrapaniem ;) reszta ciotek na balkonie – fajki i alko. niezłe towarzystwo dla młodocianego Kumoka ;> ziomy z [...]

czytaj dalej

zaspałam. mój poranny bieg do pracy wspierały naprzemiennie kawałki blur i scissor sisters. kto by pomyślał, że nie idziemy dziś na kulkę gabę. a jednak. czasem zdarza się najlepszym. nie idziemy również na paradę, gdyż nas nie będzie tutaj. będziemy tam. oraz tam. wczoraj byłam tak głodna o poranku, iż chciałam – o jak bardzo [...]

czytaj dalej

mała biała kiełbasa.

„mlask mlask extra smaczny gryzaczek, mówię ci…” nasz roll-mops jest małą słodka dziefczynką o imieniu Kumok. w skrócie Kieubasa.     mina pt. „to nie ja pogryzłam krzesło. jestem niewinna. o co ci chodzi?” Kumok wygląda całkiem niewinnie. ale mentalnie jest bulterierem. oraz ma adhd. tutaj robi „ciap ciap ciap” i za chwilę będzie ziewać. [...]

czytaj dalej

4 czerwca roku pańskiego – zamienić flagi i maryje na badzik z krzysiem!

nasz ulubiony bon vivant i enfant terrible – 2 w 1 – upiorny kszysiaczek – obchodzi dziś swoją kolejną kompromitującą rocznicę egzystencjalną. wrodzona grzeczność i nabyta kultura osobista nie pozwala nam tutaj przytaczać rozlicznych szczegółów świadczących o kuriozalności jego osobliwego jestestwa. tak czy inaczej – on naprawdę istnieje. i za to go kochamy (choć to [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools