party-nice!

upał za oknem. orzeźwiająca tapeta w pokoju. ukraińskie disco polo zza ściany. welcome to party-nice! ;) grubawy obiekt westchnień i natarczywości emocjonalnej. ania, damka i bukiet. zazie. nieco senna. popołudniowa sjesta. i metafora w kubełku.

jedzenie i picie.

najsmaczniej jak zwykle w spinaczu :) no i co tu gadac? wiosłuj, wiosłuj! bary i jego obsesja kątów prostych :> marcin i akrobacje na czubku noża. zazie próbuje namoczyc syda w cytronecie. evbe smakuje. marcinowi jakby mniej. a oto i gwiazda każdego posiłku! oda do ziemniaka & apologia mizerii w …

daj spac dziewczynie w kotlinie.

jedziemy jeszcze bardziej na południe. odespac. na zielonej trawie. niektórzy śpią już w drodze. na tylnym siedzeniu czilautka. akrobacja tylko dla odważnych lub zdesperowanych. – Kuuuuumoook…. śpiiiiisz? – niesmiało muczy najlepsza kumpela naszego psa. – Kuuuumoook…. fstaaawaaaj…. baaafmyyy sieeem! Kumok wstawac ani myśli. co więcej – oddolnie manifestuje swoją dominację …

eksplorujemy nowe horyzonty

dumnie wypinamy pierś i z nadzieją wypatrujemy Nowych Horyzontów… modny strój to podstawa. zwłaszcza w mieście Breslau. się lansujemy w ramionach Syda – wieża cisnień i wysokich napięc wiele nowych twarzy… szyk i styl spacery po festiwalowych trotuarach nowe znajomości z osobnikami o dziwnym kształcie – dziwny gośc… – pomyślał …

will you still need me, will you still feed me, when I’m sixty-four?

prawą ręką jem truskawkowe wafelki. lewą trenuję mopsa sznurem powiązanych skarpetek. na cóż nam gryzaki z wapniem, gumowe piłeczki osobliwego kształtu i kongi za 60 zeta, kiedy mopsa najbardziej na świecie jara tuzin bawełnianych skarpet w paski…? oraz gumowe klapki w rozmiarze 37 i 42. poza tym – szczerze nie …

krew, pot i łzy

podczas gdy więdłam sobie w najlepsze przy pracowym biurku, astrid brała czynny i bierny udział w obronie jasnej góry: ekipa tvn24 nagania tłum i zagrzewa do walki: bigger, better, faster, more!!! zjednoczone siły kiboli przybywają z odsieczą. latające płyty chodnikowe i kostka brukowa dają radę. gaz lzawiący, armatki wodne oraz …

slurp

zdarza się, że łykam persen. zdarzyło się wczoraj. bo – jak to się mówi – „czepało mie od wewnącz z nerw”. jak zwykle okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. było fajnie. mam dużo do napisania. lubię tak, choć oczywiście to znów niezły pretekst, żeby znowu mię-trochę-poczepało-od-wewnącz na tę okoliczność. chyba musi, …

upalna sobota

powietrze jest tak gęste, że można je kroic nożem, pakowac w folię i sprzedawac na allegro po 3,50 pln obrażony Kumok. nie może zrozumiec, że spacery przy 40 stopniach w cieniu to nie jest dpobry pomysł dla małego mopsa scena balkonowa – miłośc w pełnym słońcu.