jedwabnik.

są dni, kiedy kompletnie jest mi wszystko jedno. przywieram wtedy bezpiecznie do jednej ze ścianek czasoprzestrzeni i tak sobie trwam od niechcenia, niezdolna do głębszych poruszeń świadomości, nieczuła na większość bodźców. żyję sobie wtedy powoli z leniwie przymkniętymi oczami i w myślach liczę upływające godziny. nie cieszy nic. prawie nic. …

ziarnko do ziarnka do garnka

pierwszy dzień wiosny nie olśniewa spodziewanym słońcem i resztą stylistycznych środków wyrazu, o których roiłam sobie w głowie przez długie tygodnie stycznia, lutego i marca. ojej, olu. znów czekałaś. wiosnanadeszła w sposób zwyczajny i oczywisty. tak jak w przedszkolnym wierszyku – pieszo. i nic się nie zmieni. bo wiosna niczego …

murmurs of our friendly machine

najlepiej jest działać. najpewniej. z kolei niemyślenie wychodzi nam różnie. raczej gorzej. ale spokój trzeba skądś brać. chociażby z idiotycznego filmu z hugh grantem i niedźwiedziem grizzly. jeszcze chwila i ten absurdalny koszmar się skończy. i znów po prostu będzie wiosna. autobusy będą jeździły w tę i z powrotem, przy …

leniwy, spokojny i rodzinny wieczór z mopsem:

godzina 22.50   mops śpi snem twardym i głębokim na kanapie godzina 22.53   przebudzony mops galopuje na trasie kuchnia-przedpokój-pokój godzina 22.58   mops ponownie śpi snem twardym i głębokim na kanapie godzina 23.04   mops chrapie, pobekuje i jęczy przez sen godzina 23.11   nagle przebudzony mops targa ryjem michę, domagając się szóstej porcji …

obecność.

nie ma słów. skończyły się. są tylko pięści zaciśnięte z bezradnej złości. i serce, które powiększa się do granic, by objąć was wszystkich.