Archive | Luty, 2011

hello, world ;)

Wygląda na to, że wróciłyśmy. Cóż więcej rzec… Po dziewięciu dniach bez maila i fejsbuczka,  zrobiłam szybki skan internetu i… nic. Nuda, panie. Nic się nie wydarzyło, nic mnie nie ominęło,  świat nie posunął się ani o krok naprzód. To rozczarowuje. I cieszy zarazem.  Bo swego czasu zaczynałam podejrzewać, że może jestem uzależniona od codziennej [...]

czytaj dalej

dogs in the fog (6)

Podobno Eskimosi mają w swym języku niemal 100 różnych słów na określenie bieli śniegu.  Po kilku zaledwie dniach spędzonych w regionie Monde Bondone mam już cały zbiór słów i metafor obrazujących mgłę, brak widoczności, galopującą depresję i wilgoć ciężko osiadającą na twarzy.  Tak naprawdę nie przyjechałam tutaj na narty. Narciarstwo to dla mnie śliski i [...]

czytaj dalej

Vason by night – w rytmie italo disco czuję, że mogę fszysko (5)

Oczywiście, że pojechaliśmy na narty, a zamiast cekinów i piór zabrałam ciepłe gacie,  wełniane skarpety oraz buty w stylu gumofilców małorolnego chłopa.  Ale po cichu liczyłam – i nie tylko ja – że Vason by night to nie tylko granatowa mgła i szum wiatru,  ale coś bardziej na kształt przytulnej karczmy z kominkiem i beczkami [...]

czytaj dalej

żarty żartami, ale w końcu trzeba się trochę polansować z nartami (4)

Ale nie ma nic za darmo. skipass kosztuje, a w jedynym bankomacie w Vason skończyły sie właśnie pieniądze. musimy więc zjechać krętymi drogami do niżej położonego Sopramonte. Autochtoni, wskazując nam drogę, twierdzą, że to jakieś 15 minut jazdy. czyli de facto 30, bo kombajnem kombi z rzygającą załogą na pokładzie nie da się śmigać z [...]

czytaj dalej

pocztówki z Trydentu || postcards from Trento (3)

czytaj dalej

alpejskie ptasie mleczko (2)

Po nakręceniu najdłuższego filmu drogi w historii europejskiej kinematografii niezależnej cała nasza ekipa udała się na zasłużony wypoczynek, nie zauważywszy nawet, że w wysokogórskiej miejscowości, do której właśnie przybyliśmy śniegu jest raczej jak na lekarstwo. Poranek pozbawił nas jednak reszty złudzeń. Obiecano nam pokój z widokiem na ośnieżone szczyty monumentalnych Dolomitów. Jakież wymowne było nasze [...]

czytaj dalej

Tani film drogi czyli Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach rusza na południe (1)

Do zrealizowania mocno offowego, bardzo niezależnego i teoretycznie niskobudżetowego filmu drogi  będą nam potrzebne – prócz braku scenariusza – następujące elementy: * trasa: Warszawa – Wrocław – Kudowa Zdrój – Hradec Kralove – Praga – Pilzno – Regesburg – Monachium – Insbruck – Bolzano – Trento – Vason * Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach [...]

czytaj dalej

depesza

jesteśmy w drodze na południe. stop. odezwiemy się za jakieś 1.500 kilometrów. stop. o ile mają tam internet. stop. bo śnieg to na pewno. stop. jeśli chcecie wiedzieć, co robię – a raczej, z czym się zmagam – to patrzcie tu i tu. stop. jeb! bardzo śmieszne, ha ha ha.

czytaj dalej

siekiera na niepokornego blogera

Na głównej stronie blog.pl trwa właśnie debata na temat wolności blogerskiego słowa,  będąca echem ostatniego wyroku skazującego blogera za zniesławienie pani burmistrz.  Sprawą zajął się bowiem prokurator, sąd i reszta instancji władz państwowych. Świetnie.  Zapytam teraz – dlaczego nikt z takim zapamietaniem i inkwizytorskim błyskiem w oku  nie gania po sądach blogerów, którzy wypisują na [...]

czytaj dalej

cud uważności.

Gdybym tylko potrafiła choć na chwilę zatrzymać ten kołowrót myśli i skojarzeń, wpadających i pędzących dalej pomysłów, niedokończonych zdań, naszkicowanych spraw, rozpoczętych projektów, napisanych do połowy tekstów, niepokolorowanych w głowie rysunków…  W każdym momencie robie nie to, co akurat powinnam. Nie mogę natrafić na właściwy ślad.  Nie podejmuję tropu. Chodzę od ściany do ściany, drepczę [...]

czytaj dalej

jestem przeciwna rewolucji seksualnej na trawnikach

Jeszczenie ucichły echa blogowej dyskusji na temat trendów i osobliwych mód  na prowadzanie się po trotuarze w towarzystwie “takiego-a-nie-innego” okazu kynologicznego designu,  a już wypływa z tego kolejny dylemat. I z pewnością nie jest to kwestia wyższości bądź niższości kundelków-mieszańców nad psami rasowymi.  Ten problem kwituję krótko i nieodwołalnie, bo sprawa jest bezsporna i oczywista.  Tak [...]

czytaj dalej

Kumok i Miszur VS. pilna robota copywriterska

- Slurp… Mamaaa… Zostaf te ściefki dialogowe… Slurp… Pacz, mam piłkę… Slurp… – Noo mammaaa noo…. Cłowieku noo… Ciapaj tom piłke! – Kulce, Kumok… Zgniote cie.. oddawaj piłkeee… – Mamaaa, paaac… Lobie tyglysaaa… aaaaaaa!!!! – Mam piłke… slurp… mam piłke… – Mama nooooo… lusaj siem!!! – jak piłka lezy to sie lobi smutna… i mops [...]

czytaj dalej

dama z mopsiczką

I love the way you’re so deliberate you’re my antidote to city life, my pretty wife…

czytaj dalej

jakiej marki jest Twój pies?

Pokaż mi swojego psa, a powiem ci, kim jesteś. Szlachetny truizm, w którym nie byłoby nic dziwnego,  gdyby dotyczył usposobienia czy zdrowia naszego pupila, poziomu jego ewentualnej agresji  czy wewnętrznego lęku albo zachowań “społecznych” i relacji z innymi przedstawicielami psiego gatunku.  Fakt, że natura naszego psa bardzo wiele mówi o naszym charakterze – nasz czworonożny [...]

czytaj dalej

marchewka z Żiżkiem

Jestem wzrokowcem i lubię sobie pooglądać – nigdy tego nie ukrywałam.  Obrazy zostają we mnie dłużej niż słowa i w ostatecznym rachunku są chyba bardziej nośne  niż wielopiętrowe frazy. Poniekąd robię w słowach, poniekąd w obrazach.  Ale o czym to ja… acha. Widziałam fajną wystawę – co za dysonans! O dziwo była to księgarnia. O [...]

czytaj dalej

Pierwsze wyjście z mroku. My name is not Tristan and that’s why I’m alive

Nie dalej jak wczoraj pewna znajoma początkująca blogerka -  czując się w obowiązku poinstruowania mnie, jak należy prowadzić poczytnego bloga -  dała mi dobrą radę. A mianowicie: powinnam zaprzestać pisania o mopsach,  bo nikogo to nie interesuje i nikt tego nie czyta.  I jeśli dalej będę zanudzała ludzi opowieściami o dwóch grubych psach,  to stracę wszystkich czytelników. [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools