jestzajebiście.

  najpierw wymyślić te wszystkie pizdryki, kabelki, kulki bawełny – a potem zablokować się na cacy, nie powiedzieć ani słowa, zacisnąć usta i krzyczeć wewnątrz własnej głowy. jest ze mną coraz kurva lepiej. może jeszcze zacznę się rumienić ze wstydu i zasłaniać twarz rozedrganymi kończynami. myślałam, że akcje z paraliżującą nieśmiałością zakończyłam …

Bruno Schulz „Traktat o manekinach albo wtóra księga rodzaju”

Demiurgos nie posiadł monopolu na tworzenie – tworzenie jest przywilejem wszystkich duchów. Materii dana jest nieskończona płodność, niewyczerpana moc życiowa i zarazem uwodna siła pokusy, która nas nęci do formowania.    W głębi materii kształtują się niewyraźne uśmiechy, zawiązują się napięcia, zgęszczają się próby kształtów. Cała materia faluje od nieskończonych …

someone else’s train

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco. o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi: wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości. chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół …

superślimak.

ślimak, ślimak, pokaż rogi! rzuć ostrym słowem, postaw się i obszczekaj, hop do przodu! wygrażaj pięścią i trzaskaj ostrogami! do boju, mały kozaku! ale niech no tylko ktoś spojrzy krzywo. niech no zahaczy groźnym okiem o ślimaczy czułeczek – ty już się kulisz, chowasz i wyślizgujesz. już cię nie ma. …

workin’ in a coal mine, goin’ down… down… down…

noc minęła mi upojnie, gdyż albowiem Miejskie Przedsiębiorstwo Chaosu i Robót Drogowych postanowiło wyremontować nawierzchnię ulicy przebiegającej pod naszym balkonem, a konkretniej – tuż obok sofy, na której spałam dziś z mopsami. jako że Syd wizytuje weekendowo miasto Breslau, ja oddaję się rozpuście łóżkowej z udziałem 2x czterech krzywych nóżek i dwóch …

get off of my cloud!

piątek-piątek, festiwal mapeciątek. oto dobiega końca tydzień obfitujący w ciekawe zwroty akcji, przewroty i protuberancje, nowe twarze, mopsie historie, deszcze ze śniegiem i pierwsze wiosenne burze. niewątpliwie – zaliczyłam szalony bieg na wątpliwą orientację, pełen uników, zuchwałych skoków przez płot i przypadkowo rozprutych rękawów. siedzę oto sama w domu, mopsy pochrapują miarowo, gdzieś …

ecie pecie wieczór kwiecie-ń

i tak oto dzień za dniem mija, w garze dochodzi kolejny beztłuszczowy i bezmięsny wywar z cebuli, selera, czosnku i szpinaku: Zazie otwiera przesyłkę z UK od Królowej: Królowa z UK przesyła mi dwie pary przesłodkich mopsomajteczek i wyraża nadzieję, że będą pasować :)))) Robakovska Krulovo, są przecudne! i boskie! …

Piękna Nieśmiertelna Magiczna Królewna Syrenka Nindża

czyli:  jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną mózgowo-rdzeniową, ma niezbyt sprawne tylne nóżki, widzi tylko na jedno oczko …

powolna wola wyboru

nadal jestem wierna swojej surowej diecie warzywnej, ale dla równowagi postanowiłam być nieco mniej wierna internetowi. i tak: zamiast facebooka – sok z kiszonej kapusty. zamiast serwisów informacyjnych – przecierane brokuły gotowane bez soli. zamiast forów dyskusyjnych – wyciskany sok z grapefruita. dzisiaj w przypływie porannej desperacji zastanawiałam się nawet …

wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym

jestem Zazie, jestem z grzywką – na obiad warzywko jem.   czyli pokrótce o tym, jak po 10 dniach Master Cleanse poszłam do sklepu ze zdrową żywnością i prawie rozpłakałam się ze wzruszenia, że oto od dzisiaj te wszystkie warzywne cudowności będą… MOJE! nie wiem, doprawdy, czy detox przeczyścił mi …