Zazie

w tym lokalu wielbłądów nie obsługujemy

czyli:  pisz i zarabiaj na blogu – a AdTaily zabierze Ci wszystko!

to będzie krótka notka. złożona z samych faktów. no więc niniejszym:
bloga piszę od 10 lat. ponad rok temu założyłam konto na AdTaily.
w prawej bocznej szpalcie pojawiały się reklamy zamówione przez klientów AdTaily.
nie moderowałam ich. każdy mógł zamieścić swój banner.
za każde unikalne kliknięcie bloger otrzymywał np. 10 gr – 20 gr (słownie: groszy!)
bannerki wisiały, ja sobie blogowałam, a kto chciał – ten klikał.
dochód z reklam miał być przeznaczony na pomoc potrzebującym mopsom.

przez cały rok wyświetlania reklam udało mi się z tego zgromadzić całe 100 zł (słownie: sto) –
czyli minimalną sumę podlegającą wypłacie w systemie AdTaily.
postanowiłam te pieniądze wypłacić. klik. klik. klik.
i pieniędzy nie ma. zniknęły.
nie dotarły na moje konto, nie otrzymałam też żadnego mailowego powiadomienia,
dlaczego ta oszałamiająca suma “zaginęła w akcji”.
zalogowałam się na swoje konto w systemie AdTaily – tutaj także, prócz wyzerowanego konta –
nie czekała na mnie żadna informacja.
zaczęłam więc drążyć. w końcu – w historii operacji na koncie – drobniuteńkimi literkami stało:
„Karne odjęcie środków w związku z działaniami niezgodnymi z regulaminem – 100,14 zł”.

zdziwiłam się odrobinkę, bowiem nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek działała niezgodnie z regulaminem
tudzież dostała jakiekolwiek ostrzeżenie/upomnienie od AdTaily odnośnie nieregulaminowego działania.
napisałam więc grzecznego maila z prośbą o wskazanie tych – nagle objawionych –
przestępstw i wykroczeń przeciwko systemowi.

ekspresowo odpowiedziano mi, iż:

„Zaobserwowaliśmy i udokumentowaliśmy dużą ilość sztucznie generowanych kliknięć.
Ponieważ odpowiadamy za bezpieczeństwo naszych klientów i musimy dbać o jakość ich kampanii,
to nie możemy pozwolić na takie praktyki,
które z resztą zabronione są paragrafem 12 naszego regulaminu. 

W związku z tym w życie weszły ustalenia tego samego paragrafu regulaminu AdTaily Sp.z.o.o., czyli naliczenie kary umownej,
a właściwie po prostu cofnięcie pieniędzy wcześniej naliczonych za kampanie w których kliknięcia generowane były w sposób sztuczny.”

znów się zdziwiłam, ale tylko odrobinkę, bo uznałam, że to jakaś pomyłka.
duża ilość sztucznie generowanych kliknięć??!! halo, proszę państwa!
zaglądając do statystyk mojego konta na AdTaily widać wyraźnie,
że każda z kampanii (czyli bannerek wiszący po kilka dni na moim blogu)
zaliczała średnio po kilka-kilkanaście zaledwie kliknięć. w ciągu całej kampanii!!! –
gromadząc tym samym „wynagrodzenia” rzędu 10 , 20 czy 80 groszy za całą kilkudniową kampanię.
taka „oszałamiająca” ilość kliknięć na blogu, który liczy sobie średnio po 4-5 tysięcy wejść dziennie.

czy ja oszalałam??!! czy może czegoś nie rozumiem?!!

zacisnęłam zęby i grzecznie poprosiłam w mailu o przesłanie całościowego raportu
na temat tej „dużej ilości sztucznie generowanych kliknięć” .

w odpowiedzi dostałam:

„Nie udostępniamy użytkownikom takich danych – dowody świadczące o łamaniu regulaminu
mogą zostać udostępnione odpowiednim organom jako dowód w sprawie.”

 

 

reasumując i tłumacząc z polskiego na nasze – po mojemu brzmi to mniej więcej tak:

pisz bloga, zamieszczaj nasze reklamy, będziemy na Tobie zarabiać,
a po kilkunastu miesiącach powiemy Ci, że mamy dowody na to, że jesteś wielbłądem.
a w tym lokalu wielbłądów nie obsługujemy. no to cześć! 

 

takie rzeczy tylko w AdTaily! ;/

 

apdejt:

oto jak AdTaily traktuje swoje wielbłądy –
tfu! przepraszam, swoich „partnerów biznesowych”,
w serwisach których zamieszcza reklamy: 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

no więc „wielbłądów” AdTaily ma od groma.
od dziś na pewno jednego mniej.

ciekawa tylko jestem, czy ja sama według „specjalistów” z AdTaily
okażę się maniaczką ganiającą po internecie
i nawołującą do klikania w moje reklamy
czy też sama wygenerowałam sobie wszystkie kliknięcia na blogu?

 

podobne problemy z AdTaily miała kilka miesięcy temu
autorka poczytnego bloga „W Stronę Precla” (www.preclowastrona.blox.pl),
która tutaj opisuje swoje przygody z reklamą na blogu:
JAK SIĘ NIE WSPÓŁPRACUJE  Z AD TAILY [klik!]

takich osób jest coraz więcej:

 

Na zakończenie § 12 z regulaminu, którym tak bojowo wymachuje AdTaily –
akurat mam tę słabość, że czytam regulaminy. i co z nich wynika?

§12 Odpowiedzialność Wydawcy (czyli blogera, autora serwisu www)

1. Wydawca zobowiązuje się, że nie będzie zakłócał działania Aplikacji,
a w szczególności nie będzie prowadził działań mających na celu wprowadzenie w błąd Reklamodawcy co do nazwy Serwisu,
jego opisu, typu, słów kluczowych, adresu URL, ceny, oglądalności, widoczności Kampanii Reklamowej oraz jej rezultatów w tym kliknięć na Serwisie.
=> Żadna z wymienionych sytuacji nie miała miejsca w serwisie www.zazie.com.pl

2. Wydawca zobowiązuje się do niepodejmowania działań oraz zapobiegania działaniom polegającym na zwiększaniu w sztuczny sposób
(ręcznie, ani wykorzystując jakiekolwiek urządzenie, program, środek elektroniczny, nakłaniając użytkowników do klikania w reklamy, itp.)
liczby odsłon lub kliknięć Reklam w Serwisie Wydawcy. W takiej sytuacji AdTaily ma również prawo wyłączyć wyświetlanie reklam na serwisach Wydawcy
lub bezpowrotnie zamknąć jego konto.
=> Nie podejmowałam żadnych działań mających na celu zwiększanie w sztuczny sposób liczby odsłon lub kliknięć w reklamy.

RĘCZNIE? – nie, nie klikałam dziesiątki razy w jedną i tę samą reklamę, nie zatrudniałam do tego celu również małych chińskich rączek.
jeśli sama kliknęłam w dany banner, to zazwyczaj świadomie i jednorazowo po to, aby sprawdzić, z jaką i czego reklamą mam do czynienia;
w sytuacji kiedy reklamy i bannery nie były moderowane, a pojawiały się w moim serwisie o różnych porach dnia i nocy,
a także mógł je zamieścić każdy po zaledwie kilku kliknięciach – sytuacja sprawdzania, co „reklamuję” na swoim osobistym blogu
nie powinna nikogo dziwić.

ELEKTRONICZNIE? – niby jak? zbudowałam sobie robota do klikania? a może napisałam program klikający,

który klikał mi w reklamy z zawrotną prędkością KILKU kliknięć na daną kampanię. ke??!

NAKŁANIAJĄC UŻYTKOWNIKÓW? – gdzie? kiedy? – gdy rozważałam zainstalowanie na blogu reklam AdTaily –

pojawiła się ta oto notka [klik!]; jakiś czas później nad reklamami pojawiła się informacja, że dochód z reklam
zostaje przeznaczony na Mopsy w Potrzebie. czy to jest nakłanianie? nie. to jest powód, dla którego te reklamy w ogóle się tu pojawiły.

Przez ponad rok nikt z obsługi AdTaily – wrzucając mi tu setki reklam i bannerków – nie zwrócił na to najmniejszej uwagi,
dzięki czemu system AdTaily mógł sobie w najlepsze zarabiać na mnie, moim blogu i moich czytelnikach!

Problem pojawił się dopiero wtedy, gdy po kilkunastu miesiącach bycia dochodowym wielbłądem –
dobiłam do zajebiście oszałamiającej kwoty 100 zł i mogłam dostąpić łaski wypłacenia tej bajońskiej sumy.

3. Jeżeli w trakcie trwania Kampanii Reklamowej Wydawca usunie Aplikację lub naruszy zobowiązania określone w ust 1 powyżej
bądź zaistnieje sytuacja zwiększania w sztuczny sposób (ręcznie, ani wykorzystując jakiekolwiek urządzenie, program, środek elektroniczny, itp.)
liczby odsłon lub kliknięć Reklam w Serwisie Wydawcy, wówczas Wydawca traci prawo do wynagrodzenia należnego mu za tak realizowaną Kampanię Reklamową,
a nadto – w przypadku, gdy opisane wyżej sytuacje są zawinione przez Wydawcę – traci prawo do wszystkich wynagrodzeń (z wszelkich tytułów)
pozostałych do wypłaty przez AdTaily w ramach Konta wydawcy, o którym mowa w §3 ust 6 Regulaminu.
=> filozofia działania AdTaily jest prosta: najpierw przez rok na Tobie zarabiamy,
a potem wmawiamy Ci, że jesteś oszustem i odprawiamy Cie z kwitkiem.

tak na logikę – jeśli AdTaily cofnęło moje wynagrodzenie z reklam,
to rozumiem, że Klientom, którzy zainwestowali w te reklamy
także zwrócili pieniądze?

4. Wydawca zobowiązuje się nie umieszczać Reklam w ramach Aplikacji w ramkach, zmniejszania,
lub utrudniania w inny sposób pełnego wyświetlania całej treści Reklam.
=> Żadna z wymienionych sytuacji nie miała miejsca w serwisie www.zazie.com.pl 

5. Wydawca zobowiązuje się nie umieszczać Reklam na Serwisach o treściach sprzecznych z prawem, naruszających prawa i dobra osób trzecich,
wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej, czy też propagujących przemoc;
jak również uznanych powszechnie za naganne moralnie i społecznie niewłaściwe.
=> Żadna z wymienionych sytuacji nie miała miejsca w serwisie www.zazie.com.pl 

6. W przypadku naruszenia ust. 4 i/lub 5 niniejszego paragrafu, AdTaily ma prawo do natychmiastowego zamknięcia konta Wydawcy,
bez wcześniejszej wypłaty zebranych na nim środków, nawet jeżeli Wydawca spełnia wszystkie warunki wypłaty środków wymienione w §3 ust. 5 Regulaminu.
W takim też przypadku postanowienia §3 ust 6 nie mają zastosowania.
=> No więc zarabiamy ile się da, a potem gonimy wielbłąda w siną dal.

7. Postanowienia ust. 3, 4, 5 i 6 niniejszego paragrafu nie uchybiają możliwości dochodzenia przez AdTaily od Wydawcy odszkodowania na zasadach ogólnych.
=> A jak wielbłąd będzie się rzucał, to jeszcze dostanie kijem.

 

proste, prawda? a jakie skuteczne! 

 

 

 

0

Skomentuj

Wystarczy, że wpiszesz swoje IMIĘ/NICK oraz treść komentarza i klikniesz OPUBLIKUJ

SKOMENTUJ POPRZEZ DISQUS:

comments powered by Disqus
Komentarze
  • Ja tylko jednego nie rozumiem, po co wy w tym AdTaily siedzicie rok, przecież to już po tygodniu widać co ten system jest warty i nie trzeba siedzieć rok żeby obliczyć sobie jaki będzie przewidywalny zysk za rok, a przy zysku 100zł za rok to naprawdę gra nie jest warta świeczki. Już nawet gdyby nie było żadnej innej alternatywy na świcie to wolał bym mieć blog wolny od reklam niż te 100zł, których jak widać nie otrzymaliście. Dużo lepsze wyniki przy tych odwiedzinach wygenerowało by choćby Adsense czy nasze rodzime sieci afiliacyjne jak chociażby Novem, które na niektórych CPA związanych z tematyką bloga/strony może naprawdę pozytywnie zaskoczyć.
    CPC to chyba tylko w Adsense ma sens i to w konkretnych branżach, a poza tym lepiej się skupić na CPA :)

    Ja w Adtaily wypłacałem raz bez problemu, ale jak zobaczyłem ile to zarabia to wywaliłem z hukiem…

  • Dobrze, że przeczytałam ten artykuł, właśnie wczoraj zalogowałam się na Adtaily i założyłam konto, nawet na chwilę wrzuciłam reklamę społecznościową. Ale w takim wypadku dziękuję i reklamy ściągam!

  • Szkoda czasu na AdTaily – przerabiałem, reklama jest nieskuteczna, brak dopasowania do contentu wydawcy
    Też pisałem o tym u siebie na blogu i wiele osób wypowiadało się negatywnie no i że jak dobiją do wypłaty to rezygnują…. o ile dobiją bo może im się nie udać gdy adTaily naliczy nieprawidłowe kliki.

  • Cholercia od godziny googluje o Adtaily bo szukam dobrego programu partnerskiego na swoją stronę, ale po tych opiniach postanowiłam nie ryzykować z Adtaily.

  • trochę śmieszne te wszystkie narzekania, skoro bloger(ka) ma płacone za kliknięcie, to chyba jasne i oczywiste, że sam nie powinien klikać, bo to nie uczciwe, nie? Nie trzeba nawet czytać żadnego regulaminu, żeby to wywnioskować. Ad-Taily (czy jakakolwiek inna sieć) musi chronić swoich reklamodawców przed utratą pieniędzy. A przez takie kliknięcia tracą wszyscy, bo cena za klik spada…

  • Dokładnie to samo miało miejsce u mnie. We wrześniu AdTaily odmówiło wypłaty i poczęstowało mnie takimi samymi formułkami co autorkę. Odpuściłam, tym bardziej, że wydawało mi się, że jestem odosobnionym przypadkiem. Teraz rozumiem, że wszyscy pokrzywdzeni wydawcy powinni narobić jak największego szumu w internecie, bo może dzięki temu coś się zmieni. Trzeba skończyć z tak aroganckim wyłudzaniem.

  • Przeżyłam to samo o zawrotna kwotę – ponad 400 zł. Te same formułki do mnie przysyłano, a na mój wniosek o udostępnienie tych "dowodów" przyszło stwierdzenie, że przedstawić to oni mogą, ale odpowiednim organom.

  • niestety google adsense działa bardzo podobnie – nie wiem czy na ten moment jest jakiś uczciwy program z reklamami dla blogerow

  • Dziękuję ci za ten wpis. Nawet nie wiedziałem, że takie praktyki stosują.
    Ale to trochę dziwaczne ich zachowanie, sami sobie robią zły PR, niech biorą wzór z innych systemów, gdzie nieregulaminowe kliknięcia po postu nie są zliczane bez nakładania żadnych kar.
    Podejrzewam że takie zachowanie tylko zmotywuje ludzi do ucieczki do konkurencji.

  • Przecież współpraca to partnerstwo. Zamiast pisać dowody przedstawimy odpowiednim organom powinni udostępnić partnerowi w biznesie jakby nie było statystyki kliknięć. A jeszcze lepiej dać ostrzeżenie, aby poinformować, że jest taki problem.

  • Bardzo pięknie. Dzięki za informację. Sztab znajomych fotografów już poinformowany, chociaż jak się okazało część już słyszała o tych praktykach.

  • Dzięki za informacje. Zastanawiałem się nawet czy nie umieścić u siebie AdTaily ale na pewno nie popełnię tego błedu. Niech giną jak najszybciej i zrobią miejsce na rynku poważnym firmom

  • I jeszcze z innej beczki. A czy ktoś zauważył u siebie na blogu reklamy CPC, których nie było w panelu? Bo ja owszem (nawet narobiłam prt scr, może się przydadzą).

    Wszelkie moje interwencje Pani Marta tłumaczyła, że to „reklama geotargetowana i widzą ją tylko użytkownicy, korzystający z internetu w województwie mazowieckim”, sęk w tym, że ja na stronie reklamę widziałam (choć mieszkam w Bydgoszczy), a w panelu nie. A co za tym idzie, nie wiem czy były kliki (zresztą co za różnica, jak i tak nie zapłacili), ale też nie mogłam jej wyłączyć.

    Albo jeszcze lepie, drugi taki problem: „Odnośnie reklamy … jest to reklama w modelu FlatFee (płatna za dzień wyświetlania). Powinnaś widzieć ją w swoim panelu wydawcy „Aktywne kampanie rozliczane za dzień” jednak z tego co widzę, kampania już się zakończyła zatem znajduje się w Twoim panelu w zakładce kampanii archiwalnych.”, Ciekawe, bo nigdy nie zostałam zapytana o zgodę na moderację (a mam włączoną), a sama reklama po jakimś czasie pojawiła się jako owszem archiwalna ale w modelu CPC. A kampania wcale się nie zakończyła. Poirytowana, wyłączyłam wyświetlanie reklam CPC. Oczywiście zwróciłam uwagę na ten fakt, na co otrzymałam odpowiedź: „Rzeczywiście, pomyliłam się, jest to reklama CPC. Po prostu jakiś czas temu mieliśmy te reklamę w modelu FlatFee i stąd ta pomyłka.”. I ani słowa o tym, dlaczego nie miałam możliwości wyłączenia tej reklamy.

    BTW widzę, że są tu przytaczane zrzuty z moich wypowiedzi. Na chwilę obecną sprawa wygląda tak, że czekam na odpowiedź z Konsumenckiego Centrum Porad a w przyszłym tygodniu wybieram się do prawnika. Nie zamierzam odpuścić.

  • Jeśli chcesz komuś coś dać, to musisz mu to dać.
    Żadne aukcje, klikanie, reklamy itd.
    Trzeba kasę nieistniejącą z portfela wysupłać i wpłacić.
    Nie ma lekko.
    Wszyscy chcą zarobić na TOBIE.
    I po to jest to AdTaily. Tylko po to.
    Dla głodnych, starych psów w schronach namalowałam obrazki (bo nie zarabiam w gotówce sama). I co? I pstro. Nikt ich nie chce, bo kosztują po 100 zł a nie kliknięcie. Chyba sama te obrazki kupię i kasę psom wyślę. A może od razu karmę lepiej?

  • Odpowiadając zbiorowo również tutaj: ponieważ pojawiło się sporo niejasności wokół tej sytuacji, chciałabym spróbować na nie odpowiedzieć. Takie działania, jak opisane przez Olgę powyżej (a zatem: klikanie przez wydawcę w emitowane u niego reklamy), są – z naszego punktu widzenia i w kontekście naszego regulaminu który takich sytuacji zabrania – próbą oszustwa. W skali jednego blogu mogą się one wydawać faktycznie niepoważne, jednak w skali całej sieci, która liczy tysiące wydawców, takie zachowania muszą być eliminowane. Inaczej, narazimy się na niezadowolenie reklamodawców, którzy nie będą usatysfakcjonowani rezultatami kampanii, gdy spadnie ich skuteczność. Dzisiejsza sytuacja uświadomiła nam, że problem jest naprawdę palący i powinniśmy czym prędzej zmienić sposób zliczania kliknięć, tak aby nie liczyć tych, którzy dokonują sami wydawcy. Naszą winą jest bez wątpienia brak jasnej komunikacji w tym temacie i za to serdecznie przepraszamy – tak Olgę (z którą już się kontaktowaliśmy bezpośrednio), jak i pozostałe osoby.

    • W skali jednego blogu mogą się one wydawać faktycznie niepoważne, jednak w skali całej sieci, która liczy tysiące wydawców, takie zachowania muszą być eliminowane.

      I jaki byłby problem, gdybyście po prostu nie zliczali tych kliknięć? Byłem przekonany, że tak jest już teraz. W AdSense, jeśli jest się zalogowanym na swoje konto Google, kliknięć nie zliczają. Sam wielokrotnie klikałem, żeby sprawdzić, dokąd te konkretne reklamy prowadzą i jakoś nikt mi moich zarobionych na udostępnianiu przestrzeni reklamowej pieniędzy nie ukradł.

      Dzisiejsza sytuacja uświadomiła nam, że problem jest naprawdę palący i powinniśmy czym prędzej zmienić sposób zliczania kliknięć, tak aby nie liczyć tych, którzy dokonują sami wydawcy.

      Lepiej późno niż później…

      Naszą winą jest bez wątpienia brak jasnej komunikacji w tym temacie i za to serdecznie przepraszamy – tak Olgę (z którą już się kontaktowaliśmy bezpośrednio), jak i pozostałe osoby.

      Ok, dobry pierwszy krok. Teraz czekamy na rekompensatę poniesionych przez Wydawców szkód z Waszej strony.

    • Chyba sobie jakieś jaja robicie, że nie możecie zidentyfikować Wydawcy reklamy i nie zliczyć jego kliknięć? Jeśli tak zaprojektowany został ten system to mi to przypomina Amber Gold – wstyd by mi było oferować tak słaby produkt komercyjnie.

    • żenująca sytuacja, czasami lepiej jest milczeć , Pani MARTO KLIMOWICZ

      brawo Zazie za odwagę w walce z wiatrakami :)
      to jednak wygrana , o wiele większa niż 100 zł

  • No to pięknie. Nawet nie można mieć wglądu we własne statystyki, śmierdzi przekrętem na kilometr. Od kilku lat siedzę na AdSense i nigdy by mi do głowy nie przyszło że w ten sposób można wyrolować człowieka – tu statystyki są przejrzyste i widać każde jedno kliknięcie, a przez te kilka lat nie miałem ANI JEDNEGO nieprawidłowego kliknięcia a przyznam że klikają ludziska od groma. Heh, po za tym nie raz klikałem we własne reklamy żeby sprawdzić gdzie prowadzą, żaden regulamin tego nie zabrania, a oni bezbłędnie to wykrywają. Zbierzta się w kupę i walczcie o swoje, powodzenia!

  • Interesujące zważywszy, że Ad Taily to „widoczna” sieć dystrybucji przekazu reklamowego … Zastanawiam się ile takach sytuacji zdarzyło się wszystkim partnerom AT

  • Słuchajcie zgadajcie się i przygotujcie pozew zbiorowy, zrobi się kwota i nie jeden prawnik się wtedy tym zajmie i przetrzepie im tak dupy że szybciutko się nauczą. Koszty jednostkowe będą dla Was minimalne, a dl a nich ogromne.

  • Takie działania są mocno wkurzające- jedyna rada zerwać współpracę i wypier…… z bloga- jak zrobi to kilkanaście osób to zauważą a jak pójdzie to w setki/tysiące to zaboli, i takie blogowe „afery” z tendencją podaj dalej są najlepsze- jak zacznął znikać reklamy z poczytnych blogów to firma się opamięta.
    Sama za przeproszeniem rzygam reklamami, i do siebie nie wpuszczam żadnego cholerstwa.

  • Myślę, że jeśli są podstawy prawne to trzeba koniecznie wnieść pozew zbiorowy. Nawet o głupie 100zł – dla zasady i dla przyszłych pokoleń (jak to mówią w amerykańskich filmach). Trzymam kciuki! Oszustów trzeba karczować!

  • i jeszcze jedno mnie natchnęło. troszkę nie dziwię się, że AdTaily nie chciała pokazać wykresu z liczbą kliknięć. liczba kliknięć jest relatywnie niska, przy założeniu, że liczby na osi x to numery poszczególnych kampanii. widać z tego, że taka forma reklamy jest bardzo nieefektywna tj. ludzie mają ją w nosie. oczywiście AdTaily może odeprzeć ten zarzut tzw. prawem małych liczb – tj. suma małych liczb daje całkiem sporą.

  • zazie świetnie, że podjęłaś ten temat. Myślę, że nabierze mocy niczym kula śnieżna. W kupie siła :) Nie odpuszczaj, proszę.

  • Zgadza się, ten problem to nie odosobniony przypadek. Pod mój nick podpinam link do wpisu na blogu z moją przygodą z AdTaily. Jednocześnie wysłałem prośbę o rozpatrzenie legalności punktu 3, paragraf 12 regulaminu AdTaily do UOKiK.

  • No ja przepraszam, takie mam wrażenie że pracują tam ludzie hmmm nie ten tego. Jak się ma to stwierdzenie: ”…..„Nie udostępniamy użytkownikom takich danych – dowody świadczące o łamaniu regulaminu
    mogą zostać udostępnione odpowiednim organom jako dowód w sprawie.”…., do umieszczenia statystyk ogólnie dostepnych na stronie?Użytkownikowi nie pokażemy, ale reszta ma? Niech wie?
    Czysty bezsens
    zazie zrób sobie PrtSc tej strony ze statystką, bo za chwile może ich nie być, może ktoś się opamięta?

  • Zazie – a może Ty jeździłaś po Warszawie, korzystałaś z różnych adresów IP i sama sobie klikałaś? czytam argumentację AdTaily i czekam, aż wpadną na tak genialny pomysł. tj. nie czekam – podpowiedziałam im. jeśli ocieramy się o absurd, to po całości.

  • Drodzy Blogerzy Zbierający Grosik do Grosika przez współpracę z AdTaily!

    Jeśli (o zgrozo!) udostępniacie hasła do swojej sieci wifi znajomym, rodzinie i przyjaciołom uzbrojonym w smartfony, tablety, laptopy i inne urządzenia umożliwiające czytanie waszych blogów to pamiętajcie żeby uprzedzić ich aby POD ŻADNYM POZOREM nie klikali w reklamy na waszym blogu, gdyż pozbawią tym samy Wasze pieski chrupek, Wasze dzieci cukierków, a Was wacików czy na cokolwiek tam sobie ciułacie podpisując pakt z komercyjnym diabłem ;)

    Sorry Zaz, ale istnieje ryzyko, że leżąc na Twojej beddinge z moim ipadem kliknęłam nieopatrznie raz czy dwa w reklamę Amber Gold (dzięki Bogu nie uległam! ;))

    PS Wiem, wiem, jak się ludzie spotykają to powinni ze sobą rozmawiać, a nie czytać wzajemnie swoje blogi, lajkować na fejsie czy twittować o przygotowaniach do kolacji…Ludzkość upada, koniec jest blisko…

    • to chyba oczywiste, że jeśli Wasze reklamy/bannerki mają klikalność rzędu KILKU na cały czas trwania kampanii, a jednym z klików jest MÓJ OSOBISTY KLIK sprawdzający zawartość reklamy (o którym to sprawdzaniu pisałam w swojej notce) – to w sumie daje to wynik 1/4 całej sumy kliknięć. Gdzie w Waszym regulaminie widnieje wyraźny zapis o tym, że Wydawca (czyli w tym przypadku autor bloga) nie ma prawa kliknięcia w reklamę (celem sprawdzenia co umieściliście pod bannerkiem), bo zostanie sklasyfikowany jako oszust sztucznie nabijający kliki i pozbawiony zgromadzonych środków? :)) prawda jest taka, że gdybym chciała się "dorobić" na reklamach adtaily, to ich klikalność byłaby wyższa. a tak? przez rok zgromadziłam na swoim koncie 100 zł i ani razu nikt z obsługi AdTaily nie zwrócił mi uwagi na jakiekolwiek nieprawidłowości. Uważam, że luki w regulaminie i traktowanie Wydawców jak oszustów jest poniżej wszelkiej krytyki.

    • poza tym: dlaczego wczesniej, kiedy grzecznie prosiłam o to w mailach, nie mogłam się od was doprosić takiej informacji wraz z wykresem i wytłumaczeniem – a teraz jak zaczęła się robić z tego afera, to nagle upubliczniacie wykresy z mojego konta AdTaily? :) ja nie mam nic do ukrycia. za to Wasze zachowanie daje mi (i innym Wydawcom) do myślenia…

    • Pilnie śledzę dyskusję z AdTaily. Zwłaszcza te fragmenty, w których osoba reprezentująca tutaj AdTaily PUBLICZNIE sugeruje, że jestem oszustką. AdTaily gratuluję PR-u i podejścia do Wydawców, dzięki którym kręcą ten swój biznes. Nie zamierzam szarpać się z AdTaily o 100 zł, które rzekomo w 25% "sama se naklikałam".
      Na swoim blogu dokładnie opisałam całą sytuację oraz fakt, że w każdą pojawiającą się reklamę KLIKNĘŁAM, sprawdzając co znajduje sie pod linkiem. W sytuacji, kiedy moderacja była wyłączona – uważałam, że mam prawo kontrolować to, co AdTaily zamieszcza na moim blogu o różnych porach dnia i nocy – zwłaszcza, że zamieszczenie reklamy bez moderacji to zaledwie kilka klików. Po kilkunastu miesiącach czerpania zysków przez AdTaily z reklam pojawiających się na moim blogu – ekipa AdTaily zamiast wyjaśnić mi w mailach, o co chodzi – milczy uparcie, a następnie wytacza armatę i na forum publicznym oskarża mnie o próbę oszustwa.

      Na tej podstawie wyrobiłam sobie zdanie na temat zarówno zasad działania AdTaily i transparentności jego arbitralnych decyzji, jak również prowadzenia PRu w internecie na stronie www i w serwisach społecznościowych. Mam nadzieję, że pare osób przejrzało na oczy. Oczywiście AdTaili nic sobie z tego nie robi, bo takich osób jak my ma "od groma" (jak sami piszą na FB). Wnioski z tej zadymy pozostawiam Wam.

    • Olgo, raz jeszcze – otrzymałaś od nas, na swoją wyraźną prośbę, statystyki przedstawiające próby nieuczciwego podbijania statystyk kliknięć w reklamy. Na pozostałe merytoryczne pytania i uwagi odpowiada Jakub Jakubowicz oraz ja, ponieważ jednak część z nich dotyczy zagadnień, które musimy po części chronić, udzielenie odpowiedzi może zająć nam trochę czasu, postaram się jednak, aby rozwiać te wątpliwości jak najszybciej. W Twoim konkretnym przypadku nie jesteśmy w stanie chyba dodać nic więcej, a nie widzę sensu w wielokrotnym powtarzaniu tego samego. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania związane z obszarem, na który nie odpowiedziałam wcześniej, chętnie pomogę, co nie zmienia jednak meritum: wypłata środków na Twoim koncie została zablokowana, ponieważ znacząca liczba kliknięć w reklamy wykonana została przez Ciebie samą.

    • O statystyki prosiłam dużo wcześniej – mailowo. Twierdziliście, że nie możecie ich podać. Natomiast dzisiaj dzisiaj ujawniliście je PUBLICZNIE – z mojego prywatnego konta. To po pierwsze. Po drugie – sama pisałam o tym, że w każdą pojawiającą się reklamę KLIKAŁAM celem sprawdzenia. Natomiast Wy OBJAWIACIE nagle ten fakt publicznie (jakby to była jakaś nowość :), twierdząc PUBLICZNIE, że USIŁOWAŁAM OSZUKAĆ system AdTaily. To po drugie. Po trzecie – nie zamierzam z Wami więcej dyskutować. Ludzie sami zobaczyli, to co mieli zobaczyć – czyli sposób, w jaki prowadzicie "interesy w internetach" oraz to jak traktujecie Wydawców, dzieki którym kręci się ten biznes. Tyle ode mnie. Życzę dalszych sukcesów!

    • Dodam jeszcze, że żadna z – tak intensywnie dyskutujących na wykop.pl, facebook.com, blog.adtaily.pl czy zazie.com.pl – osób reprezentujących AdTaily nie pofatygowała się, aby skontaktować się ze mną bezpośrednio (np. mailowo lub na priv FB) i dojść do porozumienia.
      Nawet jeśli przekonani są o absolutnej słuszności swojego działania – do zasad dobrego PR’u należy chyba bezpośredni kontakt i mediacja łagodząca całą tę zadymę. Tym bardziej, że ja naprawdę nic od AdTaily nie chcę. NIC. Nawet extra kubka z super logotypem AdTaily. Smyczy też nie. Oraz: chrzanię te 100 zł.
      Nie mogę jednak pogodzić się z tym, że AdTaily zachowuje się w tak arogancki i nieprofesjonalny sposób. Wiadomo, że najlepszą formą obrony jest atak. Ale po licznych PR-owych “strzałach w stopę”, które ostatnio mogliśmy podziwiać w polskim internecie na fanpejdżach różnych marek – liczyłam na to, że działy PR’u czegoś sie jednak nauczyły. Okazuje się, że niestety niczego.

  • Bardzo mnie ciekawi, po czym właściwie stwierdza się generowanie sztucznych klików. Jeśli wszystkie są z jednego IP – to tak, to rozumiem. Jeżeli jest ich nienaturalnie dużo, to też, wtedy można podejrzewać istnienie bota. Ale jeśli jest ich 3-5 na reklamę, każde z innego IP, to po czym? Jakie są kryteria? Będę wdzięczna, jeśli ktoś z AdTaily to wyjaśni.

  • zbierz 10 poszkodowanych osób i do dzieła. Pozew zbiorowy. Zamykanie konta, naruszenie regulaminu itd. to standardowa metoda zarabiania na innych. 100zł to z mała kwota, ale jak będzie was więcej.

  • Ta sprawa chyba idealnie nadaje się na pozew zbiorowy I będę trzymał kciuki żeby do takiego doszło, zdecydowanie zbyt wielu mamy w kraju cwaniaczków którym wydaje się że mogą oszukiwać ludzi bezkarnie…
    Pozdrawiam

  • Nie znałem wcześniej Twojego bloga, trafiłem po linku, więc nie wiem jaką masz siłę oddziaływania w internecie, ale wiem na pewno, że jak się ekipie AdTaily nadepnie na odcisk to potrafią być upierdliwie niesympatyczni. Doświadczyłem tego na własnej skórze i nie polecam.

  • Obawiam się, że z nimi nie wygrasz :( takie firmy obracają dużymi sumami i Twoje 100 zł (oraz niestety Ty sama) jesteście „niczym” w morzu tej kasy za kliknięcia i od reklamodawców. W adtaily na pewno mają prawników i medialnych specjalistów od uciszania tego typu „buntów na pokładzie”. Także nic nie wskórasz, a szkoda, bo tej firemce przydałby się porządny kop w dupę od blogerów!

  • A wiesz, że z tymi robotami to może być prawda? Przecież literalnie NIKT na świecie tego szajsu nie klika! Coś jest na rzeczy ;)
    Od dwóch lat mam na koncie AdTaily 60 zł i nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek docharczę się wymaganej setki. Jednak nie zgłaszam pretensji – jako testerka AdTaily miałam przyjemność zarobić ponad 2000 zł w prapoczątkach ich działalności. Był taki czas, że bloger sam ustalał stawki za dzień wyświetlania kampanii. Potem poszli po rozum do głowy i zaczęli kombinować, zmieniać zasady i regulaminy, aby wreszcie osiągnąć stan doskonałości w waleniu wszystkich w rogi. Ale chyba właśnie nastąpiło przegięcie :/

  • i za to Cię uwielbiam Zazie! nie dajesz po sobie jeździć i głośno mówisz to co inni przemilczają i kładą uszy po sobie! powodzenia kochana!

  • to moze zlocie pozew zbiorowy.. bo oni niestety bazuja na tym, ze nikt o 100 zl nie bedzie sie fatygowac… ale tu stowa, tam stowa i sie uzbiera…

  • Wychodzi na to , ze lepiej nie klikac I nie wchodzic w reklamy umieszczone przez osławiona firme, bo natychmiast nastepuje podejrzenie sztucznego nabijania klikniec. Acha. To znaczy , ze bardziej I'm sie oplaca wziac pieniazki od tego co chce sie reklamowac, wstawic reklame na blogu wykorzystujac jego popularnosc, a nastepnie oszwabic własciciela tegoz blogu wymyslajac historyjke z placa wyssana o nieuczciwosci. O ja pierdziele…..I zeby chodzilo o jakies miliony, ale tu chodzi o 100 zł, ktore mialo isc na szczytny cel. Wstyd. Bede z cala moca zniechecac wszystkich ktorych znam, aby z ta firma nie zechcieli miec do czynienia. Skandal I wstyd.

  • to po prostu genialne! prosta recepta, jak zbić kasę nie kiwnąwszy jednym palcem – na zwyklych ludziach i małych kwotach, szczególnie wtedy, gdy koszty pozwu po wielekroć przekraczają ukradzioną sumę.
    jak by się uprzeć, dałoby się wygrać tę sprawę, ale z powodu, no właśnie, kosztów sadowych – nie warto.

  • po co *uj ich w ogóle wpuszczałaś na bloga ??? i tak robią tylko syf tymi swoimi badziewnymi banerkami, a zarobić się na tym na pewno nie da !!! adtaily won z blogów!

  • Zazie, bardzo mi przykro, że Cię to spotkało! :( Zwłaszcza, że cel, na który miały iść pieniążki był szlachetny. Tym bardziej mnie to wkurza, że w internecie kara i ściga się nie tych ludzi co trzeba, ale tych którzy są najłatwiejszym celem.

  • Ta firma tak robi stale, mi i kilku osobom też przydarzyła się podobna historia, a że nikt za te grosze nie będzie się użerał z sądem i z taką firmą dalej tym bardziej, to suma sumarum po prostu unikamy jej i nie polecamy dalej.
    Niech z innych robią wielbłądy lub niech spadają z ich banerami.
    Ciekawe czy te firmy które płacą za publikację w taki sposób banery, wiedzą, co wyrabia ta firma niejako „w ich imieniu” przecież…

  • zazie, daj info jeśli Cię rzeczywiście oszukają, siła blogów jest duża, pójdzie w świat na inne blogi, by nie współpracować z nimi
    najlepsza reklama to poczta pantoflowa, antyreklama też ;)

    • Już sporo poszło. Na Twitterze, Fb, Wykopie, wszędzie się już ta historia przebiła. Wreszcie. Bo to nie pierwsza taka sytuacja, o której czytam, ale pierwsza, która zyskała taki rozgłos. AdTaily chyba strzeliło sobie w stopę przede wszystkim publikując notkę na oficjalnym blogu… :D

      • AdTaily strzelilo sobie w stope swoim PRem i brakiem wiedzy w temacie. Nie da sie udowodnic zadnym algorytmem, ze dana osoba byla ta ktora kliknela w dany banner. Wystarczy ze w domu jest 1 komputer, mama tata, blogerka, i mama czytajac post corki kliknela w jej reklame bo ja zaciekawila. I co wtedy?
        Wg Adtaily – zaiberamy cala kase.
        A wystarczylo przy tworzeniu (analizie) modelu biznesowego pomyslec ile takie praktyki narobic moga klopotow, i jasno zaznaczyc w regulaminie ze wszelkie kliki od wydawcy nie beda naliczane do puli punktow. Po problemie, i nie bylo by teraz tego tematu…

  • Kiedyś miałem program partnerski allegro. Jak tylko napisałem userom "proszę klikajcie w ten banner" natychmiast do mnie odezwało się allegro że to nie chodzi o klikanie I że łamię regulamin. No więc skasowałem tę zachętę I od tamtego czasu (a minęło z 10 lat) ani razu nie czepiali się I wszystko było okej. Ciekawe co zaszło tutaj.

    • u mnie swego czasu nad reklamami AdTaily widniał znaczek informujący, że dochód z reklam przeznaczony będzie na Mopsy w Potrzebie. ani razu AdTaily nie zwróciło mi uwagi na ten temat – ani poprzez system, ani mailowo.

    • To nie jest naruszeniem regulaminu. Ja mogę sobie napisać, że zbieram na piwo, i konta mi za to nie mogą zablokować. Dopiero czynne namawianie ("klikajcie ludziska, bo zbieram na piwo") jest łamaniem zasad.

  • Cześć, odkąd mamy w AdTaily reklamy CPC (rozliczane za kliknięcia w baner) bardzo dużą wagę przywiązujemy do wykrywania prób oszustw (gł. sztucznego nabijania kliknięć w reklamy). Podobnie, jak w innych sieciach, użytkownicy, u których wykryliśmy tego typu próby, są przez nas banowani. Każda z takich sytuacji jest zawsze sprawdzana przez programistów indywidualnie I dopiero po jej weryfikacji, blokowana jest wypłata środków z konta użytkownika. Oczywiście, jak I w każdym innym systemie, także I w naszym mogą – niestety – pojawić się błędy. Nie wiem, czy miały one miejsce w tej sytuacji, ale poprosiłam już programistów, aby przyjrzeli się opisanej przez Ciebie sytuacji. Postaram się dać znać jak najszybciej.

  • „Nie udostępniamy użytkownikom takich danych – dowody świadczące o łamaniu regulaminu.
    mogą zostać udostępnione odpowiednim organom jako dowód w sprawie.”.

    Napisz I'm w związku z tym przedsądowe wezwanie do zapłaty (koniecznie na papierze, listem poleconym za odbiorem) z całą historią wcześniejszej korespondencji, 14 dniami na przelanie ukradzionych pieniędzy oraz informacją, że w przypadku braku reakcji sprawa zostanie przekazana w/w "odpowiednim organom".

    A najlepiej wyślij I'm najpierw maila z informacją, że za dwa dni je wyślesz, może się opamiętają I nie będziesz musiała płacić za znaczek. Kopię maila wyślij do Rzecznika Praw Konsumentów I Urzędu Ochrony Konkurencji I Konsumentów I wyraźnie poinformuj o tym w mailu. Powinno pomóc.

    • Kuba, ale ja się nie wybieram na "wojnę" z AdTaily. nie będę się bić o 100 zł. poczułam się tylko trochę niefajnie, że potraktowano mnie tak obcesowo – jak oszusta – i to bez słowa wyjaśnienia…

    • Nie wybieraj się na wojnę. Ale też nie odpuszczaj. Bezprawnie ukradli Ci 100 zł i to nie to, że Twoim prawem jest ich dochodzić, co ich obowiązkiem jest je Ci oddać!

      Postrasz ich w sposób opisany wyżej, na 95% powinno pomóc. No, i nagłaśniaj tę sprawę. Napisz im, że nagłaśniasz sprawę. Napisz im, że bezprawnie potraktowali Cię jak oszusta. I odzyskaj swoją kasę.

    • 100 zł to koszt wizyty u weterynarza i leków dla mopsa uratowanego z pseudohodowli przez wolontariuszy. po to były te reklamy na moim blogu… (piszę o tym w notce)

    • Do zbierania pieniędzy na szczytne cele są lepsze metody, niż naciąganie reklamodawców. Dziwi mnie, że tak trudno to zrozumieć.

  • Dzięki za ostrzeżenie! Abstrahując już od kliknięć – też nie wierzę w ich sztuczność – poziom obsługi partnera biznesowego woła o pomstę do nieba.

    • Nie miałem i nie będę miał, ponieważ komentuję sytuację opisaną powyżej i mam zaufanie do autorki.
      Nie wyobrażam sobie sytuacji, że kliknięcia weryfikowane są po tak długim czasie, użytkownik nie dostaje żadnego ostrzeżenia na maila, musi szukać informacji co się stało z jego pieniędzmi, blokowana jest karnie cała kwota, a nie tylko ta ponoć sztucznie wyklikana (szok) i nie można się doprosić raportu, a profesjonalna chęć wyjaśnienia problemu ze strony firmy pojawia się dopiero wtedy, gdy zdenerwowany partner nagłaśnia sytuację na blogu. Nie chcę ryzykować podobnych przejść, zwłaszcza że mam pozytywne doświadczenia z konkurencyjnymi firmami.

    • Marcin Rzeczkowski to ja chyba poproszę o namiary na konkurencję, bo nie zamierzam juz więcej wpuszczać reklam AdTaily na swojego bloga!

    • "Nie zrozumiałem, ale oceniam. Czyli nie wiem o czym mówię, ale krytykuję, bo temat na czasie" :P

      Pierwszy Twój błąd: nie tyle "nie polecam", co "dziękuję za ostrzeżenie" + odpowiedź dla przedstawicielki firmy, która też nie zrozumiała sensu mojej wypowiedzi (ale przynajmniej nie dyskutowała z niezrozumianym). Jeżeli tego nie widać, odpowiedź jest moją oceną sytuacji opisanej powyżej przez autorkę bloga i odnosi się głównie do komunikacji firma->wydawca. A raczej do braku tejże komunikacji.
      Drugi: kiedy komentowałem, temat nie był dla mnie "na czasie" – to było PIERWSZE doniesienie o AdTaily, które przeczytałem, a notka jeszcze nie latała po całym moim Facebooku i nie trafiła na wykop.
      Rozumiem, że tego drugiego mogłeś nie wiedzieć i nie chcieć sprawdzić, ale to pierwsze…

    • Pierwszy Twój błąd jest taki, że zakładasz, że odnoszę się do Twojego pierwszego wpisu. Reszta niezrozumienia bierze się z tego właśnie błędu. Nie wyobrażasz sobie opisanej sytuacji, bo nie masz na ten temat pojęcia.

    • Taak, czuję się pouczony, nie znam się… i wiesz co? NIE MUSZĘ. W przeciwieństwie do Ciebie nie pracuję sobie na status eksperta od zarabiania na blogach, po prostu chcę na nich zarabiać. Komfortowo. Z poczuciem, że jeśli już odpowiada mi jakiś przedstawiciel firmy, to ten człowiek po drugiej stronie kabla szanuje mnie jako partnera bez względu na to, czy robię coś głupiego czy nie.
      Przy okazji, nie jesteś co prawda u siebie na blogu, ale właśnie zniechęcasz sobie czytelnika, który kilka miesięcy temu przeczytał prawie całe Twoje archiwum i zadał sobie trud znalezienia około dwudziestu z Twoich blogów, żeby się od Ciebie uczyć. A, i jeszcze był Twoim klientem.