DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 05 – wtorek, 8.10.2013: ostre lądowanie na dupie!

nie sztuka lecieć z kilogramów.
sztuką jest nie lecieć przy tym przez ręce!

 

czyli:  JEM ZA MAŁO. za mało wszystkiego :(
uświadomiła mi to dzisiaj Kejt, której niniejszym oficjalnie dziękuję! 

mój przykładowy jadłospis wyglądał do tej pory tak:

dieta

i słusznie niektóre z Was zwracały mi uwagę, że to za mało – a ja zapierałam się jak dziki osioł, że tak właśnie ma być.
dziękuję! i przepraszam, że nie chciałam uwierzyć! mea culpa ;) miałyście rację!

powyższa dieta nadaje się do całkowitej poprawki. wszystkiego musi być więcej – łącznie z kaloriami.
inaczej się wyniszczę zamiast schudnąć, a o treningu na siłowni będę sobie mogła pomarzyć – 
weakness

leżąc osłabiona w łóżku i trzęsąc się z zimna.
jasne, że chcę schudnąć, ale zależy mi na naturalnej, zdrowo wyglądającej i lekko umięśnionej sylwetce –

fitnessgirl


nie chcę być wiotkim flakiem, który nie ma na nic siły… ;/

 

nie wiem, dlaczego w takim razie dietetyczki z popularnego serwisu internetowego
zalecają dietę 1200 kcal jako bezpieczną, skuteczną i pozbawioną efektu jo-jo.
no cóż, nie wnikam.
w każdym razie wiele się jeszcze muszę nauczyć ;)

jutro pokażę Wam moją zmodyfikowaną dietę.
będę wdzięczna za wszelkie porady, uwagi i korekty – dziękuję! :*

 

 

niech moc będzie z nami! :>

sexy_gym
 

 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

16 komentarzy

  1. Nooooo w koncu! Juz 3 posty temu pisalam ze 1200 (jeszcze na dodatek niedojedzone gdzie kazda kaloraia sie liczy) przy wysilku fizycznym to za malo! Ciesze sie ze doszlas do takich samych wnioskow :) Czy sprawdzilas moze Weight Watchers? (i nie, nie placa mi za reklame ;)Jak juz mowilam lubie ich bardzo bo mozna jesc wszystko ale w bardzo rozsadnych ilosciach.
    Trzymam za Ciebie kciuki!!

  2. Z historii znajomych osób, które się zaczęły odchudzać wiem, że im większa rewolucja tym gorsze efekty. Chyba lepszym pomysłem jest stopniowe wprowadzanie zmian w sposobie żywienia i aktywności. Szczególnie jeśli ma się więcej naprogramowych kilogramów. Można na początek przestać jeść słodycze, pieczywo białe, ziemniaki. Można postanowić, że 2,3 razy w tygodniu jemy tylko warzywa i rybkę. A jeśli chodzi o ruch, to też jeśli się wcześniej nic a nic nie ruszało to warto zacząć właście od spacerów, jogi, lekkiego treningu na macie w domu. I gwarantuję, że efekty też będą. Jak nagle z dnia na dzień będziemy robić rewolucje, to będzie zbyt upierdliwe i zniechęcające. U mnie ta metoda się sprawdza, choć przyznam że nigdy nie miałam do zrzucenia więcej niż 3 kg.
    Jeśli jesteś mega uparta i masz super silny charakterek to myślę, że wytrwasz nawet w tym kieracie o którym tutaj czytam. Jeśli tak będzie to jesteś wielka bo ja chyba po tygodniu takich męczarni umarłabym z rozpaczy i smutku :(

  3. Uf uf, w koncu.
    Zazie, jezeli to ten portal, o ktorym mysle i o ktorym pisalam tu kiedys, to mam wrazenie, ze tam po prostu jest taka polityka, i koniec. Kiedy ja zaczelam chorowac – w ciagu doslownie paru dni dostalam pierwszego w zyciu zapalenia spojowek, rowniez pierwszej grzybicy paznokci, i pare innych takich atrakcji (wiecznego przeziebienia nie liczac) oraz zaczelam miec jazdy z cukrem, z ktorym tez nigdy nie mialam problemow (hypoglikemia), nadal dietetyczki sugerowaly mi, zebym po ostrym treningu no ewentualnie zjadla jedna kanapeczke poza plan. Nikt mi nie powiedzial, zebym sobie po prostu zwiekszyla ilosc kalorii na stale. Pare razy, po poczytaniu for, pytalam sie o owo 1000kcal, bo moja dieta dochodzila wlasnie do 1000, ale dietetyczki twierdzily, ze przy mojej wadze 1000 to nie jest za malo.
    Co nie zmienia faktu, ze poza tym nadal ich polecam, tyle, ze trzeba – jak do wszstkiego – podejsc do nich z glowa.

  4. Dieta 1200 jest dobra dla wiecznie dietujących chudych panienek, których jedynym wysiłkiem jest trzymanie na zgiętym łokciu swoich torebek wypchanych liśćmi sałaty ;) Jeśli chcesz ćwiczyć (i pracować), to musi być powyżej 1500, jeśli chcesz ćwiczyć codziennie, to wtedy ok. 2000. No i trzeba się wysypiać (wiem, masz tu problem), ale ci, którzy mało śpią, trudniej chudną. Co do tętna podczas ćwiczeń to nie przekraczaj 150 – powyżej spalanie tłuszczu jest mniejsze. A jojo będzie zawsze jeśli potraktujesz stan obecny tylko jako przejściową dietę, a nie jako sposób na zmianę nawyków żywieniowych na zawsze. I taka zmiana na zawsze wcale nie oznacza rezygnacji z pyszności – tylko trzeba te pyszności ujarzmić – każdy na swój sposób, niestety uniwersalnej recepty nie ma . Powodzenia:)

  5. Dieta bez efektu jo-jo? Nie oszukujmy sie, nie ma takiej diety po ktorej sie schudnie i mozna wrocic do jedzenia „jak kiedys”, bez ponownego utycia. Wracasz do starych nawykow – wracasz do starej wagi, cudow nie ma.

    Wiec co do jojo, tak naprawde licza sie nie tyle parametry diety (chociaz jak najwiecej roznorodnych warzyw to zawsze najlepsza, bezpieczna strategia) ile to, co sie robi potem, na dluzsza mete, czyli zmiana sposobu odzywiania sie – czyli wlasciwie kontynuacja diety ale z wieksza iloscia kasz, bialka, tluszczu nienasyconego, albo wieksze porcje. Mozna od czasu do czasu zaszalec, ale ogolnie trzymac sie tych samych zasad co na diecie. Dlaczego tak malo sie o tym mowi, a szuka diety-cud?

    Oczywistym narzedziem obrony przed jojo jest tez ruch (szczegolnie kiedy sie czlowiek kiedys zlamie i znow schrupie paczke ciastek). Na szczescie po zrzuceniu pewnej masy z radosci chce sie tanczyc i skakac, wiec wlaczenie sportu jest latwiejsze niz sie na poczatku wydaje :-)

    W skrocie: nie pytaj, jak dieta moze pomoc tobie, ale jak ty mozesz pomoc diecie!

    Zazie, nic nie piszesz o spacerach, przeciez pare km dziennie dziarskim marszem to tez swietny ruch, najlatwiejszy, nie musisz tylko pakowac! Rozumiem, ze cale to gotowanie jest nowe i dlatego czasochlonne, ale masz pieski, marsze bylyby doskonalym dopelnieniem tego projektu.

    Dajesz czadu, tak trzymaj!

    1. Nie zgadzam się. Po długiej diecie żołądek jest skurczony, więc nawet gdy wraca się do starych nawyków, to i tak żadne jojo nie straszne bo zjada się wszystkiego dużo mniej. Nie wolno się obżerać, ale za to można wszystko jeść. To jest dla mnie idealny styl odżywiania- zdrowo, ale i z bezą, lodem, ciastkiem, co kto lubi. Kiedyś, jakieś pięć lat temu, przyjechał do mnie kuzyn z zagranicy z żoną. Dziewczyna była (i jest)nieziemsko zgrabna, idealna figura. Okazało się, ku mojemu zaskoczeniu, że ona sobie niczego nie odmawia, naprawdę widziałam, z tym że wszystko je w małych ilościach (tzn. małe były wtedy dla mnie, według niej były idealne). Też zaczęłam tak się odżywiać. Z początku było ciężko, ale gdy już żołądek mi się skurczył i przyzwyczaiłam się, że nie zjadamy zawsze całej paczki, tylko trochę, poszło jak z górki. Nigdy nie wyglądałam lepiej, serio. Ale potem zaszłam w ciążę – miałam ogromne dziecko i wilczy apetyt- przytyłam 25 kg. 15 kg spadło od razu wraz z wyjściem maluszka na świat, ale 10 kg zostało i nie chce odejść. Sęk w tym że przyzwyczaiłam się do objadania i folgowania sobie (zachcianki ciążowe).Ponieważ wcześniej byłam super zgrabna to i ubrania miałam odpowienie, dopasowane, kuse itp. Z tamtych rzeczy pasują aktualnie na mnie jedynie leginsy. W nic się nie mieszczę, w niczym dobrze nie wyglądam, a najbardziej wkurza mnie ten wystający brzuch (tam najwięcej tłuszczu mi osiadło) Byłam na fajnej imprezie plenerowej, miałam ładny makijaż i myślałam, że ładnie wyglądam. Niestety jak później oglądałam zdjęcia, to płakać mi się chciało i to niedowierzanie- rany to naprawdę ja tak wyglądam? Przyzwyczaiłam się, że na zdjęciach całkiem, całkiem pozytywnie wychodzą,a teraz to nie chcę widzieć aparatu, wyglądam jakby mnie ktoś rozwałkował (znowu wspomnę o brzuchu, bo to najbardziej mnie boli- wyglądam jakby dalej była w ciąży, a już rok minął..)
      Wiem co zrobić aby dobrze wyglądać, trzeba wziąć się w garść i znowu zacząć się odżywiać wg opisanej powyżej metody- wszystko ale mało. Ale jakoś mi ciężko się zabrać, zacząć.. Bo z odchudzaniem jest jak z rzucaniem palenia- tylko wtedy się uda gdy chce się tego tak naprawdę i tak od serca, a nie tylko udaje przed sobą, niby banały ale tak jest.
      Dlatego Zazie jestem przekonana, że Ty będziesz nosić wiosną tę sukienkę w kropki co pokazywałaś, bo naprawdę tego chcesz. Twoja desperacja mnie zawstydza i jednocześnie mobilizuje. Przecież ja też chcę znowu dobrze wyglądać , stroić się a nie tylko wiecznie kamuflować to i tamto. Zazie jesteś moją inpiracją i dziękuję Ci za to. Jestem już bardzo blisko odnalezienia w sobie tej siły by wreszcie zacząć, Tobie się udało brawo, brawo :) I kiedy najdzie Cię chwila zwątpienia, pomyśl sobie, że wbrew pozorom to najtrudniejsze masz już sa sobą- wystartowałaś! Trzymam kciuki! Pozdrawiam gorąco:)

  6. przy wadze 85 kg +jesień za oknem = musisz mieć 1400-1600 kcal. Wtedy organizm dostaje tyle ile potrzebuje i nie włącza programu MAGAZYNUJEMY oraz ZACHWILEPADNETRUPEMZWYCIECZENIA :) Podeślę ci na mejla coś :)

  7. Taką dietę stosowała moja tesciowa, ale ona była po rozległym zawale i nie mogła się zbytnio ruszać.Raz w miesiącu miała kontrol u specjalisty, badania, mierzenie. Z tego co się orientuje to Ty jesteś zdrowa i ćwiczysz, kalorii musi być więcej.
    Odchudzam się razem z Tobą :-)
    Pozdrawiam cieplutko.

  8. pamietam diete li, i powiem ci ze na niej czulam sie swietnie mimo cwiczec 5x w tygodniu z chodakowska. te 400kcal wiecej to jednak duzo dla sily organizmu do cwiczen, mimo ze li chyba zakladala wlasnie umiarkowany ruch.

  9. Droga Zazie, na poczatek powiem, ze bardzo Ci kibicuje i trzymam kciuki! Juz mialam napisac kilka dni temu, ale sie jakos nie zlozylo… Czy ty znasz kogos osobiscie, kto przyzyl, schudl i nie wrocil do poprzedniej wagi na tej niskokalorycznej diecie??? Nie mozna sie glodzic. To podstawa. Nie zajedziesz daleko przy takiej ilosci kalorii na dzien. I jeszcze do tego silka 3 razy na tydzien. Na to trzeba miec sile! Cwiczenia interwalowe nawet do 6 razy na tydzien po 30 do 40 min, zdrowa, zbilansowana dieta, to moze byc twoj klucz do sukcesu. Wiem, ze juz ktos polecal Ci kiedys cwiczenia E. Chodakowskiej i mialam wrazenie, ze sie do niej nie przekonalas. Sprobuj jeszcze raz. Jej programy, porady i motywacja innych Ci podobnych osob sa bardzo pomocne. Pozdrawiam.

      1. JA szukam kogoś kto „ruszy” razem ze mną z ćwiczeniami Chodakowskiej, na początek co drugi dzień. Byśmy się motywowały nawzajem i opierniczały gdyby ktoś nie zrobił, anyone?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.