DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 08 – piątek, 11.10.2013: chcę chodzić jak w zegarku…

nie poddaję się, walczę, nie odpuszczam. ale. ale. ale.
to wszystko jest cholernie trudne. nie, nie podjadam. nie łamię zasad diety.
Krzysiaczek żłopie przy mnie piwo, popijając Dr Pepperem i wpierdala czipsy,
robię zakupy, przechadzając się między półkami zajebanymi słodyczami,
konserwantami, tłuszczem i resztą popularnych pyszności
i wiem, że 99% sklepowego asortymentu jest nie dla mnie,
odwiedzam Posłańca i zamawiam czarną kawę oraz gorącą wodę z imbirem i cytryną,
podczas gdy na barze pysznią się tarty, a ja naprawdę nie muszę. nie, bo nie.

tumblr_ln5knedl4X1qkwbyqo1_500
nie to jest moim problemem. tym razem jestem – o dziwo! – odporna na pokusy.
ale za cholerę nie potrafię, nie umiem, gubię się i mylę –
zaplanować sobie dnia, przygotować zawczasu posiłki z jadłospisu,
by potem trzymać się grzecznie wyznaczonych godzin.

Hurry+the+fuck+up+summer+.+Can+t+fucking+wait+any+longer_3b5874_3742393
zamiast tego mam jeden wielki chaos i w rezultacie bezsensownie omijam posiłki,
nie dojadam, by potem zjeść podwójnie – co z tego, że dozwolone i niskokaloryczne,
skoro ideą diety jest także wyrównanie skaczącego poziomu cukru we krwi,
który odpowiada za napady głodu i obsesyjnego pragnienia słodyczy.
drugą sprawą jest wczesne chodzenie spać.
walczę ze sobą, naprawdę.

jakie macie sposoby na “uporządkowanie” swojego dnia
i wyregulowanie trybu życia?

any advice would be greatly appreciated.
 
 
 
więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

 
 
 
 
 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

7 komentarzy

  1. A mnie niepokoi to, że musisz się do tej diety zmieniać. Czy nie można jej dostosować do Ciebie, do Twoich zwyczajów i nawyków. Ona są Twoje i do nich, jestem niemal pewna (choć może się mylę), kiedyś powrócisz. Po co wstawać o świcie jeśli tego nie robisz i nie musisz robić, ostatni posiłek o 18 (czy nawet 20) jak się idzie spać po 1 w nocy też nie jest OK.
    Chyba, że planujesz totalną rewolucję życiową. Tylko po co, życie jest OK tylko dieta nie przystaje.
    Życzę sukcesów i zaciskam kciuki.

    P.S. Ten komentarz wcale nie ma Cię rozmiękczyć. Swego czasu chciałam polecić Ci dietetyka, który twierdzi właśnie, że dietę – sposób odżywiania – trzeba dostosowywać do trybu życia, nie odwrotnie.

  2. Zazie, zaczęłam walkę razem z Tobą. Na problemy ze skokami insuliny dostałam metformax. Biorę go dopiero od 2 dni ale wydaje mi się że faktycznie u mnie ustąpiło nieustanne ssanie w żołądku. Czekam jeszcze aż mi obrzydzi cukier ;););)

  3. ja nie pomoge bo mam to samo; np. wiem ze powinnam wstac rano pol godziny wczesniej i ugotowac kasze jaglana ale coz z tego, ze to wiem- chyba moje synapsy cos nie stykaja i impuls mysli nie popycha mnie do zadnego dzialania; tak samo impuls mysli nijak nie popycha mnie do codzinnego joggingowania( choc mysle o tym czesto) ani nie popycha mnie do sprzatania gdy wokol burdel; po prostu jakis wredny opor materii stoi na przeszkodzie

  4. No właśnie te pudełka to super pomysł – coś jakbys wychodziła do pracy- to to samo:)-robisz wieczorem albo w nocy i potem jest:)
    A lista zakupów – może lepsza byłaby raz na tydzień a nie dzień?
    Ale nie wiem czy to dietetyczna rada- raczej praktyczna bo ja bym zwariowała musząc chodzić codziennie do sklepuuu, strata czasu, wiesz ;-)

  5. Wiesz co, zazie, ja też jestem niesystematyczna i niezorganizowana ;-)
    Kupiłam więc pudełka i rano robię sobie jedzenie na cały dzień.
    Wsadzam do lodówki i nastawiam budzik.
    Jeżeli coś muszę podgrzać ( a z reguły muszę), to budzik nastawiam na wcześniejszą godzinę.
    Moja dietetyczka mi wbiła do głowy, że opuszczanie pory posiłku jest najgorszą rzeczą jaką można sobie robić przy odchudzaniu. Przebija to tylko zjedzenie 30 dkg krówek, właśnie kończę z ostatnią, ale cóż- nie czas żałować róż, gdy płoną lasy, a na mój dzisiejszy mega stres pomogły mi dopiero krówki :(
    Schudłam 11 kg i od ponad dwóch miesięcy waga ani drgnie. Ale podobno to stan przejściowy, więc pogryzając krówkę spokojnie czekam:)
    uściski!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.