zmysły a kinetyka i paratetyka

Większa Niż mysikrólik Radość mysikrólika. (John Wills) zasada jest prosta: ciało nie jest w stanie pomieścić w świecie więcej niż 100% samego siebie. żadne nadwyżki nie wchodzą w grę. zwłaszcza gdy ktoś jest gruby i niejako poprzez wymuszenie bezprawnie wykorzystuje wszelkie przyznane mu limity, bonusy i ekstrasy ciało-przestrzenne. jeśli taki …

pierwszy zapala światło!

poranek miałam z tych raczej emocjonujących. strzelba, która wisiała na ścianie i miała huknąć dopiero w drugim akcie – strzeliła mi w twarz już przy podnoszeniu kurtyny. co za peszek! nerwóweczka. spektakl odwołany. obgryzanie paznokietków. brzydkie wyrazy. kawa rozlana na dywan i częściowo na Miszura. dzień jak co dzień. nie …

roztrzepane kobiety potrzebują ciągłej podniety…

oczywiście, że nadal się odchudzam, dbam, pilnuję i takie tam – nie jem słodyczy, pszenicy i tysiąca innych rzeczy, ale faktem jest, że ostatnimi tygodniami tyle się działo (także w mojej głowie), iż jakoś tak przestałam się dietą podniecać i zaczęłam traktować ją naturalnie, mimochodem oraz najzwyczajniej na świecie. bożesz, kurwasz, …

elegantly wasted

po homeopatycznej dawce zopiklonu i sześciu godzinach umownego snu wstałam do życia bardziej niż mniej. a to już znaczący postęp i maleńki sukces. podwójne espresso w Posłańcu Uczuć i mroźne powietrze przesycone słońcem. rzeczywistość – jak dotąd – zadowala mnie w pełni. jakkolwiek wewnętrznie nic się nie zmieniło – nadal …

wsobność.

aktualnie nie mam nic do napisania, bo się miotam. wściekle. kiedy wewnętrzne ciśnienie wzrasta do poziomu alarmowego – przestaję spać. a jeśli nawet zasnę, to krzyczę. jest mi gorąco. skronie pulsują pod opuszkami palców, zwierzę próbuje się wydostać. tylko spokojnie. bez emocji. sytuacja jest do opanowania. aplikuję sobie rozpaczliwe dawki …

zmiany, zmiany, zmiany. oraz stare śmieci.

a teraz konkretnie, po żołniersku i bez pensjonarskich metafor pełzających po “zamkniętych na głucho pokojach” – mówię, co następuje: blog Zazie zostaje. nie po to przez 11 lat nakurwiałam noteczki, obrazeczky i fidrygałki, żeby teraz zejść z pola bitwy i kurcgalopem uciekać przez krzaki oraz knieje, bo się panience fejsbuczek …

enjoy the silence

coraz częściej zdarzają mi się wielodniowe przerwy w blogowaniu – zazwyczaj wtedy, gdy emocje buzują, a język mógłby niechcący napleść godnych pożałowania głupot. trzymam go wtedy za zębami, zaś ręce głęboko w kieszeniach. kurczowo. kopię kasztany, przeskakuję kałuże, nadeptuję na liście. namiętnie uprawiam cichą spacerologię, skrzętnie omijając drażliwe i zbyt …