ODCHUDZANIE: I’m chubby and I know it…

wstałam o 6.00 i nadal byłam sobą: gruba, potargana, głodna i wściekła.
oh, I’m soooo sexy and I know it…

looking_good

jednak zgodnie z podjętym wczoraj postanowieniem byłam gotowa na zmianę –
wielką, spektakularną, 80-kilogramową przemianę mojej problematycznej osobowości.
co prawda nie jestem jeszcze pewna, kim dokładnie chciałabym być,
ale przecież nie od razu Frankensteina zmontowano. powoli do tego dojdę, jak mniemam.
połknęłam ochoczo dwie kapsułki spalacza tłuszczu i pożeracza fałdy brzusznej,
po czym dosiadłam orbitreka i ujeżdżałam go przez dobrą godzinę.

orbitrek

urobek kaloryczny – jak zwykle – mizerny, ale i tak najważniejsze,
że się ruszam, pocę, wypijam 1,5 litra wody mineralnej i złażę z tego ustrojstwa
z nastrojem o niebo lepszym niż na starcie. ot, czysta magia!

feeling_good
kolejnym, jakże magicznym, zjawiskiem dzisiejszego poranka
było termogeniczne działanie kapsułek Olimpu.
nie wiem na ile faktycznie spalają tłuszcz, ale bezsprzecznie dodają mi energii.
poranne treningi były dla mnie do tej pory męką. a dzisiaj poszło w miarę bezboleśnie.
do tego stopnia, że zrezygnowałam z porannej kawy i pobiegłam przez park do Sputniczka.
około południa przyswoiłam kolejne dwie kapsułki Thermo Line II
i nadal wytrzymałam bez czarnej płynnej kofeiny. mam moc!

sailor_moon

dietą chwalić się nie będę, bo choć nie popełniłam dzisiaj żadnych grzechów pokarmowych –
nie jadłam ani o wyznaczonych porach, ani tego co zjeść powinnam.
to – póki co – zbyt skomplikowane iprzerasta mnie intelektualnie.
ledwo odróżniam białka od węglowodanów, a i z pozostałą paszą mam nie lada problem.

butter

 

apdejt wieczorny:

0rbitrek2

kolejny urobek orbitrekowy.
te kalorie to lecą jak krew z nosa ;/
mimo, że w sumie zrobiłam dziś 29,1 km.

 

apdejt z 23.00:
jestem bogiem.
fitnessu.
wpierdalam z mopsami kukurydziane flipsy.
napchałam się po kokardę i pragnę ómżyć.






 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

35 komentarzy

  1. tak sobie pomyślałam… walczysz ze swoim ciałem, ze swoimi przyzwyczajeniami żywieniowymi, ze swoim wnętrzem do znielubienia tego co fajne, a polubienia tego co męczy i zżera psychikę… hm… w dzisiejszych czasach mendia społeczne narzucają nam bycie chudymi… a przecież kiedyś były czasy piękna „rubensowskiego”… a przecież w afryce, ceni się kobiety dbające o linię, która ma być gruba i wyrazista…
    tak sobie pomyślałam… po co walczyć z tym co osobiście dla nas jest miłe, fajne i przyjemne… chyba nie powinnyśmy stać się niewolnikami diet, lansu i wszechobecnego dbania o „kanon szczupłej figury”… myślę, że należy kochać siebie taką jaką się jest, jeść co się lubi, żyć jak komu wygodnie, i pieprzyć pranie mózgów narzucane przez otoczenie…
    be Ql i być sobą to jest recepta na szczęście…
    jeżeli będziesz ze sobą walczyć, będziesz wkurwiona wiecznie, jeśli pokochasz siebie taką jaką jesteś… będziesz szczęśliwą… tak pomyślałam – idę zjeść tabliczkę czekolady nadziewanej likierem migdałowym firmy magnetic…

  2. Hey, dawno, nie pisałam, ale ,Twój blog odwiedzam systematycznie. Aktualnie mam zapalenie, płuc wiec mam trochę więcej czasu i wracam do Twoich starych wpisów. Mój facet przynosi mi na pocieszenie gipsowe mopsy są tak koszmarnie kiczowate, ze AZ piękne Muszę jutro zrobić zdjęcia i ci wysle. Trzymaj kciuki za efekty odchudzania a tym sprzętem się nie przejmuje jest jebniety ! Trzymaj się ciepło i zrób jakieś foty mopsom … A w ogóle to podoba mi to zdjęcie woalka czy cos takie czarno-biale Pięknie wyszlas PrzeprsZAM za styl, ale chyba tabletki mi zadziałały i czuje się chyba za bardzo zrelaksowana …

  3. Ej, podoba mi się ta Spirit, ma dziewczę zacięcie. Dawno nie widziałam takiego nagromadzenia świń:)
    Swoją drogą zawsze współczułam ludziom, którzy jedną z najcudowniejszych rzeczy na świecie poznali tylko na tyle, żeby nazywać ją „ruchaniem”. Smutne to.

    1. A jak się poci świnia? Bo nie wiem..serio. I dwa: a co złego jest tak w ogóle w poceniu się? Też nie kumam. Bo to raczej zdrowe jest, hym :)
      Również co złego jest w nie-schudnięciu? Cholera wie! No i żeby było tak logicznie, to nie da rady żeby człowiek był świnią lub na odwrót, chyba, że w bajkach kochanie. Tam się dzieje!!

  4. I przestańcie idiotki jedne w komentarzach ją pocieszać i bić brawo bo pewnie jesteście tak samo grube jak i ona! Jak się żarło jak świnia to teraz się jak świnia wygląda i żadna to filozofia tylko czysta logiczna prawda, więc nie dorabiajcie do tego jakiś teorii bo to tylko mówi o waszej głupocie świnie grube

    1. „czysta logiczna prawda” mnie rozwaliła. Piękne…Ciekawe co znaczy? Einstein? Feynman?Bo jak rozumiem auotor/autorka komentarza jest w posiadaniu tejże ? :-D
      Rozsadek. Faktycznie.
      No a poza tym.. to uzywanie słowa „świnie” po to zeby obrażać ludzi jest szowinizmem międzygatunkowym. :) To takie jakieś…że co? że świnia to takie niby nieczyste zwierzę? ;-) pfff. słabiutkie panie tego….

  5. Pewnie zaraz skasujesz mój komentarz tak jak reszta grubasek z blogów, co się obrażają za prawdę w oczy i wolą się razem z internetowymi koleżankami pocieszać, że na pewno do wakacji schudną. A tu gówno prawda i wszystkie pozostaniecie grubymi świniami

  6. Żal patrzeć na te twoje nędzne próby odchudzania. Moim zdaniem nie schudniesz i musisz się z tym pogodzić w miarę szybko, żeby nie było wielkiego rozczarowania. Grube dziewczyny też mają prawo do życia, hehe no ale nikt ich nie chce ale też nie wszystkie muszą z kimś być. Im będziesz starsza tym szybciej będziesz tyła a do czterdziestki niewiele ci brakuje, więc się szykuj, hehe

    1. Ty, gruba świnio spadaj są do swoich chudych przyjaciół jeśli takowych posiadasz.Sio,Sio..
      Takimi komentarzami wystawiasz świadectwo sobie i tylko sobie,prostaczko.

      PS.Panią Olgę zresztą nieraz widziałam jak przechadza się Ochockimi uliczkami i moim skromnym zdaniem żadne odchudzanie nie jest jej potrzebne.Fajna babka z pozytywną energią.
      Pozdrawiam,cicha wielbicielka Pani bloga.Noemi.

        1. Kiedyś byłam już,już blisko ujawnienia ale w ostatniej chwili mój wewnętrzny głos mówi mi”Noemi kto dał Ci prawo naruszać czyjąś prywatność nie ośmieszaj się” ale widzę że chyba bym się nie ośmieszyła.Pozdrawiam serdecznie i myślę że do zobaczenia.

          Ps.Podziwiam za dystans do siebie:)

      1. no właśnie właśnie, tego się nie da ogarnąć. więc skoro ludzie od setek lat chudli od machania nogą, to trzeba machać nogą i nie przeciążać sobie głowy. Taką mam przynajmniej nadzieję, bo ja też podjęłam akcję lato! Hough!

        a odnośnie uprzejmości Spiryta – żałuję, że nie mam bloga, bo czuję wewnątrz i na zewnątrz, że on by mnie oświecił, ten Spiryt.
        Pozwól Spirycie, że zadedykuję Ci piosenkę:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.