kosmici, golemy, zombiaki i ich rosnące mózgi – czyli: potwory i spółka

bestiarium laboratoryjne profesora Jaköba von Burkhardta rośnie w siłę: a ja z lubością dokładam, dokładam i dokładam…   moim potrzebom i pragnieniom wychodzą naprzeciw periodyki dziecięce oto w najnowszym numerze Kaczora Donalda czeka nas Szkielet Demona, który świeci w ciemności. Szkielet Demona o naturalnym umaszczeniu wysokooktanowego szafiru to prawdziwy okaz zaawansowanej ewolucji …

hello, spring!

radosne poranne „dzień dobry” w bramie naszej ochockiej kamienicy: chodzę jakaś taka zadowolona, pełna pomysłów i entuzjazmu. zupełnie jak nie ja. wygrzebuję z kamienicznego śmietnika opowiadania fantastyczne pisarzy radzieckich, a w głowie mam same nie pstryknięte jeszcze zdjęcia. Sue Ryder wita mnie słońcem w konarach drzew… a mnie się gęba śmieje …

Sputnik ląduje na zielonej trawie

lądowanie w codzienności obyło się bez ofiar, aczkolwiek zyskało postać siarczystego jebnięcia w glebę pokrytą trawnikiem: oraz kocykiem. czyli: zebranie statutowe Sputnik Studio   wszyscy jesteśmy poważni, odważni, zwarci, gotowi, bojowi. i odmieniamy oblicze świata. przynajmniej mopsiego.   Bułka pada płazem przed pudlem, zaś Nindża nakurwia galopem celem pożarcia wyżej …

wielka cisza. wielka noc. wielki spokój. || i mama. i buja. i słońce. i alleluja..

jak powszechnie wiadomo – wszelkie święta spędzamy poza czasoprzestrzenią powszechnego świętowania. jak najdalej od wszystkiego. i jak najbliżej siebie. tym razem – zupełnie niespodziewanie – przygarnęli nas Nasi Najmilsi Ochocianie do swojej leśnej głuszy… …której nie ma na żadnej mapie, w żadnym przewodniku, ani na żadnej z gps’owych tras. zgubić się po …

nothing is good enough.

okazuje się, że kwestia odchudzania i moje beznadziejne ciuchy to dopiero początek. aby życie ze mną było możliwe i nie groziło załamaniem nerwowym tudzież innymi obrażeniami psychofizycznymi, muszę jeszcze zmienić w sobie pierdyliard rzeczy, począwszy od sposobu, w jaki wstaję z łóżka. na nie wiem czym skończywszy. póki co – …

poniedziałeczek.

zostawić w łóżku dwie chrapiące paróweczki pachnące siuśkiem, chrupkiem i ciepełkiem… żaden kurwunia problem. już lecę! because I’m happy! clap along if you feel like happiness is the truth! hell yeah! pochmurny, lodowaty poranek i wyjący na dzień dobry alarm w Sputniku. poniedziałek, poniedziałeczek, poniedziałkunio. zawsze następuje po piąteczku. czego chcieć …

___________

nie mam nic do napisania. od dwóch miesięcy czekam na wieści z gruzji. i nic. cisza. uparcie trenuję wewnętrzny spokój. albo obojętność. wszystko byle tylko utrzymać się na powierzchni racjonalnego myślenia o ludziach i faktach.              

silent disco.

kwiecień plecień, ostro ryje banię i zmusza mnie do ekwilibrystyki godnej słonia w składzie porcelany lub mrówki w trybikach chińskiego zegarka. męczę się i wkurwiam, tracąc energię na bezcelowe i bezproduktywne kontredanse z nieistniejącym, wydumanym i rozbuchanym ponad granice wyobraźni… czymś. czepiam się jak tonący brzytwy i z nadmiaru ułańskiej …