I’m still an animal

trochę mnie ta ostatnia notka o ciąży i depresji – z powodów osobistych – rozłożył na łopatki.
więc zamilkłam. ale już jestem. i pewnie zaraz napiszę coś głupkowatego,
żeby tylko przerwać tę nieszczęsną i krępującą ciszę.

terapeutka zapytała mnie ostatnio, co by się stało, gdybym w końcu
przestała wszystko w sobie tłumić, skrywać, wyciszać i blokować.
odpowiedziałam jej zgodnie z prawdą:
– byłaby katastrofa, rozerwałoby mnie od środka.
a przecież ja chcę spokoju.
i tyle na ten temat.

o, i piosenka:

kolega mi ostatnio puścił i się zakochałam.
słucham jej praktycznie codziennie i po wielokroć, bo jest ładna i ma fajny tekst,
a ponadto świetnie się nadaje do popierdalania po parku z kijkami,
bo jej rytm mierzony w BPM wynosi mniej więcej 118.
jeśli chodzi o to konkretne wykonanie, to pragnę zwrócić waszą uwagę na…
ekhem, absolutnie przystojnego, obłędnie utalentowanego i diabelnie seksownego
Marka Ronsona na trzecim, czy też czwartym planie, w białym kapeluszu.
no a na pierwszym planie Andrew Wyatt, którego przecież – ojej! ojej! – uwielbiam
z kawałka “Animal” formacji Miike Snow. bo to akurat jest piosenka o mnie:

There was a time when my world
Was filled with darkness 
Then I stopped dreaming now
I’m supposed to fill it up with something , 
In your eyes I see the eyes of somebody
I knew before, long , long , long ago
But I’m still trying to make my mind up
Am I free or am I tied up?
I change shapes just to hide in this place
But I’m still, I’m still an animal
Nobody knows it but me when I slip
Yeah I slip, I’m still an animal

no dobra, przełamałam milczenie.
teraz będzie już dobrze. albo przynajmniej jako-tako.
w sensie, że na blogu.

 

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.

skomentuj przez Disqus ↑    lub    zjedź na sam dół strony ↓ i skomentuj ‚normalnie’ ;)

0

2 myśli na temat “I’m still an animal

  1. cześc Zazie – czekam i czekam na ten kolejny wpis;-)
    wiem, ze moje koment sa niepotrzebne raczej, ale wiesz co ? chcialam tylko powiedziec, ze ja mam nadzieje, ze Ty w swoich czasem trudnych chwilach masz takie miejsce – kt da ci tyle co dajesz Ty, tu siebie, wiesz? Bo dajesz sporo.Kazdy wpis ma wartosc dużą i w warstwie znaczeniowej i stylistycznej(ze ekstra napisane;-)) i estetycznej. I rozrywkowej! I emocjonalnej.I wiesz co jeszcze? Tetnisz zyciem (ale tekst, no wlasnie – niektorzy pisac nie potrafia:) – Ty nadrabiasz to z naddatkiem:)
    I tak oo- zamiast lekko – to pierdyknelam jakiegos dziwnego komenta, ale intencje(?) mialam szczere ;-/
    Moze ty masz za duzo tych talentów? i tak pierdykasz nimi na lewo i prawo? :))
    sciski! pozdro dla mopsów i Syd!

Dodaj komentarz