raport z odchudzania (2): są takie dni, kiedy samo odchudzanie nie wystarcza…

kiedy mój młodszy brat, Wojtek, był jeszcze małym chłopcem – a i ja byłam też zupełnie nieduża – zwykł wyładowywać swoją życiową frustrację mantrycznym powtarzaniem magicznego zaklęcia, które brzmiało: główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  i tak dalej, bez końca, dopóki mu nie ulżyło.
no i tak, tytułem wstępu. dzisiaj miałam taki dzień, że nic, tylko główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.

najpierw zaspałam. „Skalpel” z Chodakowską pojechał wpizdu. potem było już tylko gorzej. śniadanie zjadłam co prawda dietetyczne, ale jakieś dwie godziny po nim już stałam pod drzwiami lodówki i niemal wyłam. ale nie z głodu, tylko z jakiegoś mentalnego szaleństwa gastronomicznego.

WAGA: 65,5 kg
SUPLEMENTACJA:  sracja. dupacja.
AKTYWNOŚĆ PORANNA:  przecież napisałam, że zaspałam, nie??!!
AKTYWNOŚĆ WIECZORNA: goń się.

zazie
mam takie dni, kiedy staram się być spokojna, ale czuję się tak jakby zaraz mózg miał mi eksplodować. nie odzywam się wtedy do nikogo, bo boję się, że zacznę krzyczeć. usiadłam do pracy, choć chciało mi się biegać w kółko. oraz krzyczeć. nic nie pomagało. potem okazało się, że nasi upiorni lokatorzy z Tarchomina uciekli, nie płacąc nam czynszu i opłat za luty. jesteśmy do tyłu tysionc-pińcet zeta. z rozpaczy wydepilowałam sobie wąsy woskiem, niemal odrywając sobie przy tym górną wargę. ubrana w dres z przeceny i stare buty młodszej siostry Syd – postanowiłam zbezcześcić ten dzień już do końca i iść z Syd na kebaba.

zazie_dresik

no jak ja mam być kurwa blogerką modowo-lajfstajlową bez depresji, skoro tak wyglądam i tak się czuję. japierdolę.

POPEŁNIONE GRZECHY:   płatki kukurydziane oblepione jakimś słodko-miodowym szuwaksem. suszi-sklepuszi.
NASTRÓJ:  spierdalaj.
MOTYWACJA:  powiedziałam – idź i nie wracaj!

i_hate_you

internal_screaming

killing_you_in_my_mind

dobra, tak naprawdę nie zjadłam ani kebaba ani frytek. Syd zjadła. ja zjadłam surówki z jej talerza, a w nagrodę dostałam suszi-sklepuszi za 20zeta.

suszi_sklepuszi

siedziałam sobie jak milordzica w aucie zaparkowanym pod najmodniejszymi restauracjami na Żurawiej, Syd nerwowo dopalała papierosa, a ja histerycznie śpiewałam „paroles, paroles…” i wpierdalałam suszi.

o! i tak się zajada wszystkie życiowe kryzysy!

zazie_syd

no bo kto da temu wszystkiemu radę, jeśli nie my…?

ale jutro wracam do odchudzania!

ps. Syd ogląda „House of cards” – tam to są dopiero problemy! nasze to przy tym pikuś…

 

 


 

 

 

Jeśli macie jakiekolwiek pytania odnośnie programu Metabolic Balance, przeczytajcie koniecznie tę NOTKĘ [klik!], w której dokładnie opisałam ideę tej diety, opis procesu równoważenia metabolizmu oraz czynniki wpływające na naszą wagę, odchudzanie i samopoczucie. 

metabolic_balance

Jeśli chcecie poznać mój Indywidualny Program Metabolic Balance (ułożony dla mnie przez dietetyka MB na podstawie szeregu badań laboratoryjnych) zajrzyjcie TUTAJ (klik!) – w tej notce opisuję wszystkie fazy programu, podaję listę produktów spożywczych wraz z jadłospisem i gramaturą posiłków.

 

 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

//zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.
11

11 myśli na temat “raport z odchudzania (2): są takie dni, kiedy samo odchudzanie nie wystarcza…

  1. Hej, moje gratulacje, dieta jest mega mega ograniczona ilościowo, chuda to mnie najbardziej przeraża. Jak dałaś rade na początku przy tych mikroporcjach?

  2. Zazie, jesteś wielka, nawet życiowy kryzys jak wyżej jesteś w stanie przeformułować. Będziesz blogerko modowo-jako-chcesz, wszystko ci się uda z tym podejściem, wierzę w Ciebie :)!

  3. „…siedziałam sobie jak milordzica w aucie zaparkowanym pod najmodniejszymi restauracjami na Żurawiej, Syd nerwowo dopalała papierosa, a ja histerycznie śpiewałam „paroles, paroles…” i wpierdalałam suszi…”
    Uwielbiam Cię! Teraz będę miała cały dzień pod znakiem „paroles, paroles…”

  4. też oglądaliśmy ale tylko jeden sezon :) teraz jednostajnie ćwiczę ciągnięcie tynków, jutro w ramach chodakowskiej pójdę na „spacer” przytachać z oddalonych o 2km ruin kilka cegieł w torbie ikeowskiej. liczę, że uda mi się nie paść na tym dystansie niosąc 8 do 10 sztuk. wyjdzie kilka kursów co by na podeścik pod kozę starczyło :) oparłaś się frytkom? szacun :)

    1. Ja od 3 tygodni walczę z nadwagą za pomocą Therm Line fast,biegania i dużej ilości wody.Chodzą za mną lody i frytki masakra,czasem jak bym się dopadła aż się sama boję.

Dodaj komentarz