a new life awaits you

aaaaaby zatrudnić…. znerwicowanego copywritera z zaburzeniami koncentracji uwagi i nawracającą depresją.
sami przyznacie, że brzmi jak kiepski żart.
a jednak. jestem kiepskim żartem.

poza tym sytuacja jest dynamiczna, możliwości jest wiele.
wiadomo już jednak na pewno, że powrotu na Tarchomin nie ma i nie będzie. i że jeśli nie uda nam się utrzymać Ochoty – zamiast kroku w tył zrobimy wielki skok w bok – czyli: emigrujemy z kraju. z tego kraju.

tylko gdzie?
wpisujcie miasta! :)))

New-To-Canada

 

 

Przepraszam. Wybacz mi. Kocham Cię. Dziękuję.

skomentuj przez Disqus ↑    lub    zjedź na sam dół strony ↓ i skomentuj ‚normalnie’ ;)

8

29 myśli na temat “a new life awaits you

  1. Zostańcie w Warszawie. Tutaj jesteście potrzebne. Nie tam.

    Znajdziecie sposób, by żyć tu, wierzę w to i tego Wam życzę.

    Problemy są przejściowe, podobnie jak prezydent, rząd, praca. I inne… Nawet te najdotkliwsze.

  2. Doświadczenie emigracyjne prosi mnie aby wam przekazać, że emigracja to pozytywna rzecz i w naszym przypadku nie ma ona żadnego politycznego ani czysto ekonomicznego podłoża. Po prostu lepiej się tutaj czujemy. Ale emigracja nie jest dla każdego! Bo to się tylko tak wydaje, że wyjadę i heja! NIE, nic bardziej mylnego mylnego, to w wielu momentach ciężki kawałek chleba i co jakiś czas powracające uczucie schizofrenii w temacie Moj dom. Ja zawsze mówię, że warto wyjeżdżać ale na miłość boska nie można zapomnieć o trzech ważnych rzerzeczach:
    Znajomość języka! Choć trochę ale trzeba umiec coś gadać! Po drugie kasa, nie ze tam będą kokosy ale nie można wyjeżdżać z pustym portfelem, ok milionów tez nie trzeba brać ze sobą ale na początku na obczyźnie nic się nie ma więc to małe coś trzeba zabrać ze ssobą. I na koniec fajnie mieć kogoś tam, taki mały zaczepnik, kogoś kto ci pokaże i pomoże chociaż na samym początku.
    W sumie o emigracji mogłam bym pisać i pisać, chętnie odpowiem i pomoge, gdy byście chciały. Trzeba pamiętać, że emigracja to nie tylko kasa i lepsze życie. Emigracja to znalezienie swojego miejsca na świecie. I pamiętaj Zazie, na obczyźnie poza wyjątkami małymi z dala od rodaków. Niestety przykre to, ale to jest trochę temat na kolejną rozmowę. Napisz jak byś chciała. Pozdrawiam

  3. Ja sama myślę o emigracji, np do Bułgarii, choćby ze względu na możliwości prowadzenia biznesu agroturystycznego, hotelu rodzinnego, itp. System podatkowy przyjazny.
    Domy tanie – wartość realna niektórych przybytków to ok. 10 000 zł., ale oczywiście do remontu. Ziemia rodzi sama. Można prowadzić jeden biznes zdalnie, np. projektowanie storn internetowych, a drugi całkiem na miejscu z dobrodziejstwem inwentarza od świtu i historiami blogowymi, tudzież akcją marketingową od zmierzchu.
    Np. tereny pod Veliko Tarnovo – niemal skansen.
    Pozdrawiam

  4. Polecam Berlin. Niestety teutonski trzeba znac, ale zycie przyjemne i do PL blisko, jakby jakas tesknota jednak was dopadla, czy cos ….poza tym struktury w Berlinie juz sa (patrz: Klub polskich nieudacznikow :D). PZdr i nie zastanawiajcie sie za dlugo. Wrocic zawsze mozna ;)

  5. Zapytam brutalnie- umiesz coś więcej niż sztukę językową? Np rwać zęby, robić zastrzyki, strzyc i modelować, tudzież wykonywać prace hydrauliczne? Emigracja nie lubi nieuzytecznych. Pozdrawiam z Placu Narutowicza (w drodze na Tarchomin) @

        1. Franczesko, rozumiem sarkazm… ale sztuka jezykowa nie jest bezuzyteczna. Otacza nas codziennie. Problem Zazie nie lezy w braku fachu czy pozytecznych umiejetnosci (bo pisanie to fach, jak tapicerstwo), a w jej chorobie. A problemy ze znalezieniem pracy dotykaja czasami kazdego, od lekarza po sprzataczke. Sorry, taki mamy klimat ;)

          1. Aniu, to absolutnie nie sarkazm, bardziej uśmiech wywołany grą słów. Sama, pomimo wykształcenia, należę do grupy osób nieużytecznych na emigracji.

            1. Moze sie nieco zagalopowalam w ocenie. Co do tej uzytecznosci, kazda praca jest potrzebna, nawet taka ponizej kwalifikacji. :) Nawet rozlewac kawe trzeba umiec z klasa, co by zbytnio klienta nie poplamic :) Smutne jest natomiast to, ze fajni, zdolni, wyksztalceni wyjezdzaja. Co z ta Polska, do cholery. Sama siedze w uk, nawet myslalam ostatnio o powrocie za pare lat ale jak przeczytala dzis o planach zwiazanych z podatkiem katastralnym, to stwierdzilam, ze predzej zostane pasterzem owiec na Cyprze, niz wroce do tej krainy cudow :)

  6. najlepiej na jakieś zadupie z dala od cywilizacji, bo ludzie w masie to ZŁO. sprzedajcie Tarchomin, kupcie altankę w Portugalii i żyjcie z agroturystyki. albo wyplatania koszyków wiklinowych ‚eco’.
    UK nie polecam, bo po ostatnich wyborach robi się tutaj powoli państwo faszystowskie. i tak zresztą pewnie z UE niebawem wyjdziemy, podobnie jak i z ECHR. taki klimat, panie. historia powoli zatacza koło – extrema, konserwatyzm i konsumpcja to to, czego chcą masy.

  7. Nóż się w kieszeni otwiera i to teraz przed wyborami, widząc jak kolejni wartościowi i wykształceni ludzie zamierzają opuścić ten chory kraj. Nie dziwię się waszej decyzji, ale bardzo mnie ona smuci bo jeśli tacy ludzie jak wy będą emigrować to w Polsce zostanie tylko smuta i ciemnogród

      1. kto tu zostanie? ten, kto nie widzi siebie w roli emigranta. przyjada też nowi obywatele, choć pewnie zostaną tu na krótko, jak w poczekalni. bo Polska to taka poczekalnia, ziemia niczyja, pomiędzy Rosją a Niemcami. interesujaco byłoby przytulić sie do Czech i Słowacji, dla odmiany.

      1. I daje ogromne mozliwosci. Znasz jezyk, jestes dobra, w tym co robisz. Moze jakies warsztaty lalkarskie w uk;). Na pewno daje wiecej mozliwosci niz W-wa.

  8. Gdziebądź! Wyspy?Duże miasto?Male miasto?Może Nowa Zelandia? :)Czego wam z całego serca życzę oraz zazdroszczę- jesli tylko macie realne możliwości sperdzielenia stąd – wynocha Kochane jak najszybciej! Tu będzie pierdolnik jak siem patrzy.
    :-/

      1. No ale pomysł wydaje się dobry. Przynajmniej mi! Nie kojarzy mi się to jakos źle. Może wyjśc z tego całkiem fajne cos-mam nadzieję!

  9. To może Dolna Saksonia albo Frankfurt nad Odrą; w tym ostatnim Heinrich von Kleist, wciąż żywy, obok, wciąż żywej, Karl-Marx-Strasse – polecam!

  10. W Londynie możesz odżyć i złapać wiatr w żagle – czego Ci życzę. Tyle do zrobienia, przejścia, zobaczenia… kluby, restauracje, siłownie, muzea, imprezy, parady, ciekawe uliczki… a w wynajmowanym pokoju jeno się noc spędza ;) Ile tematów do opisania. Brighton też jest fajne.

  11. polecam Sydney. super, super pod każdym względem. wcale nie jest gorąco cały rok, nieźle się tam tez namarzłam. ale wiem że nie lubisz nadmiaru słońca. no i daleko – odwiedziny rodziny najwyżej raz w roku.
    to może Londyn? albo bliżej Szkocji – Blackpool na przykład

    ale najlepiej byłoby gdyby udało sie utrzymać Ochotę…

  12. Mine zachodnia Kanada służy :-)

    Jesli masz emocjonalne więzi z kimś w Polsce to stąd daleko i drogo jest na częste odwiedziny. Wiec jest to taka emigracja na 100%.

    K.

Dodaj komentarz