ODCHUDZANIE [20]: Cheat-meal i fuck-up zdarza się każdemu. Stało się, trudno, ale nie brnij w to dalej.

dzień 20: sobota, 6 lutego 2016

Luty jest dla mnie okresem największego zmęczenia brakiem światła. Oczy bolą.

♦ WAGA:    zapewne stoi niewzruszona, bo i ja się nie ruszam.
♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    dużo kawy, mało wody.
♦ SUPLEMENTY:   antydepresanty
♦ POSIŁKI:   przyjęto.

śniadanie:    jajko na miękko, cykoria, pomidor

obiad:   soczewica z warzywami

kolacja:   boczniaki duszone z cukinią

♦ AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA:   nikła.
♦ SAMOPOCZUCIE:  słabe.
♦ GRZECHY i WYSTĘPKI:   kozi twarożek z rodzynkami
♦ MOTYWACJA:   kuleje.

notadog

♦ PIOSENKA DNIA:    EMJI „Call me” (Blondie cover)

♦ KOMENTARZ:   refleksja natury ogólnej:     zanotowano tęsknotę.

 

 

 

♦ PSYCHOLOGICZNY PROGRAM ODCHUDZANIA wg dr Judith S. Beck – dzień 020

zadanie 20:  Powrót na właściwą drogę

Wiele osób, z którymi rozmawiałam na temat mojej diety, zadawało mi pytanie, które – choć dla mnie brzmiało dosyć dziwnie – dla nich okazywało się być podstawowym parametrem dyskwalifikującym ten konkretny program żywieniowy. A pytanie brzmiało:
– Czy Twoje dieta przewiduje cheat-day raz w tygodniu?
Na początku w ogóle nie rozumiałam, o co im chodzi…
– No wiesz, że raz w tygodniu jesz wszystko na co masz ochotę!
Nie no, jasne, rozumiem ideę, ale nie kumam po co, będąc na diecie, programowo opychać się żarciem, które ewidentnie nam „szkodzi” i stoi w totalnej opozycji do idei zdrowego odżywiania i odchudzania.

Okazuje się jednak, że istnieje wiele diet (np. dieta slow carb), które ów „cheat-day” – czyli to, co dla mnie jest „odstępstwem od systemu” i niechlubnym „wypadkiem przy pracy” – traktują jako coś zupełnie naturalnego i pożądanego, będącego swoistym wentylem bezpieczeństwa dla człowieka „umęczonego dietą”.

Hmm… Oczywiście nie jestem ani dietetykiem ani specjalistą od ludzkiego metabolizmu, ale pomysł ten wydaje mi się totalnie chybiony. Nie dość, że wybijasz organizm z rytmu, w czasie którego próbujesz przyzwyczaić go do innego funkcjonowania „energetycznego”, to jeszcze samą siebie wystawiasz na próbę ognia, pozwalając sobie co 6 dni jeść wszystko to, od czego nie dość, że utyłaś, to jeszcze usiłujesz odzwyczaić swój organizm. Dla mnie – niepojęte. Ciekawa jestem ile osób po takim „cheat-day” po prostu przerywa dietę i wraca do dawnych zgubnych nawyków żywieniowych.

Istnieje pewna zwodnicza myśl szczególnego rodzaju: taka, która jeśli zjesz coś, czego nie było w jadłospisie – namawia cię do porzucenia diety na resztę dnia. Byc może myślisz wtedy: “Nie wierzę, że do tego doszło! Wszystko zepsułam… Teraz już cały dzień mogę jeść wszystko, a jutro zacząć dietę od nowa.”

mycheatmeal

Nie jestem fanatyczną wyznawczynią diety, więc nie raz zdarzyło mi się wypieprzyć na równej drodze i po wielu tygodniach zdrowego „czystego” odżywiania nagle, ni z tego ni z owego, z niewiadomych przyczyn rzucałam się na tort czekoladowy z malinami, lody karmelowe czy pizzę ociekającą czterema rodzajami serów. Po takiej akcji bywało ze mną różnie – albo momentalnie wracałam na drogę cnoty, albo szłam w tango i zarzucałam dietę, szybko niwecząc efekty wielu tygodni wysiłków i wyrzeczeń.

 

Nie ma jednak powodu czekac tak długo. Czy naprawdę wszystko zeupsułaś? Oczywiście, że nie!
Co zjadłaś? Hamburgera? Pączka? kawałek ciasta? Powiedzmy, że było to coś, co zawiera 500 kalorii. Żeby przytyć niecałe pół kilograma, musisz zjeść około 3.500 dodatkowych kalorii, czyli 7 razy tyle, ile zjadłaś. Dodatkowych 500 kalorii nie wpłynie zauważalnie na twoją wagę.

 

cheat-meal-1

Po wielu takich upadkach już wiem, że praktycznie nie da się ich uniknąć, ale cała tajemnica „przetrwania” i dalszego sukcesu kryje się w tym, jak szybko zareagujemy, sami siebie chwycimy za rękę, trzaśniemy po łapach i z powrotem zaprowadzimy na jasną stronę mocy. Im dłużej będziemy nurzać się w cukrze i turlać w węglowodanach prostych, tym mniejszą mamy szansę na w miarę bezbolesny powrót do diety.

A więc zjadłaś 500 dodatkowych kalorii – i co z tego? Czy lepiej przestać teraz, czy jeśc jeszcze więcej? Nie ma powodu jeść nadal i spożywać kolejnych 300 czy nawet 3.000 kalorii

I na tym to wszystko polega:  jeśli w Twojej diecie pojawił się niespodziewany fuck-up, nie brnij w niego dalej, tylko natychmiast o nim zapomnij i zachowuj się tak, jakby nic się nie stało! Pamiętaj, że apetyt rośnie w miarę jedzenia – im więcej zjesz/zgrzeszysz, tym bardziej nakręcisz całą spiralę zarzucania diety. Do tego stopnia, że z każdym kolejnym cheat-meal’em coraz bardziej będziesz na siebie wściekła i coraz mocniej będziesz chciała samą siebie ukarać: „Jestem tak beznadziejna, że nie zasługuję na bycie chudą. Więc trudno, wpierdalam dalej!”

 

cheat_day

Zobacz, co się dzieje, gdy próbujesz się oszukiwać. Oczywiście najlepiej przestać jak najszybciej. Pomysł, żeby objadać się do wieczora, tylko dlatego, że zjadło się coś, czego nie przewiduje dieta, jest bardzo kiepski. Wróć do przestrzegania diety NATYCHMIAST! :)

 

Jeśli zjesz kawałek tortu i zatrzymasz się dokładnie w tym momencie, to te 500 kalorii nie wyrządzi Ci większej krzywdy. Ale z każdym kolejnym „błędem” żywieniowym rośnie ilość złych kalorii, które zaczynają robić w Twoim organizmie coraz większe spustoszenie. Zwłaszcza, że po wielu dniach restrykcyjnej diety i dużych ograniczeń kalorycznych, Twój organizm natychmiast przyswoi nadprogramową dawkę cukru i tłuszczu. Na marginesie dodam, że wymiotowanie po słodyczowym obżarstwie kompletnie nie ma sensu, bo glukoza przyswaja się błyskawicznie, zanim jeszcze pokarm zostanie strawiony w Twoim żołądku.

 

inmyhead

Jeżeli kusi cie jedzenie, choć wiesz, że nie powinnaś jeść:

⊕ Przyznaj się do popełnionego błędu
Powiedz sobie: No tak, nie trzeba było tego jeść… To był błąd. Ale ten jeden błąd na pewno nie sprawi, że przytyję.

⊕ Przestrzegaj zaleceń diety
Po prostu. Przestrzegaj.

⊕ Wyznacz symboliczną granicę
Nie odkładaj powrotu do przestrzegania zaleceń diety do jutra.. Powiedz sobie: “Granica jest tutaj, w miejscu, w którym skończyło się nieplanowane jedzenie”.

⊕ Przyznaj sobie nagrodę za to, że przestajesz jeść – w jakimkolwiek momencie
Jeżeli masz ochotę jeść dalej, ale tego nie robisz, zasługujesz na nagrodę! Ważne jest, by się nie zdemoralizować. Trzeba jednak wykazać trochę pobłażania wobec swoich ludzkich słabości i błędów.

⊕ Strzeż się poczucia porażki i bezradności
Kiedy się potkniesz, możesz czuć się pokonana i uwierzyć, że nie dasz rady schudnąć. Pamiętaj, że popełnianie błędów jest nieuniknione.

⊕ Jedz dalej zgodnie z zaleceniami diety
Niektórzy myślą: “Po tym, jak zjadłem coś nieplanowanego, muszę do wieczora powstrzymywać się od jedzenia”. Jeśli będziesz tak myśleć, być może ogarnie cie poczucie krzywdy i rozgoryczenia lub niepokoju o to, że wkrótce poczujesz głód. Może też się zdarzyć, że postanowisz jeść wszystko, czego zapragniesz. Musisz więc spojrzeć na swój błąd z dystansem. W końcu to nic strasznego. Wróć na właściwą drogę i do wieczora przestrzegaj zaleceń diety.

⊕ Ucz się na błędach
Przeanalizuj swoje potknięcie. Potraktuj to doświadczenie jako nauczkę, która pozwoli ci w przyszłości uniknąć podobnego błędu.

 

cake

Nie demonizuj kawałka ciasta, pizzy czy porcji tłustego spaghetti.
Stało się, trudno. Idziesz dalej.

powodzenia!

 

 

 

 

 

 

Dołącz do Zazie na Facebooku!

 

więcej na:

http://zazie.com.pl/odchudzanie/

odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

4 komentarze

  1. Pingback: [ODCHUDZANIE]: Plan awaryjny | Zazie

  2. Pingback: Dieta Beck Myślenie wyszczuplające Kognitywny program odchudzania

  3. Cheat meal jest dla twardzieli,którzy po kawałku tortu potrafią powiedzieć dość.Ja nie potrafię,dlatego nie stosuję.To trochę jakby alkoholikowi powiedzieć,żeby strzelił sobie jedno piwko,skoro nie chla przez cały tydzień.Co oczywiście nie oznacza,że nie zdarza mi się nażreć raz na jakiś czas.Zdarza,ale potem przez dwa dni usiłuję się ogarnąć,więc w sumie nie warto.

  4. A ty na MB nie robisz sobie dowolnych posilkow,takich wiesz zaplanowanych co 1-2 tygodnie?
    Moja opiekunka mowila,ze to wskazane raz na jakis czas.Ja mialam wlasnie z nimi problem…nie moglam przestac jak juz zaczelam jesc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.