wiosenno-letni apdejt z życia Kumoka i Miszura

Przeglądając archiwum bloga, rzadko kiedy wracam do notek będących zapisami depresyjno-maniakalnej sinusoidy, emocjonalnych wyziewów czy pseudoegzystencjalnego bełkotu.

Zawsze za to – z radością i wzruszeniem – wracam do wpisów o mopsach. Bo w sumie tylko one się liczą, od lat pozostając na pierwszym miejscu mojej codziennej życiowej “Listy Wdzięczności”. Każdego dnia dziękuję losowi za tych dwóch – plączących mi się pod nogami – małych cyrkowców, którzy ratują mnie od zguby i szaleństwa.

Za każdym razem, gdy – becząc  jak łajza po rozstaniu z Syd – pytałam, po co to wszystko; po co mi to było; te 10 lat i cała reszta… Odpowiedź była jedna: “Może właśnie po to. Po to jedno łobuzerskie i po to drugie grube. Bo prawda jest taka, że najlepszą częścią mojego związku z Syd były Kumok i Miszur. I to one ze mną zostały.

Dwie małe puchate główki, z którymi budzę się co rano:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Dwaj mali zapyziali zaspańcy o ciepłych brzuszkach, wierzgających nóżkach, które nocą kopią mnie po twarzy i stopkach pachnących starym chrupkiem i znoszoną skarpetą…

 

Ostatni mopsikowy apdejt na blogu pochodzi z czerwca. Idąc chronologicznie, trafimy teraz w sam środek trawiastej polany w pruszkowskim Parku Potulickich… 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
gdzie Kumok i Miszur dokonują rytualnych wypróżnień oraz zarządzają wszechświatem

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
w przypadku Kumoka zarządzanie wszechświatem odbywa się w sposób autorytarny i nie cierpiący sprzeciwu. Zresztą kto by śmiał stanąć na drodze tego niekwestionowanego Zwycięzcy i Człowieka Sukcesu. 

 

W przypadku Miszura sprawy mają się nieco inaczej i głównie polegają na…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
spierdalaniu kurcgalopem przed spodziewaną Apokalipsą Zombie oraz wampirem Nosferatu, który jest tak zdeterminowany, by dopaść Miszura, że dybie na niego nawet w pełnym słońcu…

 

Raczej nie ma się czemu dziwić, przecież na pierwszy rzut oka widać, że Miszur to nadzwyczaj smaczny kąsek…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
A do tego sprytny jak sam Szatan, bo wie, że najbezpieczniej jest między nogami Tatusia

 

Z kolei Kumok ojcu swemu Marcinowi pozwala się nosić i wachlować…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Bo co on będzie chodził po próżnicy, skoro ojciec też ma nogi i bez sensu, żeby stary popierniczał na pustym przebiegu. Niech nosi swojego Zwycięzcę i Człowieka Sukcesu!

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Według Kumoka Tata Marcin ma swoje codzienne obowiązki i musi się z nich wywiązywać. Na przykład bawienie się supełkiem ze Zwycięzcą i Człowiekiem SUkcesu.

 

W tle widzimy gumowe dinozaury, myszkowóz i Miszura wizualizującego sobie Apokalipsę Zombie…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
… zaś na pierwszym planie: Kumok w zaciętej walce o ośliniony pizdryk

 

Osiem lat temu, gdy zamiast kolejnej piłeczki postanowiłam Kumokowi zorganizować do zabawy młodszą siostrę w pulchnej postaci Miszura…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
znajoma mopsiara ostrzegała mnie: „- Ale wiesz, że wszystkie dzieci Decamerona są takie trochę… dziwne. Żyją we własnym świecie, nieustannie zatroskane losami planety i zdruzgotanym wzrokiem wieszczą rychłą katastrofę międzygalaktyczną…”  [na załączonym obrazku Miszur wypatruje owej katastrofy z „balkonu” zwanego po pruszkowsku „rzygownikiem”]

 

W tym czasie Kumok wygrzewa się w słońcu…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
A jeśli ktoś teraz poinformowałby go o nadchodzącej wojnie światów, Kumok odparłby: „Świetnie, przejmę władzę nad obydwoma!”

 

Miszur woli zawierzyć gwiazdom i kartom tarota…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
dlatego tak wytrwale pomaga Tatusiowi w pracy

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
A musicie wiedzieć, że jest to bardzo, ale to bardzo wyczerpujące zadanie dla małego Miszurka

 

Kumok nie musi się tak trudzić, gdyż – w dosłownym sensie tego słowa – posiadł całą wiedzę świata tego…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Miszur natomiast preferuje niekonwencjonalne sposoby wglądu w rzeczywistość

 

wraz z czerwcowym słońcem foki wyłażą na brzeg…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
i grzeją te swoje miękkie obłe ciałka 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
jasne, na kupie najlepiej! tyle wokół posłanek, leżanek, poduszek – ale nie! jedna na drugiej!

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
oprócz tego, że Kumok jest Zwycięzcą i Człowiekiem Sukcesu – jest też małą ukochaną buziunią do całowania :*

 

Spoglądacie na fotkę i myślicie: „ale słodkie!”. No to ja wam teraz powiem:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Słodkie?! Pani kochana, to są takie brudasy i bałaganiarze, że głowa mała! Wszystko wokół upaprać, ufaflunić, jak nie ryjem, to dupą albo kopytami. Panie, to nie są dzieci! To są zwykłe skurwesyny!

 

Próbujesz z nimi po dobroci:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
– A daj, mama wyczyści uszy i fałdkę…

 

To patrzy na ciebie zdziwione i mówi, że…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
że nie-nie, bo łun czisty, czisty, panie kochany, łun myty, pachnący i kąpany!
Kiedy?! – ja się pytam – Chyba rok temu!

 

A Miszur jeszcze: – Nie mogę mieć czyszczonych uszu, gdyż obecnie nie przebywam w domu! ⇓ ⇓ ⇓

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
A kuku, Miszur!  (spójrzcie na spłoszoną minę tego małego spryciarza!). Nic na to nie poradzę, że od czasu do czasu wypada przetrzeć tych brudasów mokrą ścierką.

 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
zwłaszcza gdy jedziemy w odwiedziny do warszawskich panienek z dobrego domu…

 

Oto jasne lico Jadwini – zwanej także Krutkaskiem, czyli Najkrótszym i Najgrubszym Wężem Świata (mimo iż jej rodzona Matka utrzymuje, że Jadzia jest długim i smukłym mopsem jamniczym, zwanym Snejkiem. Co jest, rzecz jasna, kompletną bzdurą!). Jadzia chodzi na pianinko, recytuje francuską poezję i stepuje.

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Czarne oblicze Maszeńki – zwanej także Makutu, ze względu na swój diabelski charakter i bliskie kontakty z ciemną stroną mocy – skrywa mroczne tajemnice, o których nawet najstarsi górale woleliby zapomnieć. Maszeńka uczęszcza na lekcje murzyńskiego i gra kopytami na djembe, zaś odbytem na didgeridoo. Dziewczynki są bardzo grzeczne i dobrze wychowane…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
No chyba, że akurat mają między sobą coś do załatwienia.

 

scena rodzajowa z 1 poł. XXI wieku:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
„Mężczyzna przed czterdziestką, otoczony trzodą chlewną, rozmyśla nad swoim życiem …”

 

Ale nad czym tu się zastanawiać, panie kochany, tu trzeba robić!

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Tu som poczebujoncy! Weź nim pan poczonsaj osobnika Jadzię, bo on Jadzia kce!

 

A tego oto osobnika Miszura weź pan dociśnij bokiem, bo on poczebuje siem czuć ciasno i bezpiecznie…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

I nie odchodź pan nigdzie, nawet po kawę, bo osobnik momentalnie zaczyna przeżywać wewnętrzne zdruzgotanie i apokalipsę zombie!

 

A temu osobnikowi Kumokowi aktualnie nic pan nie musisz robić, bo on jest zajęty spaniem.

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Jak przestanie być zajęty, to z pewnością pana poinformuje wrzaskiem, sapaniem, kichaniem i uderzaniem w pana łapą.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Miszurek jest obsesyjnie zakochana w swoim Tatusiu. wygląda na to, że z wzajemnością.

 

miłość Kumoka jest szorstka, konkretna, zadaniowa…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
pełna zawadiackich zaczepek, łobuzerskich szturchnięć i wygłupów. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czy psy mają poczucie humoru, to na przykładzie Kumoka odpowiadam: – Mają, i to zajebiste! A jak potrafią pajacować! :D

 

Pomiędzy codzienna polką-galopką w obszarze buzi-dupci, jedzonko-spacerek, kupa-siku, przytul-baw się…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Od czasu do czasu (choć i tak częściej niż byśmy chcieli) pakujemy naszą trzodę chlewną do wysłużonego świniowozu

i kurcgalopem popierdalamy na stację kolejki WKD, która wiezie nas do miasta stołecznego Warszawy,

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
gdzie rezyduje nasz weterynarz i jemu pokrewni specjaliści od mopsich mord, brzuszków, łapek i flaczków

 

łojezu kochany, panie boże wszechmogący, jacyż oni som nieszczęśliwi w tym świniowozie!

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
a jęczą, a zawodzą, a dyszą, a jojczą, a ciasno, a gorąco, drapią pazurami umęczoną materię pojazdu i napierają nań cielskami swemi pokaźnemi…
Zapytacie mnie pewnie: – Pani kochana, a po co im ten wózek? Co one nóg nie majo?
A ja odpowiem: – No majo nogi, majo! Ale na ten przykład Kumok jest ślepa do imentu, a tak duch w niej tak wielki, że aż przekonany o byciu co najmniej bulmastifem, który przebiegnie maraton w 40-stopniowym upale, przeskoczy wszystkie przeszkody lotem błyskawicy i zabawi się po drodze ze wszystkimi psami w kategorii wagowej mutant-masa (czyli powyżej 45 kilogramów, gdyż resztą kynologicznych wypierdków Kumok po prostu gardzi). Niestety po 10 minutach tej wielkiej pardubickiej Kumocze nóżki się rozjeżdżają i trzeba muminka wziąć na rączki. No i dymać z nim, do kolejki, z kolejki, po schodach, ulicami, parkami, aż do weta. To ja dziękuję. A Miszur… No Miszur nózki ma sprawne, a jakże. Zwłaszcza wprawione w kucaniu i stawianiu klocka w najmniej odpowiednich miejscach i momentach, zwłaszcza przed licznie zgromadzoną publicznością. Dam sobie rękę uciąć, że wpuszczona na sznurku do wagonu kolejki WKD i zachęcona zachwytem starszych pań: „o jaka milusia!” – momentalnie wygenerowałaby serię kasztanów o takiej sile rażenia, że na najbliższej stacji rozwścieczony tłum wyniósłby nas na widłach gnojowych z pociągu…  

No ale o czym ja tu… Acha! Świniowóz! 
Bo wiecie, że minęły już czasy, gdy jak damessa z dwoma prosiakami ładowałam się wprost z mieszkania do Saaba. Teraz wkurwiona do granic, upocona jak bydlę, zmachana jak koń po westernie, pośród mopsich wrzasków, jęków i odśrodkowego szarpania wózkiem oraz uspokajających mantr Marcinka – ładuję tych dwóch cyrkowców do WKD.

Całe szczęście, że jak już dojedziemy do tej zasranej Warszawy Zachodniej, to zazwyczaj czeka na nas zupełnie nieupocona i niewkurwiona Syd – w Saabie, kapelusiku i ukelele. Plim, plam, plum! Więc ja – czerwona, wpieniona, upocona, z kołtunem na głowie i w jakiejś kurwa plandece jak namiot wojskowy – usiłuję nadać sobie jakiś wewnętrzny ton, taki bardziej ku światłu, ku ludziom, porozmawiać, co tam panie w świecie wielkim słychać…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Ale nieee! Nooo nieeee! Ten się teraz będzie tarzał w jakimś chlorofilowym ścierwie!!! No trzymajcie mnie!!!

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Miszur, ja cię błagam, weź tak bardziej ku światu, ku słońcu… Bo zaraz mnie cholera jasna strzeli!

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
No dobra, Miszur się uspokoił. Logiczne, że czas na Kumoka, która wziąwszy do ryja jakąś trawę czy inny kłos, zaczyna się ksztusić… 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
A ci dwoje sobie, rozumiesz, grają na ukulele i zaraz może tańczyć zaczną! Japierdolę! Mój obecny facet, moja była dziewczyna – oboje piękni, niespoceni, ubrani wedle najnowszych trendów żurnalowych, radośni i rozśpiewani. I ja – rozgorączkowana kwoka, w nerwowym przykucu, o gabarytach stogu siana nakrytego końską derką.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
No i która matka lepsza? Jasne, że nie ta, która czyści uszy, wyciska dupska i grzebie w faflach; upycha zwierzynę do wózka; poskramia jazgoczących, kiełzna rzygających i ratuje krztuszących się. Tylko ta od święta, roześmiana, z nową piłeczką w komplecie.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
No i dobrze! :) Niech się cieszą sobą, małe patafiany! :D

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Oczywiście Kumok zostaje utwierdzona w swym niezłomnym przekonaniu o byciu Zwycięzcą i Człowiekiem Sukcesu. 

 

a potem buzi-bizu, pa pa pa… i ta zła matka pruszkowska znowu upycha cyrkowców do Świniowozu…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
i z powrotem wywozi małych biednych światowców, staro-ochockie lwy salonowe, na głęboką prowincję.

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
Miszur – już w Pruszkowie – łypie tęsknie za Warszawą, za stołecznymi salonami, za modnymi uliczkami…

 

Miszur doskonale pamięta czasy, gdy srało się jak panisko! ba, jak król! – w ochockim Auditorium Maximum – na dziedzińcu przedwojennej kamienicy, ku uciesze publiczności zgromadzonej w oknach i na balkonach! [patrz:  TUTAJ] A teraz… teraz to panie bida z nędzą. Stołeczne trotuary nasi mali światowcy oglądają co najwyżej z okien gabinetu weterynarza, nadstawiając swe duponszcze do upokarzających zastrzyków…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
zaś matka Zazie z ojcem Marcinem – z braku własnego pojazdu samojezdnego – muszą upychać te dwa grube i wierzgające mutanty do mikro-wózeczka, który rozmiarem i wypornością nadaje się do niańczenia co najwyżej  yorka w kokardkach (w porywach może i maltańczyka), a nie nosorożca i hipopotama, które z braku miejsca siadają jeden drugiemu na głowie i napierają na wątłą konstrukcję pojazdu, który pęka w szwach, a kręcąc ostatkiem sił swemi kółeczkami, wydaje dźwięki, jakby zaliczał właśnie ostatnią prostą wraz z ostatnich tchnieniem…

 

w końcu Matka Zazie poszła po rozum do głowy oraz schowana głęboko w szufladzie kartę kredytową, a następnie zrobiła „klik!” w internetach i zakupiła taki oto pojazd sportowy:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
argumentując, że pojazd ów można doczepiać jako przyczepkę do roweru oraz biegać z nim kłusem po terenach zielonych, a przecież wiadomo, że matka Zazie jest słynną kolarką szosową, rowerzystką crossową oraz biegaczką długodystansową.

 

no sami przyznacie, że wózek Innopet Sporty Dog Trailer Deluxe prezentuje się znakomicie:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
jest lekki, super zwrotny i mega wytrzymały. no i udźwignie nawet 30kg !!!

 

i teraz tak: nie wiem, na jakiej podstawie sądziłam, że w większym i fajniejszym wózku nasze mutanty będą grzeczniejsze…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
prawda jest taka, że im więcej miejsca i im mocniejszy wózek, tym mutanty poczynają sobie znacznie zuchwalej…

 

co prawda nie wydając już dźwięków ostatniego tchnienia i łabędziego śpiewu umęczonej materii…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur
sportowy pojazd InnoPeta podskakuje i drży w posadach równie intensywnie, co stary chodzik dla yorka i maltańczyka

 

ja nie wiem, pani kochana, jak one to robio, ale robio..

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur,

skaczo, kotłujo się, przewalajo, ryjo i dyszo…

 

a Misiek – raz po raz niczym diabełek z pudełka oraz Gustlik z Rudego 102 –

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

wyskakuje z wózka na swych rączych nóżkach  ku ogólnej radości pasażerów kolejki WKD

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

obłęd w oczach, wywalony jęzor i hiperwentylacja

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i weź tu wytłumacz ludziom, że nie dręczysz zwirzontka…

 

Kumok – z racji wieku, urzędu i ogłady osobistej – uprawniona jest do siedzenia na kolankach…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a tak serio:  ponieważ Kumok jest praktycznie niewidoma, staram się oszczędzić jej stresu podróżowania z szamoczącym się Miszurem,  a najspokojniejsza jest wtedy, gdy trzymam ją w ramionach i szepczę jej do ucha, lekko podgryzając ;) 

 

i teraz patrzcie:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

czyż nie jest to najsłodsza buzia świata? 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

no stoi sobie to moje szczęście na dwóch małych łapkach i zadziera główkę…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

kiedy na nią patrzę; kiedy trzymam ją w ramionach; kiedy czuję jej zapach… – jestem absolutnie szczęśliwa

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

czasem sobie myślę, że to ona nauczyła mnie żyć, kochać, ufać i trwać…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i z wysoko podniesioną głową dziarsko i z przytupem pokonywać wszystkie przeszkody – cała Kumok ♥

 

Miszur natomiast dostaje nerwowego wytrzeszczu w poczekalni Kliniki Małych Zwierząt SGGW:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i na nic zdają się kojące zaklęcia Matki Syd, która odebrała nas z Dworca Zachodniego i powiozła na warszawski Ursynów

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok jak zwykle w pełnym chill-oucie, nieważne, że zaraz będą jej pobierać krew do siedmiuset fiolek

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

cierpliwie znosi erupcję macierzyńskich uczuć Syda

 

jest czerwiec 2018. rzucamy się w wir mopsich badań kontrolnych

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a że nasz weterynarz jest mocno obleganym gościem, to koczujemy cierpliwie w naprędce skleconym obozowisku przed lecznicą

 

prawda jest taka, że Kumok z racji swych licznych dolegliwości nie powinna bez potrzeby zażywać narkozy… 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a ponieważ jesienią 2017 roku (o czym chyba nie wspominałam na blogu, ponieważ w tamtym okresie to już było dla mnie „too much”),
u Kumoka – na podstawie badania histopatologicznego wyciętej  (zupełnie niepozornnie wyglądającej!) zmiany zdiagnozowano złośliwy nowotwór skóry (a dokładniej guz komórek tucznych) – mastocytomę II stopnia złosliwości G2 (z liczbą mitoz w polu widzenia powyżej 5, co sytuowało guza jeszcze bliżej III stadium złosliwości), to od tego momentu – oprócz regularnych comiesięcznych badań ultrasonograficznych (poszukiwanie ewentualnych – odpukać!!! – przerzutów, kontrolowanie powiększonego nadneracza oraz niezidentyfikowanego i rosnącego powoli krwiaka na śledzionie), trzeba Kumokowi wycinać absolutnie wszystkie zmiany skórne…

 

I weź pan to zrób bez narkozy…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Jednak istnieją chirurdzy, którzy do potrafią i którzy dla dobra i bezpieczeństwa są w stanie poświęcić własny komfort pracy… 

 

i tak oto znieczulenie miejscowe, mocne trzymanie pacjentki i czułe słówka do uszka (Kumoka, nie weterynarza) załatwiają sprawę

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

na szczęście wycięta zmiana (wielkości niemal pieści) okazała się niezłośliwa, ufff!!! :D

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

że nasz wet jest Miszczem – to już wiem, ale pokażcie mi psa, który da sobie wyciąć pół boku w znieczuleniu miejscowym :D 

 

Kumok, you’re my hero! 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

myślicie, że po takim zabiegu (juz którymś z kolei!) Kumok jest zdenerwowana, obrażona lub smutna? nic z tych rzeczy!

 

nie widać tego na zdjęciu, ale cały wózek aż podskakuje…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

gdyż Kumok zadaje szyku przed Miszurem :)))

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a następnie wysypia się do syta…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

nie szczędząc sobie wieczornych drzemek

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

następnego ranka Kumok żwawo patroluje Park Potulickich

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i dokonuje wstępnych ustaleń: kto juz dzisiaj był na spacerze, kogo dopiero oczekujemy, a kto się boi przyjść, bo drży przed spotkaniem Kumoka

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

duże zwierzę Krystyny Czubówny – Miszur w całej okazałości

 

 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok – gabarytowo to nie jest duży pies, ale idealnie odzwierciedla mopsie ‚multum in parvo’ z racji tego, że jest dla mnie wszystkim ;)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i tu zawsze pojawia się pyta nie: czy Kumoka kochasz bardziej, a Miszura mniej? 
otóż nie. kocham każdą z nich zupełnie inaczej. 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

na punkcie Kumoka jestem po prostu pierdolnięta, bo nikt nigdy nie dał mi takiej hardkorowej lekcji życia jak ten uśmiechnięty mopsi osobnik

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

pojawienie się Kumoka w moim życiu zadecydowało o tym, jakim jestem teraz człowiekiem. przy czym nie wiem, czy to dobrze czy źle.

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

ale kiedy budzę się rano i widzę to:  jestem absolutnie szczęśliwa, spokojna i spełniona ♥

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

żeby to jeszcze było ładne i dostojne, a przynajmniej… duże. ale nie. jest właśnie takie. małe, krępe i pomarszczone :D

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

moje dwie małpki z doniczkowej dżungli

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

grzeją się w podłogowym słońcu

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

wspaniały języczkowy schinken Kumoka!

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

tak sobie czasem wzdycham: jakie ja piękne dwa okazy odchowałam na własnej piersi! :D 

 

no i tak sobie dumam, a tymczasem życie płynie i Kaśka mówi, że jedziemy na wakacje:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

pakuję więc rodzinę w trzy reklamówki i jadziem na Mazury z Jadzią i Maszą!

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

oczywiście mutanty uwalone na ojcu. ja w niełasce, z boku, niechciana.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a oni w najlepsze – dyszą, pierdzą, sapią, przewalają się i ślinią. a samochód jedzie.

 

aż w końcu dojechał szczęśliwie na mazurskie łąki:

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

gdzie wszystko płynie wolniej niż powoli…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

moje ukochane dziecko specjalnej troski… niektórzy twierdzą, że mam zespół Munchausena i jestem uzależniona od leczenia Kumoka na wszelkie możliwe choroby. w zasadzie nie chce mi się z tym dyskutować. zależy mi tylko na jednym: by Kumok żyła jak najdłużej i jak najpełniej mogla cieszyć się tym życiem…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

tak samo dbam o Miszura: niezależnie od tego, czy martwienie się o ich zdrowie narusza moja strefę komfortu i wymaga rzeczy, na które nie zawsze mam ochotę…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a oto małe czarne Makutu – zdrowe, rześkie i diabelskie

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i niech tak pozostanie :)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

tymczasem trwają kilkudniowe wakacje i próbuję niczym się nie martwić… nawet tym, że za jakiś czas trzeba będzie podjąć decyzję, co dalej z Kumokowym krwiakiem na śledzionie… prawda jest taka, że tę śledzionę trzeba po prostu w całości wyciąć. i z pewnością nie da się tego zrobić w znieczuleniu miejscowym…

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

tam bardzo próbuję o tym nie myśleć…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

tak bardzo staram się być wesoła, doceniać życie, miłość, przyjaciół i sam środek lata…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

w istocie – jest cudownie ♥

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok i Miszur – usilnie nakłaniane przeze mnie – próbują zażywać kapieli…

 

 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

ale nie pałają zbytnim entuzjazmem do akwenów słodkowodnych – patrzcie na moją małą mokrą myszę

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok mówi, że może gdyby morze i białe grzywy fal, to tak, ale tak to nie…

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

bardziej niż tajemnice jeziora interesuje je zawartość torby na okoliczność jedzenia i innych gratisów

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

no i hoduję sobie te moje zmutowane chomiki w pełnym słońcu…

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Misiu, gdy juz trochę przeschła, odzyskała wolę życia…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

gruba baba, piękny młodzian i dwaj dzicy chomicy

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

scena rodzajowa w pełnym słońcu

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Jadzia i flaming

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

mokre czarne Makutu i egzystencjalna rozmkina…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

to jest mój niespodziewany Dar od Losu i kinder niespodzianka

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a to moja mała dzidziula, którą sobie wymarzyłam i zaplanowałam ;)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a to jest Marcin, który spadł nam z nieba w najmniej spodziewanym momencie i uratował nas wszystkich od zagłady

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Moja Rodzina ♥  (wraz z ukochaną Arcykapłanką ukrywającą się pod fotoszopową palmą)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

no sami przyznacie, że Miszur to jest skóra zdjęta z tatusia

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

wieczorem, wtulone w siebie, Kumok i Miszur oglądają film dla dorosłych

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

aż w końcu zasypiają, chrapiąc jak dwa traktory

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

po przeniesieniu do łóżka – Kumok jak zwykle nie raczy nawet przerwać snu, Miszur zaś – tradycyjnie – jest tak podekscytowana wspólnym spaniem, że aż hiperwentyluje chomika

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

słodki poranek. Kumok jako mała dziewczynka przytulona do Tatusia.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

dopiero gdy się obudzi – znów stanie się lwem królem dżungli i postrachem piratów…

 

powakacyjny powrót do rzeczywistości nie jest łatwy dla Miszurka…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

co zresztą widać na załączonym obrazku

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Krystyna Czubówna prezentuje: gdy z wiekiem najgroźniejszym drapieżnikom ścierają się ryżowe ząbki, z krwiożerczej paszczy zaczyna wystawać tzw. „schinken” – czyli jęzor uformowany w kształt smakowitego plastra soczystej szyneczki…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

dwie foki wyrzucone na brzeg

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

internauta Miszur_666 siedzi na fejsie

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i wpiernicza bifffkopcika

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

chwile potem Miszur wykonuje standardowy numer pt. „Nie moguem wyczymać!”

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Według amerykańskich naukowców inteligencję dziedziczy się po matce 💪🏻🧠🤔
Przepraszam Cię, Miszurku 🤪

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

na szczęście Tata mocno kocha swojego małego głuptaska

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

udało nam się przez ostatnie miesiące wyprowadzić Miszura z nerwic i schiz, których nabawiła się w czasach, gdy atmosfera wokół Matki Zazie była tak ciężka, że dało się ją kroić nożem…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

teraz Miszur jest szczęśliwa, spokojna i kochana

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

i się uśmiecha :))

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a Kumok standardowo łobuzuje! i to zaraz po przebudzeniu!

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

jeszcze się kiwa sennie, a już chce się z nami bić, turlać, przepychać i napierniczać

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

eee, jeszcze se jednak pośpi… moja mała krewetusia :)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

pod koniec sierpnia – podczas kontrolnego badania USG jamy brzusznej – weterynarz podniósł alarm, że guz/krwiak na śledzionie się powiększa i trzeba działać natychmiast!

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

byliśmy totalnie nieprzygotowani na taki obrót spraw, bo do tej pory – choć wiedzieliśmy, że operacja nas nie ominie – sądziliśmy, że stan Kumoka nie jest aż tak poważny…  Wetka oglądająca wyniki badań krwi Kumoka zasugerowała nawet, że krwiak na śledzionie mógł już zacząć krwawić i operacja musi być wykonana natychmiast.

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

no i rozpoczęła się kolejna polka-galopka po weterynarzach

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

przed planowaną narkozą przebadalismy dokładnie Kumoczkowe serduszko – na szczęście okazało się silne i zdrowe 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

na pytanie, czy lubię tak targać Kumoka i Miszura po weterynarzach – odpowiadam: – Nie, nie lubię. Wolałabym leżeć z nimi na trawie i cieszyć się brakiem problemów…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Ale wiem, że nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby przez moje niedopatrzenie, lenistwo, brak czasu czy odpychanie od siebie niewygodnych myśli, któremuś z tych mutantów mogłabym zaszkodzić. One są ode mnie całkowicie zależne, bezbronne i ufne. Więc czy nam się chce czy nie, biorę je do wózka i zapierdalam po weterynarzach, czasem robiąc z siebie przewrażliwioną obsesyjną idiotkę i nadopiekuńczą matkę z zespołem Munchausena ;) szczerze? mam to gdzieś :)

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

operacja Kumoka została zaplanowana na poniedziałek, ale już w piątek przyjechaliśmy do Warszawy i zainstalowaliśmy się u Jadzi i Maszy – żeby być bliżej kliniki na wypadek, gdyby (odpukać!) ewentualne krwawienie ze śledziony przybrało na sile… Uśmiecham się dzięki dobrej energii Marcina, ale w środku jestem sztywna ze strachu o życie Kumoka…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Miszur jak zwykle wyczuwa sytuację i jest kochaną, grzeczną, młodsza siostrzyczką

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

natomiast Kumok – hmm, mam wrażenie, że trochę się oszczędza od ok. 2 tygodni, nie skacze, nie wariuje… może faktycznie czuje, że coś tam się dzieje z tą śledzioną…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

o dziwo, nawet Masza jest grzeczna! :O

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

ja w końcu nie wytrzymuję i zaczynam ryczeć, a Miszur niestety przeżywa wszystko razem ze mną…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Marcin stara się robić dobrą minę do złej gry, ale kiedy okazuje się, że i on się denerwuje – ja wpadam w panikę…

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

w poniedziałek rano docieramy do kliniki. Misiek kurczowo trzyma się tatusia, a Kumok udaje, że wszystko jest ok i „dawaj patyka!”

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Syd miętosi naszego zwycięzcę i człowieka sukcesu, a ja zaczynam się obsesyjnie mantrować do Ganeshy i gorączkowo ho’oponować

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

oddajemy Kumoka w ręce anestezjologa i chirurga, a Miszurem nerwowo potrząsamy…

 

Syd z Marcinem piją kawę w pobliskiej kafejce, Miszur wpierdala kawałek drewna…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

a ja przechodzę w stan wewnętrznej hibernacji i ledwo oddycham. dowiadujemy się, że operacja potrwa dłużej niz planowano, więc mamy jechać do domu. łykam tabletki i zasypiam. po 3 godzinach budzi mnie telefon z kliniki:  Kumok przeżyła operację, która trwała znacznie dłużej niż planowano (nie wiem jeszcze dlaczego). Dochodzi do siebie na bloku pooperacyjnym, podłączona do monitorów. Najwcześniej mogę ją zobaczyć dopiero po 18.00. Śledziona poszła na histopatologie, bo nie wiadomo na oko, co to jest za guz. Ale przerzutów na innych narządach nie ma na szczęście. Wynik histopatologii poznamy za tydzień. 

 

 

18.30:  A kto to rozrabia u Taty na kolanach?! 😀❤️💪🏻 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok – najdzielniejszy łobuz świata!💪🏻 I to bez śledziony! 😀
Jestem nieprzytomna ze stresu i szczęścia. Kumok natomiast prezentuje się zadziwiająco rześko 😀

 

zaraz po przybyciu do Jadzi i Maszy…


Kumok – jak gdyby nigdy nic – zaczyna się bawić!

 

jednak po chwili uspokajam ja na siłę, bo boję się, że coś sobie uszkodzi…

 

 

niestety wieczorem przestają działać operacyjne anestetyki…

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Kumok nie śpi, łazi, dyszy, stęka, nie może znaleźć sobie miejsca… Chyba bardzo ją boli :(( 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Dostaje podskórnie Tramal, ale z tego co widzę, to najwyraźniej nie radzi sobie z bólem pooperacyjnym 😞 kolejną dawkę mogę jej wstrzyknąć najwcześniej za godzinę… 😞

 

No nie jest to łatwa rekonwalescencja… 😞 Nieprzespana noc dla nas wszystkich, pełna Kumokowego bólu, dyszenia, łażenia… 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Zastrzyki z Tramalu nie opanowały sytuacji. Pomagało natomiast masowanie uszu i plecków (robiłam jej masaż dla psów TTouch) – wtedy przestawała dyszeć i uspokajała się. 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Dzisiaj natomiast – tramalowy letarg przerywany gwałtownymi zrywami niepokoju (może ma omamy? nie wiem). Pamiętam, że po sterylizacji już następnego dnia Kumok była w pełnej formie.

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Tym razem jest bardzo ciężko. Ale z każdym dniem będzie coraz lepiej! ❤️

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Po całkiem udanym dniu wczorajszym (bez bólu, z podniesionym merdającym ogonkiem, jedzonkiem, piciem i siusianiem) – znów mamy za sobą ciężką bezsenną noc. Podwyższona temperatura, dyszenie, zwiększona ilość wydzieliny w drogach oddechowych i krztuszenie się nią. Nie wiem, czy to standard, że noce są trudniejsze…

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Prześliczna, choć wymęczona, buzia pozdrawia wszystkich Kciukotrzymaczy! ❤️

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Miszur, Jadzia i Masza nie odstępują Kumoka na krok…

 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

to się nazywa miłość i przyjaźń! 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

To mopsie dziecko nie przestaje mnie zadziwiać  Kumok jest tak silna, wesoła i pozytywna, że sama powinnam uczyć się od niej jak trzeba żyć 🙂 

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Po 3 słabych dniach – Kumok stwierdziła, że już jest zdrowa.

 

 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

Pałaszuje z apetytem, biega po domu, drze paszcze, bawi się, wdrapuje na kolana i tarza radośnie w pościeli. O operacji chyba już nie pamięta, więc muszę jej przypominać, kiedy chce jak gdyby nigdy nic wskakiwać i zeskakiwać z kanapy…

 

 

tydzień później dostaje od Kumoka… 

mopsy mopsiki Zazie Kumok Miszur

najpiękniejszy prezent na moje 40. urodziny ❤️🙏😍💪🏻

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.