Gruba baba z Rurką, czyli Zazie & Terapia Ketogeniczna

Chwilę mnie tu nie było, bo wciągnęło mnie życie na przyspieszonych obrotach, ale spieszę donieść, że nadal trwa moja Terapia Ketogeniczna [czytaj TUTAJ], a ja mam się wprost wybornie!

Prawda jest taka, że gdybym była blogerką z prawdziwego zdarzenia, zdeterminowaną i żądną globalnego sukcesu, to zapewne – mając taki rarytas jak sondę do odżywiania w nosie – ciepnęłabym wszystko inne w kąt i skupiła się pieczołowitym codziennym raportowaniu, co aktualnie słychać w rurce, moim żołądku, jelitach i życiu uczuciowym, prezentując przy tym aktualnie najmodniejsze outfity pruszkowskich salonów oraz pompując ile się da w statystyki odwiedzin bloga.
Ale ponieważ jestem zwykłą babą, która próbuje zrzucić nieco sadła, a przy tym ogarnąć życie, pracę zawodową, dwie chorujące mopsice, chłopa z kosmosu i dom na prowincji, to wybaczcie, ale blog jest na ostatnim miejscu. Na przedostatnim jest sen, który wydzielam sobie w dawkach wręcz homeopatycznych, ale niech no tylko nadejdzie wiosna! Wtedy się pozbieram, ogarnę, jeszcze bardziej przyspieszę i zaniecham spiętrzania zaległości.

Co u mnie? Chudnę! Ale zanim Wam napiszę, ile i jak, to wrzucam poniżej skrócony raport tych niezapomnianych 10 dni z rurką w terapii ketogenicznej: co prawda filmiki są kompletnie od czapy, bo kręciłam je telefonem o poranku, zazwyczaj w drodze do pracy, bo później w ciagu dnia to juz nie miałam kiedy – to po pierwsze. A po drugie – gadam w nich kompletnie trzy po trzy i przeważnie nie o rurce.

Bo właściwie cóż można mówić o rurce, skoro ani jej nie było czuć, ani mi nie wypadała z nosa, ani w niczym nie przeszkadzała… Głodna nie chodziłam, energii miałam full (graniczącej czasem z głupawką), zapierniczałam biegiem po peronach i ulicach, myliłam trasy pociągów, przedzierałam się przez chaszcze pod Skierniewicami… – czyli generalnie standard, moje życie w pełnym rozkwicie.

Terapia Ketogeniczna w skrócie:  przez 10 dni nie wkładasz do ust niczego, co byłoby jedzeniem. Pijesz tylko ciepłą przegotowana wodę. Nie wypróżniasz się, bo nie masz czym (wszystko wyczyściła hydrokolonoterapia), jesteś w ketozie, co sprawia, że odczuwasz mega przyspieszenie i lekką euforię. Oraz w ogóle, ale to w ogóle nie jesteś głodna!

O, w poniższym filmiku jest o rurce! I o jakichś tam moich przemyśleniach psycho-gastronomicznych.

a w poniższym trochę technicznych szczegółów funkcjonowania z rurką:

poza tym pokazuję Wam, jak wygląda śnieg w Pruszkowie:

no i niewątpliwie najatrakcyjniejszy element filmików, czyli Marcinek i mopsy:

Jak widzicie, moje życie z rurką niewiele się różni od mojego życia bez rurki. Oprócz tego, że mój metabolizm w końcu zaczął się jakoś regulować, a ja chudnę! Zamiast zwyczajowo tyć od powietrza ;)

Po 10 dniach terapii ketogenicznej jestem lżejsza o ponad 7 kilogramów i rozpoczynam drugą fazę, czyli dietę oczyszczająco-odchudzającą, nadal utrzymującą mój organizm w lekkiej ketozie.

 

http://zazie.com.pl/zdrowo/odchudzanie_banner

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.