Archive | *ADHD – W OKU CYKLONU RSS feed for this section

jestzajebiście.

  najpierw wymyślić te wszystkie pizdryki, kabelki, kulki bawełny - a potem zablokować się na cacy, nie powiedzieć ani słowa, zacisnąć usta i krzyczeć wewnątrz własnej głowy. jest ze mną coraz kurva lepiej. może jeszcze zacznę się rumienić ze wstydu i zasłaniać twarz rozedrganymi kończynami. myślałam, że akcje z paraliżującą nieśmiałością zakończyłam jakąś dekadę temu, ale proszę, [...]

czytaj dalej

someone else’s train

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco. o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi: wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości. chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół skowyt z gatunku mentalnych oraz [...]

czytaj dalej

you’ve got… MESS!

oto spowiedź dziecięcia wieku: serdecznie, gorąco, pokornie i szczerze przepraszam wszystkich, którzy w ostatnim okresie napisali do mnie maila i nie otrzymali dotąd żadnej odpowiedzi. przepraszam, biję się w pierś, kajam i proszę o wybaczenie. naprawdę.                                 wszystkie maile czytam, wszystkie [...]

czytaj dalej

chcę być blogerką trendsetterką!

kochani, przemyślałam sprawę. tak dłużej nie może być! ja muszę iść z czasem, z postępem, z osiągnięciami. jestem nowoczesną, wyzwoloną kobietą. uprawiam seks w wielkim mieście, smaruję sie balsamem do ciała i myje zęby. ja się nawet już odchudzam! a ten blog nie nadąża. on się zatrzymał w rozwoju. on nie jest mobilny, on nie [...]

czytaj dalej

emotional planking

z czystej desperacji zamówiłam cudowny syrop, który ma mnie uwolnić od wszelkiej otyłości i cielesnej nieszczęśliwości. będę go pić z wodą i cytryną. zamiast wszystkiego innego. i to mnie uzdrowi. a trzeciego dnia zmartwychwstanę. hell yeah!               weekend spędziłam praktycznie bez telefonu i internetu, nie odczuwając tego w jakiś [...]

czytaj dalej

I never make the same mistakes twice. I make it five or six times, just to be sure.

moje odchudzanie raz za razem biorą diabli. moje postanowienia regularnie idą się gonić. moją silną wolę można włożyć pomiędzy młot a kowadło, a następnie między bajki. moja zdrowe odżywianie to głodówka od rana do 18.00, a potem wielkie żarcie. moje spanie to spontaniczny happening od przypadku do przypadku. moje płacenie rachunków to paniczne regulowanie zaległości [...]

czytaj dalej

spring intoxication

taka cudna piosenka z tak beznadziejnym tekstem, no fenomen po prostu!   wiosna, wiosna, chodzę cała nakręcona, pobudzona, nadwrażliwa na bodźce. studzę się czerwoną herbatą i czarnym chlebem, puszczam z wiatrem przez pracowe okno bańki mydlane. a poza tym – moje oczy są dzisiaj jadowicie zielone, czyli: kupiłam sobie kolorowe eye linery w żelu i [...]

czytaj dalej

love me or leave me

jestem studnią bez dna. wszystko we mnie przepada bez echa. z cylindra magika nie wyjmiesz, tyle ile wcześniej włożyłaś. co najwyżej uszy królika, uśmiech bez kota, Kuczmę bez oka. i resztę towarzystwa. a miłość jest wszędzie tam, gdzie mnie samej nie przyszłoby do głowy jej szukać. no co ja mogę. przychodzisz do domu i czekają [...]

czytaj dalej

pierwszy dzień wiosny

Śpiewam Cię smutek Twój strach rozcieńczyć chcę w akcie rozpaczy poprosiłam wczoraj Syd, by dokonała na mnie magicznej manipulacji i wcisnęła w mojej głowie jakiś zaczarowany guzik, dzięki któremu mój mózg wpasuje się w ramy. niby absurd, ale Syd wierzy w moje magie, bo wierzy we mnie. niezmiennie. wbrew wszystkiemu. guzik znajdował się pod brodą. [...]

czytaj dalej

taki z Tobą kłopot…

Kochana moja, pamiętaj! 1. Kartki (!). 2. Zaświadczenie z miejsca pracy. 3. Bilety na kolej. K. *   *   *   Kochana moja, jaka ty jesteś kochana. O wszystkim musisz pamiętać, a Ja, co Ja? Tyle co kot napłakał. [...] Nie złość się. Twój poetyczny liścik noszę na sercu. Załatwiłabym wszystko za jednym zamachem, ale obudzili [...]

czytaj dalej

Porażka, miło mi…

zjadłszy w pracy trzy cykorie, paprykę czerwoną sztuk jeden oraz miseczkę ryżu basmati, wypiwszy kawę oraz febrisan [dziękuję Ci, Magdusia :*]- przyszłam do domu i… RROARR!!! wpierniczyłam porcję maślanego gingerchickena oraz dwa talerze zupy tajskiej. hell yeah!!! moje drugie imię to Porażka. pam pa ram pam! a następnie umęczona gorączką i bólem gardła – zasnęłam. [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się [wersja Beta 0.3.2012.] – dzień 1

słowo się rzekło – prosiaczek u płota. mam na imię Olga. skończyłam 33 lata i 6 miesięcy. jestem copywriterką – pracuję, siedząc na tyłku i pijąc kawę. na oko jestem zdrowa. leczę się na ADHD. grupa krwi O rh+ , mięsożerna. alergia pokarmowa na:  jabłka, czereśnie, kiwi, brzoskiwinie, nektarynki, orzechy, miód [w kręgu podejrzeń znajduje [...]

czytaj dalej

niesmak pozostał

Astrid prosi mnie o dzióbek do zdjęcia, więc formuję ów dzióbek z mojej napompowanej otyłością twarzy. i jest mi tak bardzo źle, och, jak bardzo źle.  naprawdę. nie wiem, jak napisać, by zabrzmiało tak serio, jak powinno. to niby bzdura, ale przytycie 15 kilogramów w ciągu zaledwie 2 lat to jest coś. coś co pozbawia mnie [...]

czytaj dalej

namacalny poziom abstrakcji

dlaczego, skończywszy 30 lat, nadal bawię się lalkami? a niby dlaczego nie? ;)   oto Janinka – Jej 30-centymetrowa Wysokość Księżniczka Koguryŏ – uosobienie wdzięku, dobrych manier i dziewczęcej subtelności     a to Bianka – niepokorny rudzielec, łobuz z odrapanymi kolankami, mistrzyni deskorolki i pyskata wicehrabianka Księstwa Mandżurii     Ilsa Zimowa i Eliasz Jesienna – [...]

czytaj dalej

love/hate relationship

Olga, idź stąd. pobaw się. daj mi spokój. zasypiam na leżąco, siedząco, stojąco. jest mi słabo, dziwnie, ciężko i gorąco. kładę się na przystankach, w autobusach, przy biureczku na komputerku – pytasz, co robię – leżę sobie nieprzytomna, o tutaj, w wełnianym sweterku. nie budź mnie, zostaw, idź precz. tak, będę leżeć, nie twoja to [...]

czytaj dalej

thank you for your cooperation, Olga…

cały miniony tydzień – ukoronowany ostatnim weekendem – to nie było dokładnie to, o co mi w życiu z grubsza chodzi. chaos, pośpiech, niewyspanie. frustracja. niedoczas. twórcze nadgodziny pokątnie upychanie w standardowo skrojonej dobie. zdecyduj się, Olga. bo rybka i akwarium ponoć wykluczają się wzajemnie, choć uparcie nie chcesz tego zrozumieć. weź tabletki. dwie białe, [...]

czytaj dalej

trzy królowe, my dwie i dwa mopsy

w święto Trzech Króli, w dniu zupy szpinakowo-brokułowej, nawiedziły nas Trzy Królowe – z winem, galette des rois i nieodpartym urokiem osobistym: maleńka Aśka – nasza filigranowa Chusteczka misternie haftowana w najpiękniejsze wzory z uśmiechów; Maria mocy pełna – nieśmiertelna Lumpiata, którą wirtualnie „znam” od niepamiętnych czasów z początków polskiej blogosfery;     oraz jedyna [...]

czytaj dalej

orędzie noworoczne

początek roku, zmiany dat, nowe kalendarze i plannery, mocne postanowienia: schudnę, zgrubnę, rzucę, przestanę, zrobię, napiszę, zdobędę, nabędę, nie zwiędnę. solenne obietnice, podsumowania, horoskopy, przepowiednie o końcu świata. ja nie mam czasu, nie mam czasu – biegnę, robiąc po drodze wszystko na raz. buduję kolejne domki dla lalek, rozrysowuję w głowie konstrukcje, materializuję pomysły, sklejam, łączę, [...]

czytaj dalej

jak ugasić wulkan

  I.   patogeneza: – nieprawidłowe funkcjonowanie układu dopaminergicznego i noradrenergicznego – czynniki genetyczne – przebycie w dzieciństwie infekcji paciorkowcowej jest także czynnikiem ryzyka (w przewlekającej się infekcji gardła paciorkowiec atakuje również jądra podstawy mózgu, trwale uszkadzając je) – wiele danych przemawia za nieprawidłowym lub nadmiernym przewodzeniem pomiędzy korą przedczołową a wzgórzem oraz korą przedczołową [...]

czytaj dalej

penfield

„- W moim planie na dziś mam sześć godzin depresji z samooskarżaniem – odparła Iran.” jest mi tak strasznie głupio odczuwać radość życia i euforię bycia tu i teraz. w świecie. cieszyć się swoją siłą, zdrowiem, energią. podczas gdy wokół ludzie chorują, cierpią, walczą, umierają… że przecież życie jest podłe, smutne i trudne. że powinnam odczuwać [...]

czytaj dalej

moja podwójna linia życia

kiedy tylko poczuję, że zaczynam się osuwać i słabnąć, moją lewą dłonią – tą z podwójna linią życia – chwytam się mocno czegokolwiek i wciągam z powrotem na powierzchnię. na siłę, na przekór, na rozum, na zdrowie. badania naukowe dowodzą, że nawet uśmiechając się na siłę – odczuwasz śladowe ilości endorfin. mój instynkt samozachowawczy działa [...]

czytaj dalej

an eye for optical theory

chcę być taka: ""  oto mój ideał harmonii, zegarmistrzowskiej precyzji, homeopatycznego wyważenia i wewnętrznego umiaru. ————————————————————————————– niestety z natury jestem taka: ""  oto moja wewnętrzna galopada, zwroty akcji, potrójne piruety, skoki o tyczce i ucieczki skokiem przez płot.  męczę się.

czytaj dalej

day of mine

z jednego kubka kawa, z drugiego kubka herbata, zza okna poranna wilgoć, a z głowy sen. dzień. ręce z papier mache. głowa z gazobetonu. tabletka na nieskakanie. kapsułka na grzeczność. by usiedzieć w miejscu i nie zrobić bałaganu. słuchawki w uszach. nie bujać się. – no nie bujaj się, no. olga! załóż buty. opuść nogi [...]

czytaj dalej

środek ciężkości – punkt przyłożenia – moment przeniesienia

Rajmondo Lullo rzekł mi onego poranka: Gazowe światło dręczy kosmicznym niepokojem… mopsy, książki dla dzieci, stwory wyobraźni, ilustracje i obrazki, koraliki, kropki i paski, briefy, spotkania, przetargi, produkty, koncepty, terminy, claimy i key visuale, filc, papier, drewno, wełna, masa polimerowa, farby, kredki, pędzle i kleje, tabletki, kapsułki, teksty, zapiski, rozmowy, decyzje, redukcje, czystki, pustki, wypełnienia, [...]

czytaj dalej

radość o poranku

w zatłoczonym autobusie orientujesz się, że założyłaś sukienkę na lewą stronę. oprócz tego jest ci słabo z głodu, bo właśnie po raz sześćsetny postanowiłaś się odchudzać. zapuszczasz także włosy, skutkiem czego twoja koafiura prezentuje się raczej opłakanie – loczek, kosmyczek, plerezka i płetwa wystające spod zbyt dużego "hełmofonu" brązowego uwłosienia. misternie przypinasz więc wszystko spinkami [...]

czytaj dalej

każdy jest jakiś. ja jestem właśnie taka. nie inna.

wiele osób lubi mówić: "mam tysiąc pomysłów na minutę, mam ADHD i nie potrafię usiedzieć w miejscu". szczęśliwi ci, którzy tak naprawdę nie wiedzą, o czym mówią.  ja nie mówię, bo póki co – to dla mnie za trudne.  ale świadomość klinicznej diagnozy pomaga.  po pierwsze zrozumieć i przestać się wstydzić samej siebie.  bo ADHD [...]

czytaj dalej

zespół niespokojnych nóg i latających rąk

nosi mnie odśrodkowo. jak zwykle. nakładam sobie cugle i powożę. w galopie. może powinnam sobie kupić skakankę. albo trampolinę. lub smycz. kaganiec. budę.

czytaj dalej

such a timeless flight

Mars ain’t the kind of place to raise your kids. In fact it’s cold as hell… And I think it’s gonna be a long long time Till touch down brings me round again to find I’m not the man they think I am at home Oh, no… no… no… I’m a rocket man Rocket man burning [...]

czytaj dalej

bzzzzzzzzzzzzz!!!

siadam do pracy. rzecz jasna robię sobie kawę o poranku. ale jestem tak pobudzona,  że oczywiście o niej zapominam. kawa stygnie. płoną mi policzki i trzęsą się ręce.  powinnam raczej napić się melisy, żeby okiełznać ten kociokwik w głowie.  robię wszystko jednocześnie, bojąc się, że umkną mi pomysły, słowa i skojarzenia.  nie lubię tego. kilka projektów [...]

czytaj dalej

tu i teraz

wieczór. już zamknięte wszystkie wesołe miasteczka. siadam przed komputerem, trzymając ostrożnie w dłoni pusty kubek z suchą torebką zielonej herbaty. biorą pierwszy łyk. a raczej nie biorę, orientując się, że nie zalałam herbaty wodą. wstaję, idę do kuchni. po drodze niechcący kopię porcelanową miskę Miszura. pęka na pół. myślę sobie, że jestem beznadziejna. tak samo [...]

czytaj dalej

horror vacui

"  czasem myślę, że wolałabym jednak odbierać telefony, przesuwać na kasie towary,  wypełniać rubryki i sumować tabelki, podnosić i opuszczać szlaban, strzyc włosy, uprawiać warzywa,  szyć nogawki i kieszenie, sprzedawać i kupować, dokręcać śrubki, malować ściany, powozić tramwajem. po ośmiu, dziesięciu czy dwunastu godzinach pracy – wracałabym do domu, do swojego życia. a tak – [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni [5]

pomyliłam Rondo W. z Placem W. nie zdążyłam.  wściekłam się. kopnęłam krawężnik.  i pojechałam do domu.

czytaj dalej

runfree yourself of me

wypełnienie kilkunastu kwestionariuszy zaleconych przez terapeutkę uzmysłowiło mi, że czuję się zadziwiająco dobrze, jak na stan, w którym – diagnostycznie rzecz ujmując – powinnam się znajdować. cóż, zawsze mówiłam, że diagnozy są raczej zbędnym balastem na drodze ku pełnemu wyzwoleniu. mam to gdzieś, postaram sie załatwic tę sprawę możliwie szybko. " 

czytaj dalej

cud uważności.

Gdybym tylko potrafiła choć na chwilę zatrzymać ten kołowrót myśli i skojarzeń, wpadających i pędzących dalej pomysłów, niedokończonych zdań, naszkicowanych spraw, rozpoczętych projektów, napisanych do połowy tekstów, niepokolorowanych w głowie rysunków…  W każdym momencie robie nie to, co akurat powinnam. Nie mogę natrafić na właściwy ślad.  Nie podejmuję tropu. Chodzę od ściany do ściany, drepczę [...]

czytaj dalej

_-..-_

2010-11-24 kropka kreska kropka kropka kreska pauza kropka kreska pauza pauza pauza no co ja mogę powiedzieć. no co ja mogę. no co ja. no co ty, olga?

czytaj dalej

na opak

2010-11-14 jeśli własnie popłaciłaś wszystkie rachunki, oddałaś część długów i niniejszym zostałaś bez kasy – udaj się do optyka i kup dwie pary markowych okularów z kompletem szkieł. na raty.  oraz karminowy lakier do paznokci. za gotówkę. następnie zjedz krewetki u chińczyka i zatruj się nimi. zwymiotuj. napij się herbaty. napij się coca-coli. podejmij decyzję [...]

czytaj dalej

no sound of alarm

2010-11-12 pokrótce jest tak: stoję i czekam. nie wiadomo na co. niecierpliwię się. wkurwiam. przebieram nogami. nosi mnie odśrodkowo. zamykam oczy. ruszam z kopyta. przyspieszam w sekundę. nie zatrzymuję się. skaczę przez przeszkody. wbiegam na pionowe ściany i poziome sufity. skaczę przez ogrodzenia. maski samochodów.  śmietniki. klomby. ronda. skrzyżowania. biegnę, nie dotykając stopami ziemi.  miażdżę butami warstwy zimnego powietrza. [...]

czytaj dalej

cito

  2010-11-09 formalnie się nie spieszę, chociaż w środku cały czas biegnę. przemieszczam się ukradkiem, pośpiesznie. zostaję tylko na chwilę, bo już dawno powinnam być gdzie indziej. robić coś. zdążać. dążyć. zmierzać. działać. żartuję do syd, że boję się żyć. a ona, że przecież ty tak lubisz żyć, no bo kto jak nie ty. ja. [...]

czytaj dalej

familiar feeling

2010-07-08 dzięki uporczywej powtarzalności moich heroicznych zmagań ze sobą w pewnej ważkiej acz subtelnej kwestii mamniesłabnące poczucie własnego continuum. od zarania świadomości szarpięsię z tym namiętnie i widowiskowo. prócz tego zmienia się wszystko. mijają lata, rosnę, tyję, chudnę, ścinam włosy i zapuszczam je od nowa, zakochuję się i rozstaję, ślepnę,głuchnę i puszczają mi nerwy, doznaję [...]

czytaj dalej

instytut benjamenta

2010-07-06 jest źle. wpadła mi w ręce muzyka rzekomo wspomagająca koncentrację i kreatywność. jeeest grubooo…. katuję się tym czymś od dobrej godziny i jedynym zauważalnym efektem jest moja maksymalna koncentracja na głębokim oddychaniu celem powstrzymania estetycznych mdłości. mimo wszystko wytrwam. chyba że pies dostanie drugiego ataku histerii.

czytaj dalej

muzyka przeciwko ukąszeniom

2010-06-11 kolejnym etapem mojego opatentowanego przez lata i niezawodnego kiełznania fazy neurotycznej jest tradycyjnie – tarantella. nie potrafię wytłumaczyć, czemu słuchanie tej właśnie muzyki wpływa na mnie tak kojąco i ożywczo zarazem. od pierwszych dźwięków kręgosłup prostuje mi się jak struna, puszczają zaciśnięte pięści, rozpościerają się ręce. sceptyczna z natury, nieskłonna do przyjmowania czegokolwiek – [...]

czytaj dalej

I love deadlines. especially the whooshing sound they make as they fly by

2010-06-10 nocą szło mi naprawdę nieźle. zelżał skwar, a pozlepiane od gorąca oczyotworzyły się szerzej. mops chrapał. syd nie, ale też we śnie. i teraz uwaga – o ironio! punktualnie o drugiej padł net. niby nic,zdarza się – powiecie. tyle że większość materiałów, nad którymipracuję mam online. szfaka! no i co. no i nurkowanie pod [...]

czytaj dalej

gruba kreska.

2010-06-09 _____________________

czytaj dalej

solemnly

przyrzekam, że od jutra przestanę być taka zajebiście zmęczona.        

czytaj dalej

jestem wybitnie ukierunkowana na sukces

czytaj dalej

Karōshi

od 2 dni mam grypę żołądkową. poniewiera mną wte i wewte. if you know what I mean. dziś do tercetu egzotycznego, dołączyła jeszcze gorączka, dreszcze i ból gardła w bonusie. czuję, że schudłam przynajmniej trzy kilo, a skóra pojaśniała mi o kilka tonów. od 8 rano siedzę w pracy. wiem, że nie wyjdę stąd przed [...]

czytaj dalej

o mnie.

porywcza i w gorącej wodze kąpana. jak się rozpędzi, to nie potrafi wyhamować. ostro bierze zakręty, ścinając krzaki i grzybiarzy na poboczach.

czytaj dalej

nieskromnie

po raz kolejny okazało się, że potrafię być człowiekiem do zadań specjalnych (nawet zerwana rankiem z pościeli, rozczochrana i ziewająca). jeśli niebo wali się wam na głowę – zadzwońcie – a przyjadę podeprzeć je własnym nosem.

czytaj dalej

right here – right now

potrzebuję uwagi i zaangażowania na codzień. pokornie uczę się tej codziennej gotowości i tego samego zaczynam oczekiwać od innych. nie ma „od święta”. jest tylko codzienność. i już jest „jutro”.

czytaj dalej

depresji ciąg dalszy

Czy ja zawsze muszę tryskać energią, mieć sto pomysłów na minutę i trajkotać trzy-po-trzy? Nie sądzę. Na ten weekend zrobiłam sobie wolne od „pozytywnego nastawienia do całego świata”. Nie odbieram telefonów, nie odpisuję na smsy, nie gotuję bigosu z brokułów, ani nawet nie śpiewam pod nosem mojego ostatniego powerplaya dla debili („I’m confessin’ that I [...]

czytaj dalej

szok termiczny

najtrudniej jest zacząć tydzień. pogodzić się z myślą, że „tak to będzie wyglądało” i wbić sobie do głowy przekonanie, że „dam radę”. i pamiętać, że to wszystko wygląda tak strasznie tylko z tej mojej, domowo-ciepłej perspektywy, bo kiedy w to wejdę, kiedy zacznę nadawać w określonej częstotliwości, przestanę czuć jakikolwiek dysonans tej sytuacji. nie przywykłam [...]

czytaj dalej

paradoksalnie – odżyłam

śniło mi się nawet, że otworzyłam przewód doktorski w PANie.

czytaj dalej

zemsta telekomunikacji

Ostatnio miewam dziwne sny. To chyba od nadmiaru wieczornych seansów na kanale Discovery. Tajemnicze zbrodnie, laboratoria kryminalistyczne, portrety pamięciowe zbirów wszelkiej maści i masowo zdejmowane odciski palców. Jak zwykle oglądam te rewelacje z otwartymi ustami. Około drugiej w nocy z pokoju obok wynurza się rozczochrany Krecik mamrocząc, sunie w kierunku telewizora i wyłącza go z wściekłością.  [...]

czytaj dalej

przyjęłam propozycję.

po serii rozmów, spotkań i ustaleń – zaczynam. od jutra. nie wiem, czy dam radę, więc myślę o tym w kategoriach eksperymentu. praca po 10-12 godzin na wysokich obrotach, pod presją czasu i uogólnionego stresu. moja poprzedniczka w ciągu 3 miesięcy schudła z rozmiaru 42 do 38. więc potraktuję to jako intensywną kurację odchudzającą. nie [...]

czytaj dalej

dostałam propozycję pracy

  i umieram ze strachu.  

czytaj dalej

dzisiejszej nocy pośród ciemnego znalazłam się lasu

las ten, co gorsza, był z i e l o n y. przyśniło mi się moje liceum. a żeby było śmieszniej – lekcja matematyki. jakieś porąbane i piętrowe działania na ułamkach, fakinszit. oczywiście zostałam wezwana do tablicy. a jakby tego było mało, na nogach miałam włóczkowe kapciuszki robione na szydełku. bajdełej – w tym roku [...]

czytaj dalej

gonitwa myśli.

byle nie zabawa w chowanego.

czytaj dalej

polepszyć sobie.

w całkiem znośnym nastroju i bez mentalnych mdłości udałam się na wolę. odbębniłam, co było do odbębnienia, zainkasowałam i wybiegłam. tak, kupić coś, pocieszyć się, polepszyć sobie i w ogóle. melanie mazucco „tak ukochana” michel faber „szkarłatny płatek i biały” amelie nothomb „z pokorą i uniżeniem” irina dienieżkina „daj mi” oraz dla K. – Raman [...]

czytaj dalej

wola mocy

dziś rano obudziłam się silniejsza. powietrze wokół jest jaśniejsze, pożyłkowane energią i zapachem. dobrze przylega do skóry. poruszam się pewnie. bez obawy, że upadnę. oto małe święto na najmniejszej wyspie archipelagu.

czytaj dalej

oho

  żyję, mam się całkiem nieźle, może nawet dobrze, co jednak nie przeszkadza mi odczuwać frustracji oraz innych farfocli mentalnych, jakże typowych dla mnie i w ogóle. nowi ludzie, nowe zlecenia, nowe powinności, nowy rok i ja zupełnie-ta-sama, wcale nie-ulepszona , nie-apdejtowana i w ogóle. ale to nic, jakoś będzie, jak zwykle. potrzebuję jakiejś elan [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools