Archive | *BLOGOWY CODZIENNIK RSS feed for this section

o’lśnienie

wychodzę z cienia i spaceruję słoneczną stroną ulicy. na przekór wszystkiemu. nie boję się. czuję, że będzie dobrze. wiem. że wszystko. będzie dobrze. jesteś. jesteś. jesteś. nawet bez pracy jesteś dla mnie najbardziej cacy :*   dąb. brzoza. lipa.    

czytaj dalej

W jak: Wielki Weekend. Wypoczyn. Wiechlice. Wróciłyśmy.

tak na szybko melduję, że jesteśmy, żyjemy i mamy się świetnie. było cudownie, bosko i rodzinnie, zdjęć mam pierdyliard i ciut ciut ale nieustający sajgon warszawskiej rzeczywistości porwał nas z miejsca i kręci młynkiem niczym powietrzna trąba. więc na fotorelację i opisy wszelkich wiechlickich przygód mopsich oraz  radości międzyludzkich trzeba jeszcze chwilę poczekać, bo ja tu niniejszym [...]

czytaj dalej

jestzajebiście.

  najpierw wymyślić te wszystkie pizdryki, kabelki, kulki bawełny - a potem zablokować się na cacy, nie powiedzieć ani słowa, zacisnąć usta i krzyczeć wewnątrz własnej głowy. jest ze mną coraz kurva lepiej. może jeszcze zacznę się rumienić ze wstydu i zasłaniać twarz rozedrganymi kończynami. myślałam, że akcje z paraliżującą nieśmiałością zakończyłam jakąś dekadę temu, ale proszę, [...]

czytaj dalej

Bruno Schulz „Traktat o manekinach albo wtóra księga rodzaju”

Demiurgos nie posiadł monopolu na tworzenie – tworzenie jest przywilejem wszystkich duchów. Materii dana jest nieskończona płodność, niewyczerpana moc życiowa i zarazem uwodna siła pokusy, która nas nęci do formowania.    W głębi materii kształtują się niewyraźne uśmiechy, zawiązują się napięcia, zgęszczają się próby kształtów. Cała materia faluje od nieskończonych możliwości, które przez nią przechodzą [...]

czytaj dalej

someone else’s train

dzisiaj myślę o sobie. co? ano to, że nie podołałabym nawet pracy na kasie w tesco. o zawodowym pisaniu na zadany temat nie wspominając. i oto przed nami podpunkt drugi: wrodzony ateizm i sceptycyzm poznawczy a wiara w siebie i swoje możliwości. chciałabym napisać cokolwiek więcej, ale rozdziera mnie na pół skowyt z gatunku mentalnych oraz [...]

czytaj dalej

superślimak.

ślimak, ślimak, pokaż rogi! rzuć ostrym słowem, postaw się i obszczekaj, hop do przodu! wygrażaj pięścią i trzaskaj ostrogami! do boju, mały kozaku! ale niech no tylko ktoś spojrzy krzywo. niech no zahaczy groźnym okiem o ślimaczy czułeczek – ty już się kulisz, chowasz i wyślizgujesz. już cię nie ma. hasło na wczoraj brzmiało: – [...]

czytaj dalej

workin’ in a coal mine, goin’ down… down… down…

noc minęła mi upojnie, gdyż albowiem Miejskie Przedsiębiorstwo Chaosu i Robót Drogowych postanowiło wyremontować nawierzchnię ulicy przebiegającej pod naszym balkonem, a konkretniej – tuż obok sofy, na której spałam dziś z mopsami. jako że Syd wizytuje weekendowo miasto Breslau, ja oddaję się rozpuście łóżkowej z udziałem 2x czterech krzywych nóżek i dwóch zakręconych ogonków. uwielbiam spać z [...]

czytaj dalej

get off of my cloud!

piątek-piątek, festiwal mapeciątek. oto dobiega końca tydzień obfitujący w ciekawe zwroty akcji, przewroty i protuberancje, nowe twarze, mopsie historie, deszcze ze śniegiem i pierwsze wiosenne burze. niewątpliwie – zaliczyłam szalony bieg na wątpliwą orientację, pełen uników, zuchwałych skoków przez płot i przypadkowo rozprutych rękawów. siedzę oto sama w domu, mopsy pochrapują miarowo, gdzieś w oddali szumi pomnik lotnika. [...]

czytaj dalej

ecie pecie wieczór kwiecie-ń

i tak oto dzień za dniem mija, w garze dochodzi kolejny beztłuszczowy i bezmięsny wywar z cebuli, selera, czosnku i szpinaku: Zazie otwiera przesyłkę z UK od Królowej: Królowa z UK przesyła mi dwie pary przesłodkich mopsomajteczek i wyraża nadzieję, że będą pasować :)))) Robakovska Krulovo, są przecudne! i boskie! a Syd mi już zabrała [...]

czytaj dalej

Piękna Nieśmiertelna Magiczna Królewna Syrenka Nindża

czyli:  jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną mózgowo-rdzeniową, ma niezbyt sprawne tylne nóżki, widzi tylko na jedno oczko – ale jest najsłodszym i [...]

czytaj dalej

powolna wola wyboru

nadal jestem wierna swojej surowej diecie warzywnej, ale dla równowagi postanowiłam być nieco mniej wierna internetowi. i tak: zamiast facebooka – sok z kiszonej kapusty. zamiast serwisów informacyjnych – przecierane brokuły gotowane bez soli. zamiast forów dyskusyjnych – wyciskany sok z grapefruita. dzisiaj w przypływie porannej desperacji zastanawiałam się nawet nad blogusiem, ale ostatecznie uznałam, [...]

czytaj dalej

wegetatywne i telluryczne ingrediencje obiadu o zapachu dzikim i polnym

jestem Zazie, jestem z grzywką – na obiad warzywko jem.   czyli pokrótce o tym, jak po 10 dniach Master Cleanse poszłam do sklepu ze zdrową żywnością i prawie rozpłakałam się ze wzruszenia, że oto od dzisiaj te wszystkie warzywne cudowności będą… MOJE! nie wiem, doprawdy, czy detox przeczyścił mi także mózg czy siła rozpędu [...]

czytaj dalej

pod papugami

z okazji zakończenia moich zmagań syropem klonowo-palmowym znanym powszechnie w moim otoczeniu jako „wyciąg z papugi” – Krzysiaczek z threeofus.pl popełnił tę oto liryczną impresje z mikserem w roli głównej:                                                 a [...]

czytaj dalej

antidotum na piątek trzynastego

czyli mój najpiękniejszy queer świata – Karis Wilde: jest boski. uwielbiam go. nie mogę się na niego napatrzeć!          

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 10 – ostatni!!!

          dzień 10. piątek – OSTATNI DZIEŃ MASTER CLEANSE I did it!  I did it! I did it! wytrzymałam! dałam radę! udało mi się! cieszę się jak głupia, naprawdę. 1+10 dni Master Cleanse to w sumie 11 dni ćwiczenia silnej woli. BEZ JEDZENIA. bez słodyczy, pieczywa, ukochanych serów i makaronów… bez niczego! zero! [...]

czytaj dalej

kto pokocha mopsią Syrenkę?

                                Syrenka jest mopsim szczeniakiem – ma dopiero 5 i pół miesiąca.  Jest bardzo towarzyska i aktywna. Nadaje się do domu, gdzie ktoś będzie obecny przez większą część dnia, bo nie jest przyzwyczajona do samotności i bardzo potrzebuje ludzkiego ciepła i [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 9

          dzień 9. czwartek.   daleka jestem co prawda od podziwu dla własnego superego, ale! w sytuacji, kiedy trzy osoby bez serca i bez duszy – czyli Czmuda, Quentin i Syd – siedzą tuż obok przy stole i wpierniczają najlepszego ‘chińczyka’ w mieście, a ja udaję, że “mnie to nie dotyczy [...]

czytaj dalej

you’ve got… MESS!

oto spowiedź dziecięcia wieku: serdecznie, gorąco, pokornie i szczerze przepraszam wszystkich, którzy w ostatnim okresie napisali do mnie maila i nie otrzymali dotąd żadnej odpowiedzi. przepraszam, biję się w pierś, kajam i proszę o wybaczenie. naprawdę.                                 wszystkie maile czytam, wszystkie [...]

czytaj dalej

1% Twojego podatku = 100% życia w życiu

przekaż 1% swojego podatku Fundacji Rak’n’Roll aby te dwie śliczne laski mogły dalej imprezować w ramach akcji Niech żyje bal, bo to życie to bal jest nad bale… tę dziunię z głupią miną już znacie – to mała chuda wiedźma, postrach blogosfery i reszty świata: Aśka Sałyga z bloga chustka.blogspot.com - nie daje za wygraną, bo tak sobie postanowiła. i [...]

czytaj dalej

mopsy w natarciu! [filmik]

pamiętacie Jesienne Spotkanie Mopsiarzy? [tutaj] nasz niezastąpiony filmowiec ochocki – Czmuda Riefenstahl – odkopała własnie swoje dzieło kinematografii sytuacyjnej: piękne, prawda? a ten mały cyrkowiec to Pajdusia – Kasi i Szymona z nioska.com - zdolna po rodzicach! ;)   acha, już niebawem będę tutaj Czmudę lansować i promować, gdyż – w końcu! nareszcie! – postanowiła wystartować [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 8

           dzień 8. środa. mija właśnie 8 dzień mojej klonowo-cytrynowej krucjaty i jak widzicie – ku rozczarowaniu co poniektórych – jeszcze żyję! ;) dzisiaj akurat mam się świetnie, ale wczoraj, przyznaję, było słabo. dowlokłam się do domu i zanurkowałam na 3 godziny pod koc, gdzie robiłam sobie okłady z ciepłych pachnących [...]

czytaj dalej

żyjemy ślicznie, więc odżywiamy się estetycznie!

Moje Kochane! Witam Was serdecznie i przesyłam wiosenno-słoneczne buziaczki!  xoxoxoxo Postanowiłam wykorzystać fakt, że jestem Wasza wyrocznią i uczę Was jak żyć,  jak być, jak się nosić, jak sie trzymać, jak się puszczać, jak się odchudzać… Teraz postanowiłam pokazać wam, jak się powinno jeść – smacznie, estetycznie i stylowo.     Sprawmy, aby nasze blade [...]

czytaj dalej

jak miło być mopsikiem [filmik!]

jak miło być mopsikiem i wszystko ciepłym sikiem olewać permanentnie, hej! nawet siedząc w pracy, tęsknię za tymi parufkami. chcę już biec do domu, pod kocyk, wtulić się w te ciepłe niegrzeczne ciałka, które z gracją małego słoniątka będą sobie po mnie stąpały, nie dając mi spać.            

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 7

          dzień 7. wtorek. rozpoczęłam 7 dzień Master Cleanse. na wadze 4 kg mniej. ale nie jest różowo. i nie chodzi tu o moją silną wolę, która o dziwo daje radę, ale o to, że odczuwam znaczny spadek energii i ogólną dekoncentrację. a ponieważ nie jestem bezkrytyczna i nie wierzę ślepo [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 6

          dzień 6. Poniedziałek Wielkanocny. sobotnio-niedzielne grzechy z sokiem warzywnym postanowiłam jednak sobie wybaczyć. no bo bez przesady! do tej pory trudno mi było odmówić sobie piątej dokładki spaghetti czy ósmego kawałka pizzy, więc nie będę robić tragedii z faktu, że po kilku dniach BEZ JEDZENIA pozwoliłam sobie na wypicie soku [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 5

          dzień 5. Niedziela Wielkanocna. wyobrażaliście sobie kiedyś chińską torturę? np stół wielkanocny zastawiony wszystkim, co uwielbiam. wytrzymałam. o tyle i ile. chwilowy kryzys zdusiłam w zarodku szklanką soku warzywnego. tymczasem świąteczna biesiada trwała, trwała, trwała i trwała… pierdyliard przystawek, osiemstet dań pierwszych, tysiąc dań drugich i brazylion podwieczorków. w domu [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 4

          dzień 4.  Sobota Wielkanocna. wiedziałam, że w święta będzie ciężko, ale nie sądziłam, że aż tak. rano pojechałyśmy z Syd na świąteczne zakupy do naszego ukochanego Lidla. dla Syda 10 kg pyszności, a dla mnie dla mnie 10 kg cytryn. w sumie nie wiem, jak sprawdzić, czy te trzy razy [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 3

          dzień 3. piątek. robię się lekko nerwowa. czy naprawdę wszyscy muszą opowiadać na prawo i lewo, czego nawpierdalają się w czasie świąt? pociesza mnie jedynie fakt, że na wadze widnieje 68 kg. czyli jakby 3 kg mniej ;) oczywiście, że zeszła ze mnie woda i reszta nieczystości. tymczasem tłuszcz ma [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 2

          dzień 2. czwartek. euforycznie podskakuję przez cały dzień w oparach syropu klonowego, cytryny, imbiru i pieprzu cayenne. jest mi dobrze. jest mi lekko. spring is in the air. oraz! zupełnie minęła mi ochota na słodycze! czyżby to zasługa pieprzy cayenne? marzę o soku warzywnym…          

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 1

          dzień 1. środa. dzień jak co dzień, tyle że bez uciech gastronomicznych. od samego rana myslę o jedzeniu, podziwiając siłę swojego charakteru. w drodze do pracy mijam tysiąc kiosków i sklepów, w których gdybym tylko chciała mogłabym kupić monte-dziecka-czas i kinder bueno. oczywiście, że chcę. ale not today, sweetie. po [...]

czytaj dalej

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – czyli wszystko, co chciałybyście wiedzieć o diecie lemoniadowej, ale wstydzicie się zapytać…

czas trwania detoxu: + minimum 10 dni (max 40 dni) składniki detoxu: + syrop klonowo-palmowy klasy C + świeżo wyciśnięty sok z cytryny + pieprz cayenne + ew. imbir + woda niegazowana niskozmineralizowana produkty zakazane w czasie detoxu: – warzywa i owoce – mięso i ryby – nabiał i tłuszcze – kasze i zboża – soki [...]

czytaj dalej

OOSOM!!! czyli: Oczyszczająco-Odchudzający System Osobistej Metamofrozy (aka: Oczyszczająco-Odchudzający System Odnowy Moralnej)

Ponieważ jestem za głupia na konstruktywne wykorzystanie dobrych rad – sama postanowiłam stworzyć jedyną słuszną metodę osiągania jedynie słusznej wagi i jedynie słusznego kształtu. Swojej rewolucyjnej metodzie nadałam roboczy kryptonim OOSOM!!! – gdyż – ni mniej ni więcej – tak właśnie zamierzam wyglądać po jego wdrożeniu, zastosowaniu i zakończeniu. System OOSOM!!! składa się z kilku [...]

czytaj dalej

w ramach auto-wylaszczania unikam reklamowania, promowania i namawiania

żeby wszystko było jasne:              owszem, pracuję w reklamie (jestem copywriterką), ale mój blog w żaden sposób nie jest powiązany z moją pracą zawodową  nie reklamuję na blogu produktów i usług moich pracodawców, zleceniodawców czy klientów agencji reklamowych, dla których pracuję  nie jestem w żaden sposób związana z producentami, dystrybutorami   [...]

czytaj dalej

oogie boogie – oogie boogie, Zazie pije wyciąg z papugi

po pierwsze – ustalmy fakty:   po drugie: ci, którzy mnie znają – wiedzą, że jestem hardkorem i półśrodki na mnie nie działają. oraz że potrzebuję czegoś mega. dopiero wtedy jestem w stanie dotrzeć do swojego wewnętrznego super i pobudzić głęboko ukryte ekstra. oraz ekstremum. w bonusie.   nie wdając się w szczegóły – powiem, [...]

czytaj dalej

chcę być blogerką trendsetterką!

kochani, przemyślałam sprawę. tak dłużej nie może być! ja muszę iść z czasem, z postępem, z osiągnięciami. jestem nowoczesną, wyzwoloną kobietą. uprawiam seks w wielkim mieście, smaruję sie balsamem do ciała i myje zęby. ja się nawet już odchudzam! a ten blog nie nadąża. on się zatrzymał w rozwoju. on nie jest mobilny, on nie [...]

czytaj dalej

gdzie w tym wszystkim tkwi haczyk?

ktoś w komentarzach – i w trosce zapewne o moje dobre imię, tudzież inne dobra osobiste – zafrasował się w kwestii blogowego ekshibicjonizmu i szukaniu na mnie… haka? yhym O_o   zdziwiłam się nieco, bo czemuż ktokolwiek miałby na mnie czegokolwiek szukać? i co by miał niby znaleźć na blogu? że mam dziewczynę, mopsy, przyjaciół, [...]

czytaj dalej

emotional planking

z czystej desperacji zamówiłam cudowny syrop, który ma mnie uwolnić od wszelkiej otyłości i cielesnej nieszczęśliwości. będę go pić z wodą i cytryną. zamiast wszystkiego innego. i to mnie uzdrowi. a trzeciego dnia zmartwychwstanę. hell yeah!               weekend spędziłam praktycznie bez telefonu i internetu, nie odczuwając tego w jakiś [...]

czytaj dalej

I never make the same mistakes twice. I make it five or six times, just to be sure.

moje odchudzanie raz za razem biorą diabli. moje postanowienia regularnie idą się gonić. moją silną wolę można włożyć pomiędzy młot a kowadło, a następnie między bajki. moja zdrowe odżywianie to głodówka od rana do 18.00, a potem wielkie żarcie. moje spanie to spontaniczny happening od przypadku do przypadku. moje płacenie rachunków to paniczne regulowanie zaległości [...]

czytaj dalej

spring intoxication

taka cudna piosenka z tak beznadziejnym tekstem, no fenomen po prostu!   wiosna, wiosna, chodzę cała nakręcona, pobudzona, nadwrażliwa na bodźce. studzę się czerwoną herbatą i czarnym chlebem, puszczam z wiatrem przez pracowe okno bańki mydlane. a poza tym – moje oczy są dzisiaj jadowicie zielone, czyli: kupiłam sobie kolorowe eye linery w żelu i [...]

czytaj dalej

mo-PSO-pedia: zamiast wstępu

jak zwykle – się nie znam, ale chętnie się wypowiem. bo ani ze mnie kynolog, ani hodowca, ani behawiorysta. mopsów mam sztuk dwie, a nie piętnaście i od lat zaledwie trzech, a nie dwudziestu. ale co tam. wypowiem się, tak jak ostrzegałam. będzie o psach i o mopsach – oraz po bandzie! ;) zamiast wstępu [...]

czytaj dalej

love me or leave me

jestem studnią bez dna. wszystko we mnie przepada bez echa. z cylindra magika nie wyjmiesz, tyle ile wcześniej włożyłaś. co najwyżej uszy królika, uśmiech bez kota, Kuczmę bez oka. i resztę towarzystwa. a miłość jest wszędzie tam, gdzie mnie samej nie przyszłoby do głowy jej szukać. no co ja mogę. przychodzisz do domu i czekają [...]

czytaj dalej

do widzenia, do jutra, do pojutrza, do za tydzień….

nie może tak być. tak być po prostu nie może. nie będę się tłumaczyć, tylko powiem, jak jest. a jest bez sensu. dostałam od Was mnóstwo dobrych i cennych rad na temat odchudzania, zdrowego odżywiania, zdrowia i reszty spraw, o które pytałam – i co – nic. jak zwykle nic. wiedzę przyswoiłam, kilka refleksji poczyniłam, [...]

czytaj dalej

(mo)psie pole mokotowskie i przybysze z innych planet

  – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi!   – A to jes moja siostra psysywana, bo nie rodzona, gdysz brzytka – Misurek. Misurek jest chsem bojoncym i [...]

czytaj dalej

trwoga

idąc sobie lekko słoneczną stroną ulicy, nie zapominam – nigdy nie zapominam, skąd przyszłam. rzucam cień tak wielki, tak ciężki i lepki, że aż czasem zdaje mi się, jakbym brodziła w gęstej smole. wyskakuję wtedy wyżej, radośniej, rozpaczliwiej. żeby tylko nie czuć ciężaru kładącego się chłodnym wilgotnym jęzorem na moich plecach.   if death… if [...]

czytaj dalej

pierwszy dzień wiosny

Śpiewam Cię smutek Twój strach rozcieńczyć chcę w akcie rozpaczy poprosiłam wczoraj Syd, by dokonała na mnie magicznej manipulacji i wcisnęła w mojej głowie jakiś zaczarowany guzik, dzięki któremu mój mózg wpasuje się w ramy. niby absurd, ale Syd wierzy w moje magie, bo wierzy we mnie. niezmiennie. wbrew wszystkiemu. guzik znajdował się pod brodą. [...]

czytaj dalej

I hate you, Barbie Girl :*

w ramach wiosennych porządków w domu i w zagrodzie postanowiłam zadbać o moją lalczaną trzódkę chlewną, którą z uporem maniaka gromadziłam przez ostatnie miesiące według klucza: „nienawidzę Barbie, więc chcę mieć je wszystkie!” a tak na serio: to naprawdę nigdy nie pałałam zbytnią miłością do tego rodzaju lalek. powód? dość błahy, choć dla mnie elementarny. Barbie, [...]

czytaj dalej

taki z Tobą kłopot…

Kochana moja, pamiętaj! 1. Kartki (!). 2. Zaświadczenie z miejsca pracy. 3. Bilety na kolej. K. *   *   *   Kochana moja, jaka ty jesteś kochana. O wszystkim musisz pamiętać, a Ja, co Ja? Tyle co kot napłakał. [...] Nie złość się. Twój poetyczny liścik noszę na sercu. Załatwiłabym wszystko za jednym zamachem, ale obudzili [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się – dzień 5

                          czyli wpierniczam o 23.40 ser żółty i gorgonzolę, popijając czerwonym winem. nie chcecie wiedzieć, co było wcześniej. a ja nie chcę pamiętać. zwłaszcza, że mam kulminację PMS’u i w wyobraźni rzucam nożami.   ps. postanowiłam motywować się i przestraszać prawdziwie ohydnymi obrazkami: [...]

czytaj dalej

ogłoszenia drobne: madafaka, Czmuda opyla resoraka!

a z okazji wiosny – kto z Was ma ochotę na resoraka? kto widzi siebie w matchboxie?     Czmuda opyla swojego matchboxa marki Daihatsu Copen. jeśli kochasz wiatr we włosach swojej dziewczyny/chłopaka – kup jej/mu resoraka! Silnik R4 0,7 l (659 cm³), 4 zawory na cylinder, DOHC, turbo Układ zasilania: wtrysk EFi Średnica × skok tłoka: 61,00 mm × 56,40 mm [...]

czytaj dalej

nagranie ente – zmiksowane i pocięte (I): Mambo Italiano

chyba Wam jeszcze nie pisałam, że… lubię zbierać wszelkie możliwe wersje i aranżacje moich ulubionych piosenek. gromadzę je sobie w osobnych folderach i słucham całymi seriami. ot, takie małe zboczenie. którym chyba zacznę się z Wami dzielić. jeszcze godzinę temu miałam ochotę popełnić seppuku. ale posłuchałam sobie jednej serii i już mi przeszło. Mambo Italiano. [...]

czytaj dalej

idealny dzień na popełnienie seppuku

najpierw przyśniło mi się, że syd mnie rzuciła. potem zaspałam. potem postanowiłam przetestować nową trasę autobusową do pracy. potem wsiadłam w zły autobus i się zgubiłam. okazało się także, że moja karta miejska już nie działa. oraz że mam za mało biletów jednorazowych na okoliczność nieplanowego zagubienia się w aglomeracji miejskiej. na finał pozostał mi [...]

czytaj dalej

sztuka strzelania z latającego szpadla

czyli: moje pracowe biureczko zadaje szyku pod nowym adresem. zmieniliśmy siedzibę: wnętrza są bardziej fotogeniczne. oczami wyobraźni już widzę moje laleczki dyndające na tym żyrandolu.     już go kocham! i chcę mieć taki w domu! serio.     a to moje nowe miejsce pracy. poprzednia agencja zostawiła po sobie przepiękną fototapetę przedstawiająca wielki latający [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się – dzień 4

mopsia inauguracja sezonu na Polu Mokotowskim. latte na podwójnym espresso, pięć Lolkowych frytek podkradzionych Syd, grillowana pierś kurczaka z surówkami.                             potem pracowa impreza i… jakieś czipsy, ananas, martini z tonikiem. nienawidzę świata. nienawidzę siebie.      

czytaj dalej

mopsy szukają wiosny na polu mokotowskim

niektórzy wiosnę już znaleźli: nie czekając na zieloną trawę i poranna rosę – praktykują popierdalanie świńskim truchtem po klepisku     tymczasem mopsy dokonują grupowo rytualnego wejścia i wyjścia z błotnistej kałuży – uznając tym samym wiosnę za rozpoczętą ;)     i w związku z tym radośnie poddały się sydowemu szczuciu patyczkiem     [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się – dzień 3

odchudzanie organizmu zaatakowanego przez klątwy, mikroby i uczonych nigdy nie jest łatwe. ból gardła rywalizuje z bólem istnienia, a gorączka z depresją i siódmymi potami. poranek zaczęłam kawą z mlekiem sojowym. gdy pierwszy szok minął, zajrzałam do lodówki – i wtedy właśnie uświadomiłam sobie, że dieta oznacza metodyczne podejście do żywności, zakupów, jadłospisów i posiłków. [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się – dzień 2

zgodnie z zaleceniem dramaturgicznym Czechowa: wisząca na ścianie w pierwszym akcie strzelba – w trzecim musi wystrzelić. i na tym mogłabym tę notkę zakończyć, dodając jedynie, że Syd przytargała wczoraj do domu słoik masła orzechowego. nie pytajcie mnie, kto dziś ów słoik opędzlował do czysta.                     [...]

czytaj dalej

kiedy mówimy, że chodzi o mopsy, tak naprawdę chodzi nam tylko o żarcie…

wiadomo, że z mopsem dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach w internecie. w realu jest nieco gorzej. począwszy od kupy, siku i gruczołów okołoodbytowych, przez alergie, arytmie i przerosty podniebienia miękkiego, po kłopoty z nerkami, oczami i dysfunkcjami natury emocjonalnej. żebyście sobie nie myśleli, że jest tak ślicznie ;P tymczasem jest impreza – bawmy się! [...]

czytaj dalej

pierdolety pewnej kuchty z nadwagą

pisząc bloga – wedle niektórych – wypadałoby jednak trzymać pewien poziom na użytek publiczności.                 to znaczy: jestem sobie fajną Zazie z internetu, mam swoje zdanie na każdy temat, gwiżdżę na wszystko, mam w dupie małe miasteczka, nie wiadomo ile dokładnie mam lat i z czym się zmagam, jestem [...]

czytaj dalej

projekt: odchudzam się [wersja Beta 0.3.2012.] – dzień 1

słowo się rzekło – prosiaczek u płota. mam na imię Olga. skończyłam 33 lata i 6 miesięcy. jestem copywriterką – pracuję, siedząc na tyłku i pijąc kawę. na oko jestem zdrowa. leczę się na ADHD. grupa krwi O rh+ , mięsożerna. alergia pokarmowa na:  jabłka, czereśnie, kiwi, brzoskiwinie, nektarynki, orzechy, miód [w kręgu podejrzeń znajduje [...]

czytaj dalej

I love you, Jamie Woon

rzadko, naprawdę rzadko i w wyjątkowych przypadkach ulegam fascynacjom męskimi wokalami. i moja orientacja nie ma tu nic do rzeczy. po prostu – w męskich głosach zazwyczaj brakuje mi tego rozdzierającego liryzmu, krystalicznej wrażliwości i absolutnego wyczucia rytmu. owszem, zdarzają się wyjątki. george, jeff, thom. a teraz jamie. poległam. z rozkoszą. jestem absolutnie zakochana. ten [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools