Archive | *JESTEŚMY SOBIE RODZINĄ RSS feed for this section

o’lśnienie

wychodzę z cienia i spaceruję słoneczną stroną ulicy. na przekór wszystkiemu. nie boję się. czuję, że będzie dobrze. wiem. że wszystko. będzie dobrze. jesteś. jesteś. jesteś. nawet bez pracy jesteś dla mnie najbardziej cacy :*   dąb. brzoza. lipa.    

czytaj dalej

W jak: Wielki Weekend. Wypoczyn. Wiechlice. Wróciłyśmy.

tak na szybko melduję, że jesteśmy, żyjemy i mamy się świetnie. było cudownie, bosko i rodzinnie, zdjęć mam pierdyliard i ciut ciut ale nieustający sajgon warszawskiej rzeczywistości porwał nas z miejsca i kręci młynkiem niczym powietrzna trąba. więc na fotorelację i opisy wszelkich wiechlickich przygód mopsich oraz  radości międzyludzkich trzeba jeszcze chwilę poczekać, bo ja tu niniejszym [...]

czytaj dalej

Piękna Nieśmiertelna Magiczna Królewna Syrenka Nindża

czyli:  jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną mózgowo-rdzeniową, ma niezbyt sprawne tylne nóżki, widzi tylko na jedno oczko – ale jest najsłodszym i [...]

czytaj dalej

gdzie w tym wszystkim tkwi haczyk?

ktoś w komentarzach – i w trosce zapewne o moje dobre imię, tudzież inne dobra osobiste – zafrasował się w kwestii blogowego ekshibicjonizmu i szukaniu na mnie… haka? yhym O_o   zdziwiłam się nieco, bo czemuż ktokolwiek miałby na mnie czegokolwiek szukać? i co by miał niby znaleźć na blogu? że mam dziewczynę, mopsy, przyjaciół, [...]

czytaj dalej

love me or leave me

jestem studnią bez dna. wszystko we mnie przepada bez echa. z cylindra magika nie wyjmiesz, tyle ile wcześniej włożyłaś. co najwyżej uszy królika, uśmiech bez kota, Kuczmę bez oka. i resztę towarzystwa. a miłość jest wszędzie tam, gdzie mnie samej nie przyszłoby do głowy jej szukać. no co ja mogę. przychodzisz do domu i czekają [...]

czytaj dalej

(mo)psie pole mokotowskie i przybysze z innych planet

  – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi!   – A to jes moja siostra psysywana, bo nie rodzona, gdysz brzytka – Misurek. Misurek jest chsem bojoncym i [...]

czytaj dalej

pierwszy dzień wiosny

Śpiewam Cię smutek Twój strach rozcieńczyć chcę w akcie rozpaczy poprosiłam wczoraj Syd, by dokonała na mnie magicznej manipulacji i wcisnęła w mojej głowie jakiś zaczarowany guzik, dzięki któremu mój mózg wpasuje się w ramy. niby absurd, ale Syd wierzy w moje magie, bo wierzy we mnie. niezmiennie. wbrew wszystkiemu. guzik znajdował się pod brodą. [...]

czytaj dalej

mopsy szukają wiosny na polu mokotowskim

niektórzy wiosnę już znaleźli: nie czekając na zieloną trawę i poranna rosę – praktykują popierdalanie świńskim truchtem po klepisku     tymczasem mopsy dokonują grupowo rytualnego wejścia i wyjścia z błotnistej kałuży – uznając tym samym wiosnę za rozpoczętą ;)     i w związku z tym radośnie poddały się sydowemu szczuciu patyczkiem     [...]

czytaj dalej

kiedy mówimy, że chodzi o mopsy, tak naprawdę chodzi nam tylko o żarcie…

wiadomo, że z mopsem dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach w internecie. w realu jest nieco gorzej. począwszy od kupy, siku i gruczołów okołoodbytowych, przez alergie, arytmie i przerosty podniebienia miękkiego, po kłopoty z nerkami, oczami i dysfunkcjami natury emocjonalnej. żebyście sobie nie myśleli, że jest tak ślicznie ;P tymczasem jest impreza – bawmy się! [...]

czytaj dalej

przedwiośnie

zdecydowanie czuję wiosnę. i jestem zakochana ;) I want to make you feel like you’re the only girl in the world like you’re the only one that I’ll ever love like you’re the only one who knows my heart only girl in the world…          

czytaj dalej

przyczajenie.

w starych mailach znalazłam swoje zdjęcie z grudnia 2008.   chciałam je kiedyś wrzucić na bloga, ale nigdy tego nie zrobiłam.  z perspektywy czasu widzę, jak wszystko układa się w całość.  potrzeba tylko cierpliwości. morza cierpliwości. i wiary. w cokolwiek. w kosmos. w siebie. w kogoś innego. dlaczego myślę o tym właśnie teraz? bo jest coś, [...]

czytaj dalej

nocna fosforescencja śniegu w staroochockiej studni

  na zakończenie sezonu śniegów i gołoledzi popadam w dyskretnie przerywany okresami czuwania i pisania – błogi sen zimowy. zakopawszy się w piernaty, obłożywszy się szczelnie mopsami i Sydem udaję, że surowe poranki nie mają miejsca, a kołysanie autobusu to tylko senny majak między jednym a drugim zapadnięciem się w puchate ciepło domowego zmierzchu, wieczoru [...]

czytaj dalej

monotonne ujęcia, nudni bohaterowie i słaba akcja

czyli:   filmiki mopsorodzinne :)   uwaga! tylko i wyłącznie dla amatorów mopsich parówek. reszta Szanownych Czytelników niech lepiej nie ogląda – a jak obejrzy, to niech potem nie pisze w komentarzach, że nuda. ostrzegałam! ;)   poniżej:  dowód filmowy ilustrujący obiegowe powiedzenia „nudzić sie jak mops” oraz  „leniwy jak mops”    po godzinie meczu [...]

czytaj dalej

Kumok i Miszur on the sofa [+filmik]

tydzień chorowania w domu dobiegł końca. nie znaczy to bynajmniej, że jestem już zdrowa. jestem tak samo chora. co prawda już bez gorączki, ale za to z bólem uszu. poszłam dziś do pracy w spodniach narciarskich. nienawidzę zimy. now it’s official.   a oto Kumok – na słonecznym tarasie zimowego ochockiego uzdrowiska:   mój mały [...]

czytaj dalej

paw królowej

po tygodniu przykładnego – jak nigdy! – leżenia w domu, łykania tabletek, wygrzewania się pod kołdrą i innych cudownych zabiegów mających przywrócić mi pełnię sił witalnych bez kaszlu, gorączki, smarków do pasa i strumieni potu – wiem jedno: mam dosyć. oraz: znowu boli mnie gardło. a żeby było bardziej emocjonująco – zaraziłam Kumoka. a jak [...]

czytaj dalej

się.

  najpierw trzeba się ponapierniczać piąsteczkami: potem coś przekąśić…   o poranku wpiernicza się także biały ser. mordą rzecz jasna.       z mordą upapraną białym serem sępi się o resztę. o cokolwiek. nawet o czarną kawę bez cukru.       a potem się leży z zagrypioną matką i jest się bardzo, ale [...]

czytaj dalej

KINDERBAL czyli: mopsia kolonia karna

są ludzie, z którymi od razu coś „klika”. tak po prostu. bez zbędnych proszę, dziękuję, bardzo mi miło. takich ludzi często poznajemy po… mopsie ;) mops jest znakiem szansy na wzajemne zrozumienie, sygnaturą emocjonalnego ciepła,  objawem specyficznego poczucia humoru i dowodem na niekonwencjonalny światopogląd – taki bardziej miękki, łagodny, pozytywny i otwarty. ciekawy inności, pełen [...]

czytaj dalej

Kumok

Uwierzycie, że nigdy nie chciałam mieć psa? :D Wychowana w sterylnych warunkach, karmiona odżywkami, faszerowana antybiotykami, zabezpieczana szczepionkami – wyrosłam na alergiczkę-astmatyczkę, która na widok futrzaka dostawała ataku duszności i galopujących suchot. Siłą rzeczy od czworonożnych istot trzymałam się z daleka. Miły piesek, słodki kotek – ale dziękuję, postoję w bezpiecznej odległości. Aż pewnego razu [...]

czytaj dalej

trzy królowe, my dwie i dwa mopsy

w święto Trzech Króli, w dniu zupy szpinakowo-brokułowej, nawiedziły nas Trzy Królowe – z winem, galette des rois i nieodpartym urokiem osobistym: maleńka Aśka – nasza filigranowa Chusteczka misternie haftowana w najpiękniejsze wzory z uśmiechów; Maria mocy pełna – nieśmiertelna Lumpiata, którą wirtualnie „znam” od niepamiętnych czasów z początków polskiej blogosfery;     oraz jedyna [...]

czytaj dalej

orędzie noworoczne

początek roku, zmiany dat, nowe kalendarze i plannery, mocne postanowienia: schudnę, zgrubnę, rzucę, przestanę, zrobię, napiszę, zdobędę, nabędę, nie zwiędnę. solenne obietnice, podsumowania, horoskopy, przepowiednie o końcu świata. ja nie mam czasu, nie mam czasu – biegnę, robiąc po drodze wszystko na raz. buduję kolejne domki dla lalek, rozrysowuję w głowie konstrukcje, materializuję pomysły, sklejam, łączę, [...]

czytaj dalej

wspólny krok w nowy rok

jaki sylwester, taki cały rok. każdy kolejny chcę spędzić z Tobą, więc po co mam wiwatować pośród rozentuzjazmowanego tłumu? wolę pod naszą choinką. przez cały rok – imprezy co krok. wino, wódka, zgiełk. znajomi i przyjaciele. piątki, soboty i niedziele. a taka noc zdarza się tylko raz. więc to chyba jasne, że z Tobą.   [...]

czytaj dalej

nie dla mopsów jemioła. a dla weta – szkoła.

nie wiem, co nas w tym roku podkusiło, by kupić jemiołę. oczywiście pocałunków nigdy dość, ale-ale. gdzieś już kiedyś czytałam, że jednoczesne posiadanie w domu psów oraz jemioły to niezbyt fortunne połączenie. z przyczyn ogólnotrujących. ale kto by tam psa karmił jemiołą, prawdaż? dlatego zawisła dumnie na resztkach żyrandola, co to mam go artystycznie i [...]

czytaj dalej

ludzie, trzymajcie mnie!

remont trwa, a jakże. panowie robotnicy, rześcy, wypoczęci i pełni nowych pomysłów, pojawili się w poniedziałek. i dalejże – burzyć, niszczyć i bezcześcić mój w pocie czoła wypracowany porządeczek. w imię odwiecznej budowlanej zasady: grunt to demolka, a potem się zobaczy… po kilku godzinach plac boju prezentował się równie okazale jak przed świętami. nie chcę na [...]

czytaj dalej

making kimchi – antidotum na wszystko ;)

jeśli poczujesz, że jest Ci w życiu niewyraźnie – zrób kimczi: * kapustę pekińska (jedną dużą, dwie duże albo dwie małe, jak kto woli, w zależności od potrzeb i apetytu) przeciąć na pół i zanurzyć w całości w wodzie* każda warstwa pekińskich liści musi ulec gruntownemu zmoczeniu, a następnie gruntownemu osoleniu, a następnie odstawieniu w [...]

czytaj dalej

mała pogańska choinka, kamienica von Burkhardtów i sztuka ambalażu

cud! stał się prawdziwy cud! w piątek wieczorem, w przeddzień wigilii, panowie robotnicy  stwierdzili, że przed świętami dadzą nam już spokój i ogłosili tymczasowe zawieszenie broni. czyli że jak bardzo chcemy, to se możemy posprzątać dla niepoznaki, zanim oni znowu przyjdą i nabałaganią. i powiem Wam, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa mogąc umyć podłogę. [...]

czytaj dalej

poprawiamy po fachowcach

remont ciągnie się już drugi tydzień, a my z optymizmem patrzymy w przyszłość. zwłaszcza, że pojutrze wigilia. no wiecie, choinka. aromat domowego ciasta. zapach zaprawy murarskiej. tynk zgrzytający między zębami. dziś rano, podając panom robotnikom kawę i ciasteczka, zagadnęłyśmy nieśmiało, czy istnieje jakikolwiek cień szansy na otynkowanie sufitu. pan zdzisiek podrapał się w głowę: – eeee… ale [...]

czytaj dalej

penfield

„- W moim planie na dziś mam sześć godzin depresji z samooskarżaniem – odparła Iran.” jest mi tak strasznie głupio odczuwać radość życia i euforię bycia tu i teraz. w świecie. cieszyć się swoją siłą, zdrowiem, energią. podczas gdy wokół ludzie chorują, cierpią, walczą, umierają… że przecież życie jest podłe, smutne i trudne. że powinnam odczuwać [...]

czytaj dalej

małe wyrazy

pedał. pedryl. ciota. pedofil. cwel. homoś. pedzio. zbok. lesba. pedalica. cipoliz.  ale o co ci chodzi? przecież ja nie mam nic do homo! wszyscy tak o was mówią! zresztą w czym problem? to wasza wina. po co się afiszujecie? po co wyłazicie na ulicę? ja tam nawet lubię lesbijki, chętnie bym popatrzył. ale faceci to [...]

czytaj dalej

kimołajki

noc. ciemno. leżymy. wiercę się i wzdycham. nie chcę spać, bo mnie nosi. mam nowe pomysły, chcę je rozrysować, już teraz, opowiadam je sydowi i instruuję, jak będzie wrzucać przez rurę ludzika do roztworu z soku malinowego, – a ja w tym czasie będę… och, syd, nie mogę spać! nie mam czasu! – ja też [...]

czytaj dalej

Doroczne Quentinalia w Międzygalaktycznej Melinie

nikt nie wie, kiedy dokładnie urodził się Quentin. aczkolwiek jego szlachetną genealogię można w prostej linii wyprowadzić od pewnego szacownego rodu… na tyle szacownego, by sekretów swego pochodzenia Quentin strzegł tyleż namiętnie, co zazdrośnie. nie dziwimy mu się. sami byśmy nie chcieli, by ktoś niepowołany grzebał w naszych gutaperkowatych genach. ale o czym to my… [...]

czytaj dalej

oszczędź sobie złego.

nic na to nie poradzę. spodobała mi się od pierwszego – przypadkowego! – przesłuchaniapodczas piątkowo-trójkowej listy przebojów. nie, muzyka nie bardzo. nie lubię takich gitar. wyrosłam z pearl jam. wykonanie – owszem. przywodzi na myśl stare piosenki perfectu, które uwielbiałam jako mała dziewczynka. to, co urzekło mnie w tej piosence – to najprostszy z możliwych [...]

czytaj dalej

mwahahahahahaa!

uuu huuu huuu! mwahahahahah!!!! muahahahah!!! rechu rechu rechu! zygu zygu marfefeczkaaaa!!! hahahhaaaa dynia złaaa!!!     wydrążona. wypatroszona. flaki wyprute. muihihihihihihihi!!!     dziab! dziab! dziab! zadziabać mopsa paszczą!     – Psestań, cuowieku dynio wypatrosona, flaku wyflacony z farfocli…     – Ja siem fcare nie bojem… Matka cie nożem kuchennym zadźgari, fraki wywarone [...]

czytaj dalej

okno na jesień

złota polska jesień w technikolorze wybuchła nam za oknem każdego rana na podwórkowym kasztanie tłuką się między sobą i kraczą gawrony liście szeleszczą i opadają tureckim wielobarwnym dywanem jesień odbija się od ścian kamienicy i tłucze niczym mucha w pustym słoiku. nie rozumiem tego porównania, samo wyszło. jak jesień, to i dynia. krem z dyni. [...]

czytaj dalej

disco inferno

wirujący bęben pralki naprawdę mnie relaksuje. tutaj proszę – podkład dźwiękowy:  najlepsza bhangra z Pendżabu i wczuwamy się: oto zabaweczki moich mopsich muflonków… zaplute, wyciumkane, wykochane przesiąknięte zapachem mopsich ciałek i pyszczków dzwoniące, piszczące i pierdzące ukochane i dręczone wirują raźno i chyżo. 2011-10-27 ——————————————————————– archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

czytaj dalej

ochockie mopsy salonowe

nie od dziś wiadomo, że energia naszego ochockiego salonu łączy ludzi. mopsy też :) bananowo-marchewkowym muffinkom Gabriela i Jacka towarzyszył przepyszny pełnonaturalny chleb własnoręcznie wypieczony przez Szymona, idealnie kruche pierożki ze szpinakiem i farszem meksykańskim autorstwa Małgosi&Małgosi oraz popisowa post-peerelowska sałatka jarzynowa Syda :)     oraz 7 (słownie: siedem!) mopsów: Bułka, Kromka, Pajda, Hektor, [...]

czytaj dalej

you mean happiness to me

„„ serio. serio. serio. serio.

czytaj dalej

pierwsza sobota tej jesieni

czy leci z nami pilot? jeśli dziś jest sobota, to jesteśmy na polu mokotowskim ;) i poznajemy nową koleżankę – malutką mopsiczkę o imieniu Kromka – Cieeeeeść!!! Witam paniom! Buziackiiii! Kromka jest jeszcze większym nakurwiaczem wyczynowym niż Bułka! koleżanką Kromki jest nieobecna dzisiaj mopsiczka Pajda, którą niniejszym pozdrawiamy ;) – O boziu, kolejne zaplute dziecko… [...]

czytaj dalej

poranki i popołudnia

pożyczyłyśmy sobie na jeden dzień czmudziego mopsa ;) małym mopsem można się całkiem nieźle pobawić! :D muszę iść do pracy. pomnik lotnika – jako żywo – także musi już lecieć. [ ____________ ] przez cały dzień w pracy muszę oglądać gniewne oblicze Córy Szatana, która nie zgodziła się na dzisiejszą publikację swojego wizerunku ukojenie przychodzi [...]

czytaj dalej

psie pole mokotowskie

szłyśmy sobie niedzielnie zielonymi polami trawy. i oto nagle ona: najsłodszy pierożek świata, tylko nieco większy i z innym nadzieniem:  trzymiesięczna buldożka angielska we własnej przesłodkiej i mięciutkiej osobie! – Ceeeeś, śfinko Piggy! – wypiszczało Małe Coś w kolorze karmelu i bitej śmietany. – Cześ, Grubasko… – mruknęła Kumok od niechcenia. Gdyż zajęta była. Czymś [...]

czytaj dalej

b-day

  kończę dziś 33 lata. jest mi tak, jak jeszcze nigdy wcześniej. jak?   „    padają żartobliwe pytania, czy czuję się staro; czy mam kryzys; czy jestem spełniona… WTF?!! ;) przecież ja dopiero teraz zaczynam naprawdę!   2011-09-15 ———————————————————————- archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl                       [...]

czytaj dalej

pięć porcji żywiołów + 3 mopsy

noszenie w deszczu mebli z ikei zaowocowało w końcu u syda pełnoobjawową grypą: okład z Kumoka pomaga na wszystko ;) tymczasem nasz materac wyemigrował z sypialni do salonu. w sypialni trwa bowiem pracowite przemalowywanie tej oto ramy łóżka z czarnego na biały ;)  życzcie mi powodzenia! na razie położyłam trzy warstwy i wciąż jest buro-beżowe ;/ dałam [...]

czytaj dalej

IKEA. aleś się urządził!

żeby nie było zbyt różowo: vintage’owy kredensik i secesyjne biureczko poleciały sobie w kosmos. tj. zgłosił się po nie ex-ex-właściciel mieszkania, do którego rzeczone meble należały. niby żaden powód do foszka, bo zgodnie z umową czas na podjęcie decyzji o ich dalszych losach miał do końca sierpnia. uhm. zadzwonił 31-go po południu i oznajmił, że [...]

czytaj dalej

ex-somsiatka, zawsze somsiatka!

to był zwykły dzień jak co dzień… czyli siedziałyśmy z Czmudą i piłyśmy alkohol, a mopsy zagryzały się pod stołem a następnie nakurwiały w najlepsze na polu mokotowskim około 23 postanowiłyśmy wrócic do domu i dopić resztki. jakież było nasze zdziwienie, gdy na klatce schodowej klamkę całowały dwie zmokłe kury z sąsiedztwa: że niby ciepłej [...]

czytaj dalej

dom ludzi, psów i kotów

  kocham to miasto i nienawidzę go.chciałbym stąd uciec, ale trzyma mnie tu coś. to prawda – nie znam wszystkich jego twarzy. to prawda, że nie umiem tego zważyć. są miejsca, w których powracają wspomnienia. są miejsca, których ciężko nie wymieniać. kamienie, które widziały tak wiele. powietrze pachnące niedorzecznie. moje miasto, moje miasto. warszawa taka [...]

czytaj dalej

tajskie dzifki :*

niepowtarzalny duet wrocławski z ThreeOfUs - zahaczył o nasz nowy ochocki stół w drodze z Breslau do Bangkoku: ostatni raz byli na Ochocie tutaj - no ale wtedy Krzysiaczek ogarniał Madonnę, a Maruś Krzysiaczka.  teraz to co innego! tym razem Krzysiaczek ogarnia rachatłukum [ راحة حلقوم rāḥat ḥulqūm] – Chcesz powiedzieć, że juz mi wystarczy?!!! Oczy ci wydrapię, zdzirze jeden!!! a [...]

czytaj dalej

kuzynka z prowincji – Bułeczka

*** Bułeczka – powieść dla dzieci autorstwa Jadwigi Korczakowskiej.  Po raz pierwszy wydana w 1957 roku przez Naszą Księgarnię.  W roku 1973 została zekranizowana.Opowiada o ośmioletniej Broni, z racji pyzatych policzków zwanej Bułeczką.  Mieszkająca początkowo na wsi z przybraną babcią osierocona dziewczynka trafia pod opiekę wujostwa zamieszkałego w mieście. Z powodu swojej nieporadności w zderzeniu w miejskim życiem staje się przedmiotem docinków [...]

czytaj dalej

DARK WATER czyli japoński horror hydrauliczny

  Jak nam się mieszka? Oczywiście, że odpowiem: „genialnie! cudownie! bosko!”. Jak w tym dowcipie o wakacjach: zapytać Anglika, jak udał mu się urlop – odpowie: „That was good”. O to samo zapytać Amerykanina – wykrzyknie: „AWESOME!!!” i dalej posypie się już pełen bukiet przymiotników afirmujących świat i okolice. No więc jestem niepoprawną Amerykanką w Warszawie [...]

czytaj dalej

foto-diecezja toruńska

obcych miast nie zwiedzam. lubię po nich łazić. szwendać się, włóczyć i snuć. dla niepoznaki leniwie, od niechcenia incognito, z lekką blazą ukrywającą moją obcość tutaj. są miasta, w których czuję się pewnie. to te na południu. im bliżej czech, tym bardziej. na północy wieje dla mnie chłodem. nigdy nie zżyłam się z nikim z [...]

czytaj dalej

gdańskie pocztówki

dama galionowa na Czarnej Perle – przelewa z pustego w próżne „Gdańsk – morze możliwości” & „Żegluj z żeglugą” – czyli: gdańska szkoła copywriterska Danuta, Elżbieta i Małgorzata – czyli: 90% pań z Gdańska nie widzi różnicy… – więc po co przepłacać? tymczasem pani Mariola dogląda bigosu a reszta towarzystwa tajniaczy się i wizerunkuje w [...]

czytaj dalej

mopsów nigdy dość

* własne dzieci zawsze wydają się człowiekowi najcudowniejsze na świecie. * traktowanie psów jak dzieci jest chore i nienormalne! * ile wy kasy wydajecie na te psy?!! * siczki-kupki, papki-srapki, dupki-łapki… weź się ogarnij!  * czemu ciągle jeździcie z nimi do weta? jesteście przewrażliwone! ——————————————————— a ja po prostu… dostałam na wychowanie dwoje psich dzieci, [...]

czytaj dalej

dzika plaża po sezonie

ej, no nie wierzę. jeszcze wczoraj staliśmy bezradnie na zasranym podwórku stajni dorado, a dzisiaj boso na białym piasku… jesteśmy nad morzem!!! oto niezbity dowód. – Cekajcie, sama musem to fprawdzić! – Ja nie fprawdzam, wierzem mamie na suowo! – Mnie psekonajom tyrko dowody rzeczowe… Moze to byc kanapka na psykład. – Jak nie ma [...]

czytaj dalej

zieloność nadmorska

jak tradycja nasza świecka Wyspy Sobieszewskiej nakazuje - śniadanie mistrzów na trawie mali mistrzowie – zjadłszy uprzednio swoje porcje – cierpią na nagły atak głodu i rozpaczy – Chies cuje chrapke na tfojom kanapke… – A ja jusz leżem z guodu i osłabienia… I napuchłam. jednak na widok piłeczki muflony doznają nagłego ozdrowienia – Psygotuj siem, [...]

czytaj dalej

przybieżeli do stajenki i opadły im szczENki…

acha, zapomniałam Wam napisać, że jakiś czas temu – w połowie sierpnia – zupełnym przypadkiem wylądowalismy nad morzem. a było to tak: z okazji wizyty SuperBadiego zamarzył nam się weekend na łonie przyrody, trawa do kolan, szum drzew i obłoczki sunące po niebie niczym stado puchatych baranków. acha, no i żeby było blisko Warszawy, bo [...]

czytaj dalej

poranna kawa na północnym balkonie

  nasze mieszkanie łączy północ z południem – zaciszne wilgotne podwórko ze słoneczną i ruchliwą ulicą. balkon południowy jest idealnie skrojonym prostokątem wiszącym nad wielkomiejskim zgiełkiem. balkon północny to fantazyjne półkole z widokiem na wiekowy ksztanowiec. na południu wisi pranie. na północy jemy śniadanie. dwa muflony balkonowe i mój piękny Syd     ja. niewyjściowa. [...]

czytaj dalej

oko Miszura i dziura

a było to tak: Quentin w końcu powstał z Beddinge. i stała się światłość. i w tej światłości Quentin chwycił pędzel i biały akryl, a następnie uczepił się naszej antycznej bieliźniarki celem przemalowania jej na biało. bo Quentin kocha malować. lecz do tego stopnia opanował ascetyczną technikę odraczania przyjemności, iż wnęka okienna w jego garsonierze [...]

czytaj dalej

pełna chata

dobra energia Starej Ochoty przyciąga jak magnes. oto nawiedziły nas Evbe i Aurelia - z rożnych stron świata – przypłynęły jedną łódką wprost do naszego stołu: takie trio potrafi roztrzaskać każdą krzyżówkę z Przekroju – nawet tę z hasłem: enkrojczy w ramach relaksu dziewczęta łupią w scrabble a ja lulam sobie Miszura, bo jak zwykle nie potrafie skupic sie [...]

czytaj dalej

po 2 tygodniach przeprowadzki na widok kartonowego pudła dostaję pełnoobjawowej histerii

ponieważ spłukałyśmy się totalnie, płacąc haracze bankom, notariuszom, pośrednikom,  ubezpieczycielom i inszym przedstawicielom machiny kredytowej – i naprawdę nie zostało nam nic (a białą farbę kupił nam Quentin w prezencie) zmuszona byłam puszczać mimo uszu dobre rady pewnej znajomej, które szły mniej więcej tak:“Do przeprowadzki koniecznie wynajmijcie firmę Zdzisiex&Władex, bo liczą sobie tylko 120 za [...]

czytaj dalej

Ochota na wszystko co dobre :)

Chwytać byka za rogi, a mopsa za uszy – kto nie spełnia swych marzeń, ten się w sobie zasuszy…                                                                         [...]

czytaj dalej

żywcem cię wytarmochin!

Tarchomę, Tarchomę… odległa kolebko mego mentalnego popieprzenia, mekko porannych korków, arkadio matek karmiących, eldorado Żabek i Biedronek, świątynio wiecznego letargu i życiowego stuporu – oto odjeżdżam na forever. przez prawie 8 lat żyłam tu, cierpiałam, mieszkałam, radowałam się, płakałam, spałam, jadłam, kochałam się, szalałam, pisałam, walczyłam z fobią blokowiska – wmawiając sobie, że jest dobrze [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (16)

no i zaczęło się! początek przeprowadzki – czyli: pandemonium w pełnym rozkwicie ;) ps. niemal połowa naszej domowej biblioteki jest na sprzedaż – info wkrótce! póki co – nie wiemy w co najpierw włożyć ręce. i gdzie to potem wszystko włożyć?! tu oto cały Latający Mops spakowany do pudeł – czeka na swoją piekną pracownię [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools