Archive | *MIASTO STOŁECZNE WARSZAWA RSS feed for this section

(mo)psie pole mokotowskie i przybysze z innych planet

  – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi!   – A to jes moja siostra psysywana, bo nie rodzona, gdysz brzytka – Misurek. Misurek jest chsem bojoncym i [...]

czytaj dalej

mopsy szukają wiosny na polu mokotowskim

niektórzy wiosnę już znaleźli: nie czekając na zieloną trawę i poranna rosę – praktykują popierdalanie świńskim truchtem po klepisku     tymczasem mopsy dokonują grupowo rytualnego wejścia i wyjścia z błotnistej kałuży – uznając tym samym wiosnę za rozpoczętą ;)     i w związku z tym radośnie poddały się sydowemu szczuciu patyczkiem     [...]

czytaj dalej

XIII Warszawska Manifa

Umawiano się z nami na demokrację. Demokracja – czyli rządy ludu – oznacza, że MY wszyscy – obywatelki i obywatele tego kraju, mamy prawo wybierać swoich przedstawicieli, którzy następnie będą zarządzać państwem zgodnie z naszymi interesami. No właśnie – zarządzać, a nie rządzić niczym udzielny książę, bez pyta- nia nas o zdanie i bez negocjowania [...]

czytaj dalej

Na mocy obowiązującego prawa każdy obywatel jest zobowiązany do opłacania składki zdrowotnej na rzecz obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego.

          pewnie nigdy nie zastanawialiście się, ile Waszego wynagrodzenia idzie na ZUS i podatki. ja też o tym nie myślałam, dopóki nie zaczęłam prowadzić własnej firmy. zaciskam zęby, miotam przekleństwa i płacę. płacę, płacę… nieprzerwany strumień mojej ciężko zarobionej kasy zasila kolejne brzuchy ministerialnych urzędników, buduje pałace kolejnych siedzib okręgowych enefzetów [...]

czytaj dalej

z baśni i legend wiechlickich

och, co z tego, że boli Cię głowa, masz depresje, nienawidzisz świata i próbujesz zniknąć pod kołdrą… akurat właśnie wtedy Czmuda postanawia mieć urodziny. i weź tu człowieku nie oszalej. stajesz przed barem staropraskiej Czystej Ojczystej i już wiesz, że ten wieczór będzie niezapomniany.     oczywiście jesteśmy pierwsze, bo Czmuda osobiście musiała dopilnować mycia [...]

czytaj dalej

NIE CZYTASZ? NIE IDĘ Z TOBĄ DO ŁÓŻKA! – kampania społeczna Qlubu Xiążkowego „U naszych sąsiadów”

pamiętacie naszą akcję „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!” – kampania prowokuje, denerwuje, oburza, śmieszy, zastanawia i wzbudza liczne dyskusje, więc z pewnością spełnia podstawową rolę dobrej kampanii społecznej. a o to przecież nam chodziło. bo z książkami tak jak z seksem – wszyscy niby uprawiają i czytają, ale jak przyjdzie co do [...]

czytaj dalej

mamy Ochotę na Wolny Czas

dobrze nam tutaj. mamy Ochotę na wszystko. na spacer też. najlepiej z sąsiadami: uśmiechnięci, dziarskim krokiem – idą i mrugają okiem ;P     przed bramą Tarczyńskiej 11 czekają już czołowi spacerowicze ochoccy: Robert Biedroń, Wojtek Szot i Grzegorz Kubacki razem z klubem sąsiedzkim Tarczyńska 11 wyruszamy na spacer uliczkami Starej Ochoty – tym razem [...]

czytaj dalej

oberwanie chmury.

2010-08-07 trochę popadało z piątku na sobotę. i poodpadało. na gocławiu oderwała się od ściany duża połać tynku.

czytaj dalej

gry uliczne vs. gry salonowe

2010-07-31 sobotnia pogoda nie zachwyca amatorów odwodnienia i udaru słonecznego – czasem słońce, czasem deszcz z miażdżącą przewagą deszczu. czyli dla mnie jak znalazł. pogoda świetlicowa. czas bierek, chińczyka i dupy biskupa. syd, prężąc się na przystanku autobusowym, dumnie reprezentuje tarchomin nie protestuje zanadto przeciwko wycieczce na powiśle, aczkolwiek wypada jej pozostać sceptyczną… quentin szykownie [...]

czytaj dalej

prażka

2010-07-25 na prażce nie ma żartów. prażka to konkret. wchodzisz albo wychodzisz. nie ma stania pod ścianami. prażka to nie rezerwat do oglądania. tu się żyje. w środku starego miasta. stolyca wita. kiedy prawie 30 lat temu chodziłam z babcią kocimi łbami prażki – po gazetę dla dziadka, po parówki, po płyn ludwik i pastę [...]

czytaj dalej

jarmark europa czyli seks, kłamstwa i kasety wideo

2010-07-25 jako dziecko spacerujące dużo i namiętnie, za rączkę z babcią oraz dziadkiem, miałam już sprecyzowane upodobania estetyczno-społeczne. szczerze nienawidziłam warszawskiej starówki, nudziły mnie zacne łazienki królewskie, męczył ogród saski i przyprawiał o mdłości lukrowany wilanów. najbardziej na świecie lubiłam spacery po zaplutym dworcu wschodnim z gołębiami latającymi pod sklepieniem dachu, drobnymi pijaczkami kiwającymi się [...]

czytaj dalej

musztarda po obiedzie gorsza niż nieświeże śledzie.

życie warszawie daje niektórym z nas złudne poczucie bycia w centrum wydarzeń.  co prawda – jakie centrum, takie wydarzenia. więc pokornie zadowalamy się tym czy innym  festiwalem kultury oralnej i rękodzieła pierwotnego, paradą bractw kurkowych,wystawą gołych członków i cycków w muzeum narodowym, robotniczymi zamieszkami pod sejmem, policyjną obławą na jakiś squat, korkującym miasto protestem taksówkarzy przeciwko [...]

czytaj dalej

tolerancja to choroba przenoszona drogą umysłową. euro pride 2010.

2010-07-18 na warszawskie parady równości chodzę od 2003 roku. maszerowaliśmy wtedy spod kolumny zygmunta, krakowskim przedmieściem i nowym światem. energetycznie, kolorowo i radośnie. wszechpolacy siedzieli pochowani w swoich kwaterach głównych,a głównymi ulicami miasta sunęła cabrio-limuzyna z najpiękniejszymi drag-queens stolicy i okolicy. zaciekawieni warszawiacy machali do nas, stojąc na chodnikach i w oknach swoich mieszkań, wielu [...]

czytaj dalej

whoohoo!

2010-07-06 wtorek, 6 lipca, 187 dzień roku, imieniny Łucji, Gerarda, Dominiki i Teresy. temperatura ok. 24 stopni, ciśnienie 10006 hPa, słonecznie, wiatr słaby. opadów deszczu i śniegu nie planuje się. uliczne korki w normie, poziom frustracji standardowy. minęła godzina. 9.00. witam państwa serdecznie i zapraszam na kolejny upalny dzień w wielkim mieście, podczas którego będziemy [...]

czytaj dalej

vivat tel-aviv!

2010-06-14 co jak co, ale z lansem u nas na bakier. wszyscy już byli, widzieli, słyszeli, jedli – a my zazwyczaj nie wiemy, gdzie dzwonią. ostatnio kiedy kolejna osoba powiedziała mi, że była na przepysznym humusie w Telawiwie, i spotkała tam Józia, Miecia i Jadwigę, odrzekłam lekko zdziwiona: – A co wy tak latacie do [...]

czytaj dalej

u nas na rajonie – obiad na stadionie

2010-06-06 niedziela w samo południe. stadion dziesięciolecia. skwar, zgiełk i cekiny. wchodzimy w boczną uliczkę i już jesteśmy na Sri Lance: blacha, dykta, tektura falista. kuchnia wietnamska, gruzińska, hinduska, polska i każda inna przed państwem jak zwykle Quentin we własnej osobie – dzis obiecał, że zje na spokojnie, bez gradobicia w roli głównej wietnamska zupa [...]

czytaj dalej

mysli pop-rzeczne.

2010-06-04 na pierwszym i drugim krańcu naszego końca świata rośnie las. na jednym z nich płynie też rzeka. na trzecim jest miasto. na końcu świata króluje Grubasek przebierający w powietrzu swoimi krótkimi nóżkami. są też świersze, komary, pająki, żuki gnojarze, glony rzeczne i myśli poprzeczne. różowy języczek w zielonym gąszczu. pokrzywy. nie wiem, co jeszcze [...]

czytaj dalej

rokendroll.

przyjść na próbę, pogrzechotać, wypic piwo, zjeść kabanosa. chyba czas w końcu zadbac o nasza karierę.

czytaj dalej

monty python przedstawia: „rysiek z gdyni pozdrawia”.

M: Eeee, w tej chwili u takiego jednego dużego faceta, albo największego, pod płotem jest ekipa z firmy „C”. I chcą wejść. K: A kto to jest w ogóle? M: Jak to kto to jest? K: Nie, ja zupełnie nie zrozumiałem tego grypsu M: Facet z Gdyni, największy, K: Ale najlepszy platnik, czy kurde….? M: [...]

czytaj dalej

dijurido.

     

czytaj dalej

jarzębinę w koszu niesie.

powiało jesienią. a ja – jak co roku – ucieszyłam się jak głupia na tę jesień, choć wiem że pewnie znów będę miała chandrę, rzuty autorefleksji albo inną niedomogę mentalną. ale co tam wszak z urodzenia jestem schyłek-lata/złota-polska-jesień, więc mnie atawistycznie ciągnie w te klimaty. żółte liście, ludziki z kasztanów i wietrzne popołudnia. ale przede [...]

czytaj dalej

słyszeliście, że podobno wczoraj wieczorem padało?

najpierw uciekaliśmy mostem, przez wisłę, a grzmoty i błyskawice siały zgrozę na drugim brzegu warszawy. jeszcze nigdy nie jechałam tak pędzącym autobusem. normalnie speeed 3 i 3/4. kierowca chyba naprawdę wierzył, że uda mu się uciec. konfrontacja z rzeczywistością nastąpiła chwile później, gdy pieprznęło centralnie tuż obok, a autobus musiał zwolnić pod naporem lejącej się [...]

czytaj dalej

polska scena polityczna.

     

czytaj dalej

przed burzą.

     

czytaj dalej

zza.

idziemy przez podwórko kamienicy, w której mieszka i. kątem oka dostrzegam w oknie na parterze jakąś zaondulowana głowę, która chowając się za donicą dziwnej rośliny, bacznie nas obserwuje. ja: - co to za aktyw sąsiedzki czai się za tą rośliną? i: [z poważną miną] - to pani zenona zza zamiokulkasa

czytaj dalej

wiadomości z gazet i portali, czyli pamiętniczek kasandry.

starzy mistrzowie umierają ze starości i wyczerpania, a internauci jednym kliknięciem zapalają im świeczki ['] na onecie, choć nie bardzo odróżniają bergmana od bergsona, a fanami kapuścińskiego stają się dopiero wtedy, kiedy empik wystawi jego dzieła w promocyjnych sześciopakach za 69,99. młody-obiecujący nie wytrzymuje napięcia i strzela sobie samobója, a potem jeden sfrustrowany z drugim [...]

czytaj dalej

kuracjusz.

W pobliżu Sanatorium roi się od czarnych psów. Różnej wielkości i kształtu, przebiegają nisko w zmierzchu wszystkie drogi i ścieżki, wciągnięte w swoje psie sprawy, ciche, pełne napięcia i uwagi. [...] Znajdowałem się niemal na wprost budynku sanatoryjnego, którego oficyna bieleje niewyraźnie w czarnej oprawie drzew. Wchodzę jak zwykle od tyłu przez podwórze, przez bramę [...]

czytaj dalej

nigdy nie możesz być pewien

skąd wychynie godzilla!!!    

czytaj dalej

piosenka chodnikowa.

to piosenka całkiem nowa – miasta szum i ulic gwar. to piosenka chodnikowa – la chanson de trotuar.      

czytaj dalej

siła pozytywnego myślenia. antidotum na deszcz.

     

czytaj dalej

leniwe popołudnie z Bubu.

       

czytaj dalej

tinky winky, jesteśmy z tobą! :)

wesołe trio raz po raz okrążało plac zbawiciela. mój mini-kompakt wypatrzył ich przez okno. znów za daleko :(

czytaj dalej

jak będziesz niegrzeczny, to cię mamusia zamknie na balkonie!

no i zamknęła. [słaba jakość, bo balkon daleko i wysoko]

czytaj dalej

eviva l’arte, czyli pimp your face!

jako że dyżur w fabryce dobiega końca, wyłączam niniejszym maszynerię i spieprzam stąd w podskokach, hopsasa! w ramach akcji ‘last minute’ idziemy zaraz gromadnie na billa violę, bo cały ten artystyczny majdan zwija się już jutro i tyle będzie, musztarda po obiedzie. no więc idziemy. zahaczam Bubu na gmailu i się pytam grzecznie, czy reflektuje. [...]

czytaj dalej

mango lassi.

wczoraj w namaste spotkałyśmy subtelnie eleganckiego hindusa i kilku jego ziomków. w skromniutkim, dusznym od aromatu przypraw wnętrzu pili herbatę. tuż obok, po ulicy, nerwowo biegał tłumacz, który przez komórkę namierzał najlepszych warszawskich lutników. wypiwszy herbatę, hinduski jegomość wraz ze swą świtą wyległ na chodnik, gdzie przez dobry kwadrans uprawiał stoicki spokój i kontemplację przestrzeni. [...]

czytaj dalej

pajace kultury

Będzie bez nazwisk, żeby nie było politycznie i anty-światopoglądowo, no ale bez przesady! Ktoś chce nam gwizdnąć Pałac Kultury! Naszą dumę stołeczną, zerowy południk tego miasta! Pewien Pan proponuje natychmiastową rozbiórkę owego „symbolu sowieckiej dominacji”, podkreślając, że jego zbudowanie było „elementem walki o polskie dusze. Obca, architektonicznie zwalista i przygniatającabudowla miała ciągle przypominać Polakom o [...]

czytaj dalej

to jest chyba… babaryba!

Jak to jest mieszkać w mieście, którego symbolem jestpół-baba/pół-ryba  oraz koszmarne gmaszysko będące „darem naroduradzieckiego dla narodu polskiego”?Odpowiem, że tak sobie. A już zupełnie niefajnie jest być warszawiekiemnp. w pociągu relacji Opole-Suwałki  albo krakowskiej knajpie naKazimierzu. Skąd wiem? Ano z doświadczenia.  I nie będę się rozpisywać, bo to co dzieje się w tym mieście  najlepiejoddaje [...]

czytaj dalej

sezon ogórkowy.

rzekoma „inwentaryzacja” trwa już drugi miesiąc. w końcu jeden ze zniecierpliwionych klientów postanowił ujawnić światu tę szokującą prawdę – są wakacje!!!    

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools