Archive | *MUZYKA RSS feed for this section

spring intoxication

taka cudna piosenka z tak beznadziejnym tekstem, no fenomen po prostu!   wiosna, wiosna, chodzę cała nakręcona, pobudzona, nadwrażliwa na bodźce. studzę się czerwoną herbatą i czarnym chlebem, puszczam z wiatrem przez pracowe okno bańki mydlane. a poza tym – moje oczy są dzisiaj jadowicie zielone, czyli: kupiłam sobie kolorowe eye linery w żelu i [...]

czytaj dalej

nagranie ente – zmiksowane i pocięte (I): Mambo Italiano

chyba Wam jeszcze nie pisałam, że… lubię zbierać wszelkie możliwe wersje i aranżacje moich ulubionych piosenek. gromadzę je sobie w osobnych folderach i słucham całymi seriami. ot, takie małe zboczenie. którym chyba zacznę się z Wami dzielić. jeszcze godzinę temu miałam ochotę popełnić seppuku. ale posłuchałam sobie jednej serii i już mi przeszło. Mambo Italiano. [...]

czytaj dalej

I love you, Jamie Woon

rzadko, naprawdę rzadko i w wyjątkowych przypadkach ulegam fascynacjom męskimi wokalami. i moja orientacja nie ma tu nic do rzeczy. po prostu – w męskich głosach zazwyczaj brakuje mi tego rozdzierającego liryzmu, krystalicznej wrażliwości i absolutnego wyczucia rytmu. owszem, zdarzają się wyjątki. george, jeff, thom. a teraz jamie. poległam. z rozkoszą. jestem absolutnie zakochana. ten [...]

czytaj dalej

… it reminds me of the pain I might leave behind

po raz pierwszy usłyszałam go pewnej listopadowej krakowskiej nocy, siedząc na podłodze w kazimierskim mieszkaniu kolegi. nieruchomo. obojętnie. śmiejąca sie wszystkim w twarz, z zaciśniętymi zębami. pięściami. gotowa do skoku. zawczasu przygotowana. profilaktycznie znieczulona. zaocznie wydrążona. w kilka lat po fakcie. w środku poorana niczym mielone mięso. pozszywana byle jak, grubymi nićmi. na zewnątrz zaorana [...]

czytaj dalej

jak ugasić wulkan

  I.   patogeneza: – nieprawidłowe funkcjonowanie układu dopaminergicznego i noradrenergicznego – czynniki genetyczne – przebycie w dzieciństwie infekcji paciorkowcowej jest także czynnikiem ryzyka (w przewlekającej się infekcji gardła paciorkowiec atakuje również jądra podstawy mózgu, trwale uszkadzając je) – wiele danych przemawia za nieprawidłowym lub nadmiernym przewodzeniem pomiędzy korą przedczołową a wzgórzem oraz korą przedczołową [...]

czytaj dalej

can’t compare with any other

od dziecka kocham jego głos miłością żarliwą, fanatyczną i wielką. tak jak freddiego. i teraz martwię się. bardzo. mam złe przeczucia.              

czytaj dalej

magic position

  [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=SFI9s6INJPQ[/youtube]   ej, przyznaję. kpiłam sobie swego czasu z patricka wolfa, bo z ‘tristanem’ utożsamiały się namiętnie wszystkie „skomplikowane dziewczęta z borderline, i galopująco-pełzającym ChAD”. ale w końcu – pomimo własnego zdrowia psychicznego i totalnie czystej karty chorób oraz wewnętrznych traum – sama sobie patricka polubiłam. może dlatego, że przypomina mi trochę wczesnego marca almonda. [...]

czytaj dalej

oszczędź sobie złego.

nic na to nie poradzę. spodobała mi się od pierwszego – przypadkowego! – przesłuchaniapodczas piątkowo-trójkowej listy przebojów. nie, muzyka nie bardzo. nie lubię takich gitar. wyrosłam z pearl jam. wykonanie – owszem. przywodzi na myśl stare piosenki perfectu, które uwielbiałam jako mała dziewczynka. to, co urzekło mnie w tej piosence – to najprostszy z możliwych [...]

czytaj dalej

narew. werwa. nerw.

  nie wiem, co łączy te trzy piosenki. jeszcze tego nie odkryłam. jedno jest pewne – wzbudzają we mnie falę czułego rozrzewnienia i nieopisanej tęsknoty, od której chce mi się płakać.   Lana del Ray ‘Video Games’     Beirut ‘Postcards from Italy’     Local Natives ‘Airplanes’   może chodzi o dzieciństwo. o wyblakłe [...]

czytaj dalej

witaj, smutku. udław się.

jmmasz, Olga, proszę. porzygaj się z tego smutku, a jutro rano obudź się rumiana i wesoła.   ani di franco ‘pulse’     hanne hukkelberg ‘break my body, hold my bones’ DJ Shadow ‘Building Steam With A Grain of Salt’     Craig Armstrong ‘Waltz’   Elton John ‘Rocket Man’     Antony & The [...]

czytaj dalej

you mean happiness to me

„„ serio. serio. serio. serio.

czytaj dalej

tears dry on their own

czy da się dzisiaj napisać notkę bez słowa “norwegia” lub “amy winehouse”? facebook zaroił się od czarnych wstążek oraz grup współczucia i solidarności, a listy przebojów znów należą do amy. tyle że kobiet na skraju załamania nerwowego jest więcej. ofiar też.niezależnie od tego, co czuję,  z zaskoczeniem stwierdzam, że moja odporność na dramat skurczyła się ostatnimi [...]

czytaj dalej

an eye for optical theory

chcę być taka: ""  oto mój ideał harmonii, zegarmistrzowskiej precyzji, homeopatycznego wyważenia i wewnętrznego umiaru. ————————————————————————————– niestety z natury jestem taka: ""  oto moja wewnętrzna galopada, zwroty akcji, potrójne piruety, skoki o tyczce i ucieczki skokiem przez płot.  męczę się.

czytaj dalej

day of mine

z jednego kubka kawa, z drugiego kubka herbata, zza okna poranna wilgoć, a z głowy sen. dzień. ręce z papier mache. głowa z gazobetonu. tabletka na nieskakanie. kapsułka na grzeczność. by usiedzieć w miejscu i nie zrobić bałaganu. słuchawki w uszach. nie bujać się. – no nie bujaj się, no. olga! załóż buty. opuść nogi [...]

czytaj dalej

I dunno / I durno

zastanawiam się, co jeszcze mogę zrobić. co jeszcze. co mogę zrobić dla ciebie. dla niego. dla ciebie. dla was.dla ciebie. oraz jeszcze dla niej. i czy cokolwiek zmienię. oraz – jak trudno pogodzić się z tym, że nie. że niewiele. nie bardzo. że mogę tyle, co nic. i nawet nie wiem, co powiedzieć. tobie. jej. [...]

czytaj dalej

środek ciężkości – punkt przyłożenia – moment przeniesienia

Rajmondo Lullo rzekł mi onego poranka: Gazowe światło dręczy kosmicznym niepokojem… mopsy, książki dla dzieci, stwory wyobraźni, ilustracje i obrazki, koraliki, kropki i paski, briefy, spotkania, przetargi, produkty, koncepty, terminy, claimy i key visuale, filc, papier, drewno, wełna, masa polimerowa, farby, kredki, pędzle i kleje, tabletki, kapsułki, teksty, zapiski, rozmowy, decyzje, redukcje, czystki, pustki, wypełnienia, [...]

czytaj dalej

shadowboxer – ostatnie starcie.

lubię rozwiązania systemowe. oraz – chętnie idę za ciosem. zwłaszcza jeśli naczynia – którymi właśnie zamierzam pizgnąć na odległość, a z których nawet i Salomon nie naleje – są naczyniami połączonymi.mimo usilnych prób zrozumienia motywacji, sytuacji i niuansów psychicznych każdego człowieka, który pojawia się w moim bliższym lub dalszym otoczeniu – muszę przyznać, iż zdarzają [...]

czytaj dalej

oooo aaaaa eeee uuuu…

dzięki międzygalaktycznym kontaktom dyplomatycznym naszego ministra wszechświata Quentina znalazłyśmy się wczoraj na koncercie Arcade Fire: dla porządku wypada wspomnieć, iż koncertów dla szerokiej publiczności unikam jak ognia,  gdyż w falującym tłumie za gardło nie chwyta mnie zbiorowe wzruszenie,  lecz silnie indywidualistyczny atak paniki.  nie jestem więc bywalczynią openerów, offów i selectorów.  choć nie da się [...]

czytaj dalej

horror vacui

"  czasem myślę, że wolałabym jednak odbierać telefony, przesuwać na kasie towary,  wypełniać rubryki i sumować tabelki, podnosić i opuszczać szlaban, strzyc włosy, uprawiać warzywa,  szyć nogawki i kieszenie, sprzedawać i kupować, dokręcać śrubki, malować ściany, powozić tramwajem. po ośmiu, dziesięciu czy dwunastu godzinach pracy – wracałabym do domu, do swojego życia. a tak – [...]

czytaj dalej

runfree yourself of me

wypełnienie kilkunastu kwestionariuszy zaleconych przez terapeutkę uzmysłowiło mi, że czuję się zadziwiająco dobrze, jak na stan, w którym – diagnostycznie rzecz ujmując – powinnam się znajdować. cóż, zawsze mówiłam, że diagnozy są raczej zbędnym balastem na drodze ku pełnemu wyzwoleniu. mam to gdzieś, postaram sie załatwic tę sprawę możliwie szybko. " 

czytaj dalej

z zachwytu narobicie w… Rajstopy Heleny – jedyna prawdziwa niecenzurowana fotostory

ale zanim spadną wam z wrażenia rajstopy i puszczą oczka na dzisiejszym koncercie w CDQ: gdzie zagrają kultowe, nieokiełznane i zrolowane RAJSTOPY HELENY: "  poznajcie ich prawdziwą historię pełną kompromitujących zdjęć: w pewnym wieku dziefczentom nudzą sie już rozróby, bijatyki i chlanie taniego wina w bramach.  wtedy zakładają zespół death-metalowy. nie pamiętam już dokładnie,  która z [...]

czytaj dalej

better. bigger. faster. more. ……. now I’m acting like a whore.

2010-12-15 oryginalne? unikalne? wyjątkowe? niespotykane? zachwycające? podoba się? smakuje? pięknie brzmi? fajnie wygląda? przyjdziecie tu jeszcze raz? kupicie to? powiesicie na ścianie? założycie na siebie? powiecie znajomym? przebijemy się z tym? mamy szansę na sukces? serio? no to kurva – yeah! – jedziemy z tym koksem!!! better! bigger! faster! more! ulotki. wlepki. koszulki. website. layout. [...]

czytaj dalej

tera nakk wich koka – czyli: bhangra was wyzwoli

2010-12-14 mam kilka swoich ulubień, których na pierwszy rzut oka powinnam się wstydzić, zaś już na drugi raczej niekoniecznie. PR mam raczej marny, a PageRank taki sobie. więc co ja będę ściemniać, że kocham Klavierstucki Stockhausena, kiedy większą miłością darzę bhangrę. ale tak na serio-serio. nie że poginam ochoczo na lekko przeterminowane imprezki w stylu [...]

czytaj dalej

kieszonkowym aparatem: Munch Munch i Ognisty Deszcz

2010-12-07 dzieciaki pochodzą z Bristolu i słychać, że wiedzą, co robią. grają konkretnie, głośno i nabogato. głos wokalisty przywodzi na myśl zbuntowanego postpunkowego solistę anglikańskiego chóru pod wezwaniem świetego jerzego i smoka. ale bardziej smoka. Quentin twierdził, że kolega fałszuje. ale nie słuchajcie go. Quentin ma krzywe uszy, bo na nich śpi. mi się podobał [...]

czytaj dalej

drop me a line

2010-11-16 niewyspana to mało. jestem nieprzytomna. kawa nie pomaga. żeń-szeń ssie. kardmiamidu z kofeiną nie praktykuję od czasów pamiętnej magisterki, a energizery zarzuciłam po ostatnim seansie palpitacji. dajcie mi coś na rozbudzenie. najlepiej piosenkę. wezmę od razu i w całości.

czytaj dalej

the price is what?

2010-11-15 wyczekiwana od wielu miesięcy druga seria Misfits przypomniała mi kawałek, na punkcie którego swego czasu oszalałam. dzisiaj pasuje mi jak ulał. jak wylał. i nie płakał na rozlanym. poszedł dalej. bo nie ma czasu na wydumane bzdury,  na czcze gadanie i absurdalne spekulacje. no więc poszedł. i z podskoku, z półobrotu i z fantazji [...]

czytaj dalej

no sound of alarm

2010-11-12 pokrótce jest tak: stoję i czekam. nie wiadomo na co. niecierpliwię się. wkurwiam. przebieram nogami. nosi mnie odśrodkowo. zamykam oczy. ruszam z kopyta. przyspieszam w sekundę. nie zatrzymuję się. skaczę przez przeszkody. wbiegam na pionowe ściany i poziome sufity. skaczę przez ogrodzenia. maski samochodów.  śmietniki. klomby. ronda. skrzyżowania. biegnę, nie dotykając stopami ziemi.  miażdżę butami warstwy zimnego powietrza. [...]

czytaj dalej

murmurs of our friendly machine

2010-09-05 otwórzcie na karcie w tle – słuchajac TEGO zamknijcie oczy… albo nie. lepiej patrzcie: armoured cars sail the sky they’re pink at dawn If I lived forever you just wouldn’t be so beautiful as the sun when it shines all over the world we’re pilots watching stars the world pre-occupied we’re pilots watching stars who do we [...]

czytaj dalej

instytut benjamenta

2010-07-06 jest źle. wpadła mi w ręce muzyka rzekomo wspomagająca koncentrację i kreatywność. jeeest grubooo…. katuję się tym czymś od dobrej godziny i jedynym zauważalnym efektem jest moja maksymalna koncentracja na głębokim oddychaniu celem powstrzymania estetycznych mdłości. mimo wszystko wytrwam. chyba że pies dostanie drugiego ataku histerii.

czytaj dalej

muzyka przeciwko ukąszeniom

2010-06-11 kolejnym etapem mojego opatentowanego przez lata i niezawodnego kiełznania fazy neurotycznej jest tradycyjnie – tarantella. nie potrafię wytłumaczyć, czemu słuchanie tej właśnie muzyki wpływa na mnie tak kojąco i ożywczo zarazem. od pierwszych dźwięków kręgosłup prostuje mi się jak struna, puszczają zaciśnięte pięści, rozpościerają się ręce. sceptyczna z natury, nieskłonna do przyjmowania czegokolwiek – [...]

czytaj dalej

but the after-taste was sour

2010-06-08 jeśli dziś jest wtorek, to jesteśmy w tajlandii, jutro wylatujemy na barbados, a w weekend lądujemy na maderze. zależy co bardziej nam leży. och, słodkie życie w słowach i folderach. jak tak dalej pójdzie, to niedługo się zjaram na heban tym tropikalnym słońcem albo nabawię żółtej febry na jakimś wypasionym narracyjnie survivalu.  zupełnie na [...]

czytaj dalej

jaki ze mnie sukinsyn w tej letniej sukience…

www.gabakulka.com mini-koncert na chłodnej 25 fatalna jakość zdjęć. trudno. zamknijcie oczy i posłuchajcie: " " i oryginalny teledysk do "Niejasności": "

czytaj dalej

a jesli nadal będziecie mnie denerwować

to zamęczę was moją ulubioną ‘aap jasa koi’ we wszystkich wykonaniach świata: " " " " ktos przeżył ten maraton? ;> problem w tym, że ja naprawdę uwielbiam ten kawałek ;)

czytaj dalej

ewrybady.

ponieważ poziom pracowego absurdu zaczął przekraczać wszelkie dopuszczalne normy, postanowiłam znokautowac go mentalnie tym oto kawałkiem: "

czytaj dalej

ina mina dika – czyli – urzekło mnie na serio.

wersja klasyczna w wykonaniu Kishore Kumara: " oraz późniejsza wersja damska w wykonaniu Ashy Bhosle: " i wszyscy razem: Ina Mina Dika Dai Dam Nika Maka Naka Naka Chika Pika Rika Ina Mina Dika Dika De Dai Dama Nika Maka Naka Maka Naka Chika Pika Rola Rika Ram Pam Phosh Ram Pam Phosh

czytaj dalej

bladym świtem. biegnąc do pracy.

dziś rozwinęłam maksymalną prędkość w chodzie ulicznym z przeszkodami. faithless idealnie nadawał tempo. w rytmie serca. poczułam się doskonale. nawet to miasto przestało mnie boleć.    

czytaj dalej

you know i’m no good.

moja nowa idolka. pijaczka, narkomanka, seksoholiczka. tnie się podczas koncertów, wrzeszczy i pluje na publiczność. własnego męża tłucze aż iskry idą. ale śpiewa TAAAK, że wybaczam jej wszystko. amy winehouse. oklaski.

czytaj dalej

z cyklu: bo lubię. bo tak.

[The Stranglers, Golden brown] na pożegnanie lata. na powitanie jesieni.

czytaj dalej

dijurido.

     

czytaj dalej

don’t look back.

i znów napiszę o sierpniu 2005. bo tak sobie myślę, bo mam czas na to myślenie, bo dzisiaj akurat nie musiałam nic. więc myślałam o tym, co było. i co jest. czytam stare maile, oglądam zdjęcia. pamiętam to wszystko. motyle w brzuchu. ćmy pod sercem. angels & insects. latało, wirowało i kwitło. we mnie. w [...]

czytaj dalej

z cyklu: właśnie tak mi dzisiaj jest (vol.1)

[feist, mushaboom mushaboom! mushaboom! [feist, 1 2 3 4]   one two three four tell me that you love me more [notka dodana ponownie. gdyż. mój blog ją pożarł. razem z komentarzami o 1234 :( nie wiem co sie stało, madafaka. chyba wina jednej wtyczki w przeglądarce - radzę uważać na CoolirisPreviews w Firefoxie ;/]

czytaj dalej

and we’ll collect the moments one by one.

dwa lata temu też było lato. a ja byłam smutna i zrezygnowana. słuchałam w kółko eddie brickell & the new bohemians I quit, I give up, nothing’s good enough for anybody else And being alone is the best way to be When I’m by myself it’s the best way to be When I’m all alone [...]

czytaj dalej

cukier w normie z ekstrabonusem.

jeśli chodzi o urlop w sezonie 2007 – to by było na tyle. finito. ale tylko formalnie, bo mentalnie nadal jestem w nastroju co najmniej wczasowym. co z tego, że czeka na mnie stuosiemdziesięciostronicowe tłumaczenie + jeden zaległy tekst do napisania oraz codzienne dyżury w redakcji. no co? mówiła, że da rade, to niech daje. [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools