Archive | *NA WŁASNE OCZY I USZY RSS feed for this section

deszczowa piosenka – aka – sonata marymoncka

bujając się miarowo w porannej drzemce autobusowej  – uderzając głową a to w szybę, a to w poręcz fotela – z parasolem ociekającym deszczem wtulonym pod pachę -  jechałam sobie do robo. czarownie. wtem!  stajemy. silnik solarisa milknie. słychać ogólne poruszenie międzyludzkie. otwieram jedno oko… przy ślimaku na górną jezdnię stacji metra Marymont widzę wodę, [...]

czytaj dalej

przypomniało mi się…

Brat:- O co ta cała histeria, że pies zje kupę! W stadninie każdy pies coś chapnie. Kupa konia jest na przykład zdrowa…Matka: – Ale ja czytałam, że jak pies je kupę, to znaczy, że brakuje mu jakichś mikroelementów. I nawet kupiłam Bejcy takie specjalne tabletki…Brat: – Tabletki tabletkami, ale nic nie zastąpi prawdziwej kupy! Matka: [...]

czytaj dalej

banda w tym kraju

poranny spacer z mopsami po raz kolejny uświadomił mi, jak bardzo nie trawię  narzekających, złorzeczących i utyskujących na wszystko ludzi.  ja rozumiem, że zimno i pada, że tarchomin to nie śródmieście, że kryzys i bezrobocie,  że tusk kłamie, a komorowski musi odejść. czy też na odwrót.ale. ludzie, na boga! jest sobotni poranek. przecież za chwilę [...]

czytaj dalej

oooo aaaaa eeee uuuu…

dzięki międzygalaktycznym kontaktom dyplomatycznym naszego ministra wszechświata Quentina znalazłyśmy się wczoraj na koncercie Arcade Fire: dla porządku wypada wspomnieć, iż koncertów dla szerokiej publiczności unikam jak ognia,  gdyż w falującym tłumie za gardło nie chwyta mnie zbiorowe wzruszenie,  lecz silnie indywidualistyczny atak paniki.  nie jestem więc bywalczynią openerów, offów i selectorów.  choć nie da się [...]

czytaj dalej

to jakieś żarty, a nie afterparty…

dawnymi czasy miałam taką małą świecką tradycję. otóż rok w rok po paradzie równości  dziarsko szłam na after i tańczyłam przez całą noc, aż do bladego świtu.  potem myliłam autobusy i połowę drogi do domu pokonywałam pieszo. a teraz proszę: siedzę na murku na dziedzińcu w 1500metrów, przez słomkę piję drinki i patrzę sobie na młodzież… potańczyłabym, [...]

czytaj dalej

Parada Równości 2011

idą razem chłopcy z chłopcami, chłopcy z dziewczynami, dziewczyny z dziewczynami, dziewczyny z chłopcami, kobiety z kobietami, kobiety z mężczyznami, mężczyżni z mężczyznami, mężczyźni z kobietami,  homo, hetero, bi, trans i queer. nigdy nie wiesz, kto jest kim. kto jest z kim. kto z kim żyje, kto z kim to robi. i jak. kto komu. [...]

czytaj dalej

XII WIELKA MANIFA Warszawska 2011

- Wszystkie postulaty są aktualne od pierwszej Manify do dwunastej. Nic się nie udało załatwić,  bo władza nie reprezentuje, tylko rządzi. I nikogo nie słucha. I nieważne, czy się zbierze milion podpisów,  czy się mieszka dwa tygodnie na ulicach w białym miasteczku. Oni to mają w nosie.  Chyba największym naszym zwycięstwem jest zmiana świadomości i [...]

czytaj dalej

marchewka z Żiżkiem

Jestem wzrokowcem i lubię sobie pooglądać – nigdy tego nie ukrywałam.  Obrazy zostają we mnie dłużej niż słowa i w ostatecznym rachunku są chyba bardziej nośne  niż wielopiętrowe frazy. Poniekąd robię w słowach, poniekąd w obrazach.  Ale o czym to ja… acha. Widziałam fajną wystawę – co za dysonans! O dziwo była to księgarnia. O [...]

czytaj dalej

oberwanie chmury.

2010-08-07 trochę popadało z piątku na sobotę. i poodpadało. na gocławiu oderwała się od ściany duża połać tynku.

czytaj dalej

prażka

2010-07-25 na prażce nie ma żartów. prażka to konkret. wchodzisz albo wychodzisz. nie ma stania pod ścianami. prażka to nie rezerwat do oglądania. tu się żyje. w środku starego miasta. stolyca wita. kiedy prawie 30 lat temu chodziłam z babcią kocimi łbami prażki – po gazetę dla dziadka, po parówki, po płyn ludwik i pastę [...]

czytaj dalej

jarmark europa czyli seks, kłamstwa i kasety wideo

2010-07-25 jako dziecko spacerujące dużo i namiętnie, za rączkę z babcią oraz dziadkiem, miałam już sprecyzowane upodobania estetyczno-społeczne. szczerze nienawidziłam warszawskiej starówki, nudziły mnie zacne łazienki królewskie, męczył ogród saski i przyprawiał o mdłości lukrowany wilanów. najbardziej na świecie lubiłam spacery po zaplutym dworcu wschodnim z gołębiami latającymi pod sklepieniem dachu, drobnymi pijaczkami kiwającymi się [...]

czytaj dalej

musztarda po obiedzie gorsza niż nieświeże śledzie.

życie warszawie daje niektórym z nas złudne poczucie bycia w centrum wydarzeń.  co prawda – jakie centrum, takie wydarzenia. więc pokornie zadowalamy się tym czy innym  festiwalem kultury oralnej i rękodzieła pierwotnego, paradą bractw kurkowych,wystawą gołych członków i cycków w muzeum narodowym, robotniczymi zamieszkami pod sejmem, policyjną obławą na jakiś squat, korkującym miasto protestem taksówkarzy przeciwko [...]

czytaj dalej

tolerancja to choroba przenoszona drogą umysłową. euro pride 2010.

2010-07-18 na warszawskie parady równości chodzę od 2003 roku. maszerowaliśmy wtedy spod kolumny zygmunta, krakowskim przedmieściem i nowym światem. energetycznie, kolorowo i radośnie. wszechpolacy siedzieli pochowani w swoich kwaterach głównych,a głównymi ulicami miasta sunęła cabrio-limuzyna z najpiękniejszymi drag-queens stolicy i okolicy. zaciekawieni warszawiacy machali do nas, stojąc na chodnikach i w oknach swoich mieszkań, wielu [...]

czytaj dalej

rokendroll.

przyjść na próbę, pogrzechotać, wypic piwo, zjeść kabanosa. chyba czas w końcu zadbac o nasza karierę.

czytaj dalej

niedziela.

jedni na kolanach w kościele, inni horyzontalnie na kanapie, a ja na dupie w pracy. kryzys mam, bo nie chce mi się przeokrutnie. głowa mi opada na klawiaturę i nawet kawa nie daje rady. tym bardziej moja nadwątlona siła woli. mam ogólny niedowład. a poza tym – dotarłam do pracy w cudzych, za dużych o [...]

czytaj dalej

zza.

idziemy przez podwórko kamienicy, w której mieszka i. kątem oka dostrzegam w oknie na parterze jakąś zaondulowana głowę, która chowając się za donicą dziwnej rośliny, bacznie nas obserwuje. ja: - co to za aktyw sąsiedzki czai się za tą rośliną? i: [z poważną miną] - to pani zenona zza zamiokulkasa

czytaj dalej

historia chitynowego pancerza.

Gdy Gregor Samsa obudził się pewnego rana z niespokojnych snów, stwierdził, że zmienił się w łóżku w potwornego robaka. Leżał na grzbiecie twardym jak pancerz, a kiedy uniósł nieco głowę, widział swój sklepiony, brązowy, podzielony sztywnymi łukami brzuch, na którym ledwo mogła utrzymać się całkiem już ześlizgująca się kołdra. Liczne, w porównaniu z dawnymi rozmiarami, [...]

czytaj dalej

kuracjusz.

W pobliżu Sanatorium roi się od czarnych psów. Różnej wielkości i kształtu, przebiegają nisko w zmierzchu wszystkie drogi i ścieżki, wciągnięte w swoje psie sprawy, ciche, pełne napięcia i uwagi. [...] Znajdowałem się niemal na wprost budynku sanatoryjnego, którego oficyna bieleje niewyraźnie w czarnej oprawie drzew. Wchodzę jak zwykle od tyłu przez podwórze, przez bramę [...]

czytaj dalej

nigdy nie możesz być pewien

skąd wychynie godzilla!!!    

czytaj dalej

piosenka chodnikowa.

to piosenka całkiem nowa – miasta szum i ulic gwar. to piosenka chodnikowa – la chanson de trotuar.      

czytaj dalej

tinky winky, jesteśmy z tobą! :)

wesołe trio raz po raz okrążało plac zbawiciela. mój mini-kompakt wypatrzył ich przez okno. znów za daleko :(

czytaj dalej

jak będziesz niegrzeczny, to cię mamusia zamknie na balkonie!

no i zamknęła. [słaba jakość, bo balkon daleko i wysoko]

czytaj dalej

prosisz mnie o modlitwę?

zamiast zapalić za Ciebie świeczkę w jakimś kościele, wolałabym napisać list, albo wysłać smsa gdzieś w przestrzeń. i powiedzieć Ci to wszystko, czego nie zdążyłam, myśląc, że kiedyś jeszcze się spotkamy, bo przecież emocje już opadły, a każde z nas ma własne życie. Twoja śmierć to jakiś makabryczny żart. podobnie jak Twoja ulubiona piosenka. Gravedigger [...]

czytaj dalej

sezon ogórkowy.

rzekoma „inwentaryzacja” trwa już drugi miesiąc. w końcu jeden ze zniecierpliwionych klientów postanowił ujawnić światu tę szokującą prawdę – są wakacje!!!    

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools