Archive | *NASI LUDZIE W KOSMOSIE RSS feed for this section

W jak: Wielki Weekend. Wypoczyn. Wiechlice. Wróciłyśmy.

tak na szybko melduję, że jesteśmy, żyjemy i mamy się świetnie. było cudownie, bosko i rodzinnie, zdjęć mam pierdyliard i ciut ciut ale nieustający sajgon warszawskiej rzeczywistości porwał nas z miejsca i kręci młynkiem niczym powietrzna trąba. więc na fotorelację i opisy wszelkich wiechlickich przygód mopsich oraz  radości międzyludzkich trzeba jeszcze chwilę poczekać, bo ja tu niniejszym [...]

czytaj dalej

Piękna Nieśmiertelna Magiczna Królewna Syrenka Nindża

czyli:  jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną mózgowo-rdzeniową, ma niezbyt sprawne tylne nóżki, widzi tylko na jedno oczko – ale jest najsłodszym i [...]

czytaj dalej

(mo)psie pole mokotowskie i przybysze z innych planet

  – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi!   – A to jes moja siostra psysywana, bo nie rodzona, gdysz brzytka – Misurek. Misurek jest chsem bojoncym i [...]

czytaj dalej

kiedy mówimy, że chodzi o mopsy, tak naprawdę chodzi nam tylko o żarcie…

wiadomo, że z mopsem dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach w internecie. w realu jest nieco gorzej. począwszy od kupy, siku i gruczołów okołoodbytowych, przez alergie, arytmie i przerosty podniebienia miękkiego, po kłopoty z nerkami, oczami i dysfunkcjami natury emocjonalnej. żebyście sobie nie myśleli, że jest tak ślicznie ;P tymczasem jest impreza – bawmy się! [...]

czytaj dalej

XIII Warszawska Manifa

Umawiano się z nami na demokrację. Demokracja – czyli rządy ludu – oznacza, że MY wszyscy – obywatelki i obywatele tego kraju, mamy prawo wybierać swoich przedstawicieli, którzy następnie będą zarządzać państwem zgodnie z naszymi interesami. No właśnie – zarządzać, a nie rządzić niczym udzielny książę, bez pyta- nia nas o zdanie i bez negocjowania [...]

czytaj dalej

bezszelestnie i nieodwracalnie

najedzona, wyspacerowana, dotleniona, z uśmiechem godnym sobotniego wieczora… przypadkiem dowiaduję się, że kolejna – piękna, młoda i utalentowana – umiera. tak po prostu. z godziny na godzinę przestaje istnieć. w jej własnym domu zabija ją czad. śpij spokojnie… śnij przepięknie i kolorowo, tak jak rysowałaś… wstrzymuję oddech. moja paranoja na okoliczność tlenku węgla trwa już [...]

czytaj dalej

z baśni i legend wiechlickich

och, co z tego, że boli Cię głowa, masz depresje, nienawidzisz świata i próbujesz zniknąć pod kołdrą… akurat właśnie wtedy Czmuda postanawia mieć urodziny. i weź tu człowieku nie oszalej. stajesz przed barem staropraskiej Czystej Ojczystej i już wiesz, że ten wieczór będzie niezapomniany.     oczywiście jesteśmy pierwsze, bo Czmuda osobiście musiała dopilnować mycia [...]

czytaj dalej

KINDERBAL czyli: mopsia kolonia karna

są ludzie, z którymi od razu coś „klika”. tak po prostu. bez zbędnych proszę, dziękuję, bardzo mi miło. takich ludzi często poznajemy po… mopsie ;) mops jest znakiem szansy na wzajemne zrozumienie, sygnaturą emocjonalnego ciepła,  objawem specyficznego poczucia humoru i dowodem na niekonwencjonalny światopogląd – taki bardziej miękki, łagodny, pozytywny i otwarty. ciekawy inności, pełen [...]

czytaj dalej

NIE CZYTASZ? NIE IDĘ Z TOBĄ DO ŁÓŻKA! – kampania społeczna Qlubu Xiążkowego „U naszych sąsiadów”

pamiętacie naszą akcję „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!” – kampania prowokuje, denerwuje, oburza, śmieszy, zastanawia i wzbudza liczne dyskusje, więc z pewnością spełnia podstawową rolę dobrej kampanii społecznej. a o to przecież nam chodziło. bo z książkami tak jak z seksem – wszyscy niby uprawiają i czytają, ale jak przyjdzie co do [...]

czytaj dalej

Kumok

Uwierzycie, że nigdy nie chciałam mieć psa? :D Wychowana w sterylnych warunkach, karmiona odżywkami, faszerowana antybiotykami, zabezpieczana szczepionkami – wyrosłam na alergiczkę-astmatyczkę, która na widok futrzaka dostawała ataku duszności i galopujących suchot. Siłą rzeczy od czworonożnych istot trzymałam się z daleka. Miły piesek, słodki kotek – ale dziękuję, postoję w bezpiecznej odległości. Aż pewnego razu [...]

czytaj dalej

trzy królowe, my dwie i dwa mopsy

w święto Trzech Króli, w dniu zupy szpinakowo-brokułowej, nawiedziły nas Trzy Królowe – z winem, galette des rois i nieodpartym urokiem osobistym: maleńka Aśka – nasza filigranowa Chusteczka misternie haftowana w najpiękniejsze wzory z uśmiechów; Maria mocy pełna – nieśmiertelna Lumpiata, którą wirtualnie „znam” od niepamiętnych czasów z początków polskiej blogosfery;     oraz jedyna [...]

czytaj dalej

flanela na wymiar ;)

albo coś jest. albo czegoś nie ma. w przypadku ludzi zakład pascala nie działa. jeśli jest, bywa różnie. jeśli nie ma, koniec tematu. Astrid jest. brakowało mi jej.     o, i Marjanka przyszła po sąsiedzku ;)   Aprilhäxan.   i dużo śmiechu. bo flanela i na wymiar ;P    

czytaj dalej

fotoimpreza z przekazem podprogowym

10 grudnia na naszym kwadracie zaroiło się od ludzkości płci pięknej i czarującej: gadu-gadu, śmichy-chichy, wino i ciasteczka, mistrzowski humus Agni, słodkie ciastopierożki Gosi, szpinakowce Kasi i wszelkie dobro od reszty pań     gwar taki, że aż chyba zapomniałyśmy włączyć jakiś podkład muzyczny… ale kto by tam myślał o muzyce, kiedy tyle rzeczy jest [...]

czytaj dalej

mopsie wypieki: czyli Bułka, Kromka i Pajda pysznego chleba Szymona.

muszę się do tego w końcu przyznać:    nigdy nie byłam w Charlotte. no wiecie, nie mam się w co ubrać, jestem gruba, spodnie źle leżą, minus 10 do lansu ;) ale w Planie Be okruchy bagiety z Charlotte też smakują jako tako. albo nawet w domu, kiedy od Czmudy przelotem zawieje wielkomiejskim szykiem i na [...]

czytaj dalej

Doroczne Quentinalia w Międzygalaktycznej Melinie

nikt nie wie, kiedy dokładnie urodził się Quentin. aczkolwiek jego szlachetną genealogię można w prostej linii wyprowadzić od pewnego szacownego rodu… na tyle szacownego, by sekretów swego pochodzenia Quentin strzegł tyleż namiętnie, co zazdrośnie. nie dziwimy mu się. sami byśmy nie chcieli, by ktoś niepowołany grzebał w naszych gutaperkowatych genach. ale o czym to my… [...]

czytaj dalej

mamy Ochotę na Wolny Czas

dobrze nam tutaj. mamy Ochotę na wszystko. na spacer też. najlepiej z sąsiadami: uśmiechnięci, dziarskim krokiem – idą i mrugają okiem ;P     przed bramą Tarczyńskiej 11 czekają już czołowi spacerowicze ochoccy: Robert Biedroń, Wojtek Szot i Grzegorz Kubacki razem z klubem sąsiedzkim Tarczyńska 11 wyruszamy na spacer uliczkami Starej Ochoty – tym razem [...]

czytaj dalej

trzeci stopień wtajemniczenia Pao

no i stało się. siódma pieczęć pękła. jeźdźcy apokalipsy ruszyli z kopyta. poszły konie po betonie. Pao skończyła 30 lat:   nasza wiekowa jubilatka, zmagając się z kokluszem, lumbago, nietrzymaniem moczu i podagrą, doczołgała się jednak ostatkiem sił do Kulturalnej i zdmuchnęła świeczkę. jedną. ze względu na obturacyjną chorobę płuc oraz galopującą wespół z jeźdźcami apokalipcy [...]

czytaj dalej

ochockie mopsy salonowe

nie od dziś wiadomo, że energia naszego ochockiego salonu łączy ludzi. mopsy też :) bananowo-marchewkowym muffinkom Gabriela i Jacka towarzyszył przepyszny pełnonaturalny chleb własnoręcznie wypieczony przez Szymona, idealnie kruche pierożki ze szpinakiem i farszem meksykańskim autorstwa Małgosi&Małgosi oraz popisowa post-peerelowska sałatka jarzynowa Syda :)     oraz 7 (słownie: siedem!) mopsów: Bułka, Kromka, Pajda, Hektor, [...]

czytaj dalej

magnetyzm serca

                te oto dwie śliwki wpadły nam w narkotyczny kompot z maku. tak po prostu. skok na głęboką wodę. pływanie synchroniczne. wielki błękit.   [youtube]http://www.youtube.com/watch?v=FsDzsxpWfg8[/youtube]   I was alone thinking I was just fine  I wasn’t looking for anyone to be mine  I thought love was just a [...]

czytaj dalej

pierwsza sobota tej jesieni

czy leci z nami pilot? jeśli dziś jest sobota, to jesteśmy na polu mokotowskim ;) i poznajemy nową koleżankę – malutką mopsiczkę o imieniu Kromka – Cieeeeeść!!! Witam paniom! Buziackiiii! Kromka jest jeszcze większym nakurwiaczem wyczynowym niż Bułka! koleżanką Kromki jest nieobecna dzisiaj mopsiczka Pajda, którą niniejszym pozdrawiamy ;) – O boziu, kolejne zaplute dziecko… [...]

czytaj dalej

southern comfort on board

naschodziło się tego-owego i tajniaczą wokół stołu jarają szlugi na balkonie, udając, że prowadzą zażarte dysputy o kinie i teatrze szperają po szafkach w poszukiwaniu srebrnych łyżeczek tymczasem Quentin wyplenia z Boruckiego złe ziarno maczoizmu a Pao i Ewa przeżywają zmasowany atak prosiąt 100 lat! 100 lat! toasty wznoszone southern comfortem i wodą leczniczą Zdzisław [...]

czytaj dalej

pięć porcji żywiołów + 3 mopsy

noszenie w deszczu mebli z ikei zaowocowało w końcu u syda pełnoobjawową grypą: okład z Kumoka pomaga na wszystko ;) tymczasem nasz materac wyemigrował z sypialni do salonu. w sypialni trwa bowiem pracowite przemalowywanie tej oto ramy łóżka z czarnego na biały ;)  życzcie mi powodzenia! na razie położyłam trzy warstwy i wciąż jest buro-beżowe ;/ dałam [...]

czytaj dalej

IKEA. aleś się urządził!

żeby nie było zbyt różowo: vintage’owy kredensik i secesyjne biureczko poleciały sobie w kosmos. tj. zgłosił się po nie ex-ex-właściciel mieszkania, do którego rzeczone meble należały. niby żaden powód do foszka, bo zgodnie z umową czas na podjęcie decyzji o ich dalszych losach miał do końca sierpnia. uhm. zadzwonił 31-go po południu i oznajmił, że [...]

czytaj dalej

ex-somsiatka, zawsze somsiatka!

to był zwykły dzień jak co dzień… czyli siedziałyśmy z Czmudą i piłyśmy alkohol, a mopsy zagryzały się pod stołem a następnie nakurwiały w najlepsze na polu mokotowskim około 23 postanowiłyśmy wrócic do domu i dopić resztki. jakież było nasze zdziwienie, gdy na klatce schodowej klamkę całowały dwie zmokłe kury z sąsiedztwa: że niby ciepłej [...]

czytaj dalej

tajskie dzifki :*

niepowtarzalny duet wrocławski z ThreeOfUs - zahaczył o nasz nowy ochocki stół w drodze z Breslau do Bangkoku: ostatni raz byli na Ochocie tutaj - no ale wtedy Krzysiaczek ogarniał Madonnę, a Maruś Krzysiaczka.  teraz to co innego! tym razem Krzysiaczek ogarnia rachatłukum [ راحة حلقوم rāḥat ḥulqūm] – Chcesz powiedzieć, że juz mi wystarczy?!!! Oczy ci wydrapię, zdzirze jeden!!! a [...]

czytaj dalej

kuzynka z prowincji – Bułeczka

*** Bułeczka – powieść dla dzieci autorstwa Jadwigi Korczakowskiej.  Po raz pierwszy wydana w 1957 roku przez Naszą Księgarnię.  W roku 1973 została zekranizowana.Opowiada o ośmioletniej Broni, z racji pyzatych policzków zwanej Bułeczką.  Mieszkająca początkowo na wsi z przybraną babcią osierocona dziewczynka trafia pod opiekę wujostwa zamieszkałego w mieście. Z powodu swojej nieporadności w zderzeniu w miejskim życiem staje się przedmiotem docinków [...]

czytaj dalej

foto-diecezja toruńska

obcych miast nie zwiedzam. lubię po nich łazić. szwendać się, włóczyć i snuć. dla niepoznaki leniwie, od niechcenia incognito, z lekką blazą ukrywającą moją obcość tutaj. są miasta, w których czuję się pewnie. to te na południu. im bliżej czech, tym bardziej. na północy wieje dla mnie chłodem. nigdy nie zżyłam się z nikim z [...]

czytaj dalej

gdańskie pocztówki

dama galionowa na Czarnej Perle – przelewa z pustego w próżne „Gdańsk – morze możliwości” & „Żegluj z żeglugą” – czyli: gdańska szkoła copywriterska Danuta, Elżbieta i Małgorzata – czyli: 90% pań z Gdańska nie widzi różnicy… – więc po co przepłacać? tymczasem pani Mariola dogląda bigosu a reszta towarzystwa tajniaczy się i wizerunkuje w [...]

czytaj dalej

mopsów nigdy dość

* własne dzieci zawsze wydają się człowiekowi najcudowniejsze na świecie. * traktowanie psów jak dzieci jest chore i nienormalne! * ile wy kasy wydajecie na te psy?!! * siczki-kupki, papki-srapki, dupki-łapki… weź się ogarnij!  * czemu ciągle jeździcie z nimi do weta? jesteście przewrażliwone! ——————————————————— a ja po prostu… dostałam na wychowanie dwoje psich dzieci, [...]

czytaj dalej

dzika plaża po sezonie

ej, no nie wierzę. jeszcze wczoraj staliśmy bezradnie na zasranym podwórku stajni dorado, a dzisiaj boso na białym piasku… jesteśmy nad morzem!!! oto niezbity dowód. – Cekajcie, sama musem to fprawdzić! – Ja nie fprawdzam, wierzem mamie na suowo! – Mnie psekonajom tyrko dowody rzeczowe… Moze to byc kanapka na psykład. – Jak nie ma [...]

czytaj dalej

zieloność nadmorska

jak tradycja nasza świecka Wyspy Sobieszewskiej nakazuje - śniadanie mistrzów na trawie mali mistrzowie – zjadłszy uprzednio swoje porcje – cierpią na nagły atak głodu i rozpaczy – Chies cuje chrapke na tfojom kanapke… – A ja jusz leżem z guodu i osłabienia… I napuchłam. jednak na widok piłeczki muflony doznają nagłego ozdrowienia – Psygotuj siem, [...]

czytaj dalej

przybieżeli do stajenki i opadły im szczENki…

acha, zapomniałam Wam napisać, że jakiś czas temu – w połowie sierpnia – zupełnym przypadkiem wylądowalismy nad morzem. a było to tak: z okazji wizyty SuperBadiego zamarzył nam się weekend na łonie przyrody, trawa do kolan, szum drzew i obłoczki sunące po niebie niczym stado puchatych baranków. acha, no i żeby było blisko Warszawy, bo [...]

czytaj dalej

oko Miszura i dziura

a było to tak: Quentin w końcu powstał z Beddinge. i stała się światłość. i w tej światłości Quentin chwycił pędzel i biały akryl, a następnie uczepił się naszej antycznej bieliźniarki celem przemalowania jej na biało. bo Quentin kocha malować. lecz do tego stopnia opanował ascetyczną technikę odraczania przyjemności, iż wnęka okienna w jego garsonierze [...]

czytaj dalej

pełna chata

dobra energia Starej Ochoty przyciąga jak magnes. oto nawiedziły nas Evbe i Aurelia - z rożnych stron świata – przypłynęły jedną łódką wprost do naszego stołu: takie trio potrafi roztrzaskać każdą krzyżówkę z Przekroju – nawet tę z hasłem: enkrojczy w ramach relaksu dziewczęta łupią w scrabble a ja lulam sobie Miszura, bo jak zwykle nie potrafie skupic sie [...]

czytaj dalej

po 2 tygodniach przeprowadzki na widok kartonowego pudła dostaję pełnoobjawowej histerii

ponieważ spłukałyśmy się totalnie, płacąc haracze bankom, notariuszom, pośrednikom,  ubezpieczycielom i inszym przedstawicielom machiny kredytowej – i naprawdę nie zostało nam nic (a białą farbę kupił nam Quentin w prezencie) zmuszona byłam puszczać mimo uszu dobre rady pewnej znajomej, które szły mniej więcej tak:“Do przeprowadzki koniecznie wynajmijcie firmę Zdzisiex&Władex, bo liczą sobie tylko 120 za [...]

czytaj dalej

Ochota na wszystko co dobre :)

Chwytać byka za rogi, a mopsa za uszy – kto nie spełnia swych marzeń, ten się w sobie zasuszy…                                                                         [...]

czytaj dalej

żywcem cię wytarmochin!

Tarchomę, Tarchomę… odległa kolebko mego mentalnego popieprzenia, mekko porannych korków, arkadio matek karmiących, eldorado Żabek i Biedronek, świątynio wiecznego letargu i życiowego stuporu – oto odjeżdżam na forever. przez prawie 8 lat żyłam tu, cierpiałam, mieszkałam, radowałam się, płakałam, spałam, jadłam, kochałam się, szalałam, pisałam, walczyłam z fobią blokowiska – wmawiając sobie, że jest dobrze [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (7)

naszą wczorajszą sinusoidę nastrojów – „jeeee!!! mamy kredyt!!!”/”okurwa, i co teraz??!!” oraz rollercoaster sprzecznych argumentów rzeczywistość ukoiła w trybie natychmiastowym, rzucając nam pod nogi (dosłownie!) szereg znaków, metafor i symboli:   najpierw znalazłam na chodniku w pobliżu pracy ociekającą deszczem – oprawioną w płótno – księgę: „Poradnik Fotograficzny” z 1956 roku pod redakcją radzieckiego doktora [...]

czytaj dalej

mopsikowa niedziela

niedziela-niedziela dla mopsów karuzela, czyli jedziemy na zieloną trawkę z kulfonami i Magdusią Co z Piekła Uciekła. Quentin nie mógł uczestniczyć, gdyż opracowywał swój awansa zawodowy na Mi(ni)stera Uniwersum. zdjęcia autorstwa i w obróbce Magdusi ze śliczną "meteczką", którą niniejszym kcem. Miszur występuje w roli buldożka francuskiego, a Kumok zazdrości: "ja tesz kcem nietopezia!" "fajne [...]

czytaj dalej

przestrzenne krajobrazy zaokienne

wylot z Bristolu do Poznania w przeciwieństwie do wylotu z Poznania do Bristolu – nastapił punktualnie. tym razem nie aresztowano żadnej sympatycznej blondynki i wcale nikogo nie zakuto w kajdanki. planowo co do minuty mogłam więc podziwiać krajobrazy zaokienne. takie tam – chmirki. ale mi robią, gdyż są śliczne. zawsze po cichu w głebi mojego [...]

czytaj dalej

lecimy na wyspy szczęśliwe

z okazji urodzin naszego Ukochanego SuperBadiego Daniego lecimy na Wyspy z tajną misją niespodziankową: w tym celu najpierw musimy udać się pociągiem TLK do Poznania,  gdyż najbardziej nowoczesne i ekskluzywne lotnisko świata – imienia Chopina na Okęciu nie obsługuje lotów dla plebsu i pospólstwa ;/ i pomyśleć, że jeszcze 2 lata temu startowałyśmy z hangaru [...]

czytaj dalej

ona uciekła prosto z piekła

mówiłam już, że wróciłam za agencyjne biureczko na trzy czwarte etaciku? no więc teraz siedzę – biureczko w biureczko z moja agencyjną przyjaciółeczką od serduszka – Magdusią. Magdusia pochodzi z piekła, jest Córą Szatana oraz graficzką. a także mistrzynią kompozycji, co widać na załączonym śniadanku:

czytaj dalej

to jakieś żarty, a nie afterparty…

dawnymi czasy miałam taką małą świecką tradycję. otóż rok w rok po paradzie równości  dziarsko szłam na after i tańczyłam przez całą noc, aż do bladego świtu.  potem myliłam autobusy i połowę drogi do domu pokonywałam pieszo. a teraz proszę: siedzę na murku na dziedzińcu w 1500metrów, przez słomkę piję drinki i patrzę sobie na młodzież… potańczyłabym, [...]

czytaj dalej

Tel-Aviv vs. Beirut

normalnie to napisałabym – aj waj, nowa humusiarnia na dzielnicy!  tyle że po drugiej stronie ulicy – po drugiej stronie barykady.  dokładnie naprzeciwko Tel-Avivu – stanął Beirut. no i masz babo placek. a raczej pitę.

czytaj dalej

płonie ognisko w lesie, mops w ryju kiełbasę niesie

czyli:  gdzie iskry się sypią, tam mopsy strugają wariata – Suhaj, jak ciotka siem odwróci, to idzies po tom kieubase! – Chybaty!!! – Myslis, ze te ziemniacki to guemboko siedzom…? – Racej ryjmy od spodu… Psekopem, no wies… – Cemu ona tak napizdza tym kijem w ognisko? – Matka powiedzieli, że nam sie spodoba… – [...]

czytaj dalej

wiosenne fosforescencje krajobrazu

jak długo można dawać się fotografować w parterze?! jak być celebrytką  w pozycji kucznej i pełzającej?! koniec z fotografowaniem nas na tle butów, krawężników i kałuż!  na tle pięknego drzewostanu nawet mops bez nosa wygląda jak – nie przymierzając – Calineczka! w ramach fototapety mamy jeszcze falujące łany zbóż czy innej trzciny bagiennej, ale mopsy [...]

czytaj dalej

śniadanie mistrzów na trawie

przez cały poranek mali mistrzowie nie mogli oderwać wzroku od bezkonkurencyjnej sikawki ogrodowej, która nie miała sobie równych w osikiwaniu terenu w promieniu 10 metrów.  mali mistrzowie byli pod wrażeniem. szczególnie Miszur, którego sik – choć obfity i częsty -  nie mógł konkurować z tą arcyperfekcyjną miotaczką cieczy w czasoprzestrzeni… sikawkę zdetronizowało jednak kolejne show, które [...]

czytaj dalej

nie całkiem bezludna wyspa sobieszewska

kiedyś w końcu nauczę się odpoczywać. nie biegać, nie myśleć, nie pstrykać zdjęć,  nie kombinować bez przerwy w głowie. tylko stać albo leżeć. chłonąć krajobraz. jakieś miłe okoliczności przyrody. nie wiem, obłoczki. słońce. co tam będzie pod ręką. tu i teraz. hell yeah! tymczasem – proszę, oto Wyspa Sobieszewska. wyspa jak wyspa, no prawie.  chociaż [...]

czytaj dalej

świnki morskie czyli mopsy nad Bałtykiem

bez względu na porę roku nie mamy czasu na siedzenie przy stole i celebrowanie świąt. nie udziela nam się nastrój, nie imają się nas porządki z myciem okien, wycieczki do hipermarketów  czy pieczenie ciast w noc przed godziną zero. oto święto wolnego czasu i nieograniczonej przestrzeni. morza szum, ptaków śpiew, tupot mopsów pośród drzew… zgodnie [...]

czytaj dalej

napowietrzone mydło w płynie

czytaj dalej

foto-zapamiętywanie. zanim deweloperzy wybudują tutaj nowy wspaniały świat.

czytaj dalej

ci wspaniali młodzieńcy w swych szalejących gruchotach czyli: epifania blachy

W kącie między tylnymi ścianami szop i przybudówek był zaułek podwórza, najdalsza, ostatnia odnoga,  zamknięta między komorę, wychodek i tylną ścianę kurnika – głucha zatoka, poza którą nie było już wyjścia. Był to najdalszy przylądek, Gibraltar tego podwórza, bijący rozpaczliwie głową w ślepy parkan z poziomych desek,  zamykającą i ostateczną ścianę tego świata. [Bruno Schulz, [...]

czytaj dalej

miłość od pierwszego wejrzenia

moi Rodzice przygarnęli wczoraj psa ze schroniska – niespełna roczną sunię w typie labradora. – Ta albo żadna! – powiedział mój Ojciec, który dotąd nie chciał zgodzić się na psa. i o to jest:   jest prześliczna, kochana, ufna, spragniona miłości i ani na krok nie odstępuje mojej Mamy. dzisiaj pomagała jej w ogrodzie, miażdżąc [...]

czytaj dalej

wiosna

Oto jest historia pewnej wiosny, wiosny, która była prawdziwsza,  bardziej olśniewająca i jaskrawsza od innych wiosen,  wiosna, która po prostu wzięła serio swój tekst dosłowny, ten manifest natchniony pisany najjaśniejszą, świąteczną czerwienią, czerwienią laku pocztowego i kalendarza,  czerwienią ołówka kolorowego i czerwienią entuzjazmu, amarantem szczęśliwych telegramów stamtąd… Każda wiosna tak się zaczyna, od tych horoskopów [...]

czytaj dalej

sat nite fever czyli: ąę tarchomę

czytaj dalej

Mariusz Szczygieł oraz Qlub Xiążkowy

nasz klub książkowy ma już ponad 2 lata i nieustannie ewoluuje. pijemy coraz mniej alkoholu, unikamy skandali obyczajowych, nie wszczynamy już tylu bójek. wygląda na to, że coraz bardziej chodzi nam o czytanie książek.  a może po prostu się starzejemy? ;) tym razem powróciłyśmy do korzeni, do gołego muru, do żyrandola z Jablonexu – do [...]

czytaj dalej

pierwszy lans warszawski w wykonaniu Miszura

to że Kumok lubi się pokazać tu i ówdzie oraz od niechcenia zadać szyku – wiadomo nie od dziś. jednakże Miszur wiódł do tej pory żywot nieco pokątny, wysoce umowny i niejako półgębkiem. skrywany przed światem pełnym zarazków i ludzi prątkujących nosówką oraz wścieklizną – był dotąd prawdziwym mopsem kanapowym. ale dosyć tego kiszenia się [...]

czytaj dalej

Babcia.

Nie moja. Nie wasza. Po prostu Babcia. Wszem i wobec znana jako Babcia. Kto o Niej słyszał, kto Ją znał, kto miał z Nią przyjemność (albo na swoje nieszczęście nie) – ten wie. Jedna z najbardziej charakternych starszych dam powojennej Warszawy. Piekielnie inteligentna i szatańsko sprytna, nieznośnie uparta,  do bólu szczera i przenikliwa niczym promienie [...]

czytaj dalej

kir royal

sery i kiry. dziewczyny i kiery. zofia cała w sprężynkach – taka ładna dziewczynka ;) Zazie z kokardą od dupy strony. Syd jak zwykle ascetycznie i konkretnie. Miszczyni zamyślenie. się nie. i z pierścieniem. też nie. miej na to wyjebane. miej na to wymalowane. szok i inne narządy płciowe. budzą emocje. ilu kobiet potrzeba do [...]

czytaj dalej

mamy ochotę.

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools