Archive | *NASZE MOPSY KUMOK i MISZUR RSS feed for this section

Piękna Nieśmiertelna Magiczna Królewna Syrenka Nindża

czyli:  jak oddałam swój „rodowy przydomek”przecudnej mopsiczce w potrzebie, która pewnej kwietniowej nocy pojawiła się w naszym Salonie Ochockim. jest godzina 03.40 oto Czmuda i Quentin z trasy Warszawa-Katowice-Warszawa oraz nowa siostrzyczka dla Bułeczki: Syrenka urodziłą się z przepukliną mózgowo-rdzeniową, ma niezbyt sprawne tylne nóżki, widzi tylko na jedno oczko – ale jest najsłodszym i [...]

czytaj dalej

jak miło być mopsikiem [filmik!]

jak miło być mopsikiem i wszystko ciepłym sikiem olewać permanentnie, hej! nawet siedząc w pracy, tęsknię za tymi parufkami. chcę już biec do domu, pod kocyk, wtulić się w te ciepłe niegrzeczne ciałka, które z gracją małego słoniątka będą sobie po mnie stąpały, nie dając mi spać.            

czytaj dalej

mo-PSO-pedia: zamiast wstępu

jak zwykle – się nie znam, ale chętnie się wypowiem. bo ani ze mnie kynolog, ani hodowca, ani behawiorysta. mopsów mam sztuk dwie, a nie piętnaście i od lat zaledwie trzech, a nie dwudziestu. ale co tam. wypowiem się, tak jak ostrzegałam. będzie o psach i o mopsach – oraz po bandzie! ;) zamiast wstępu [...]

czytaj dalej

już niebawem rusza MOPSOPEDIA – Kieszonkowa Encyklopedia Ufoludków Mylnie Nazywanych Psami

zawsze powtarzam, że nie może być zbyt różowo. i nie jest. otóż mopsy mamy śliczne, ale problematyczne. słodziutkie, lecz chorutkie. i jeśli ktoś sądzi, że posiadanie mopsa to jest permanentna ekstaza, radość i grupowe hasanie po zielonej trawie, to się myli grubo. oj grubo. i jeśli ktoś się łudzi, że mopsom wystarczy dużo buziaczków i [...]

czytaj dalej

(mo)psie pole mokotowskie i przybysze z innych planet

  – Dzień dobly państfu, na imię mam Kumecek, na nazwisko nie powiem, bo zapomniałam… Witam państwa na tlawie w ten jakże skocny wiosenny dzień… Ja siem zawodowo zajmuje skakaniem oras piłkom mordo-noznom oras frizbi!   – A to jes moja siostra psysywana, bo nie rodzona, gdysz brzytka – Misurek. Misurek jest chsem bojoncym i [...]

czytaj dalej

mopsy szukają wiosny na polu mokotowskim

niektórzy wiosnę już znaleźli: nie czekając na zieloną trawę i poranna rosę – praktykują popierdalanie świńskim truchtem po klepisku     tymczasem mopsy dokonują grupowo rytualnego wejścia i wyjścia z błotnistej kałuży – uznając tym samym wiosnę za rozpoczętą ;)     i w związku z tym radośnie poddały się sydowemu szczuciu patyczkiem     [...]

czytaj dalej

kiedy mówimy, że chodzi o mopsy, tak naprawdę chodzi nam tylko o żarcie…

wiadomo, że z mopsem dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach w internecie. w realu jest nieco gorzej. począwszy od kupy, siku i gruczołów okołoodbytowych, przez alergie, arytmie i przerosty podniebienia miękkiego, po kłopoty z nerkami, oczami i dysfunkcjami natury emocjonalnej. żebyście sobie nie myśleli, że jest tak ślicznie ;P tymczasem jest impreza – bawmy się! [...]

czytaj dalej

monotonne ujęcia, nudni bohaterowie i słaba akcja

czyli:   filmiki mopsorodzinne :)   uwaga! tylko i wyłącznie dla amatorów mopsich parówek. reszta Szanownych Czytelników niech lepiej nie ogląda – a jak obejrzy, to niech potem nie pisze w komentarzach, że nuda. ostrzegałam! ;)   poniżej:  dowód filmowy ilustrujący obiegowe powiedzenia „nudzić sie jak mops” oraz  „leniwy jak mops”    po godzinie meczu [...]

czytaj dalej

Kumok i Miszur on the sofa [+filmik]

tydzień chorowania w domu dobiegł końca. nie znaczy to bynajmniej, że jestem już zdrowa. jestem tak samo chora. co prawda już bez gorączki, ale za to z bólem uszu. poszłam dziś do pracy w spodniach narciarskich. nienawidzę zimy. now it’s official.   a oto Kumok – na słonecznym tarasie zimowego ochockiego uzdrowiska:   mój mały [...]

czytaj dalej

paw królowej

po tygodniu przykładnego – jak nigdy! – leżenia w domu, łykania tabletek, wygrzewania się pod kołdrą i innych cudownych zabiegów mających przywrócić mi pełnię sił witalnych bez kaszlu, gorączki, smarków do pasa i strumieni potu – wiem jedno: mam dosyć. oraz: znowu boli mnie gardło. a żeby było bardziej emocjonująco – zaraziłam Kumoka. a jak [...]

czytaj dalej

się.

  najpierw trzeba się ponapierniczać piąsteczkami: potem coś przekąśić…   o poranku wpiernicza się także biały ser. mordą rzecz jasna.       z mordą upapraną białym serem sępi się o resztę. o cokolwiek. nawet o czarną kawę bez cukru.       a potem się leży z zagrypioną matką i jest się bardzo, ale [...]

czytaj dalej

sobotni poranek

oto rozpoczął się dzień, w którym kawa na stole stygnie mi zbyt szybko – a urlop wzięty na dopilnowanie kilku spraw okazał się pełnoobjawowym okresem chorobowym z bólem gardła i gorączką. czy ja się ostatnio nie chwaliłam, że jestem taka zdrowa i odporna? tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. no więc – akuku! [...]

czytaj dalej

KINDERBAL czyli: mopsia kolonia karna

są ludzie, z którymi od razu coś „klika”. tak po prostu. bez zbędnych proszę, dziękuję, bardzo mi miło. takich ludzi często poznajemy po… mopsie ;) mops jest znakiem szansy na wzajemne zrozumienie, sygnaturą emocjonalnego ciepła,  objawem specyficznego poczucia humoru i dowodem na niekonwencjonalny światopogląd – taki bardziej miękki, łagodny, pozytywny i otwarty. ciekawy inności, pełen [...]

czytaj dalej

Kumok

Uwierzycie, że nigdy nie chciałam mieć psa? :D Wychowana w sterylnych warunkach, karmiona odżywkami, faszerowana antybiotykami, zabezpieczana szczepionkami – wyrosłam na alergiczkę-astmatyczkę, która na widok futrzaka dostawała ataku duszności i galopujących suchot. Siłą rzeczy od czworonożnych istot trzymałam się z daleka. Miły piesek, słodki kotek – ale dziękuję, postoję w bezpiecznej odległości. Aż pewnego razu [...]

czytaj dalej

wspólny krok w nowy rok

jaki sylwester, taki cały rok. każdy kolejny chcę spędzić z Tobą, więc po co mam wiwatować pośród rozentuzjazmowanego tłumu? wolę pod naszą choinką. przez cały rok – imprezy co krok. wino, wódka, zgiełk. znajomi i przyjaciele. piątki, soboty i niedziele. a taka noc zdarza się tylko raz. więc to chyba jasne, że z Tobą.   [...]

czytaj dalej

nie dla mopsów jemioła. a dla weta – szkoła.

nie wiem, co nas w tym roku podkusiło, by kupić jemiołę. oczywiście pocałunków nigdy dość, ale-ale. gdzieś już kiedyś czytałam, że jednoczesne posiadanie w domu psów oraz jemioły to niezbyt fortunne połączenie. z przyczyn ogólnotrujących. ale kto by tam psa karmił jemiołą, prawdaż? dlatego zawisła dumnie na resztkach żyrandola, co to mam go artystycznie i [...]

czytaj dalej

mała pogańska choinka, kamienica von Burkhardtów i sztuka ambalażu

cud! stał się prawdziwy cud! w piątek wieczorem, w przeddzień wigilii, panowie robotnicy  stwierdzili, że przed świętami dadzą nam już spokój i ogłosili tymczasowe zawieszenie broni. czyli że jak bardzo chcemy, to se możemy posprzątać dla niepoznaki, zanim oni znowu przyjdą i nabałaganią. i powiem Wam, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa mogąc umyć podłogę. [...]

czytaj dalej

małe wyrazy

pedał. pedryl. ciota. pedofil. cwel. homoś. pedzio. zbok. lesba. pedalica. cipoliz.  ale o co ci chodzi? przecież ja nie mam nic do homo! wszyscy tak o was mówią! zresztą w czym problem? to wasza wina. po co się afiszujecie? po co wyłazicie na ulicę? ja tam nawet lubię lesbijki, chętnie bym popatrzył. ale faceci to [...]

czytaj dalej

mopsie wypieki: czyli Bułka, Kromka i Pajda pysznego chleba Szymona.

muszę się do tego w końcu przyznać:    nigdy nie byłam w Charlotte. no wiecie, nie mam się w co ubrać, jestem gruba, spodnie źle leżą, minus 10 do lansu ;) ale w Planie Be okruchy bagiety z Charlotte też smakują jako tako. albo nawet w domu, kiedy od Czmudy przelotem zawieje wielkomiejskim szykiem i na [...]

czytaj dalej

mwahahahahahaa!

uuu huuu huuu! mwahahahahah!!!! muahahahah!!! rechu rechu rechu! zygu zygu marfefeczkaaaa!!! hahahhaaaa dynia złaaa!!!     wydrążona. wypatroszona. flaki wyprute. muihihihihihihihi!!!     dziab! dziab! dziab! zadziabać mopsa paszczą!     – Psestań, cuowieku dynio wypatrosona, flaku wyflacony z farfocli…     – Ja siem fcare nie bojem… Matka cie nożem kuchennym zadźgari, fraki wywarone [...]

czytaj dalej

disco inferno

wirujący bęben pralki naprawdę mnie relaksuje. tutaj proszę – podkład dźwiękowy:  najlepsza bhangra z Pendżabu i wczuwamy się: oto zabaweczki moich mopsich muflonków… zaplute, wyciumkane, wykochane przesiąknięte zapachem mopsich ciałek i pyszczków dzwoniące, piszczące i pierdzące ukochane i dręczone wirują raźno i chyżo. 2011-10-27 ——————————————————————– archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

czytaj dalej

ochockie mopsy salonowe

nie od dziś wiadomo, że energia naszego ochockiego salonu łączy ludzi. mopsy też :) bananowo-marchewkowym muffinkom Gabriela i Jacka towarzyszył przepyszny pełnonaturalny chleb własnoręcznie wypieczony przez Szymona, idealnie kruche pierożki ze szpinakiem i farszem meksykańskim autorstwa Małgosi&Małgosi oraz popisowa post-peerelowska sałatka jarzynowa Syda :)     oraz 7 (słownie: siedem!) mopsów: Bułka, Kromka, Pajda, Hektor, [...]

czytaj dalej

Jesienne Warszawskie Spotkanie Mopsiarzy

prawda jest taka – raz pokochasz mopsa i… wpadłaś. to koniec. pożegnaj się ze swoim wypracowanym przez lata dystansem, wystudiowanym sceptycyzmem, szlachetną powściągliwością. jeśli wolisz nieustającą dramę, galopującą depresję i tkliwy nihilizm – to także się pożegnaj. mops sprowadzi cię do parteru. na powrót przywiedzie niczym córę marnotrawną do rzeczywistości. otworzy na najprostsze emocje. ośmieli do najczulszych [...]

czytaj dalej

pierwsza sobota tej jesieni

czy leci z nami pilot? jeśli dziś jest sobota, to jesteśmy na polu mokotowskim ;) i poznajemy nową koleżankę – malutką mopsiczkę o imieniu Kromka – Cieeeeeść!!! Witam paniom! Buziackiiii! Kromka jest jeszcze większym nakurwiaczem wyczynowym niż Bułka! koleżanką Kromki jest nieobecna dzisiaj mopsiczka Pajda, którą niniejszym pozdrawiamy ;) – O boziu, kolejne zaplute dziecko… [...]

czytaj dalej

poranki i popołudnia

pożyczyłyśmy sobie na jeden dzień czmudziego mopsa ;) małym mopsem można się całkiem nieźle pobawić! :D muszę iść do pracy. pomnik lotnika – jako żywo – także musi już lecieć. [ ____________ ] przez cały dzień w pracy muszę oglądać gniewne oblicze Córy Szatana, która nie zgodziła się na dzisiejszą publikację swojego wizerunku ukojenie przychodzi [...]

czytaj dalej

tymczasem obejrzyjcie Marchewkowego Potwora:

w rolach głównych: Kumok, Miszur, marfefka, nogi drobiowego Elvisa wystające spod kanapy, Quentin pytający ile chcę pierogów oraz ja jako głos z offu zdjęcia: Zazie postprodukcja: Czmuda „ ——————————————————— a na deser – dwa dialogi z Quentinem:   1. Quentina czeka niebawem operacja kostki, którą schrupał sobie boleśnie 2 lata temu podczas rozgrywki koszykowej. pytam więc pełna troski [...]

czytaj dalej

me, myself & I? – ej weź, zaniechaj!

  kiedyś ten blog był o mnie. no wiecie, odmęty jaźni, projekcje wyobraźni i reszta w dosyć powszechny i lubiany deseń “jakże-ja-jestem-kurwa-skomplikowana” oraz “w kratkę”. no więc chyba już nie jestem. albo przestało mi się chcieć o tym pisać. bo ileż można. w tym roku blog zazie skończył 9 lat. powinnam dorosnąć, dojrzeć, cokolwiek. no [...]

czytaj dalej

psie pole mokotowskie

szłyśmy sobie niedzielnie zielonymi polami trawy. i oto nagle ona: najsłodszy pierożek świata, tylko nieco większy i z innym nadzieniem:  trzymiesięczna buldożka angielska we własnej przesłodkiej i mięciutkiej osobie! – Ceeeeś, śfinko Piggy! – wypiszczało Małe Coś w kolorze karmelu i bitej śmietany. – Cześ, Grubasko… – mruknęła Kumok od niechcenia. Gdyż zajęta była. Czymś [...]

czytaj dalej

southern comfort on board

naschodziło się tego-owego i tajniaczą wokół stołu jarają szlugi na balkonie, udając, że prowadzą zażarte dysputy o kinie i teatrze szperają po szafkach w poszukiwaniu srebrnych łyżeczek tymczasem Quentin wyplenia z Boruckiego złe ziarno maczoizmu a Pao i Ewa przeżywają zmasowany atak prosiąt 100 lat! 100 lat! toasty wznoszone southern comfortem i wodą leczniczą Zdzisław [...]

czytaj dalej

pięć porcji żywiołów + 3 mopsy

noszenie w deszczu mebli z ikei zaowocowało w końcu u syda pełnoobjawową grypą: okład z Kumoka pomaga na wszystko ;) tymczasem nasz materac wyemigrował z sypialni do salonu. w sypialni trwa bowiem pracowite przemalowywanie tej oto ramy łóżka z czarnego na biały ;)  życzcie mi powodzenia! na razie położyłam trzy warstwy i wciąż jest buro-beżowe ;/ dałam [...]

czytaj dalej

IKEA. aleś się urządził!

żeby nie było zbyt różowo: vintage’owy kredensik i secesyjne biureczko poleciały sobie w kosmos. tj. zgłosił się po nie ex-ex-właściciel mieszkania, do którego rzeczone meble należały. niby żaden powód do foszka, bo zgodnie z umową czas na podjęcie decyzji o ich dalszych losach miał do końca sierpnia. uhm. zadzwonił 31-go po południu i oznajmił, że [...]

czytaj dalej

kuzynka z prowincji – Bułeczka

*** Bułeczka – powieść dla dzieci autorstwa Jadwigi Korczakowskiej.  Po raz pierwszy wydana w 1957 roku przez Naszą Księgarnię.  W roku 1973 została zekranizowana.Opowiada o ośmioletniej Broni, z racji pyzatych policzków zwanej Bułeczką.  Mieszkająca początkowo na wsi z przybraną babcią osierocona dziewczynka trafia pod opiekę wujostwa zamieszkałego w mieście. Z powodu swojej nieporadności w zderzeniu w miejskim życiem staje się przedmiotem docinków [...]

czytaj dalej

projektujemy za bułkę, gramy do kotleta

w połowie drogi między Gdańskiem a Toruniem stajemy na kotleta – Ej, kobieta! Dawaj kotleta! dla naszych szanownych klijentów, kliętów, klientuf… poetyka kart dań rozwala mnie wszędzie – jak Polska długa i szeroka ale jeść trzeba! w oczekiwaniu na kuchnię polską – A pierogi ruskie som? – Jestem gruba…. Jestem gruba… Wypiję tylko herbatę! – [...]

czytaj dalej

mopsów nigdy dość

* własne dzieci zawsze wydają się człowiekowi najcudowniejsze na świecie. * traktowanie psów jak dzieci jest chore i nienormalne! * ile wy kasy wydajecie na te psy?!! * siczki-kupki, papki-srapki, dupki-łapki… weź się ogarnij!  * czemu ciągle jeździcie z nimi do weta? jesteście przewrażliwone! ——————————————————— a ja po prostu… dostałam na wychowanie dwoje psich dzieci, [...]

czytaj dalej

dzika plaża po sezonie

ej, no nie wierzę. jeszcze wczoraj staliśmy bezradnie na zasranym podwórku stajni dorado, a dzisiaj boso na białym piasku… jesteśmy nad morzem!!! oto niezbity dowód. – Cekajcie, sama musem to fprawdzić! – Ja nie fprawdzam, wierzem mamie na suowo! – Mnie psekonajom tyrko dowody rzeczowe… Moze to byc kanapka na psykład. – Jak nie ma [...]

czytaj dalej

zieloność nadmorska

jak tradycja nasza świecka Wyspy Sobieszewskiej nakazuje - śniadanie mistrzów na trawie mali mistrzowie – zjadłszy uprzednio swoje porcje – cierpią na nagły atak głodu i rozpaczy – Chies cuje chrapke na tfojom kanapke… – A ja jusz leżem z guodu i osłabienia… I napuchłam. jednak na widok piłeczki muflony doznają nagłego ozdrowienia – Psygotuj siem, [...]

czytaj dalej

przybieżeli do stajenki i opadły im szczENki…

acha, zapomniałam Wam napisać, że jakiś czas temu – w połowie sierpnia – zupełnym przypadkiem wylądowalismy nad morzem. a było to tak: z okazji wizyty SuperBadiego zamarzył nam się weekend na łonie przyrody, trawa do kolan, szum drzew i obłoczki sunące po niebie niczym stado puchatych baranków. acha, no i żeby było blisko Warszawy, bo [...]

czytaj dalej

poranna kawa na północnym balkonie

  nasze mieszkanie łączy północ z południem – zaciszne wilgotne podwórko ze słoneczną i ruchliwą ulicą. balkon południowy jest idealnie skrojonym prostokątem wiszącym nad wielkomiejskim zgiełkiem. balkon północny to fantazyjne półkole z widokiem na wiekowy ksztanowiec. na południu wisi pranie. na północy jemy śniadanie. dwa muflony balkonowe i mój piękny Syd     ja. niewyjściowa. [...]

czytaj dalej

oko Miszura i dziura

a było to tak: Quentin w końcu powstał z Beddinge. i stała się światłość. i w tej światłości Quentin chwycił pędzel i biały akryl, a następnie uczepił się naszej antycznej bieliźniarki celem przemalowania jej na biało. bo Quentin kocha malować. lecz do tego stopnia opanował ascetyczną technikę odraczania przyjemności, iż wnęka okienna w jego garsonierze [...]

czytaj dalej

Ochota na wszystko co dobre :)

Chwytać byka za rogi, a mopsa za uszy – kto nie spełnia swych marzeń, ten się w sobie zasuszy…                                                                         [...]

czytaj dalej

żywcem cię wytarmochin!

Tarchomę, Tarchomę… odległa kolebko mego mentalnego popieprzenia, mekko porannych korków, arkadio matek karmiących, eldorado Żabek i Biedronek, świątynio wiecznego letargu i życiowego stuporu – oto odjeżdżam na forever. przez prawie 8 lat żyłam tu, cierpiałam, mieszkałam, radowałam się, płakałam, spałam, jadłam, kochałam się, szalałam, pisałam, walczyłam z fobią blokowiska – wmawiając sobie, że jest dobrze [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (16)

no i zaczęło się! początek przeprowadzki – czyli: pandemonium w pełnym rozkwicie ;) ps. niemal połowa naszej domowej biblioteki jest na sprzedaż – info wkrótce! póki co – nie wiemy w co najpierw włożyć ręce. i gdzie to potem wszystko włożyć?! tu oto cały Latający Mops spakowany do pudeł – czeka na swoją piekną pracownię [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (15)

16-07-2011

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (14)

długi deszczowy lipiec. anomalie pogodowe i patologie modowe. parasolki z szerburga i peleryny od donny karan. oraz Kumok, który – podjadłszy obficie – zaczyna ryć w kanapie, przekopując się do Narnii, a następnie wymiotuje i traci przytomność. dalsza część scenariusza jest powszechnie znana – wpadamy w histerię i pędzimy przez całą Warszawę do weta. makijaż [...]

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (11)

Kumok rozmysla nad istotą wszech rzeczy podczas gdy Miszur po prostu śpi 2011-07-11 ———————————————————————————

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (10)

- ehee, ehee, ehee, ehee… – hepheee, hepheee, hepheee…. 2011-07-10 ———————————————————— archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl:  

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (8)

pada. 3 lata później także fotografuję szybę, ale jest mi już w życiu zupełnie inaczej… chociaż myśli nadal krążą wokół tej jednej jedynej osoby… z którą teraz mam dwa brzydkie psy ;P i kredyt na 30 lat ;P

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (6)

Kumok na dziś: poranna jazda do weta przez zakorkowane miasto. diagnoza: zapalenie gardła i obrzęk krtani. —————————————————————– archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (4)

Kilka dni deszczu wystarczy, by Kumok złapała infekcję gardła.  Wymioty pianą, osowiałość i mopsi smutek… :( tymczasem Miszur po chwilowym zapowietrzeniu -  dzielnie dotrzymuje mi towarzystwa podczas tłumaczenia: acha, polubcie nas na fejsbuczku - TUTAJ ;) 2011-07-05 ————————————————————- archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

czytaj dalej

projekt 365 dni w obiektywie (1)

mamy dziś wolny dzień. mopsy się turlają: a ja zapieprzam na dwa komputery: taka karma. 2011-07-01 ———————————————————————————— archiwalne komentarze z zazie-dans-le-metro.blog.pl

czytaj dalej

anatomia miłości || fizjologia przywiązania

ubóstwiam swoje psy. od czubków płaskich niby-nosków po końce świńsko zakręconych ogonków. uwielbiam je nie tylko podczas popołudniowej drzemki, pełnej słodkiego mruczenia i tulenia. jeśli mam być szczera i dosadna – kocham także ich mniej malownicze wcielenia. bo nie da się inaczej. mając psa – obcujesz z jego fizjologią bez żadnych tabu.  jesli brzydzisz się czegokolwiek – [...]

czytaj dalej

mopsikowa niedziela

niedziela-niedziela dla mopsów karuzela, czyli jedziemy na zieloną trawkę z kulfonami i Magdusią Co z Piekła Uciekła. Quentin nie mógł uczestniczyć, gdyż opracowywał swój awansa zawodowy na Mi(ni)stera Uniwersum. zdjęcia autorstwa i w obróbce Magdusi ze śliczną "meteczką", którą niniejszym kcem. Miszur występuje w roli buldożka francuskiego, a Kumok zazdrości: "ja tesz kcem nietopezia!" "fajne [...]

czytaj dalej

mopsy emitują domowe ciepełko

pamiętacie Elvisa – ukochanego drobiowego dżentelmena adorowanego namiętnie przez Kumoka? oto i jego następca – Elvis II w ramionach Miszura ;) poztywne heteronormatywne wzorce przede wszystkim! ;P tymczasem Kumok ma wszelkie wzorce w świńsko zakręconym ogonku  i najbardziej na świecie kocha niebieską żyrafkę Marlenkę. szok, co nie? ;P

czytaj dalej

mopsia napierdalanka sobotniego poranka

wszystkim czytelnikom spragnionym moich emocjonalnych rozterek, seksualnych podbojów, dzikich eskapad i czarujących zdjęć – wiem, że są tacy, bo mi szlochają w komentarzach, że "kiedyś treść tego bloga płynęła z głębi Twojego serca, a teraz… zszedł na psy i wychodzi z niego jakaś śmieszna groteska dnia codziennego"  oraz że "byłaś taka kobieca, oczarowałaś mnie swoimi [...]

czytaj dalej

o mopsach bez lukru

czyli: zdjęcia na zielonej trawce są słodkie, ale spróbujcie z takimi bydlaczkami spędzić choć jeden dzień. Wiecie co mam na myśli? Chyba nie do końca. A kawał o bacy znacie? Przyjechał turysta pięknym nowym mercedesem w góry. Wszędzie wolne kwatery.  Zajeżdża do pierwszej i pyta: – Baco, macie dzieci? – Mom – odpowiada baca, a [...]

czytaj dalej

płonie ognisko w lesie, mops w ryju kiełbasę niesie

czyli:  gdzie iskry się sypią, tam mopsy strugają wariata – Suhaj, jak ciotka siem odwróci, to idzies po tom kieubase! – Chybaty!!! – Myslis, ze te ziemniacki to guemboko siedzom…? – Racej ryjmy od spodu… Psekopem, no wies… – Cemu ona tak napizdza tym kijem w ognisko? – Matka powiedzieli, że nam sie spodoba… – [...]

czytaj dalej

wiosenne fosforescencje krajobrazu

jak długo można dawać się fotografować w parterze?! jak być celebrytką  w pozycji kucznej i pełzającej?! koniec z fotografowaniem nas na tle butów, krawężników i kałuż!  na tle pięknego drzewostanu nawet mops bez nosa wygląda jak – nie przymierzając – Calineczka! w ramach fototapety mamy jeszcze falujące łany zbóż czy innej trzciny bagiennej, ale mopsy [...]

czytaj dalej

śniadanie mistrzów na trawie

przez cały poranek mali mistrzowie nie mogli oderwać wzroku od bezkonkurencyjnej sikawki ogrodowej, która nie miała sobie równych w osikiwaniu terenu w promieniu 10 metrów.  mali mistrzowie byli pod wrażeniem. szczególnie Miszur, którego sik – choć obfity i częsty -  nie mógł konkurować z tą arcyperfekcyjną miotaczką cieczy w czasoprzestrzeni… sikawkę zdetronizowało jednak kolejne show, które [...]

czytaj dalej

świnki morskie czyli mopsy nad Bałtykiem

bez względu na porę roku nie mamy czasu na siedzenie przy stole i celebrowanie świąt. nie udziela nam się nastrój, nie imają się nas porządki z myciem okien, wycieczki do hipermarketów  czy pieczenie ciast w noc przed godziną zero. oto święto wolnego czasu i nieograniczonej przestrzeni. morza szum, ptaków śpiew, tupot mopsów pośród drzew… zgodnie [...]

czytaj dalej

nie dajcie się zwariować świętom ;P

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools