się ściemnia…

tym razem nie zasnę, nie zmrużę nawet oka. za bardzo się boję, zbyt mocno mnie boli, tak wiele mam do stracenia. nie ukoi mnie nic. mogę tylko trwać i  łaknąć , łapczywie pożądać niemożliwego. w takiej chwili jedyną moc ma nade mną dźwięk. prosta renesansowa pieśń o słowach niczym kołysanka, które prócz braku wiary, …

Śmierć na pięć czyli głośny szloch zza kanapy

W roku 1984, w sercu nowoczesnego warszawskiego osiedla mieszkaniowego na prawym brzegu Wisły, 34-letni Lech Gromek, z burzą lekko falujących włosów i gęstą czarną brodą, którą odruchowo podskubywał i gładził, lubił siadać na pufie przed swoją ukochaną stereofoniczną “elizabetką” i z wielkimi słuchawkami na uszach [klik!], nie chcąc przeszkadzać małżonce …

sexy little liar czyli: dlaczego nienawidzę Roda Stewarta

ponieważ w kuluarach bloga czai się trudny i niefajny dla mnie temat, którego wolałabym nie tykać, nawet na odległość oraz kijem, to może w ramach ogólnego wiosennego rozluźnienia napiszę coś bez znaczenia – o muzyce na przykład. i o tym, że jako mała dziewczynka miałam na ścianie – oprócz Beatlesów [czytaj TU …

szary wełniany golf pod brzydką sukienką w kwiatki

witam was, drodzy radiosłuchacze przed radioodbiornikami, po krótkiej przerwie spowodowanej nagłym przypływem świadomości i towarzyszącego jej dyskomfortu emocjonalnego, który na szczęście minął. wraz z kilkoma innymi kwestiami, o których innym razem. dzisiaj będzie o jednej z moich ukochanych piosenek. tej, która ma w sobie coś takiego, że gdy tylko ją …

maybe instead I’ll write of all of the dreams I had

jeśli się wstydzę, brakuje mi słów lub po prostu nie mogę napisać niczego innego – będę pisać o muzyce. tak postanowiłam. więc słuchajcie, co następuje: zupełnym przypadkiem przypomniałam sobie moją dawną obsesyjną miłość do drugiej płyty Smolika z 2003 roku. pamiętacie ją? boże, jakie to było olśnienie! jaka czułość w …

I’m still an animal

trochę mnie ta ostatnia notka o ciąży i depresji – z powodów osobistych – rozłożył na łopatki. więc zamilkłam. ale już jestem. i pewnie zaraz napiszę coś głupkowatego, żeby tylko przerwać tę nieszczęsną i krępującą ciszę. terapeutka zapytała mnie ostatnio, co by się stało, gdybym w końcu przestała wszystko w …

Moz, oh Moz!!!

ja wiem, wiem, że po przerwanym koncercie w Stodole cała Warszawa szuka Morrisseya i po kątach drze łacha w internetach, składając równocześnie konsumenckie reklamacje i żądając zwrotu kasy za bilety: – no bo o co mu kurwa chodziło?! że ktoś z pierwszego rzędu kazał mu przestać pierdolić głupoty ze sceny …

z cyklu: żenujące fakty, którym nie potrafię zaprzeczyć – brazylijska masakra w życiu i na danceflorze

otóż mam ogromną słabość do muzyki brazylijskiej, a raczej śpiewania, mówienia i życia w brazylijskiej odmianie portugalskiego, który uważam za najbardziej zmysłowy język świata: melodyjny i szeleszczący, a zarazem intensywny, dziki i pełen pasji – mówiony seksownym, niskim i lekko zachrypniętym głosem Sonii Bragi. bo to od niej – a …

Dave Brubeck i gorące węgierskie noce

w sobotni poranek, piekąc wegetariański pasztet z zielonej soczewicy, Syd puściła ‘take five’ davida brubecka, serwując mi tym samym soczewicowo-jazzową i prawdziwie ekstatyczną ‘magdalenkę’.   jest rok 1993, lato. lipiec. a dokładniej – koniec czerwca i początek lipca. skończyłam ósmą klasę podstawówki i mam juz wakacje. większość moich znajomych zdaje …