pamiętam, że kiedyś miałam bloga…

… takiego prawdziwego bloga z codziennymi notkami, fotkami i masą nieistotnych z pozoru pierdół, które czytane po latach okazywały się najważniejszymi magdalenkami moich wspomnień, milowymi kamieniami doświadczeń i kluczowymi punktami orientacyjnymi na mapie minionych lat. ostatnimi czasy zaniechałam działalności kartograficznej, skutkiem czego mam już sporą kolekcję białych plam historii, skrzętnie …

jądro ciemności. światłość dnia.

Całkiem niedawno zastanawiałam się, jak bezpiecznie i w miarę bezboleśnie opuścić moją strefę komfortu, wymoszczoną miękko na obrzeżach czasu i przestrzeni, podczas wielu jałowych miesięcy depresji. Bezpieczne ciche schronienie, czarny namiot rozpostarty pod codziennym deszczem meteorytów i gradobiciem niechcianych bodźców, mała jamka wydrążona pospiesznie w ciepłej wilgotnej ziemi. Przyczajona nasłuchiwałam …

z dnia na dzień

przekładam. odwlekam. opóźniam. nie tylko napisanie czegokolwiek na blogu, ale także ruszenie z kopyta w stronę, którą niby sama sobie obrałam, odrobinę jedynie przymuszona przez splot dookolnych zdarzeń. wiele się we mnie zmieniło. jeszcze więcej poszło precz. i choć z czasem przestałam wierzyć, że to w ogóle możliwe, to jednak …

momentalne przejaśnienie permanentnego zachmurzenia

Nie jestem mocarzem błyskawicznego refleksu ani mistrzem ciętej riposty, niestety. We wszystkim orientuję się raczej późno lub wcale, a na co dzień – zamiast przenikliwego głosu wewnętrznego towarzyszy mi niemrawy esprit d’escalier z nosem na kwintę, którego w końcu po latach – z braku lepszego Daimoniona – zmuszona byłam zaakceptować. Co …

Co ma latać, nie utonie

Minął mi własnie luty. Tu na blogu w całkowitej ciszy, w życiu zaś – głośno, mocno i dobitnie, odcisnąwszy się we mnie głęboko, pełen zmian i zawirowań, oczarowań i zdziwień, pokornego godzenia się ze starym i onieśmielonego układania z nowym. W styczniu było już naprawdę źle. Tak bardzo źle, że …

lalka Blythe na sprzedaż: blondynka AMY szuka nowego domu

[wszystko o lalkach Blythe przeczytasz TUTAJ – klik!]   W końcu dojrzałam do tego, by zacząć moje przerobione lalki Blythe trochę odważniej wypuszczać w świat. Dzisiaj przed Wami – długowłosa blondynka Amy – jeden z moich dawnych blajtowych customów, z którym teraz postanowiłam się rozstać. Amy jest laką Blythe TBL (inaczej: factory/fake) złożoną z …

walking on rusty nails

Ostatnio usłyszałam, iż wierzyć się nie chce, że tak bezsensownie zaprzepaściłam swoją dietę, treningi i całe to wielomiesięczne odchudzanie, a zgubione 20kg zamieniłam na galopującą depresję i 15kg na plusie. No cóż, kurwa. Stało się. Kondolencje przyjęte. I co teraz? Mam sobie strzelić w łeb? Usiąść i gorzko zapłakać? A …

równoumagicznienie

to cudownie niepojęte i zadziwiająco niedorzeczne jak bardzo mnie nie znasz, nie czujesz i nie rozumiesz; jak mocno bronisz się przed spojrzeniem poza własny widnokrąg; jak głęboko cię to nie interesuje; jak usilnie udajesz, że jest inaczej i jak bardzo to wszystko nie ma sensu. cóż mogę rzec.     …

be ready to get confused

Jeśli coś jest do wszystkiego, to tak naprawdę do niczego. Jeśli ktoś jest dla wszystkich, to w rzeczywistości dla nikogo. Jedną tabletką nie uleczysz równocześnie ciała i duszy. No chyba, że jest to koenzym Q10 czy inny suplement z krainy fantazji. Pamiętam z czasów zamierzchłego dzieciństwa, jak rodzice mojej koleżanki …