Najnowsze notki:

projekt: odchudzam się [wersja Beta 0.3.2012.] – dzień 1

słowo się rzekło – prosiaczek u płota. mam na imię Olga. skończyłam 33 lata i 6 miesięcy. jestem copywriterką – pracuję, siedząc na tyłku i pijąc kawę. na oko jestem zdrowa. leczę się na ADHD. grupa krwi O rh+ , mięsożerna. alergia pokarmowa na:  jabłka, czereśnie, kiwi, brzoskiwinie, nektarynki, orzechy, miód [w kręgu podejrzeń znajduje [...]

czytaj dalej

I love you, Jamie Woon

rzadko, naprawdę rzadko i w wyjątkowych przypadkach ulegam fascynacjom męskimi wokalami. i moja orientacja nie ma tu nic do rzeczy. po prostu – w męskich głosach zazwyczaj brakuje mi tego rozdzierającego liryzmu, krystalicznej wrażliwości i absolutnego wyczucia rytmu. owszem, zdarzają się wyjątki. george, jeff, thom. a teraz jamie. poległam. z rozkoszą. jestem absolutnie zakochana. ten [...]

czytaj dalej

niesmak pozostał

Astrid prosi mnie o dzióbek do zdjęcia, więc formuję ów dzióbek z mojej napompowanej otyłością twarzy. i jest mi tak bardzo źle, och, jak bardzo źle.  naprawdę. nie wiem, jak napisać, by zabrzmiało tak serio, jak powinno. to niby bzdura, ale przytycie 15 kilogramów w ciągu zaledwie 2 lat to jest coś. coś co pozbawia mnie [...]

czytaj dalej

XIII Warszawska Manifa

Umawiano się z nami na demokrację. Demokracja – czyli rządy ludu – oznacza, że MY wszyscy – obywatelki i obywatele tego kraju, mamy prawo wybierać swoich przedstawicieli, którzy następnie będą zarządzać państwem zgodnie z naszymi interesami. No właśnie – zarządzać, a nie rządzić niczym udzielny książę, bez pyta- nia nas o zdanie i bez negocjowania [...]

czytaj dalej

kochać małe rzeczy

lalki Mirelli von Chrupek

w sobotę przyszła do mnie Mirella von Chrupek. Mirella von Chrupek jest dla mnie ważna, choć pewnie o tym nie wie. pojawiła się w czasach kalejdoskopów, bunny terminatorów i miniaturowych światów, stając się moim remedium na metafizyczne mdłości okołomagisterskie, mentalną niestrawność w dziedzinie teorii literatury i historii sztuki oraz świeżo rozpoczętej codzienności zawodowej, która doprowadzała [...]

czytaj dalej

namacalny poziom abstrakcji

dlaczego, skończywszy 30 lat, nadal bawię się lalkami? a niby dlaczego nie? ;)   oto Janinka – Jej 30-centymetrowa Wysokość Księżniczka Koguryŏ – uosobienie wdzięku, dobrych manier i dziewczęcej subtelności     a to Bianka – niepokorny rudzielec, łobuz z odrapanymi kolankami, mistrzyni deskorolki i pyskata wicehrabianka Księstwa Mandżurii     Ilsa Zimowa i Eliasz Jesienna – [...]

czytaj dalej

przedwiośnie

zdecydowanie czuję wiosnę. i jestem zakochana ;) I want to make you feel like you’re the only girl in the world like you’re the only one that I’ll ever love like you’re the only one who knows my heart only girl in the world…          

czytaj dalej

down the rabbit-hole czyli melancholia haruhi suzumiyi

jest mi niespokojnie i smutno. nie potrafię odciąć się od świadomości, że ktoś bliski i znajomy cierpi. że los jest niesprawiedliwy, ludzie bezduszni, a ja nic nie mogę zrobić. mogę tylko być. na tyle, ile potrafię. czyli raz tak, raz śmak. pomyślelibyście, sądząc po moim ekstrawertycznym blogu, że moja królicza nora jest tak głęboka, że [...]

czytaj dalej

w pościeli

  dzisiaj będzie łóżkowo. orientacje, konfiguracje i pozycje, w jakich to robicie – w tej akurat chwili są dla mnie najmniej istotne. liczy się tylko – ile? jak długo? ale nie w marzeniach, planach i pobożnych życzeniach – tylko realnie, faktycznie, namacalnie i na co dzień. no więc – jak długo śpicie? ile godzin? o [...]

czytaj dalej

love/hate relationship

Olga, idź stąd. pobaw się. daj mi spokój. zasypiam na leżąco, siedząco, stojąco. jest mi słabo, dziwnie, ciężko i gorąco. kładę się na przystankach, w autobusach, przy biureczku na komputerku – pytasz, co robię – leżę sobie nieprzytomna, o tutaj, w wełnianym sweterku. nie budź mnie, zostaw, idź precz. tak, będę leżeć, nie twoja to [...]

czytaj dalej

oda do nadchodzącej wiosny

Yuna, Come as you are przyjdź, przyjdź i nie zwlekaj. bo stygnę i ścinam się w sobie. przyjdź i uratuj. nie każ mi dłużej czekać. wyzwól mnie z okowów grubych rajstop i swetrów, w których trudno mi oddychać. przyjdź i zabierz ode mnie zbędne kilogramy smutku i nostalgii. przyjdź i odcedź mnie od zmęczenia, niewyspania i złych snów. [...]

czytaj dalej

przyczajenie.

w starych mailach znalazłam swoje zdjęcie z grudnia 2008.   chciałam je kiedyś wrzucić na bloga, ale nigdy tego nie zrobiłam.  z perspektywy czasu widzę, jak wszystko układa się w całość.  potrzeba tylko cierpliwości. morza cierpliwości. i wiary. w cokolwiek. w kosmos. w siebie. w kogoś innego. dlaczego myślę o tym właśnie teraz? bo jest coś, [...]

czytaj dalej

nocna fosforescencja śniegu w staroochockiej studni

  na zakończenie sezonu śniegów i gołoledzi popadam w dyskretnie przerywany okresami czuwania i pisania – błogi sen zimowy. zakopawszy się w piernaty, obłożywszy się szczelnie mopsami i Sydem udaję, że surowe poranki nie mają miejsca, a kołysanie autobusu to tylko senny majak między jednym a drugim zapadnięciem się w puchate ciepło domowego zmierzchu, wieczoru [...]

czytaj dalej

Na mocy obowiązującego prawa każdy obywatel jest zobowiązany do opłacania składki zdrowotnej na rzecz obowiązkowego ubezpieczenia zdrowotnego.

          pewnie nigdy nie zastanawialiście się, ile Waszego wynagrodzenia idzie na ZUS i podatki. ja też o tym nie myślałam, dopóki nie zaczęłam prowadzić własnej firmy. zaciskam zęby, miotam przekleństwa i płacę. płacę, płacę… nieprzerwany strumień mojej ciężko zarobionej kasy zasila kolejne brzuchy ministerialnych urzędników, buduje pałace kolejnych siedzib okręgowych enefzetów [...]

czytaj dalej

monotonne ujęcia, nudni bohaterowie i słaba akcja

czyli:   filmiki mopsorodzinne :)   uwaga! tylko i wyłącznie dla amatorów mopsich parówek. reszta Szanownych Czytelników niech lepiej nie ogląda – a jak obejrzy, to niech potem nie pisze w komentarzach, że nuda. ostrzegałam! ;)   poniżej:  dowód filmowy ilustrujący obiegowe powiedzenia „nudzić sie jak mops” oraz  „leniwy jak mops”    po godzinie meczu [...]

czytaj dalej

fat bottomed girl

stało się. bociany wystartowały z Czarnego Lądu ku polskim strzechom, bursztynowym świerzopom i dzięcielinie-pale. słowo się rzekło i nim bocian wiosenny u płota – ja znów będę piękna, wiotka i jeszcze bardziej powabna niż zazwyczaj. innymi słowy – odchudzam się. serio. dotychczas oszukiwałam, ale teraz mówię prawdę.   w niedzielę po raz ostatni nawpierniczałam się [...]

czytaj dalej

Kumok i Miszur on the sofa [+filmik]

tydzień chorowania w domu dobiegł końca. nie znaczy to bynajmniej, że jestem już zdrowa. jestem tak samo chora. co prawda już bez gorączki, ale za to z bólem uszu. poszłam dziś do pracy w spodniach narciarskich. nienawidzę zimy. now it’s official.   a oto Kumok – na słonecznym tarasie zimowego ochockiego uzdrowiska:   mój mały [...]

czytaj dalej

I hate you, Bobby Brown

niedzielnego poranka dowiaduję się, że Whitney nie żyje. w głowie mam dwie piosenki i trochę bezsensownej złości, z którą nic nie mogę zrobić. oto głos, który wywoływał wypieki i przyspieszone bicie serca u 12-letniej Olgi:   i ukochana piosenka Olgi dorosłej:   oraz duet idealny – Whitney & George: i tyle.     I hate [...]

czytaj dalej

bezszelestnie i nieodwracalnie

najedzona, wyspacerowana, dotleniona, z uśmiechem godnym sobotniego wieczora… przypadkiem dowiaduję się, że kolejna – piękna, młoda i utalentowana – umiera. tak po prostu. z godziny na godzinę przestaje istnieć. w jej własnym domu zabija ją czad. śpij spokojnie… śnij przepięknie i kolorowo, tak jak rysowałaś… wstrzymuję oddech. moja paranoja na okoliczność tlenku węgla trwa już [...]

czytaj dalej

paw królowej

po tygodniu przykładnego – jak nigdy! – leżenia w domu, łykania tabletek, wygrzewania się pod kołdrą i innych cudownych zabiegów mających przywrócić mi pełnię sił witalnych bez kaszlu, gorączki, smarków do pasa i strumieni potu – wiem jedno: mam dosyć. oraz: znowu boli mnie gardło. a żeby było bardziej emocjonująco – zaraziłam Kumoka. a jak [...]

czytaj dalej

pfe!

mówię to, co myślę i tak też piszę. chętnie podyskutuję, proszę bardzo. nawet z Lilką. mogę perorować na najbardziej absurdalne tematy. nie moderuję postów czytelników przed opublikowaniem. nie kasuję niewygodnych komentarzy czy słów krytyki pod moim adresem. jeśli jednak ktoś sądzi, że może sobie tutaj tak po prostu wejść i w najlepsze zacząć trajkotać w [...]

czytaj dalej

się.

  najpierw trzeba się ponapierniczać piąsteczkami: potem coś przekąśić…   o poranku wpiernicza się także biały ser. mordą rzecz jasna.       z mordą upapraną białym serem sępi się o resztę. o cokolwiek. nawet o czarną kawę bez cukru.       a potem się leży z zagrypioną matką i jest się bardzo, ale [...]

czytaj dalej

try walking in her shoes

och, jak łatwo co poniektórym głosić jedynie słuszną prawdę, wypowiadać się ustami pokrzywdzonych i wymierzać sprawiedliwość domniemanym katom. jakże wygodnie jest, siedząc w fotelu, zabierać głos nie proszonym, dyskutować coraz głośniej i głośniej, i wskazywać palcem, nie bacząc na nic. jak wielką sztuką byłoby po prostu się zamknąć.     a przy okazji temat inny, [...]

czytaj dalej

influenza

rozłożyło mnie na czynniki pierwsze. nie mam na nic siły. zawsze sobie myślę, że będąc chorym i leżąc w łóżku, można nadrobić wszystkie zaległości w czytaniu, pisaniu, oglądaniu filmów i robieniu wszystkiego, na co zwykle nie ma się czasu w dni codzienne, powszednie i zdrowe. pam param pam. jasne. jedyne co teraz jestem w stanie [...]

czytaj dalej

sobotni poranek

oto rozpoczął się dzień, w którym kawa na stole stygnie mi zbyt szybko – a urlop wzięty na dopilnowanie kilku spraw okazał się pełnoobjawowym okresem chorobowym z bólem gardła i gorączką. czy ja się ostatnio nie chwaliłam, że jestem taka zdrowa i odporna? tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. no więc – akuku! [...]

czytaj dalej

coś Ty Atenom zrobił, Sokratesie…

dni temu kilka niejaka Wisława, wypaliwszy niczym skazaniec ostatniego papierosa, zawinęła się zwinnie na drugą stronę lustra i teraz stamtąd szelmowsko się uśmiecha. w internecie tymczasem zaroiło się od kotów w pustym mieszkaniu dokarmianych przez nowo objawionych miłośników poezji polskiej, żałobników zapalających na facebooku wirtualne świeczki i budujących ascii nagrobki z aniołkami – niczym barykady przeciwko tym, [...]

czytaj dalej

how to disappear completely

ostatnia środa tegorocznego stycznia. mój dzień na słuchanie radiohead. jutro zaczynam żyć normalnie. nie chcę już samej sobie grać na nosie, sprawdzając, ile wytrzymam i kiedy pęknę, kiedy wybuchnę, kiedy się rozpierzchnę. nie potrafię dziś wysiedzieć przy pracowym biurku. chcę się położyć na podłodze. i spokojnieć. spokojnieć. spokojnieć…

czytaj dalej

duże zwierzę

Baks pojechał do swojej nowej rodziny, a ja mam złamane serduszko. przeglądam jego zdjęcia, których jeszcze nie wrzuciłam na bloga. mój pierwszy wielki mops, grubiutki synek mamusi. kładłam się obok niego na podłodze i obejmowałam go mocno. jest co przytulić. potężna bryła mopsiej miłości. boże, kocham mopsy. nie tylko swoje, wypieszczone i wycałowane. już wiem, [...]

czytaj dalej

Baks podbija świat i jego okolice

uwierzcie mi, że mopsów znam trochę i ciut-ciut, ale takiego przytulaka jak Baks, to jeszcze nie widziałam! :D wystarczy go dotknąć, a już przewraca się na plecki i wystawia do głaskania i masowania swój mięciutki pękaty brzuszek…   noc minęła nam spokojnie – Baksiu spał na swoim posłanku, a potem przeniósł się na kanapę. w [...]

czytaj dalej

Mały Puchaty Smok szuka domu

dziś wieczorem Kumok i Miszur dają gościnne występu u Quentina, Czmudy i Bułki, a tymczasem  do naszego Ochockiego Mopsiego Salonu zawitał mały puchaty smok… mały puchaty smok ma na imię Baks i w styczniu skończył 5 lat :) jest zadbany, grubiutki i baaardzo mięciutki. uwielbia przytulanki, tarmoszenie i czułe przepychanki :)     Rozpieszczony jedynak, [...]

czytaj dalej

czekoladowa radość o poranku

idąc do pracy trzeszczącym od mrozu chodnikiem, usłyszałam zupełnie wiosenny świergot ptaków. to był pierwszy dobry znak tego poranka. drugim – niewątpliwie – był złocisty słońca blask. trzecim zaś – choć jeszcze niewiadomym – kwit awizo, który ściskałam w zziębniętej dłoni… po chwili  trzymałam w niej kopertę ze znaczkiem, którym zachwyciła się pani z pocztowego [...]

czytaj dalej

czytasz? nie czytasz? WHATEVER. po prostu postaw Aśce wirtualne piwo i odbierz nagrodę ;)

  kobita, co czyta – poczebuje neutrocyta! umcyt… umcyt… umcyt…  ale bez obaw, nie będziemy ssać Waszej krwi :> Aśka ma raka, rak ma Aśkę. Aśka ma Jaśka i resztę supermocy. oraz japońskie tabsy TS-1, które kosztują w cholerę i jeszcze trochę. pomóż, dorzuć swoją dychę – to tyle co piwo w knajpie ;) no [...]

czytaj dalej

Misiowi, najdzielniejszemu Małemu Żołnierzykowi…

Uśnij, kochanie - ja będę czuwać przy Tobie Uśnij, kochanie – ja będę strzec Twoich powiek Już nadchodzi piękny sen – poza dobrem, poza złem Jest wolnością i miłością – a więc nie bój się Uśnij, kochanie - chociaż w oddali grzmi burza. Uśnij, kochanie - tam czeka pierścień i róża Bajkę, którą dobrze znasz - możesz przeżyć jeszcze raz [...]

czytaj dalej

Czytelnicy, pomóżcie! ;)

Rozpaczliwie, bezskutecznie i od wielu lat poszukuję nagrania spektaklu „Mechaniczna Magdalena” (Teatr Młodego Widza, TVP 1988) w reżyserii Andrzeja Maleszki z niesamowitą Magdaleną Gensler w roli głównej. Kolejny raz próbuję dobić się do archiwum TVP z prośbą o odpłatne udostępnienie (koszt: 200 pln za każdą godzinę materiału + rozliczne problemy natury organizacyjnej, przez które już [...]

czytaj dalej

until the violence stops – czyli praktycznie o wolności w internecie

Wczoraj na fejsbuczku, zupełnie przypadkowo, trafiłam na bardzo ciekawy link zamieszczony na ogólnodostępnym wallu przez V-Day UW stop przemocy wobec kobiet i dziewczyn. Link jak link – opatrzony komentarzem (a raczej jego brakiem), który brzmiał: Nawet nie wiemy, jak powinniśmy to skomentować…. – prowadził bezpośrednio do notki na wordpressowym blogu anonimowego internauty.   Notka barwnym [...]

czytaj dalej

Co pan na to, panie Hołdys?

Jacek Pałka „Jak czekista z czekistą, czyli list otwarty do Kolegi Zbigniewa Hołdysa”                                     Szanowny Kolego Artysto Zbigniewie Hołdysie,  Dziękuję Wam za zrozumienie problemu i stanięcie, nieprawdaż, w obronie bezczelnie okradanych Kolegów Artystów. Ja, rozumicie, jako publicysta doskonale [...]

czytaj dalej

przez 48h www.zazie.com.pl wyglądała tak:

                            Od północy 23 stycznia 2012 roku do północy 25 stycznia 2012  strona www.zazie.com.pl zawiesza swoją działalność na 48 godzin w ramach protestu przeciwko podpisaniu przez polski rząd międzynarodowego porozumienia ACTA. nie wiesz o co chodzi?   ACTA to międzynarodowe porozumienie dotyczące walki [...]

czytaj dalej

trzy mopsie serduszka do pokochania!

jako Czytelnicy i Oglądacze mojego bloga już pewnie wiecie, jak kochane, cudowne, zabawne i radosne potrafią być mopsy ;) nie będę więc po raz kolejny pisała, jakim szczęściem jest posiadanie w domu mopsa. to widać gołym okiem – wystarczy przejrzeć parę notek. w tym miejscu dodam tylko, że mopsy jako niewielkie psy do towarzystwa idealnie [...]

czytaj dalej

już niebawem notki na moim blogu mogą wyglądać tak:

miałam wrzucić kilka fotek z ostatniego koncertu  w , ale jak tylko wrzuciłam je na serwer  – natychmiast zostały zablokowane przez , a moje IP znalazło się na czarnej liście. więc sami rozumiecie, że nie chcę ryzykować.fotek nie będzie, trudno. po ostatnich naszych przygodach z firmą  , o której wspomniałam w notce o Kumoku i Miszurze, kiedy zaszkodziła [...]

czytaj dalej

z baśni i legend wiechlickich

och, co z tego, że boli Cię głowa, masz depresje, nienawidzisz świata i próbujesz zniknąć pod kołdrą… akurat właśnie wtedy Czmuda postanawia mieć urodziny. i weź tu człowieku nie oszalej. stajesz przed barem staropraskiej Czystej Ojczystej i już wiesz, że ten wieczór będzie niezapomniany.     oczywiście jesteśmy pierwsze, bo Czmuda osobiście musiała dopilnować mycia [...]

czytaj dalej

przepraszam.

moi drodzy, Ci, którzy mnie znają osobiście, wiedzą, że szybciej gadam niż pomyślę – tak samo piszę. czasem bywa to zabawne, czasem mniej. ale tym razem jestem winna przeprosiny. nie tylko Mamie  Oskara, która napisała do mnie maila w związku z ostatnią notką o mopsach, ale także wszystkim moim Czytelnikom. w notce, o której mowa, bezmyślnie użyłam [...]

czytaj dalej

KINDERBAL czyli: mopsia kolonia karna

są ludzie, z którymi od razu coś „klika”. tak po prostu. bez zbędnych proszę, dziękuję, bardzo mi miło. takich ludzi często poznajemy po… mopsie ;) mops jest znakiem szansy na wzajemne zrozumienie, sygnaturą emocjonalnego ciepła,  objawem specyficznego poczucia humoru i dowodem na niekonwencjonalny światopogląd – taki bardziej miękki, łagodny, pozytywny i otwarty. ciekawy inności, pełen [...]

czytaj dalej

NIE CZYTASZ? NIE IDĘ Z TOBĄ DO ŁÓŻKA! – kampania społeczna Qlubu Xiążkowego „U naszych sąsiadów”

pamiętacie naszą akcję „Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!” – kampania prowokuje, denerwuje, oburza, śmieszy, zastanawia i wzbudza liczne dyskusje, więc z pewnością spełnia podstawową rolę dobrej kampanii społecznej. a o to przecież nam chodziło. bo z książkami tak jak z seksem – wszyscy niby uprawiają i czytają, ale jak przyjdzie co do [...]

czytaj dalej

Kumok

Uwierzycie, że nigdy nie chciałam mieć psa? :D Wychowana w sterylnych warunkach, karmiona odżywkami, faszerowana antybiotykami, zabezpieczana szczepionkami – wyrosłam na alergiczkę-astmatyczkę, która na widok futrzaka dostawała ataku duszności i galopujących suchot. Siłą rzeczy od czworonożnych istot trzymałam się z daleka. Miły piesek, słodki kotek – ale dziękuję, postoję w bezpiecznej odległości. Aż pewnego razu [...]

czytaj dalej

thank you for your cooperation, Olga…

cały miniony tydzień – ukoronowany ostatnim weekendem – to nie było dokładnie to, o co mi w życiu z grubsza chodzi. chaos, pośpiech, niewyspanie. frustracja. niedoczas. twórcze nadgodziny pokątnie upychanie w standardowo skrojonej dobie. zdecyduj się, Olga. bo rybka i akwarium ponoć wykluczają się wzajemnie, choć uparcie nie chcesz tego zrozumieć. weź tabletki. dwie białe, [...]

czytaj dalej

trzy królowe, my dwie i dwa mopsy

w święto Trzech Króli, w dniu zupy szpinakowo-brokułowej, nawiedziły nas Trzy Królowe – z winem, galette des rois i nieodpartym urokiem osobistym: maleńka Aśka – nasza filigranowa Chusteczka misternie haftowana w najpiękniejsze wzory z uśmiechów; Maria mocy pełna – nieśmiertelna Lumpiata, którą wirtualnie „znam” od niepamiętnych czasów z początków polskiej blogosfery;     oraz jedyna [...]

czytaj dalej

orędzie noworoczne

początek roku, zmiany dat, nowe kalendarze i plannery, mocne postanowienia: schudnę, zgrubnę, rzucę, przestanę, zrobię, napiszę, zdobędę, nabędę, nie zwiędnę. solenne obietnice, podsumowania, horoskopy, przepowiednie o końcu świata. ja nie mam czasu, nie mam czasu – biegnę, robiąc po drodze wszystko na raz. buduję kolejne domki dla lalek, rozrysowuję w głowie konstrukcje, materializuję pomysły, sklejam, łączę, [...]

czytaj dalej

wspólny krok w nowy rok

jaki sylwester, taki cały rok. każdy kolejny chcę spędzić z Tobą, więc po co mam wiwatować pośród rozentuzjazmowanego tłumu? wolę pod naszą choinką. przez cały rok – imprezy co krok. wino, wódka, zgiełk. znajomi i przyjaciele. piątki, soboty i niedziele. a taka noc zdarza się tylko raz. więc to chyba jasne, że z Tobą.   [...]

czytaj dalej

flanela na wymiar ;)

albo coś jest. albo czegoś nie ma. w przypadku ludzi zakład pascala nie działa. jeśli jest, bywa różnie. jeśli nie ma, koniec tematu. Astrid jest. brakowało mi jej.     o, i Marjanka przyszła po sąsiedzku ;)   Aprilhäxan.   i dużo śmiechu. bo flanela i na wymiar ;P    

czytaj dalej

nie dla mopsów jemioła. a dla weta – szkoła.

nie wiem, co nas w tym roku podkusiło, by kupić jemiołę. oczywiście pocałunków nigdy dość, ale-ale. gdzieś już kiedyś czytałam, że jednoczesne posiadanie w domu psów oraz jemioły to niezbyt fortunne połączenie. z przyczyn ogólnotrujących. ale kto by tam psa karmił jemiołą, prawdaż? dlatego zawisła dumnie na resztkach żyrandola, co to mam go artystycznie i [...]

czytaj dalej

ludzie, trzymajcie mnie!

remont trwa, a jakże. panowie robotnicy, rześcy, wypoczęci i pełni nowych pomysłów, pojawili się w poniedziałek. i dalejże – burzyć, niszczyć i bezcześcić mój w pocie czoła wypracowany porządeczek. w imię odwiecznej budowlanej zasady: grunt to demolka, a potem się zobaczy… po kilku godzinach plac boju prezentował się równie okazale jak przed świętami. nie chcę na [...]

czytaj dalej

making kimchi – antidotum na wszystko ;)

jeśli poczujesz, że jest Ci w życiu niewyraźnie – zrób kimczi: * kapustę pekińska (jedną dużą, dwie duże albo dwie małe, jak kto woli, w zależności od potrzeb i apetytu) przeciąć na pół i zanurzyć w całości w wodzie* każda warstwa pekińskich liści musi ulec gruntownemu zmoczeniu, a następnie gruntownemu osoleniu, a następnie odstawieniu w [...]

czytaj dalej

mała pogańska choinka, kamienica von Burkhardtów i sztuka ambalażu

cud! stał się prawdziwy cud! w piątek wieczorem, w przeddzień wigilii, panowie robotnicy  stwierdzili, że przed świętami dadzą nam już spokój i ogłosili tymczasowe zawieszenie broni. czyli że jak bardzo chcemy, to se możemy posprzątać dla niepoznaki, zanim oni znowu przyjdą i nabałaganią. i powiem Wam, że nigdy nie byłam tak szczęśliwa mogąc umyć podłogę. [...]

czytaj dalej

poprawiamy po fachowcach

remont ciągnie się już drugi tydzień, a my z optymizmem patrzymy w przyszłość. zwłaszcza, że pojutrze wigilia. no wiecie, choinka. aromat domowego ciasta. zapach zaprawy murarskiej. tynk zgrzytający między zębami. dziś rano, podając panom robotnikom kawę i ciasteczka, zagadnęłyśmy nieśmiało, czy istnieje jakikolwiek cień szansy na otynkowanie sufitu. pan zdzisiek podrapał się w głowę: – eeee… ale [...]

czytaj dalej

you better not cry

Oh, you better watch out! You better not cry! You better not pout! I´m telling you why – Santa Claus is comming to town!   hell yeah! spadł pierwszy śnieg, a prascy romantycy wylegli bladym świtem na podwórka i dalejże czynić swą ekshibicjonistyczną powinność. no więc:  Kocham Cię ___ Edyta, Marzena, Oliwia, Julita, Andżela… Niepotrzebne [...]

czytaj dalej

this fire could never reflame

siła przyzwyczajenia nie prowadzi do niczego. prowadzi mnie jedynie na manowce. i na próżno. siłą przyzwyczajenia myślę o ludziach, z którymi rozminęłam się świadomie i bezpowrotnie. to zaledwie kilka osób, ale jednak. tkwią we mnie zadrą. lecz bez tęsknoty. raczej ze znakiem minionego zapytania. siłą rozpędu i przyzwyczajenia zaglądam czasem , co u nich. przypatruję [...]

czytaj dalej

… it reminds me of the pain I might leave behind

po raz pierwszy usłyszałam go pewnej listopadowej krakowskiej nocy, siedząc na podłodze w kazimierskim mieszkaniu kolegi. nieruchomo. obojętnie. śmiejąca sie wszystkim w twarz, z zaciśniętymi zębami. pięściami. gotowa do skoku. zawczasu przygotowana. profilaktycznie znieczulona. zaocznie wydrążona. w kilka lat po fakcie. w środku poorana niczym mielone mięso. pozszywana byle jak, grubymi nićmi. na zewnątrz zaorana [...]

czytaj dalej

fotoimpreza z przekazem podprogowym

10 grudnia na naszym kwadracie zaroiło się od ludzkości płci pięknej i czarującej: gadu-gadu, śmichy-chichy, wino i ciasteczka, mistrzowski humus Agni, słodkie ciastopierożki Gosi, szpinakowce Kasi i wszelkie dobro od reszty pań     gwar taki, że aż chyba zapomniałyśmy włączyć jakiś podkład muzyczny… ale kto by tam myślał o muzyce, kiedy tyle rzeczy jest [...]

czytaj dalej

wieczorynka

w wieczór zaćmienia Księżyca sama sobie opowiadam bajki.      

czytaj dalej

jestem sobie samej Świętym Mikołajem

niniejszym przedstawiam mój wymarzony PREZENT GWIAZDKOWY, który przyszedł do mnie dzisiaj – jestem zachwycona, wzruszona, podekscytowana i sama sobie wdzięczna za ten prezent: Odbiornik „Szmaragd” był produkowany przez Warszawskie Zakłady Telewizyjne pod koniec lat 50.XX wieku. Jest to 12-kanałowa superheterodyna z różnicową metodą odbioru fonii, do pracy w kanałach 1-12 wg OIRT. Zastosowano następujace lampy: PCC84- [...]

czytaj dalej

Site protected by VNetPublishing.Com Web Security Tools