DLACZEGO SIĘ ODCHUDZAM? (czytaj...)
Odnoszę czasem wrażenie, że w niektórych środowiskach - w dobie, zyskującej coraz większą popularność, “ciałopozytywności” (body positive) nie musisz się już usprawiedliwiać, dlaczego jesteś gruba. Wręcz przeciwnie: masz akceptować siebie bezgranicznie, nie mieć żadnych kompleksów, kochać swoje wielorybie ciało, celebrować nadmierną tuszę i cieszyć się falującymi fałdami na brzuchu oraz udach. Masz czuć się z tym sexy, hot i strong. Dla wzmocnienia efektu możesz także przestać golić pachy i nogi oraz używać antyperspirantu. Bo przecież jesteś boginią i jesteś piękna w całej swej naturalności.   Jeśli jednak czujesz się z tym wszystkim podle i mimo wszystko próbujesz schudnąć i jako tako ogarnąć samą siebie, to znaczy, że coś z tobą jest nie tak i musisz iść na terapię. Wszyscy wokół powtarzają ci, że trzy dychy twoich nadprogramowych kilogramów są piękne; że jesteś super i spoko; że wcale po tobie nie widać oraz że to nieludzkie odmawiać sobie przyjemności jedzenia.   Powiem wam tak: doceniam troskę, ale odpierdolcie się ode mnie, mojej dupy i mojego talerza. Chuj mnie obchodzi ciałopozytywność, samoakceptacja i radykalne wybaczanie. Chcę być szczupła.   Bo tak. Bo chcę, bo mogę, bo nikt mi nie będzie mówił, jak powinnam akceptować i kochać samą siebie. Bo właśnie dlatego - że kocham swoje ciało i je szanuję - chcę schudnąć. Chcę być zdrowa, silna i sprawna. Nikt mi nie wmówi, że otyłe ciało jest piękne. Sorry. Szanuję grube dziewczyny. Podziwiam te, które twierdzą, że czują się piękne i szczęśliwe. Być może nawet im zazdroszczę. Niestety, nie jestem jedną z nich. Jestem sfrustrowaną grubaską, która po raz kolejny próbuje zrzucić 30kg. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że o desperackich próbach odchudzania mogłabym napisać opasłą książkę – przerabiałam już wszystko: od ryzykownych przygód z najbardziej absurdalnymi głodówkami z internetów, przez żenujące próby wytrwania na dietach układanych przez „specjalistów”, po heroiczne wysiłki w stawianiu sobie w miarę racjonalnych ograniczeń żywieniowych.  O tym, jak z wiotkiego dziewczęcia przemieniłam się w sympatycznego wieloryba możecie przeczytać TUTAJ     Od kilku lat w rozpaczy i desperacji szukałam w internecie najszybszego sposobu na schudnięcie. Niestety znalazłam parę diet, głodówek i absurdalnych porad, które okazały się opłakane w skutkach, spowalniając mój metabolizm i rozwalając gospodarkę insulinową, przez co nie tylko utyłam jeszcze bardziej, ale i doprowadziłam swój organizm do insulinooporności   O jednej z najgłupszych i najbardziej szkodliwych (według mnie) „diet” – czyli Lemon Detox Diet (inaczej: Master Cleanse) – możecie poczytać TUTAJ – szczerze nie polecam i z całego serca odradzam!   Moim kolejnym błędem dietetycznym były tabletki rzekomo spalające tłuszcz – o perypetiach z Ketonem Malinowym przeczytacie TUTAJ   Kolejne „cudowne diety” z popularnych portali internetowych doprowadziły mnie stanu, w którym ważyłam 85 kg – o moich rozpaczliwych próbach schudnięcia możecie przeczytać TUTAJ oraz TUTAJ   W końcu, kiedy już totalnie straciłam nadzieję, trafiłam program żywieniowy Metabolic Balance (o jego zasadach możecie przeczytać TUTAJ, a mój jadłospis poznać TUTAJ).   W marcu 2014 roku wyrzuciłam całkowicie z jadłospisu węglowodany proste, gluten i laktozę. W ciągu kilku miesięcy schudłam 20 kilogramów. Przez 2 lata, jedząc normalnie, utrzymywałam wagę 65-70kg, wspomagając się terapią kognitywną na podstawie książki Dr Judith Beck „“Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck” (możecie o niej poczytać TUTAJ – każdy dzień mojej diety to realizacja kolejnego zadania z psychologicznego programu odchudzania Dr Beck).   Niestety, problemy osobiste i skłonność do “zajadania negatywnych emocji” sprawiły, że znów zaczęłam tyć. Po zakończeniu 10-letniego związku (jesienią 2017 roku) moje “problemy z odżywianiem” osiągnęły swoje apogeum: przez kilka miesięcy po prostu leżałam, płakałam i żarłam, dobijając wraz z początkiem roku 2018 do rekordowej wagi 95kg.   No więc to chyba logiczne, że się odchudzam.     
WSZYSTKIE WPISY O ODCHUDZANIU (czytaj...)

[ODCHUDZANIE] Don’t bullshit me, 80-kilogramowa krowo!

To będzie krótka i raczej niewesoła opowiastka o tym, jak: ↑ z 55kg ↑ utyłam do ↑ 85kg ↑ ↓ z 85kg ↓ schudłam ↓ do 65kg ↓ ↑ z 65kg ↑ utyłam do ↑ niemal 80kg ↑  Tak, właśnie to chciałam Wam przekazać, drogie Czytelniczki. Ważę prawie 80kg i jest mi z tym, rzecz jasna, chujowo. Jak zwykle …

23 komentarze

[ODCHUDZANIE]: Sytuacja jest – rzekłabym – dynamiczna…

Przeanalizowawszy wszelkie za i przeciw, postanowiłam, że jednak na razie nie zostanę Pudzianką. Co nie znaczy, że zamierzam wrócić do bycia Grycanką. Nie będę jednak ukrywać, że moje plany zostały pokrzyżowane. Bom się wkurwiła. Ostro. Nie wiem dokładnie, na co i na kogo, bo chyba póki co nie dojdę, czy większy …

32 komentarze

ODCHUDZANIE: Ruszyłam z kopyta i patataj

Nie da się ukryć, że od lat działam według dobrze znanego sobie schematu. To znaczy: mam problem. Dajmy na to. Przykładowo. Mam duży problem. Dużo za duży. Taki duży, że ojapierdolę. Cóż ja pocznę, co ja zrobię. To znaczy… Doskonale wiem, co mam począć i zrobić. Ale nie mogę. Nie …

17 komentarzy

ODCHUDZANIE: Kryzysy. Rozczarowania. Zwątpienia. || Oraz: koniec tego pierdolenia.

dzień 03:   czwartek, 4 sierpnia 2016 Przez tydzień nie pisałam notek odchudzaniowych – z prostej przyczyny:  przeżywam kryzys. Kryzys wiary w sens odchudzania, ideę diety, zasadność ćwiczeń fizycznych oraz całą resztę tego badziewia, które jako proces miałoby zaowocować 10-kilogramowym spadkiem wagi.  Chcę schudnąć, jasne, że chcę. Ale po drodze dopada mnie …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE: Przetrwają najgrubsi czy najpiękniejsi?

dzień 02:   wtorek, 26 lipca 2016 wstałam o 6.00 rano, po zaledwie 4 godzinach snu. prysznic, spacer z Mopsimi Paróweczkami, a następnie… szturm na lodówkę.   ⇒ odżywianie wg programu METABOLIC BALANCE (czytaj…) no to sobie dzisiaj poszalałam…. śniadanie:   jajko na twardo, 3 plasterki sera owczego, banan, mango  – nie, to nie jest Metabolic …

3 komentarze

ODCHUDZANIE: Dieta, trening i… krew w piach

dzień 01:   poniedziałek, 25 lipca 2016 No to zaczynamy… Nie wiem, ile dać sobie czasu na zrzucenie 10kg. Fajnie by było, gdybym poradziła sobie w 2 miesiące. Nie wiem, czy to realne…? ⇒ odżywianie wg programu METABOLIC BALANCE (czytaj…)   śniadanie:   jajko na twardo, awokado, oliwki obiad:   pieczona ryba z cukinią, czosnkiem i …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE: Ile w coli błonnika? Zero gram.

dzień 00:   niedziela, 24 lipca 2016 Zaczęłam się odchudzać w minioną niedzielę i choć wystartowałam naprawdę zacnie, to – jak zapewne zauważyłyście – notki krzewiące ideę weight-loss’u i samoakceptacji bynajmniej nie pojawiały się tutaj jak grzyby po deszczu. Oczywiście, że przyznam Wam się do wszystkiego, ponieważ z głębi serca wyznaję filozofię  „Don’t bullshit …

5 komentarzy

[ODCHUDZANIE]: „Metoda Gabriela. Jak schudnąć bez diety?” – Jon Gabriel

Dzień, w którym 186-kilogramowy Jon Gabriel, finansista z Nowego Jorku, doznał objawienia, nie wyróżniał się niczym szczególnym. Ale tego właśnie dnia amerykański grubas, jadąc drogim autem trasą nr 4 w New Jersey, nagle uświadomił sobie, że… “Moje ciało chce być grube i dopóki ten stan trwa, nie mogę w żaden sposób …

18 komentarzy

[ODCHUDZANIE]: Zazie, a może Ty po prostu chcesz być gruba…?

Kiedy opowiadam szczupłym znajomym o tym, jak bardzo wymyślne i logicznie pokręcone tricki stosuję wobec jedzenia w całym tym moim nieszczęsnym procesie odchudzania, skonsternowani biedacy patrzą na mnie, niemo poruszając ustami i próbując sformułować w miarę delikatne i taktowne pytanie, które koniec końców sprowadza się do jednego: – A nie …

28 komentarzy

I teraz wchodzę, ja – cała na biało, wielkości lodówki.

Na fali skutecznego odchudzania, zachłysnąwszy się własnym sukcesem, bardzo łatwo zrobić z siebie idiotkę i klepiąc się po płaskim brzuchu, przekonywać inne laski, że to nic trudnego i że dieta to twoje drugie imię, a silna wola to przydomek bojowy. Owszem, no chwała tobie, że dałaś radę i schudłaś, ale …

24 komentarze

Nie samym odchudzaniem człowiek żyje

Innymi słowy: trzeba wiedzieć, kiedy sobie docisnąć śrubę, a kiedy poluzować warkoczyki, żeby nie zwariować do końca. Jeśli masz do schudnięcia 10-20-30 kg, to nie łudź się, że miesiąc ścisłej diety załatwi sprawę, a potem jakoś to będzie. Otóż nie będzie. Niestety. To są żmudne miesiące ograniczeń, wyrzeczeń, odejmowania sobie …

9 komentarzy

[ODCHUDZANIE] Dietetyczny matriks.

Większość moich notek odchudzaniowych powinnam chyba zaczynać słowami: “Ja, co prawda, nie jestem dietetyczką, ale moim zdaniem…” – i tu następowałaby litania pytań, wątpliwości, często nawet zarzutów odnośnie diet układanych przez „specjalistki od żywienia i odżywiania”, które obserwuję na rozmaitych forach dyskusyjnych czy grupach facebookowych, gdzie dziewczyny, wspierając się nawzajem …

21 komentarzy

[ODCHUDZANIE]: Plan awaryjny

Dzisiejsza notka odchudzaniowa – pisana przeze mnie na kolanie, w telefonie, w poczekalni kliniki weterynaryjnej, tuż obok Kumoka podłączonego do kroplówki – będzie o wszystkim i o niczym, bo tematów mam całe mnóstwo, natomiast warunków do ich opisania: aktualnie żadnych. No cóż, taki mamy lajfstajl z wiecznie chorującymi mopsami. Miałam …

11 komentarzy

DIETA DR BECK czyli Myślenie wyszczuplające (Kognitywny Program Odchudzania)

Minęły już czasy, kiedy z obłędem w oczach rzucałam się „na pożarcie” tej czy innej diecie znalezionej w odmętach internetu, poleconej przez znajomą koleżanki z pracy czy kanałami przesyłanej mailem w .pdf’ie tajemnej diety układanej dla ciotki męża przyjaciółki mojej sąsiadki. Dwa lata temu odkryłam i wypróbowałam program żywieniowy, który działa na …

40 komentarzy

Jak skutecznie schudnąć, stosując dietę dr Beck

[ Judith S. Beck “Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck”, wyd. WAB 2009 ]   Jak skutecznie schudnąć z programem dr Beck? 6 TYGODNI – dzień po dniu 42 zadania kognitywne W ciągu najbliższych sześć tygodni zaczniesz zmieniać swoje nastawienie psychiczne i zdobędziesz umiejętności potrzebne do uzyskania lepszej sylwetki. Nauczysz się wzmacniać …

1 komentarz

Dieta dr Beck czyli Myślenie wyszczuplające: Jak myślą osoby szczupłe, a jak myślisz Ty?

[ Judith S. Beck “Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck”, wyd. WAB 2009 ]   Myślenie wyszczuplające Czy wiesz, dlaczego nie możesz schudnąć albo utrzymać stałej wagi? Na pewno znasz osoby, dla których jedzenie nie jest takim problemem jak dla ciebie. Czy się od nich w jakiś sposób różnisz? Pewnie tak, …

6 komentarzy

Dieta dr Beck – wprowadzenie do terapii kognitywnej w odchudzaniu

[ Judith S. Beck “Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck”, wyd. WAB 2009 ] Nowe zastosowania terapii kognitywnej „Większość osób, którym udaje się schudnąć w wyniku stosowania diety, w ciągu roku wraca do poprzedniej wagi. Medycyna jak dotąd nie zdołała wypracować skutecznych metod zwalczania tej przypadłości, a istniejące sposoby mają poważne …

5 komentarzy

Dieta dr Beck: Co właściwie sprawia, że jesz?

Czy masz czasami wrażenie, że jesz automatycznie, a jedze­nie jest czymś, czego twoja świadomość nie kontroluje? Wiele osób, z którymi pracowałam, miewało takie odczucia. Dobrą wiadomością jest to, że jedzenie nie jest czynnością au­tomatyczną. Czynności automatyczne odbywają się mimowolnie, jak bicie serca czy trawienie. Nie postanawiamy, że pozwolimy ser­cu bić …

5 komentarzy

[DIETA dr BECK] Jak utrzymać szczupłą sylwetkę

[ Judith S. Beck “Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck”, wyd. WAB 2009 ] Pierwszą rzeczą, którą musisz zrobić, kiedy osiągniesz najniższą wagę, jaka możesz utrzymać, jest przyznanie sobie wspaniałej nagrody. To wspaniałe, że udało Ci się dotrzeć aż do tego miejsca! Czy rozpoczynając ten program, przypuszczałaś, że tak będzie? A …

0 komentarzy

[DIETA dr BECK] Kiedy przestać się odchudzać i zacząć utrzymywać wagę

[ Judith S. Beck “Myślenie wyszczuplające. Dieta Dr Beck”, wyd. WAB 2009 ] Kiedy przestać tracić kilogramy i zacząć utrzymywać wagę Kiedy przestać się odchudzać i zacząć się odżywiać tak, jak powinno się to robić przez resztę życia? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. Nie jest to bowiem tylko kwestia osiągnięcia …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [42]: Teoretycznie to mój ostatni dzień z dr Beck

dzień 42: niedziela, 28 lutego 2016 Praktycznie – niezupełnie. 6 tygodni to dla mnie za mało, żeby zmienić mój histeryczny stosunek do jedzenia i przekształcić utarte schematy w zdrowe reakcje, dlatego zamierzam kontynuować lekcje rozsądnego odżywiania u naszej poczciwej dr Beck, wracając kilkukrotnie do każdego z zadań. Wiem, nuda, ale cóż począć… Nikt …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [41]: Niby już wszystko wiesz o odchudzaniu…

dzień 41: sobota, 27 lutego 2016 HEEEELP !!! ♦ WAGA:    coś czuję, że… wolę o tym nie rozmawiać. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    piję tyle, co kot napłakał. tudzież wypluł. ♦ SUPLEMENTY:   zaraz dołożę jakiś spalacz tłuszczu i tyle będzie! ♦ POSIŁKI:   no niby tak…. śniadanie:    omlet z pieczarkami i kaparami obiad:   gotowany …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE [40]: Nie odkładaj życia na później

dzień 40: piątek, 26 lutego 2016 Jestem na ostatniej prostej. I z tej okazji wpierdalam frytki. Hell yeah! ♦ WAGA:    niedawne grzechy brzemienne w skutki dają o sobie znać… oh, fuck it! poprawię się. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    sippy-sippy w wykonaniu Bunny Meyer ♦ SUPLEMENTY:   yyyy… zapomniałam! ♦ POSIŁKI:   owszem. śniadanie:    jajko na twardo …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE [39]: Niestetyż, nie mogę iść na trening, gdyż…

dzień 39: czwartek, 25 lutego 2016 Wiosna coraz bliżej, a pod moim balkonem śmigają już żwawi Ochocianie w obcisłych outfitach, pokonując kolejne kilometry oraz własne niechciejstwo… Chyba czas wyjąć z szafy moje buty do nordic walking… [tutaj następuje ciężkie i wymowne westchnienie] Niekcem, ale muszem.   ♦ WAGA:    nieznacznie wzrosła. ♦ ILOŚĆ …

2 komentarze

ODCHUDZANIE [38]: Nie będziesz chudła wiecznie. Deal with it!

dzień 38: środa, 24 lutego 2016 Chcę chudnąć bez przerwy! Z każdym dniem będę ważyć coraz mniej, aż w końcu zniknę! Uhum. Tak naprawdę to nie mam nawet szans wrócić do mojej dawnej wagi 55 kg. Okolice 60-tki wydają się być szczytem moich marzeń. A realnie? 65 will be OK. ♦ WAGA:   w normie. …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [37]: Calm your tits, dziewczyno

dzień 37: wtorek, 23 lutego 2016 Ostatni tydzień z dr Beck nie oznacza bynajmniej ostatniego tygodnia diety. ♦ WAGA:    znów stoi. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    Napiłabym się. ♦ SUPLEMENTY:   żelazo, żeń-szeń, witamina D3 ♦ POSIŁKI:   wciąż to samo. cóż począć… śniadanie:    jajecznica ze szpinakiem i pomidorami obiad:   potrawka z indyka z sałatą …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [36]: Uwierz w to, że możesz schudnąć

dzień 36: poniedziałek, 22 lutego 2016 Ostatni tydzień marudzenia dr Beck. I co ja biedna pocznę bez jej poczciwych prawd objawionych…? ♦ WAGA:    iście diabelska. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    zbliżam się do 1,5 litra ♦ SUPLEMENTY:   żelazo i żeń-szeń ♦ POSIŁKI:   przybyły! śniadanie:    jajko na miękko z awokado i szpinakiem obiad:   pieczony …

0 komentarzy

ODCHUDZANIE [35]: Być może schudłaś.

dzień 35: niedziela, 21 lutego 2016 Być może…? A żebyś wiedziała! ♦ WAGA:            66,6 kg ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    tak, wiem… boję się tej wody, jakby co najmniej święcona była. ♦ SUPLEMENTY:   witaminy. ♦ POSIŁKI:   takie jak zwykle, bez szaleństw. śniadanie:    gotowana szynka z pomidorami i oliwkami obiad: …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [34]: Jak masz problem to go rozwiąż. Albo i nie.

dzień 34: sobota, 20 lutego 2016 ♦ WAGA:    wczoraj się ważyłam : 67 kg  (nie wchodzę na wagę przez najbliższy tydzień!) ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    męczę wodę od rana. ♦ SUPLEMENTY:   bodymax plus, witamina B ♦ POSIŁKI:   dzisiaj także nie sycą. śniadanie:   siekane migdały i pestki słonecznika z jabłkiem i cynamonem …

3 komentarze

ODCHUDZANIE [33]: Tak się zdenerwowałam, że aż muszę coś zjeść!

dzień 33: piątek, 19 lutego 2016 Dzisiaj to ja nie mam siły, przepraszam. ♦ WAGA:    67 kg   (-5 kg) ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    nie daję rady z piciem tej wody… :( ♦ SUPLEMENTY:   żeń-szeń i reszta. ♦ POSIŁKI:   niezbyt sycące. śniadanie:    jajko na miękko z warzywami obiad:   czerwona fasola z pomidorami kolacja:  …

9 komentarzy

ODCHUDZANIE [32]: Dodatkowe kilogramy w opcji all inclusive

dzień 32: czwartek, 18 lutego 2016 Moja poretinoidowa maska powoli zaczyna przypominać twarz – wysyp cudownie zniknął, a resztki wylinki dobijam kremem z 15% kwasem glikolowym. Jestem hardkorem, ale okazuje się, że intuicyjnie wiem, czego potrzebuje moja skóra. Odchudzanie trochę mi już spowszedniało, ale może to i dobrze – im mniej emocji …

6 komentarzy

ODCHUDZANIE [31]: What’s your poison, królewno?

dzień 31: środa, 17 lutego 2016 Cześć :) ♦ WAGA:   67,5 kg ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    1,5 litra wody i coś tam jeszcze ♦ SUPLEMENTY:   witaminy i antydepresanty ♦ POSIŁKI:   a jakże! śniadanie:    jajko na miękko z warzywami obiad:   pieczony dorsz z sałatą i oliwkami kolacja:   soczewica a pomidorami ♦ AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA:   dynamiczny …

3 komentarze

ODCHUDZANIE [30]: Ekspertka do spraw nieposkromionego odżywiania terenowego

dzień 30: wtorek, 16 lutego 2016 Poretinoidowa masakra na mojej twarzy trwa w najlepsze. Ratuję się peelingiem enzymatycznym, czarnym mydłem (organicznym savon noir) i całą baterią aptecznych nawilżaczy i „opatrunków w kremie” spod znaku Avene i La Roche Posay. Wiem, że pomogą, ale – póki co – łażenie w przymałej i naciągniętej …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [29]: Kochanie, zjedz szarlotkę, przecież zawsze lubiłaś.

dzień 29: poniedziałek, 15 lutego 2016 Jak nie urok, to przemarsz wojsk. Ledwo skończyłam z Atredermem, moja skóra – zamiast się regenerować – postanowiła, że… czas na wysyp! O klęsko urodzaju! Serio? Czemuż? – pytam. Czemuż?!! Czy ja nie mogłabym choć przez tydzień cieszyć się względnym spokojem mojej nieszczęsnej fizjonomii?! Czy ja zawsze …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [28]: To jak? Zważysz się? ;)

dzień 28: niedziela, 14 lutego 2016 Wstępu brak. Przejdźmy do rzeczy. ♦ WAGA:    podejrzewam, że wciąż stoi… :( ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    znów zbyt mało… ♦ SUPLEMENTY:   żeń-szeń i magnez ♦ POSIŁKI:   bez koziego sera to już nie to samo… :( śniadanie:    jajko na miękko z pomidorami i cykorią obiad:   …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE [27]: 7 pytań, które postawią Cię na nogi

dzień 27: sobota, 13 lutego 2016 Dzisiaj przeżywam lekką załamkę na okoliczność koziego białego sera, który z dniem dzisiejszym musiałam odstawić ze względu na – niewielką, bo niewielką, ale jednak – zawartość laktozy. Przekonałam się już przez lata, że za opłakany stan mojej cery odpowiada m.in. krowie mleko, bogate w syf wszelaki oraz …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [26]: To, co myślisz, wcale nie musi być prawdą

dzień 26: piątek, 12 lutego 2016 Jakiś czas temu mimochodem wspominałam, że wraz z odchudzaniem rozpoczęłam przedwiosenną (ostatni moment!) retinoidową kurację mojej skóry Atredermem – i powiem Wam, że to, co dzisiaj dzieje się na mojej twarzy to jakiś hardkor level master: całą maskę mam koloru dorodnego polskiego buraka, piekąca i napiętą do …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [25]: Nie kop pod sobą dołków!

dzień 25: czwartek, 11 lutego 2016 Wstałam o 6.00, zacinał śnieg z deszczem, zrobiłam sobie termos yerby i zasiadłam do pracy. Mopsy chrapiąc, pierdziały i pierdząc, chrapały. Zmarzły mi stopy. I taki to był fascynujący poranek. ♦ WAGA:    jutro się zobaczy, choć nie oczekiwałabym fajerwerków. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    staram się, ale …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [24]: Nie poddawaj się!

dzień 24: środa, 10 lutego 2016 Ile waży grypa i jej pochodne? mam wrażenie, że to przez nią nie chudnę! ♦ WAGA:    słuszna. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:   yerba mate, woda, Theraflu x 3 ♦ SUPLEMENTY:   uderzeniowa dawka witaminy C. ♦ POSIŁKI:   były. śniadanie:    szynka gotowana i surówka obiad:   boczniaki ze szpinakiem i …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [23]: Ojejku, jaka jestem biedna! oraz reszta bullshitu

dzień 23: wtorek, 9 lutego 2016 Czasem łapię się na tym, że użalam się nad sobą. Nie tylko w kwestii „bycia na diecie”, ale tak ogólnie – życiowo. Strasznie mi z tego powodu wstyd i jak tylko sobie to uświadamiam, zaraz trzaskam się na odlew. Nie jestem biedna i pokrzywdzona przez to, że …

0 komentarzy

ODCHUDZANIE [22]: Chcesz pączka, ale go nie dostaniesz. No trudno. Deal with it!

dzień 22: poniedziałek, 8 lutego 2016 Myślę sobie, że skoro nadal tu ze mną jesteście i nadal się odchudzamy, to chyba w naszej dotychczasowej „historii wielkiej wagi” więcej było, mimo wszystko, porażek niż sukcesów. Oczywiście jakieś tam sukcesy były, skoro jeszcze nie straciłyśmy wiary w sens i skuteczność odchudzania oraz podjęłyśmy kolejna …

3 komentarze

ODCHUDZANIE [21]: Ciężka sprawa wielkiej wagi

dzień 21: niedziela, 7 lutego 2016 Dzisiaj Dr Beck każe mi się zważyć, ale tego nie zrobię, bo po – pierwsze: to nie jest mój „dzień ważenia”, a po drugie: waga stoi i wiem, że póki nie zacznę się ruszać, żaden cud się nie wydarzy. Tylko jak powiedzieć mojemu organizmowi, który od …

2 komentarze

ODCHUDZANIE [20]: Cheat-meal i fuck-up zdarza się każdemu. Stało się, trudno, ale nie brnij w to dalej.

dzień 20: sobota, 6 lutego 2016 Luty jest dla mnie okresem największego zmęczenia brakiem światła. Oczy bolą. ♦ WAGA:    zapewne stoi niewzruszona, bo i ja się nie ruszam. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    dużo kawy, mało wody. ♦ SUPLEMENTY:   antydepresanty ♦ POSIŁKI:   przyjęto. śniadanie:    jajko na miękko, cykoria, pomidor obiad:   soczewica z warzywami …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [19]: Przestań się oszukiwać, dziewczyno!

dzień 19: piątek, 5 lutego 2016 Tell me lies, tell me sweet little lies… O tym, że się odchudzasz, masz silny charakter, a czekolada już wcale cie nie kręci. ♦ WAGA:    stoi. 68 kg. trudno, nie przecież się nie zabiję. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    gdybym tylko potrafiła zamieniać wodę w wino, to …

12 komentarzy

ODCHUDZANIE [18]: Dyskretnie wstań od stołu.

dzień 18: czwartek, 4 lutego 2016 Moje pierwsze hasło do Ubuntu brzmiało: „Nienasycenie”. ♦ WAGA:    mam złe przeczucia. albo stoi w miejscu, albo wykazuje lekką tendencję zwyżkową. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    kobiety generalnie mają jakiś grubszy problem z piciem wody. nie sądzicie? ♦ SUPLEMENTY:   mydło i powidło. witaminy i antydepresanty. ♦ POSIŁKI: …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [17]: Naucz się rozpoznawać, kiedy jesteś najedzona. I dlaczego „nigdy”?

dzień 17: środa, 3 lutego 2016 Jutro Tłusty Czwartek, a ja wciąż biję się z myślami, czy obchodzić to święto, czy je może raczej… obejść. I przejść pomimo, chyłkiem i boczkiem przemknąć niezauważona. Ulotnić się po angielsku celem ratowania własnej dupy. A raczej jej rozmiaru. Ot, temat do rozważań z moim dyżurnym Aniołkiem (urzędującym w …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [16]: Nie żryj po kątach!

dzień 16: wtorek, 2 lutego 2016 Zasada jest prosta: wszystkie kalorie zeżarte po kryjomu, liczą się podwójnie! Nie po to układasz sobie jadłospis (lub zdajesz się na kompetencje dietetyka, trenera czy lekarza), żeby potem – pod osłoną nocy lub w pracy pod biurkiem – pochłaniać spaghetti z kebabem i snickersem na deser, popijając colą …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [15]: Plusy dodatnie i plusy ujemne

dzień 15: poniedziałek, 1 lutego 2016 O wiele łatwiej odchudzać się wiosną. Chociaż nie… Wiosną lepiej być już odchudzoną! ;) ♦ WAGA:    nie dziś. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    znów za mało! :( ♦ SUPLEMENTY:   witaminizacja ♦ POSIŁKI:   zjedzone. śniadanie:    omlet z pieczarkami i pomidorem obiad:   duszone boczniaki z warzywami kolacja:   łosoś na …

2 komentarze

ODCHUDZANIE [14]: Patrz, co jesz.

dzień 14: niedziela, 31 stycznia 2016 Dostałam maila, w którym „ktoś” pisze, że jestem „już nudna z tą dietą i odchudzaniem” oraz że zamieniłam bloga Zazie w „głupi poradnik” dla – cytuję – „otyłych mamusiek”. W sumie to nie wiem, jak to inaczej skomentować… Może tak:   pogadamy za 3 miesiące. ♦ …

3 komentarze

ODCHUDZANIE [13]: Jak sobie radzić z zachciankami

dzień 13: sobota, 30 stycznia 2016 Dzisiaj jestem zmęczona i chce mi się spać. Najchętniej odwiesiłabym tę dietę na kilka dni, ale wiem, że to bez sensu. No bo ile razy można zaczynać od początku? No ile?! Cierpię na chwilowy kryzys wiary w sukces, mimo utraty wagi. Przejdzie. Przecież zawsze przechodzi. ♦ …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [12]: Ćwicz wytrzymałość na głód

dzień 12: piątek, 29 stycznia 2016 Temat dzisiejszej „pogadanki umoralniająco-odchudzającej” (do przeczytania w dalszej części notki) kojarzyć się może z jakimś chorym hasłem Zakonu Pro-Ana, ale od razu uspokajam, że chodzi o coś zupełnie innego ;) ♦ WAGA:    jeśli dziś jest piątek, to ważę 68 kg  (osiąg: – 4 kg) ♦  raczej …

9 komentarzy

ODCHUDZANIE [11]: Naprawdę jesteś głodna czy może po prostu masz ochotę coś zjeść?

dzień 11: czwartek, 28 stycznia 2016 Odkąd jestem na diecie, staram się nie myśleć o jedzeniu. Skoro i tak nie czekają mnie żadne gastronomiczne fajerwerki – ani dzisiaj, ani w najbliższych dniach – to po co się emocjonować? No i przede wszystkim – czym? Śniadanie. Obiad. Kolacja. Białko, węglowodany złożone, zdrowe …

3 komentarze

ODCHUDZANIE [10]: Ile kilogramów chcesz schudnąć? Czy Twój cel jest realny?

dzień 10, środa, 27 stycznia 2016 acha, przy okazji:   mija właśnie 4 dzień odrobaczania się Zentelem ;) ♦ WAGA:    poczekam jeszcze 2 dni. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    zima nie chce mi się pić, ale z rozsądku męczę kolejne butelki ♦ SUPLEMENTY:   gentle iron, witamina C, witamina B ♦ …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [09]: Niedowład mięśni, niedoczynność serca, ułomność oddechowa wraz z niedorozwojem kondycyjnym

dzień 09, wtorek, 26 stycznia 2016 Jeśli istnieją ludzie, którym naprawdę nie po drodze ze sportem, i to z przyczyn wrodzonych i niejako organicznych, to ja właśnie do nich należę.  I tutaj w zasadzie mogłaby zapaść kurtyna, ciężka żelazna zasłona milczenia, ale nie ma tak dobrze… ♦ WAGA:    nie panikuj. zważę się …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [08]: Koktajl ze spiruliną, szejk z wodorostów i smarki z nosa jelenia

dzień 08, poniedziałek, 25 stycznia 2016 Czy każda dieta wymaga kuchennych rewolucji? Czy naprawdę jesteś na nie gotowa? ♦ WAGA:    wsunięta głęboko pod szafę. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    1,5 litra zaledwie. przyzwyczajam się. ♦ SUPLEMENTY:   ziemia okrzemkowa. nadal nie mogę znaleźć proszku zasadowego? Syd? ♦ POSIŁKI:   moje posiłki są proste. …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [07]: Usuń wszystko, co cię może kusić.

dzień 07, niedziela, 24 stycznia 2016 ♦ WAGA:    zapewne ani drgnie, ale póki co – nic mnie to nie obchodzi! ;P ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    daj spokój, nie będę ciągle sikać! ;/ ♦ SUPLEMENTY:  gentle iron (1tabl.), vit. D 5000 jedn. ♦ POSIŁKI:   przyzwyczajam się do tych śmiesznych porcyjek ;) …

1 komentarz

ODCHUDZANIE [06]: Uważasz, że dieta jest sprawą prywatną, intymną, wstydliwą?

dzień 06, sobota, 23 stycznia 2016 Dawno, dawno temu, wpadłam w błędne koło „wstydzenia się”. Wstydziłam się, że utyłam i zarazem było mi wstyd, że rozpaczliwie chcę schudnąć. Czułam się jak na cenzurowanym. Chciałam za wszelką cenę ukryć fakt, że się odchudzam, schować w najczarniejsze dziurze i nagle, pewnego pięknego dnia, …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE [05]: Jedz powoli i z namysłem? Jedz ravioli z masłem?

dzień 05, piątek, 22 stycznia 2016 Spokój. Tylko spokój może mnie uratować. ♦ WAGA:    jeszcze nie. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    znów za mało. ♦ SUPLEMENTY:   antydepresanty, witaminy, żeń-szeń ♦ POSIŁKI:   na szczęście Syd gotuje <3 śniadanie:    jajko na miękko, pomidor, sałata obiad:   gotowany indyk ze szpinakiem kolacja:   kozi twarożek z …

4 komentarze

ODCHUDZANIE [04]: Cienki Bolek z przyznaną na wyrost odznaką wzorowego ucznia

dzień 04, czwartek, 21 stycznia 2016 oj, cieniutko dzisiaj ze mną, cieniutko… oraz:  90% mojej twarzy zajmuje nos. kurwa. ♦ WAGA:    cztery tony w ramach PMS’u :( ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    półtora litra. zadowolona? ♦ SUPLEMENTY:   zapomniałam ♦ POSIŁKI:   skromniutkie śniadanie:    gotowana chuda szynka + awokado i sałata obiad:   łosoś …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE [03] Siadaj, jedz i nie gadaj!

dzień 03, środa, 20 stycznia 2016 Codzienne regularne raporty bywają trudniejsze niż sama dieta. ♦ WAGA:    nie wiem, zważę się za jakiś czas. ♦ ILOŚĆ WYPITYCH PŁYNÓW:    tak, będę pić wodę. od jutra! ♦ SUPLEMENTY:   ziemia okrzemkowa, witaminy. gdzieś mi się zapodział proszek zasadowy… ♦ POSIŁKI:   bardzo smaczne, przygotowane przez Syd …

5 komentarzy

ODCHUDZANIE [02]: Czujesz się lepiej, gdy przestrzegasz planu czy gdy masz możliwość wyboru?

dzień 02, wtorek, 19 stycznia 2016 Po nocnym napadzie drgawkowym Kumeczka moja własna dieta wydaje mi się jeszcze mniej istotną rzeczą niż wczoraj. Najlepiej przestać o niej myśleć. W ogóle przestać myśleć o jedzeniu i jeść tylko to, co przewiduje dzisiejszy jadłospis. ♦ WAGA:    nie no, bez przesady, nie będę …

2 komentarze

ODCHUDZANIE [01]: bardzo przepraszam, ale nie mam czasu

dzień 01, poniedziałek, 18 stycznia 2016 Odpowiedni moment na rozpoczęcie diety nie nadchodzi w zasadzie nigdy, a ten poniedziałek już wyjątkowo się do tego nie nadaje. Trzy godziny spędzone z Kumokiem w poczekalni u weterynarza i jeszcze jedna w samym gabinecie. Do tego nowe diagnozy, nowe zalecenia, nowe przypuszczenia. Dieta …

12 komentarzy

[ODCHUDZANIE] Twój jadłospis: lista realnych potrzeb żywieniowych czy może zestaw organoleptycznych przyjemności?

Tak naprawdę wcale nie chodzi o to, byś na dietę wybierała się jak na wojnę, uprzednio przygotowując się jak do wyścigu zbrojeń. Wyrzuć z głowy wszystkie wyobrażenia dietetycznych katuszy, ohydnych rozgotowanych warzyw czy własnej śmierci głodowej przed telewizorem podskakującym wraz z Chodakowską na ekranie. Wyluzuj, chociaż odrobinę. Twój niepokój przed porzuceniem …

9 komentarzy

[ODCHUDZANIE: wersja kolejna, wielokrotnie poprawiona] Powrót Córy Ciężkostrawnej

Dawno nie było o odchudzaniu, prawda? Ha! Bo i odchudzania nie było. Ano niestety. Miniony rok dał mi tak ostro popalić, że zaprawdę powiadam Wam – rozmiar mojego tyłka, tudzież kształt ud, były ostatnią rzeczą, o którą się martwiłam. A że stresy, życiowe niepowodzenia i resztę magicznych przeciwności losu mam …

20 komentarzy

Dlaczego cukier nie krzepi?

  Ostatnia notka na temat mojego uzależnienia od cukru (klik!) wzbudziła spore zainteresowanie – z moich blogowych statystyk wynika, że w jeden dzień przeczytało ją ponad 3.000 osób i chociaż nikły promil czytających zostawił po sobie ślad w postaci komentarza na blogu lub FB, to zamiast tego zostałam zasypana lawiną …

14 komentarzy

Cześć, jestem Olga. mam 37 lat i jestem… uzależniona.

Od wielu lat. Nie wiem, kiedy dokładnie to się zaczęło. Może jeszcze w liceum, podczas pierwszej depresji. Może na studiach, w czasie stresującej sesji egzaminacyjnej. Nie pamiętam… Może po jakimś bolesnym rozstaniu albo traumie z 1997… Może dopiero wtedy, kiedy zamieszkałam sama i rozpaczliwie odbijałam się od ścian pustego mieszkania …

21 komentarzy

clap your hands, oh clap your hands!

Nie jest łatwo się odchudzać, gdy stoisz na niepewnym gruncie, a raczej trzęsiesz się ze strachu, bo nie wiesz, co będzie dalej, a przy tym masz pełną świadomość tego, że całe to grząskie bagno zawdzięczasz samej sobie, bo ostatnie trzy lata spierdoliłaś tak koncertowo, że mogliby Cię pokazywać w Sevres, …

13 komentarzy

Odchudzam się!

Zacznę od jutra, bo dzisiaj już zjadłam batona i lody, poza tym jestem niewyspana. Albo najlepiej od poniedziałku, bo na jutro mam deadline w pracy, a w środę idę na piwo z Dziunią i Kicią. Potem będzie już piątek, czyli impreza u Zenka. Bez sensu. W sobotę pewnie pójdziemy na …

4 komentarze

raport z odchudzania (2): są takie dni, kiedy samo odchudzanie nie wystarcza…

kiedy mój młodszy brat, Wojtek, był jeszcze małym chłopcem – a i ja byłam też zupełnie nieduża – zwykł wyładowywać swoją życiową frustrację mantrycznym powtarzaniem magicznego zaklęcia, które brzmiało: główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa. główno-dupa-siki-kupa.  i tak dalej, bez końca, dopóki mu nie ulżyło. no i tak, tytułem wstępu. dzisiaj miałam taki dzień, że nic, …

11 komentarzy

raport z odchudzania (1): miseczka nachosów katastrofy nie czyni, ale i tak doprowadza mnie do rozpaczy…

sezon gimnastyki korekcyjnej uważam za rozpoczęty WAGA:   65,9 kg   SUPLEMENTACJA:  gentle iron (1tabl.), vit. D 5000 jedn. AKTYWNOŚĆ PORANNA:  „Skalpel” (Chodakowska) 40min + rozciąganie AKTYWNOŚĆ WIECZORNA:  nordic walking, 60min   POPEŁNIONE GRZECHY:   miseczka nachosów po wieczornym nordiku. (kurwa! napad głodu i osłabienia) NASTRÓJ:   euforyczno-depresyjny UWAGI:   Ferrytyno, błagam, rośnij! Energio przybywaj! …

4 komentarze

raz gruba – zawsze gruba

moje odchudzanie i mozolna wspinaczka do jako takiej formy cielesnej nie są bynajmniej pasmem spektakularnych sukcesów, o nie! i chociaż moja dietetyczka odtrąbiła wszem i wobec zwycięstwo nad moją mutant-masą i po 5 miesiącach porzuciła mnie na pastwę losu oraz reszty dietetycznych pokus, to niestety z perspektywy czasu muszę z …

31 komentarzy

ODCHUDZANIE: program Metabolic Balance – wznowienie Fazy Ścisłej (2)

Oto przed Wami najbardziej absurdalne, nieudane i nieapetyczne foty żarcia w polskim internecie – utrzymane w poetyce kultowego już „Gotuj z Shebenem”, po prostu głęboki off kulinarny i estetyczny Rów Mariański (tudzież Żuławy Wiślane). Lecz powtarzam – nie będę skakać nad talerzem z blendą i reflektorem, bo dostanę skrętu żołądka. Koniec, …

3 komentarze

ODCHUDZANIE: program Metabolic Balance – wznowienie Fazy Ścisłej (1)

Obiecywałam sobie i obiecywałam, aż w końcu wzięłam się w garść i wróciłam na ścieżkę cnoty – czyli do początkowej Fazy Ścisłej Metabolic Balance – KLIK! [o diecie Metabolic Balance i jej efektach piszę dokładniej TUTAJ – klik!] A poniżej w największym – obrazkowym – skrócie mój dzisiejszy jadłospis. Wybaczcie zdjęcia, …

3 komentarze

ODCHUDZANIE: minus 20kg czyli mój indywidualny plan żywieniowy METABOLIC BALANCE

Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że o bezskutecznym odchudzaniu mogłabym napisać opasłą książkę – moje przygody z najbardziej absurdalnymi dietami świata możecie poczytać w dziale ODCHUDZANIE. Dzięki cudownym dietom i głodówkom nabawiłam się insulinooporności oraz dobiłam do rekordowej wagi 85 kg. Od tego czasu wiele się zmieniło, a najbardziej ja …

39 komentarzy

ODCHUDZANIE: jak Zazie ze sportem walczyła

moja batalia ze zbędnymi kilogramami trwa od kilku ładnych lat (do poczytania – TUTAJ!) o czym pisałam na blogu namiętnie i już po wielokroć, ale dopiero przygoda z Metabolic Balance (KLIK!) pozwoliła mi uzyskać może jeszcze nie “wymarzoną sylwetkę dziewczyny Glamour” – ale przynajmniej ubytek 20kg wagi w ciągu 6 …

18 komentarzy

jak schudłam 15kg i nadal lecę w dół – czyli: Program Metabolic Balance

chcieliście poczytać o szczegółach mojej diety, więc proszę – napisałam Wam wszystko, co wiem. jesli ktoś zacznie mi teraz marudzić, że „Too long, didn’t read” – to nie ręczę za siebie.  buziaczki!   Ci, którzy śledzą na blogu Zazie moje wieloletnie zmagania z rzeczywistością, wiedzą, że jakiś czas temu something went …

48 komentarzy

minus 15kg czyli połowa sukcesu za mną! :)

kiedy 3 lata temu dostałyśmy z Syd kredyt hipoteczny na 30 lat i kupiłyśmy nasze wymarzone mieszkanie na Starej Ochocie – moją spontaniczną reakcją, której właściwie do dzisiaj nie potrafię sobie racjonalnie wytłumaczyć – było włączenie na full “sing hallelujah!’ dr albana [klik!] i uogólniony atak radości wraz poczuciem absolutnego …

11 komentarzy

into the groove

schudłam już 14kg. jeszcze tylko kilogram i – tak jak sobie sama obiecałam – napiszę wam wszystko o mojej diecie. dlaczego dopiero po utracie równych 15kg? ot, z wrodzonej przekory. zważywszy na to, że do tej pory miałam raczej w zwyczaju popisywać się swoim słomianym zapałem, ogłaszać wszem i wobec, …

13 komentarzy

moje pierwsze 10 kilo

poszło! poszło! poszło w cholerę i nie wróci, mam nadzieję. przede mną jeszcze 20kg do zrzucenia – dopiero wtedy osiągnę stan zen: czyli 55 kilogramów, z którymi żyłam do – mniej więcej – 32 roku życia i było mi z nimi całkiem OK, zarówno fizycznie, jak i psychicznie. nie wiem, …

13 komentarzy

hej-ho, pani mi grozi?

  pamiętacie mój wpis, w którym demaskuję marketingowy bullshit odchudzający znany w internecie pod nazwą “keton malinowy”? http://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ otóż napisała dzisiaj do mnie pewna pani z firmy whitedotseo.com ———————————————– Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony http://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ …

19 komentarzy

chleb. ser. makaron. czekolada. dużo czekolady.

nie dalej jak wczoraj kozaczyłam na blogu, że taka jestem twarda, zdietowana i wcale nie cierpię z głodu. oł jee, wystarczyło poczekać aż nadejdzie PMS – dzisiaj gotowa jestem odgryźć sobie głowę. więc kiedy ssanie w żołądku osiąga poziom krytyczny i zaczynam z nerwowo omiatać rzeczywistość wzrokiem w poszukiwaniu czegoś …

0 komentarzy

jasna strona mocy.

na liczniku 76,5kg i waga poooowoli spada. co mnie cieszy, bo startowałam z 84kg uzbieranych od jesiennej edycji odchudzania. jem trzy razy dziennie – w odstępach minimum 5h – precyzyjnie ważone i zbilansowane odżywczo porcje pod pełną kontrolą dietetyka. talia się wysmukla, tyłek znika. nie męczę się jakoś straszliwie, nie …

3 komentarze

ODCHUDZANIE: cuda-wianki i keton malinowy co uderza do głowy

miesiąc po napisaniu tej notki otrzymałam maila od firmy whitedotseo.com o treści: Witam Pracuję w firmie, która jest właścicielem strony keton-malinowy.pl Proszę o niezwłoczne usunięcie naszych autorskich elementów graficznych z Pani strony  http://zazie.com.pl/2014/02/odchudzanie-cuda-wianki-i-keton-malinowy-co-uderza-do-glowy/ Nie posiada Pani praw autorskich do wykorzystania tych materiałów,  a to co Pani aktualnie robi jest łamaniem …

54 komentarze

ODCHUDZANIE: I’m chubby and I know it…

wstałam o 6.00 i nadal byłam sobą: gruba, potargana, głodna i wściekła. oh, I’m soooo sexy and I know it… jednak zgodnie z podjętym wczoraj postanowieniem byłam gotowa na zmianę – wielką, spektakularną, 80-kilogramową przemianę mojej problematycznej osobowości. co prawda nie jestem jeszcze pewna, kim dokładnie chciałabym być, ale przecież …

35 komentarzy

ODCHUDZANIE: perfect timing, motherfucker!

nigdy nie zrozumiem tego fenomenu. ilekroć postanowię, że oto teraz-zaraz-natychmiast idę na całość: wdrażam dietę, codzienne treningi i resztę konkretów mój organizm wykonuje przedziwną woltę, która ociera się o majstersztyk autosabotażu i sygnalizuje mi, że oto… taaaa-daaam! powitajmy grypę! galopujące osłabienie, smarki do pasa, ból głowy, gardła i mięśni. ale …

6 komentarzy

ODCHUDZANIE: mała syrenka i kanibalizm

kwestia odchudzania leży mi na sercu oraz w jego bezpośredniej okolicy, dlatego też za radą Ali postanowiłam skurczyć objętość mojego żołądka, wykorzystując do tego celu… sardynki. albo szprotki. no te rybie mikrusy w małych puszeczkach, wiecie. przepis jest prosty: małą puszkę rybek zjadamy rano z dodatkiem zieleniny. nie czujemy głodu …

17 komentarzy

ODCHUDZANIE: na sucho to nawet trawa nie rośnie

poranny urobek orbitrekowy z pustym żołądkiem okazał się totalną porażką. nie wiem, skąd u rozmaitych “specjalistów” pomysł treningów na czczo? że niby będę spalać więcej tłuszczu? czy spalać się? bo różnica jest zasadnicza. brak paliwa skutkuje u mnie wydolnością na poziomie zero, zadyszką, zawrotami głowy – mimo wypicia w trakcie …

6 komentarzy

ODCHUDZANIE: dzień 15-19 || wyższa matematyka

przeprosiłam się z orbitrekiem i nakurwiam, nakurwiam, nakurwiam. chciałabym użyć jakiegoś elegantszego czasownika, ale żaden inny nie przychodzi mi do głowy, więc musicie mi wybaczyć. tym bardziej, że każde z moich zderzeń z rzeczywistością jest brzydkie i bolesne – i tak coś, co na filmikach motywacyjnych miało wyglądać tak: u …

8 komentarzy

ODCHUDZANIE – dzień 14 – chirurgicznie? anorektycznie? … kretynicznie!

oprócz tego, że za dużo jem – bo na jedzenie, tak jak na wszystko inne apetyt mam nieposkromiony – zdecydowanie za dużo rozmyślam, doprowadzając się tym samym na szczyty absurdu, nonsensu i głupoty. nie wiem, jak to napisać, by nie zabrzmiało jeszcze bardziej kretynicznie niż w rzeczywistości, ale – tak, …

24 komentarze

ODCHUDZANIE – dni 4 – 13 czyli: Teraz będzie po mojemu!

jasne, że nie warto “poprzestawać na małym”, ale na litość boską! – od czegoś trzeba zacząć… zazwyczaj od zera, od niczego, od stanu ruiny i opłakania. i pomału, kawałek po kawałku, chwila po chwili – wspinać się coraz wyżej i wyżej, choćby to był jeden pieprzony centymetr dziennie, dwadzieścia jeden …

36 komentarzy

ODCHUDZANIE – dzień 03 – piątek, 10.01.2014: fucked up.

CHALLENGE:        KRÓL IMPREZY & MISTRZ OGŁADY TOWARZYSKIEJ LEVEL:       MASTER iść na imprezę do Sąsiadów w stanie głębokiego PMS’u, siedzieć dwie godziny z gnuśną miną, a następnie wpierdolić dzieciom Gospodarzy wszystkie czekoladki adwentowe… no cóż, zupełnie jak w “Sensacjach XX wieku” – to był zwykły …

6 komentarzy

ODCHUDZANIE – dzień 02 – czwartek, 09.01.2014: tylko spokój może mnie uratować.

aktualnie moje nastawienie do diety i odchudzania jest bardzo nieentuzjastyczne. w ogóle do rzeczywistości mam stosunek mocno sceptyczny. podobno PMS to mit i ściema. więc nie wiem, może po prostu mam amebę. albo reumatoidalne zapalenie czasoprzestrzeni.   6.00     I POSIŁEK: – BRAK !!!  :((( 8.00     II …

2 komentarze

ODCHUDZANIE – dzień 01 – środa, 08.01.2014: chcę umrzYć.

słowo się rzekło – prosiaczek u płota: czyli odchudzam się! długo się zastanawiałam, którą z dostępnych metod wybrać – a musicie wiedzieć, że przetestowałam ich wiele i żadna (z moich ulubionych) nie działa!   w końcu po długim namyśle wybrałam opcję „5 posiłków dziennie + odrobina ruchu”   i oto …

35 komentarzy

rolowanie blanta na bekstejdżu

wturlałam się dziś rano na wagę i… 80kg jak w pysk strzelił! fakinszit-kurwa, pierogi, makowiec, wiśniówka, pigwówka, whisky, japierdolę. aktualnie moje odchudzanie to jest śmiech na sali i rolowanie blanta na bekstejdżu. dlatego w naszym porządnym mieszczańskim domu pojawił się orbitrek, na którym zamierzam bić wszelkie rekordy świata celem zostania miss …

5 komentarzy

roztrzepane kobiety potrzebują ciągłej podniety…

oczywiście, że nadal się odchudzam, dbam, pilnuję i takie tam – nie jem słodyczy, pszenicy i tysiąca innych rzeczy, ale faktem jest, że ostatnimi tygodniami tyle się działo (także w mojej głowie), iż jakoś tak przestałam się dietą podniecać i zaczęłam traktować ją naturalnie, mimochodem oraz najzwyczajniej na świecie. bożesz, kurwasz, …

9 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 21-25 (czw-pon, 24-28.10.2013): zioła, zwidy i flawonoidy

ostatnia notką (na temat odkwaszania, odrobaczania i ziół) niechcący wsadziłam kij w mrowisko – żeby nie powiedzieć… palec w kupę. jako że szanuję wasze kiszki stolcowe, nie zamierzam was namawiać do picia szałwii z piołunem ani robienia sobie lewatywy – być może sama za miesiąc stwierdzę, że był to pomysł …

5 komentarzy

każdy z nas ma bogate życie wewnętrzne…

uwaga, wrażliwi! nie czytać!       ostrzegałam.   – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –   nie od dziś wiadomo, że lubię uchodzić …

66 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 18, 19, 20 (pon-śr, 21-23.10.2013): just DON’T.

od trzech dni milczę na blogu w kwestii diety. ciekawe dlaczego…? może dlatego, że nienawidzę świata i równocześnie chce mi się płakać nad jego globalnymi problemami…? może dlatego, że od 3 dni przez 24h na dobę mam straszliwe ssanie w żołądku i zajebistą ochotę na cukier??!! może dlatego, że utrzymanie …

32 komentarze

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 17 – niedziela, 20.10.2013: wszystko jest kwestią decyzji.

och, wiem, że histeryzowałam:  „nie da się żyć bez czekolady, sera żółtego, tarty z owocami i bezy z kremem!” – ale po pierwsze: da się, a po drugie: ja zawsze trochę histeryzuję. na każdy temat. i jeszcze nie raz histeryzować będę. po 2 tygodniach diety dochodzę do wniosku, że wszystko jest …

19 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 16 – sobota, 19.10.2013: siła woli. wola mocy. próba charakteru.

nie podejrzewałabym o to samej siebie. nie sądziłam, że dam radę. a jednak ;) z okazji urodzin naszej Prażynki – przyszywanej sąsiadki ochocko-praskiej postanowiłam iść na całość i zrobić muffiny. waniliowe z bananami i gorzka czekoladą oraz czekoladowe z Nutellą i białą czekoladą. 3/4 kostki masła roztapiamy w rondelku. przesiewamy …

11 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 15 – piątek, 18.10.2013: chcieć to móc. albo jakoś tak.

ciągle zapominam o regularności. oraz o robieniu zdjęć mojemu żarciu. nie nadaję się na mistrzynię food porn. oto przykładowe drugie śniadanko. tak naprawdę nie powinno tu być tych chlebków ryżowych, bo właśnie się dowiedziałam, że są zakazane oraz że ich dietetyczność i zdrowotność jest marketingowym bullszitem. podobnie jak pieczywa chrupkiego …

7 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 14 – czwartek, 17.10.2013: Cooking Mama – Disaster Style!

stało się. zaczęłam gotować!   no bo ileż można żreć surową paprykę, surowe ogórki, rzodkiewkę i otręby z jogurtem?! żeby nie było, że jestem królewną, która nigdy nie gotowała. o nie!       ja po prostu tego nie lubię i unikam jak tylko mogę. to mnie nudzi. zawsze coś …

17 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 13 – środa, 15.10.2013: Bilans Zdrowia Starego Grubego Dziecka

o ile drażni mnie i doprowadza do rozpaczy nadmiar mego pulchnego ciała, o tyle z własnym biologicznym organizmem jestem nie dość, że pogodzona, to jeszcze – rzekłabym – gruntownie i dogłębnie zaznajomiona oraz gorąco zaprzyjaźniona. naprawdę go lubię. jest dobry. jest fajny. jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. dlatego wybaczam mu …

37 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 12 – wtorek, 15.10.2013: odchudzanie to stan umysłu.

odchudzanie to nie tylko długotrwały proces, ale i stan umysłu. permanentny. inaczej niż z treningiem, kiedy jednego dnia dasz z siebie wszystko, a drugiego możesz trochę odpuścić. diety nie da się poluzować – przynajmniej w moim przypadku, bo wtedy następuje reakcja łańcuchowa i… poszły konie po betonie, a Zazie – …

26 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 11 – poniedziałek, 14.10.2013: Blood Sugar Sex Magik

pogodziwszy się z koniecznością wybulenia kilku stówek, udałam się dziś na badania – o poranku, na głodzie i z uogólnioną niechęcią. ale cóż począć. trzeba. nienawidzę pobierania krwi od czasu, gdy jako nastolatka na oddziale szpitalnym, zemdlałam na korytarzu po pobraniu, rozwaliwszy sobie o podłogę cały łuk brwiowy – runęłam …

2 komentarze

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 10 – niedziela, 13.10.2013: umiarkowanie, asceza i emigracja wewnętrzna

  odkąd zaczęłam być na diecie, a przez to bacznie zwracać uwagę na jedzenie, czyli istotny element towarzyszący moim kontaktom międzyludzkim w Posłańcu Uczuć, zauważyłam w sobie pewną zmianę. otóż:  jestem emocjonalnie odłączona. nie tylko od jedzenia. od ludzi także. nienaturalnie wycofana z kontaktu. pilnuję się, powstrzymuję, przemawiam sobie w …

3 komentarze

Mistrzyni Organizacji Czasoprzestrzennej

godzinowo-posiłkowy rozkład dnia wziął dzisiaj w łeb, a jakże. zdziwiłabym się, gdyby było inaczej. na usprawiedliwienie dodam, że na głodzie pojechałam się badać. oczywiście nie upewniłam się wcześniej, czy aby na pewno mój ubezpieczyciel pokryje koszty wszystkich analiz biochemicznych. otóż nie pokryje, co okazało się dopiero w rejestracji. trzysta siedemdziesiąt …

1 komentarz

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 08 – piątek, 11.10.2013: chcę chodzić jak w zegarku…

nie poddaję się, walczę, nie odpuszczam. ale. ale. ale. to wszystko jest cholernie trudne. nie, nie podjadam. nie łamię zasad diety. Krzysiaczek żłopie przy mnie piwo, popijając Dr Pepperem i wpierdala czipsy, robię zakupy, przechadzając się między półkami zajebanymi słodyczami, konserwantami, tłuszczem i resztą popularnych pyszności i wiem, że 99% …

7 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 06 – środa, 9.10.2013: Dziś nie utyłaś, jutro nie schudniesz.

dzisiejszy dzień przejdzie chyba do historii – a raczej mojej osobistej biografii – jako moment zwycięstwa mozolnie trenowanego rozsądku nad wrodzoną i rozbujaną do granic możliwości impulsywnością. i nie, wcale nie chodzi o to, że idąc ulicą i – jak zwykle – żonglując wewnętrznym niepokojem – przez chwilę zapragnęłam go …

10 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 05 – wtorek, 8.10.2013: ostre lądowanie na dupie!

nie sztuka lecieć z kilogramów. sztuką jest nie lecieć przy tym przez ręce!   czyli:  JEM ZA MAŁO. za mało wszystkiego :( uświadomiła mi to dzisiaj Kejt, której niniejszym oficjalnie dziękuję! ♥ mój przykładowy jadłospis wyglądał do tej pory tak: i słusznie niektóre z Was zwracały mi uwagę, że to za …

16 komentarzy

don’t you worry bout a thing

patrząc na ostatnie notki, nie da się ukryć, że blog Zazie nieco się zmienił – suwaczki wagi, motywujące obrazki, banalne sentencje i milion prawd objawionych. lovely! musicie mi jednak wybaczyć i zrozumieć: każda rewolucja wymaga ofiar, a ja zamierzam je ponieść z pełną odpowiedzialnością za dodane tutaj dietetyczno-lajfstajlowe opowieści dziwnej …

11 komentarzy

Psychologiczny program odchudzania według J. Beck

Dieta niskoenergetyczna jest skuteczna wtedy, gdy zmieni się sposób myślenia, aby wytrwać w postanowieniu przestrzegania nowych zasad żywienia.   Osoby stosujące diety niskoenergetyczne powinny: – jeść to, co pozwoli na zmniejszenie masy ciała bez utraty masy mięśniowej i osłabieniu układu odpornościowego; – mieć świadomość, że należy odchudzać się powoli; – …

0 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 04 – poniedziałek, 7.10.2013: Idzie skacząc po górach

cały czas nie mogę dojść do ładu z godzinami posiłków. chcę żeby były żelazne i nieprzekraczalne – co w moim przypadku jest nieco problematyczne, bo mój tryb życia daleki jest od „uregulowanego”. tak jak pisałam wczoraj – bez skorelowania jedzenia ze spaniem daleko nie zajadę. ostatni posiłek zjadłam wczoraj o …

35 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 03 – niedziela, 6.10.2013: Don’t stop me now!

pierwszy moment krytyczny – zaliczony! ;) jak w każdą niedzielę tak i dziś odwiedziłam Posłańca Uczuć, jednak zamiast cudownego śniadania obfitującego w mniej i bardziej kaloryczne cuda-wianki, wypiłam czarną kawę bez cukru (no dobra, i tak tylko taką piję, innych jej postaci nie uznając) oraz szklankę świeżo wyciśniętego soku z …

21 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 02 – sobota, 5.10.2013: DIETING IS A WAR…

ósma rano 250 gramów i dwie łyżeczki, jogurt 2% i 200ml, wstrząśnięty – niezmieszany…. na diecie jak na wojnie – zagapisz się, zamyślisz, rozmarzysz i… już nie żyjesz! tak, znowu zaspałam. tym razem absolutnie i nieodwołalnie przegapiłam porę śniadania, otworzywszy lewe oko tuż przed 10.00. no jak by nie było …

13 komentarzy

DZIENNIK ODCHUDZANIA – dzień 01 – piątek, 4.10.2013: I’m on a diet, BITCH !!!

8.00     ŚNIADANIE:  odrobinę zaspałam. przecieram oczy, ale i tak nie mogę uwierzyć w te homeopatyczne ilości pożywienia. żart jakiś. co ja jestem… wróbelek elemelek? o dziwo – najadłam się. spoko, może być. nie miałam tylko pojęcia, że winogrona są dietetyczne… 11.00   DRUGIE ŚNIADANIE: sorry, nie będzie zdjątka. …

6 komentarzy

generalne porządki. czyli: wszelka zmiana musi zostać pozamiatana.

jako prawdziwie chujowa pani domu mam taką zasadę, że wszelkie reformy i rewolucje w moim życiu lubię sobie przypieczętować gruntownym sprzątaniem w domu i w obejściu. ot takie, paniczne podbijanie bębenka w rytm “ojezu-ojezu-co-to będzie!” celem jeszcze gruntowniejszego rozpierniczenia dookolnej rzeczywistości.     i tak oto sprzątam. to znaczy: zlikwidowałam …

10 komentarzy

życie i śmierć Ciasteczkowego Potwora

kilka dni temu powiedziałam sobie, że żadne jedzenie nie jest warte cierpienia, jakie przeżywam od wielu miesięcy w związku ze swoją dramatycznie rosnącą wagą. i tak jak trzeźwiejący alkoholicy proszą w zaprzyjaźnionym barze, by pod żadnym pozorem nie sprzedawać im alkoholu – tak ja niniejszym proszę was na wszystko, Dziewczyny …

83 komentarze

enough is enough. no more bullshit.

I portray what larger women represent to me. I focus on their fullness and femininity, as a form of protest against discrimination set by media and by today’s society. What larger women embody to me is simply a different form of beauty. [fullbeautyproject.com] wiecie co? mam dosyć. ulewa mi się. …

24 komentarze

gruba kobieta kontratakuje

naiwnie postanowiłam rozpocząć nowe ulepszone życie oraz wyrobić w sobie szlachetne i zdrowe nawyki. na dobry start upiłam się w weekend i zarwałam noc, ale mniejsza o to. liczą się chęci. zwłaszcza że postanowiłam chodzić spać przed północą, no dobra – o północy. lub tuż po północy. oraz wstawać wcześnie …

10 komentarzy

jagody goji – drogie, śliczne i toksyczne.

łkałam ostatnio na blogusiu, jak głęboko mnie upokorzyła oraz gwałtownie sponiewierała trwająca przeszło tydzień grypa żołądkowa, w ramach której zaliczyłam: spazmy na łazienkowym dywaniku, nirwaniczne omdlenia i majaczenie, konwulsje na sedesie i jodłowanie wprost z trzewi do plastikowej miski. och, no nie byłabym sobą, gdybym zataiła przed światem tak malownicze …

156 komentarzy
jak schudnąć 20 kg w 3 miesiące

oh zazie, fatty boom boom!

odkąd, wraz z tegoroczną wiosną i dużą dawką paroksetyny, wyszłam z trwającej niemal rok depresji – znów zaczęłam malować oczy i rozpuszczać włosy, a kupiwszy sobie pół tuzina czarnych spodni (zdolnych pomieścić parostatek, orkiestrę dętą oraz mnie samą) oraz tyleż samo czarnych bluzek o powierzchni co najmniej spadochronu – zaczęłam …

129 komentarzy

Ochota na wiosnę. wiosna na Ochocie.

po tej wiośnie obiecywałam sobie więcej niż wiele oraz dużo. tymczasem nadeszła, a ja nie zdążyłam jeszcze otrząsnąć się z zimowego kurzu, który osiadł na mnie grubą warstwą. dosłownie. grubą. jak się czuję, będąc cięższa o 10kg niż w minionym maju? powiem wprost:   zajebiście chujowo. tymczasem leżę i hejterzę. …

15 komentarzy

Blood Sugar Sex Magik

odebrałam wyniki badań. mogłyby być lepsze. cóż, sama na nie zapracowałam. na pytanie, czy w wieku 35 lat można stanąć na rozdrożu, pośrodku ciemnego znajdując się lasu, i zastanawiać się: czy lepiej iść krótką trasą w dół ku miażdżycy i cukrzycy, czy może lepiej skręcić w znacznie dłuższą i krętą …

8 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 10 – ostatni!!!

          dzień 10. piątek – OSTATNI DZIEŃ MASTER CLEANSE I did it!  I did it! I did it! wytrzymałam! dałam radę! udało mi się! cieszę się jak głupia, naprawdę. 1+10 dni Master Cleanse to w sumie 11 dni ćwiczenia silnej woli. BEZ JEDZENIA. bez słodyczy, pieczywa, ukochanych serów …

22 komentarze

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 9

          dzień 9. czwartek.   daleka jestem co prawda od podziwu dla własnego superego, ale! w sytuacji, kiedy trzy osoby bez serca i bez duszy – czyli Czmuda, Quentin i Syd – siedzą tuż obok przy stole i wpierniczają najlepszego ‘chińczyka’ w mieście, a ja udaję, …

9 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 8

           dzień 8. środa. mija właśnie 8 dzień mojej klonowo-cytrynowej krucjaty i jak widzicie – ku rozczarowaniu co poniektórych – jeszcze żyję! ;) dzisiaj akurat mam się świetnie, ale wczoraj, przyznaję, było słabo. dowlokłam się do domu i zanurkowałam na 3 godziny pod koc, gdzie robiłam …

12 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 7

          dzień 7. wtorek. rozpoczęłam 7 dzień Master Cleanse. na wadze 4 kg mniej. ale nie jest różowo. i nie chodzi tu o moją silną wolę, która o dziwo daje radę, ale o to, że odczuwam znaczny spadek energii i ogólną dekoncentrację. a ponieważ nie jestem …

25 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 6

          dzień 6. Poniedziałek Wielkanocny. sobotnio-niedzielne grzechy z sokiem warzywnym postanowiłam jednak sobie wybaczyć. no bo bez przesady! do tej pory trudno mi było odmówić sobie piątej dokładki spaghetti czy ósmego kawałka pizzy, więc nie będę robić tragedii z faktu, że po kilku dniach BEZ JEDZENIA …

11 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 5

          dzień 5. Niedziela Wielkanocna. wyobrażaliście sobie kiedyś chińską torturę? np stół wielkanocny zastawiony wszystkim, co uwielbiam. wytrzymałam. o tyle i ile. chwilowy kryzys zdusiłam w zarodku szklanką soku warzywnego. tymczasem świąteczna biesiada trwała, trwała, trwała i trwała… pierdyliard przystawek, osiemstet dań pierwszych, tysiąc dań drugich …

2 komentarze

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 4

          dzień 4.  Sobota Wielkanocna. wiedziałam, że w święta będzie ciężko, ale nie sądziłam, że aż tak. rano pojechałyśmy z Syd na świąteczne zakupy do naszego ukochanego Lidla. dla Syda 10 kg pyszności, a dla mnie dla mnie 10 kg cytryn. w sumie nie wiem, jak …

2 komentarze

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 3

          dzień 3. piątek. robię się lekko nerwowa. czy naprawdę wszyscy muszą opowiadać na prawo i lewo, czego nawpierdalają się w czasie świąt? pociesza mnie jedynie fakt, że na wadze widnieje 68 kg. czyli jakby 3 kg mniej ;) oczywiście, że zeszła ze mnie woda i …

0 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 2

          dzień 2. czwartek. euforycznie podskakuję przez cały dzień w oparach syropu klonowego, cytryny, imbiru i pieprzu cayenne. jest mi dobrze. jest mi lekko. spring is in the air. oraz! zupełnie minęła mi ochota na słodycze! czyżby to zasługa pieprzy cayenne? marzę o soku warzywnym…     …

0 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – dzień 1

          dzień 1. środa. dzień jak co dzień, tyle że bez uciech gastronomicznych. od samego rana myslę o jedzeniu, podziwiając siłę swojego charakteru. w drodze do pracy mijam tysiąc kiosków i sklepów, w których gdybym tylko chciała mogłabym kupić monte-dziecka-czas i kinder bueno. oczywiście, że chcę. …

0 komentarzy

Master Cleanse [Lemon Detox Diet] – czyli wszystko, co chciałybyście wiedzieć o diecie lemoniadowej, ale wstydzicie się zapytać…

czas trwania detoxu: + minimum 10 dni (max 40 dni) składniki detoxu: + syrop klonowo-palmowy klasy C + świeżo wyciśnięty sok z cytryny + pieprz cayenne + ew. imbir + woda niegazowana niskozmineralizowana produkty zakazane w czasie detoxu: — warzywa i owoce — mięso i ryby — nabiał i tłuszcze — …

30 komentarzy

OOSOM!!! czyli: Oczyszczająco-Odchudzający System Osobistej Metamorfozy (aka: Oczyszczająco-Odchudzający System Odnowy Moralnej)

Ponieważ jestem za głupia na konstruktywne wykorzystanie dobrych rad – sama postanowiłam stworzyć jedyną słuszną metodę osiągania jedynie słusznej wagi i jedynie słusznego kształtu. Swojej rewolucyjnej metodzie nadałam roboczy kryptonim OOSOM!!! – gdyż – ni mniej ni więcej – tak właśnie zamierzam wyglądać po jego wdrożeniu, zastosowaniu i zakończeniu. System …

6 komentarzy

w ramach auto-wylaszczania unikam reklamowania, promowania i namawiania

żeby wszystko było jasne:              owszem, pracuję w reklamie (jestem copywriterką), ale mój blog w żaden sposób nie jest powiązany z moją pracą zawodową  nie reklamuję na blogu produktów i usług moich pracodawców, zleceniodawców czy klientów agencji reklamowych, dla których pracuję  nie jestem w żaden sposób …

12 komentarzy

oogie boogie – oogie boogie, Zazie pije wyciąg z papugi

po pierwsze – ustalmy fakty:   po drugie: ci, którzy mnie znają – wiedzą, że jestem hardkorem i półśrodki na mnie nie działają. oraz że potrzebuję czegoś mega. dopiero wtedy jestem w stanie dotrzeć do swojego wewnętrznego super i pobudzić głęboko ukryte ekstra. oraz ekstremum. w bonusie.   nie wdając …

15 komentarzy

chcę być blogerką trendsetterką!

kochani, przemyślałam sprawę. tak dłużej nie może być! ja muszę iść z czasem, z postępem, z osiągnięciami. jestem nowoczesną, wyzwoloną kobietą. uprawiam seks w wielkim mieście, smaruję sie balsamem do ciała i myje zęby. ja się nawet już odchudzam! a ten blog nie nadąża. on się zatrzymał w rozwoju. on …

107 komentarzy

projekt: odchudzam się – dzień 5

czyli wpierniczam o 23.40 ser żółty i gorgonzolę, popijając czerwonym winem. nie chcecie wiedzieć, co było wcześniej. a ja nie chcę pamiętać. zwłaszcza, że mam kulminację PMS’u i w wyobraźni rzucam nożami.   ps. postanowiłam motywować się i przestraszać prawdziwie ohydnymi obrazkami: ta wizja jest tak obrzydliwa, że aż robi …

7 komentarzy

projekt: odchudzam się – dzień 4

mopsia inauguracja sezonu na Polu Mokotowskim. latte na podwójnym espresso, pięć Lolkowych frytek podkradzionych Syd, grillowana pierś kurczaka z surówkami.   potem pracowa impreza i… jakieś czipsy, ananas, martini z tonikiem. nienawidzę świata. nienawidzę siebie.     Dołącz do Zazie na Facebooku!   więcej na: http://zazie.com.pl/odchudzanie/   Please enable JavaScript …

2 komentarze

projekt: odchudzam się – dzień 3

odchudzanie organizmu zaatakowanego przez klątwy, mikroby i uczonych nigdy nie jest łatwe. ból gardła rywalizuje z bólem istnienia, a gorączka z depresją i siódmymi potami. poranek zaczęłam kawą z mlekiem sojowym. gdy pierwszy szok minął, zajrzałam do lodówki – i wtedy właśnie uświadomiłam sobie, że dieta oznacza metodyczne podejście do …

25 komentarzy

projekt: odchudzam się – dzień 2

zgodnie z zaleceniem dramaturgicznym Czechowa: wisząca na ścianie w pierwszym akcie strzelba – w trzecim musi wystrzelić. i na tym mogłabym tę notkę zakończyć, dodając jedynie, że Syd przytargała wczoraj do domu słoik masła orzechowego. nie pytajcie mnie, kto dziś ów słoik opędzlował do czysta.   a zabrałam się do …

30 komentarzy

Porażka, miło mi…

zjadłszy w pracy trzy cykorie, paprykę czerwoną sztuk jeden oraz miseczkę ryżu basmati, wypiwszy kawę oraz febrisan [dziękuję Ci, Magdusia :*]- przyszłam do domu i… RROARR!!! wpierniczyłam porcję maślanego gingerchickena oraz dwa talerze zupy tajskiej. hell yeah!!! moje drugie imię to Porażka. pam pa ram pam! a następnie umęczona gorączką …

31 komentarzy

projekt: odchudzam się [wersja Beta 0.3.2012.] – dzień 1

słowo się rzekło – prosiaczek u płota. mam na imię Olga. skończyłam 33 lata i 6 miesięcy. jestem copywriterką – pracuję, siedząc na tyłku i pijąc kawę. na oko jestem zdrowa. leczę się na ADHD. grupa krwi O rh+ , mięsożerna. alergia pokarmowa na:  jabłka, czereśnie, kiwi, brzoskiwinie, nektarynki, orzechy, …

33 komentarze

niesmak pozostał

Astrid prosi mnie o dzióbek do zdjęcia, więc formuję ów dzióbek z mojej napompowanej otyłością twarzy. i jest mi tak bardzo źle, och, jak bardzo źle.  naprawdę. nie wiem, jak napisać, by zabrzmiało tak serio, jak powinno. to niby bzdura, ale przytycie 15 kilogramów w ciągu zaledwie 2 lat to jest …

47 komentarzy

fat bottomed girl

stało się. bociany wystartowały z Czarnego Lądu ku polskim strzechom, bursztynowym świerzopom i dzięcielinie-pale. słowo się rzekło i nim bocian wiosenny u płota – ja znów będę piękna, wiotka i jeszcze bardziej powabna niż zazwyczaj. innymi słowy – odchudzam się. serio. dotychczas oszukiwałam, ale teraz mówię prawdę.   w niedzielę …

27 komentarzy