kółko i krzyżyk.

przed wyjściem do pracy próbuję się skupić, zmotywować i zebrać w sobie. przede mną rozbabrany tekst, którego nijak nie mogę dokończyć, dopisać, zamknąć. to znaczy – niby mogę. intelektualnie mogę, ale mentalnie nie bardzo. po raz kolejny okazuje się, że o wszystkim decydują moje emocjonalne wyziewy. „nie będę dla ciebie pisać, bo cię nie...

o tempora.

jest piąta rano. znów nie śpię. znów mną miota. dlaczego nad ranem przychodzą najlepsze pomysły, błyskotliwe porównania, dźwięczne rymy czy najcelniejsze riposty (przeterminowane zaledwie o 2 dni i kilka godzin)? no dlaczego, pytam się grzecznie? czasem mam wrażenie, że jestem niejako „przesunięta” o cały interwał czasu i gdyby tylko udało mi sie znów wskoczyć...

powtórka z rozrywki

mój organizm po raz kolejny dał mi bolesną nauczkę, przypominając tym samym, że wymaga specjalnego traktowania jak jakiś ratlerek francuski czy inny pudel salonowy. a może to ja przesadzam i wciąż nie chcę zrozumieć, że nie jestem czołgiem? bo może to logiczne, że po 20 miligramach lekarstwa-zwalającego-z-nóg nie powinno się żłopać białego wina? może...

Scroll to top