jesień w breslau.

czar studenckiego mieszkania. po mokrym bruku w jesienną noc. widzę cię przez szklaną taflę. jakby cię nigdy nie było. nieme ryby po dwóch stronach dźwiękoszczelnej szyby. dobra energia. ciepłe intencje. stałość uczuć. Trawo, trawo do kolan Podnieś mi się do czoła Żeby myślom nie było Ani mnie ani pola skupienie w Spinaczu wilczy apetyt...

leśnie i nadmorsko

Ziewacz Leśny Niepospolity las jaki jest – każdy widzi. drzewa, liście, takie tam różne… chujnia z grzybnią. albo na odwrót. jak kto woli. pajęczak z antypodów. – a może se poszukam tej jesieni…? – o, mam! jest! pacz, mama! jesień! – Lelo, chodź do ciotki! ciotka prosi ładnie! – no ide, ide… czekaj, ciotka…...

jesień nad morzem

– ej, gdzie jedziemy? – no właśnie… gdzie jedziemy, bo ja spałam, psze pani… nad morze. na plażę. wyszumieć się. na wydmie. taras widokowy pomiędzy konarami drzew. Lelo w pozie mistrza zen nad gładką taflą morza. marszczenie. kamienie. szum usypia. szszszszszsz……………… śśśśśśśpiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii……………… pssssssiiiiiiiiiiiiiiii………… zatoka. prawie wiklinowa. słodka woda dla lądowych – pardon! – szczurów...

pani po 30-tce.

nieogarnięta jest. śpi. opowiada historie. spóźnia się. zagapia. odpływa. rysuje w myślach stwory. sądzi, że jest wyjątkowa, choć ma przeczucie, że to raczej nieprawda. ale co tam. pani podgrzewa mieszkanie piekarnikiem i szyje ręcznie drzwi do szafy. obawia się, że jest za gruba i pewnie ma cellulit. chciałaby ciasteczko. i czekoladkę. pani dostała krem...

Scroll to top