och, vita bella!

życie płynie nam łagodnie rzadką wytrawną kupą i słomkowym moczem o delikatnym aromacie południowych zbocz.
zdążyłam już zapomnieć, że taki mały szczeniak jest prawdziwą przetwórnią spożywczą i tłucze na akord,
wyrabiając w dwie godziny 600% dziennej normy dorosłego psa. ile by mu nie dać, tyle zje, a jeszcze więcej wydali. hej-ho!
piorę kocyki i posłanka po 3 razy dziennie, suszę na kaloryferach, ale zaprawdę powiadam wam, młode matki – to nie wystacza.
ten mały fekalny stachanowiec i tak przegoni was w wyścigu do ostatniej suchej nitki psiego legowiska.
jedynym sukcesem ostatnich dni jest wyeksmitowanie psów z łóżka. tym samym Kumokowi oberwało się za niewinność,
ale cóż – mopsie stado i odpowiedzialność zbiorowa wzajemnie się warunkują. sikanie na kołdrę to jest too much.
początkowo próbowałyśmy jeszcze opcji z folią pokrywającą szczelnie materac, ale jej szelest przy każdym najmniejszym ruchu
oraz wysokie ryzyko “duszenia pod przykryciem” – z lekka osłabił naszą gotowość do kompromisu.
czarę goryczy przelała jednak kupa pracowicie wsmarowana przez Miszura w kołdrę. hopsa-sa!
po gruntownym wygotowaniu kołder, poszewek i reszty łóżkowego majdanu, obmyślałam drogę wyjścia z tej gównianej sytuacji.
aż w końcu wpadłam na genialny w swej perwersji pomysł obłożenia kołder… folią!
i dopiero w stanie zafoliowanym powleczenia ich dla niepoznaki tradycyjną poszewką.
przez chwilę naprawdę czułam moc. do momentu, kiedy głupie skojarzenie rozbiło mój misterny koncept.
hello, dexter morgan! :>
o nie – pomyslałam sobie – niedoczekanie wasze, psiakrew cholera. au-revoir mi z łóżka, ale już!!!
nie dam się hermetycznie zafoliować za życia!
no i tak. ogary poszły w las, psy na swoje posłanie, a materac został zagrodzony dwumetrową drewnianą płytą
w kolorze podsmażanej bejcowanej pomarańczy. och, znowu mamy własne łóżko…
i koncert życzeń na szczęnięcy sopran koloraturowy o 4.00.
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
trackback

2integration

Fan

Naprawdę super blog! Pozdrawiam! :3

[…] i tak oto Kumok z Miszurem wdeptują nas regularnie w materac, mierzwią pościel, wycierając o nią stopki, rączki, buźki i pupki, a w bonusie potrafią się jeszcze zsikać i porzygać. och, Miszur w czasach swej szczenięcej świetności potrafiła się nawet do łóżka…- excusez le mot – zesrać! {TUTAJ – klik!} […]

Scroll to top
3
0
Would love your thoughts, please comment.x