662 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta

wiadomo nie od dziś, że ze sportem jestem za pan brat. skaczę o tyczce, gram w bierki,
kręcę podwójne axle i tulupy oraz inne takie w zależności od nastroju.
chcąc sprostać moim wybujałym sportowym ambicjom, syd zabierze mnie w lutym do włoch,
żebym mogła sobie nieco poszusować na wysokościach. ale ten… no… stwierdziłyśmy wspólnie,
że zanim zacznę podbijać europejskie stoki i kurorty, może jednak warto się najpierw
nauczyć na tych nartach czy coś… zaprawę jakąś zrobić przed tą alpejską spartakiadą.

długo zastanawiałysmy się, który z rozlicznych mazowieckich stoków narciarskich
zachwycić moim kunsztem ślizgowym. okazało się jednak, że mazowsze jest równiną (sic!) –
z wyjątkiem w postaci górki szczęśliwickiej – no szok!

pojechałyśmy więc ze znajomymi aż za Puławy – do Parchatki.
czyli połowa drogi do Włoch.
ale co tam, raz się żyje!

pierwszy przystanek zaliczyliśmy dosyć szybko…

stok narciarski w Parchatce

 

w dosłownym tego słowa znaczeniu.

 

stok narciarski w Parchatce

Sobienie Kiełczewskie to ważny węzeł komunikacyjny – co zresztą widać. zapytacie pewnie – co nas sprowadziło do tej malowniczej osady?

stok narciarski w Parchatce

GUMA, panie!!! GUMA!!! czujecie to? :D

stok narciarski w Parchatce

– Nie wiem jak wy, ale mi taka górka wystarczy… Paaatrzcieee jak zjeżdzaaaaam na poboooczeee!

stok narciarski w Parchatce

droga donikąd. koniec zabudowań. a koło zapasowe mamy?

stok narciarski w Parchatce

– Macie miskę z wodą, bo już nie wiem, które dobre a które dziurawe… eee…?

stok narciarski w Parchatce

za moimi plecami trwają właśnie zawody w zmienianiu koła na czas. ja zaś postanawiam rozejrzeć się po okolicy… – znajduję wyraźnie ludzkie ślady: jest Żubr – jest impreza i łódka Bols na wzburzonych falach

stok narciarski w Parchatce

Leżajsk leży, a po Soplicy został tylko Sopel…

stok narciarski w Parchatce

od aperitifów przejdźmy do konkretów – danie główne: wódeczka z towarzyszeniem zamarzniętych ogórasków

stok narciarski w Parchatce

a o północy – wiadomo – szampańskoje! ;)

stok narciarski w Parchatce

i kefirek na noworoczny poranek

stok narciarski w Parchatce

tymczasem zawody dobiegły końca – 12 minut, psze państwa!

stok narciarski w Parchatce

docieramy do Parchatki z godzinnym opóźnieniem i wpadamy wprost w oko ludzkiego cyklonu…

no nic – myślę sobie – jak dawać popis, to przed pełną salą…

stok narciarski w Parchatce

przedsmak spektakularnego sukcesu poczułam już w momencie wbicia się i zakleszczenia w butach narciarskich –

nogi niemal do kolan uwięzione w „wiadrze z betonem” przyprawiły mnie o lekka klaustrofobię
i nerwowe, acz bezskuteczne próby poruszania paluszkami. nic z tego. byłam uwięziona!
dociekliwi złośliwcy pewnie zaraz zaczną pytać, czy kiedykolwiek miałam jakiekolwiek doświadczenia z nartami.
oczywiście, że miałam! w wieku lat pięciu szusowałam po stokach Krynicy Górskiej
na nie byle jakim sprzęcie wyczynowym. więc uprasza się o szacunek!
no więc – żywcem zamurowana w tych betonowych butach – wpięłam się w narty.
i ziuuuuuuuuuuuuuuu…. popisowy szpagat na dzień dobry dla pana Marka –
naszego przesympatycznego instruktora, którego niniejszym pozdrawiam i przepraszam,
za wszystko, co mu uczyniłam tego feralnego popołudnia…
– Witam Was, moi drodzy… Na imię mam Marek i będę dzisiaj Waszym instruktorem…
Najpierw wolniutko przemieścimy się w kierunku stoku… Noga za nogą suniemy… JEB!!!  o pani Olga… no cóż, wstajemy… Dobrze, dobrze…. JEB!!! Pani Olgo, proszę dać mi rękę… Boli ręka, ale nie złamana, prawda? O już w pionie… proszę nic nie robić, ja panią zaciągnę na stok… JEB!!! ale prosiłem nic nie robić,

tylko stać… ja jestem koniem pociągowym… spokojnie… JEB!!!stok narciarski w Parchatce

kiedy doooo-szuuuu-soooo-waaaa-liiiii-śmyyyyyy pod stok – byłam już cała czerwona, spocona, załamana i wkurwiona.

ale nic to, kurwa.
– A teraz poznamy podstawową pozycję narciarską… Jest to pozycja płużna. Rozsuwamy pięty, przenosimy ciężar ciała na… JEB!!! o… pani Olgo, ale co się teraz stało? jakim cudem? wstajemy… wstajemy… o już, już prawie… JEB!!! pani Olgo, ale przecież mówiłem… no dobrze, teraz spróbujemy podejść na stok… boczkiem boczkiem… krawędziujemy narty… JEB!!! no pani Olgo??!!
stok narciarski w Parchatcenie minął kwadrans tej całej pieprzonej nauki STANIA na nartach, a pani Olga już sześćset razy

obiła sobie nerki, łokcie, dupę i cztery razy złamała nadgarstek, zaś w myślach popełniła seppuku ze wstydu.

– pani Olgo, nie załamywać się… wstajemy! podać mi rączkę, jak do krakowiaczka… ja podciągnę… JEB!!
pani Olgo, mówiłem bokiem! bokiem, na boga, a nie po skosie… JEB!!! proszę się zatrzymać… JEB!!!
pani Olgo, bo spadniemy razem… paaaniii Ooolgooo… JEB!!! JEB!!!

stok narciarski w Parchatce

się nanszusowałam jak diabli.
nie wiem, co jest ze mną nie tak. nie potrafię wykonać najprostszej komendy
typu: „stój prosto i się nie chybocz, kurwa!”
pieprzę narty. będę jeździć na snowboardzie!
to cześć!
komentarze ze starego bloga zazie-dans-le-metro.blog.pl

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

5 Comments

  1. […] pomyślcie sobie o najbardziej żenujących sportowych failach (łącznie z jazdą na nartach – TU!) a powiem wam, że już ich dokonałam, stając się pośmiewiskiem dzieciaków na boisku, obiektem […]

    Odpowiedz
  2. […] nie jestem w stanie nauczyć się tej osobliwej dyscypliny [no za cholerę – klik!], więc sami rozumiecie, że nie spieszy mi się do ośnieżonych stoków. niemniej – nasze […]

    Odpowiedz
  3. Patrycja Leśniewska13 kwietnia 2013

    pani olgo, wyje ze smiechu! normalnie poplakalam sie ;) pat

    Odpowiedz
  4. […] na nartach, wprawiając w zachwyt pół stoku i cała kadrę instruktorską – możecie poczytać  TUTAJ [klik!], a o tym jak 2 lata temu podbijaliśmy włoskie kurorty zimowe, zadając szyku lansem, elegancją i […]

    Odpowiedz
  5. […] na nartach, wprawiając w zachwyt pół stoku i cała kadrę instruktorską – możecie poczytać  TUTAJ [klik!], a o tym jak 2 lata temu podbijaliśmy włoskie kurorty zimowe, zadając szyku lansem, elegancją i […]

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top