summertime sadness, czyli: koniec balu, panno lalu

pociemniało. zagrzmiało. obwieściło wszem i wobec koniec lata. oto apokalipsa i wygnanie z raju. nie chcę tak bardzo, że gotowa jestem iść w tę burzę jesienną i własnym ciałem powstrzymać jej napór.     koniec balu, panno lalu. księżniczka pojechała do pałacu i dostała jeszcze większej depresji. ot, paradoks jednostki chorobowej F33.1    ...

słoneczne pocztówki z Wiechlic

malownicza okolica, fotogeniczny pałac, przepyszne jedzenie – wszystko prawda. ale w Wiechlicach i tak najfajniejsi są ludzie: tutaj naprawdę przyjaciele naszych przyjaciół są naszymi przyjaciółmi. jest cudownie rodzinnie :)))     dzieci, mopsy, dorośli i mniej dorośli ;)     W jak Wielki Wakacyjny Wypoczyn Wiechlicki     a teraz wchodzi Quentin – (prawie)...

mopsy pałacowe – kulfony salonowe – wiechlickie infantki – pokraczne sawantki

stare porzekadło głosi, że życie bez mopsa jest możliwe, aczkolwiek zupełnie pozbawione sensu. wakacje tym bardziej. nie wyobrażam sobie relaksu, odpoczynku i wakacyjnej formy życia bez naszych czworonożnych parówek. co prawda auto-podróżowanie z mopsami przez pół Polski to wyzwanie dla zuchwałych (kupa, siku, gorąco, za zimno, piiić! nie, nie będę pić! maaamaaa! zgiełk, kocikwik...

gdzie jestem, kiedy mnie nie ma?

switch-off. wyłączyłam wszystko, spakowałam manatki i pojechałam w cholerę. hen, daleko na zachód! z Sydem, Czmudą, Quentinem i mopsami. chłonąć krajobraz. czerpać energię. niespiesznie. zwyczajnie. najprościej jak się da.     niebo. drzewa. trawa. komary. chmury. mgły nad polami.     ja nie wiem, co takiego jest w tym miejscu. może trzydziesty trzeci czakram Ziemi,...

Scroll to top