FAQ

WordPress w telefonie złagodził nieco moją awersję do pisania. Biały pusty ekran notebooka ostatnio kojarzył mi się już tylko z dokuczliwym przymusem napisania tekstu, najlepiej dobrego tekstu, bo do takich przwyczaiłam moich klientów. Teraz jest inaczej. Od słów oddziela mnie Mariański Rów i mur z żelazobetonu, w który wstydliwie drapię obgryzionym z nerwów paznokciem....

remont trwa. co więcej – remont się przedłuża.

to bardzo w moim stylu. do tego stopnia, że blog obrzydł mi już do reszty. z obawy, by nie zakończyło się to jakąś trwałą rozpierduchą w html, php i css – postanowiłam, że włączę go póki co w trybie awaryjnym: bez podstron, migających ozdobniczków, podświetlanego kursora, animowanych bannerków, generatora złotych myśli oraz emitera uogólnionej szczęśliwości....

last day before the world ends

przestałam już liczyć niewykorzystane szanse, zmarnowane okazje, złamane słowa, niedotrzymane obietnice, dawno przeterminowane dedlajny oraz inne zaprzepaszczone możliwości. czas przecieka mi przez palce, a przestrzeń ciężko zastyga wokół. wszyscy już pobiegli, tylko ja zagapiłam się i zostałam. tam, w tym szarym i cichym bocznym pokoju z dzieciństwa, którego okna wychodzą na ścianę sąsiedniego budynku....

ground control to major Tom

każdego dnia powinnam być gotowa do wyjścia na powierzchnię i brodzenia w rzeczywistości. bez żadnego punktu podparcia, falując w nieważkości, z przesuniętym punktem ciężkości w stronę nieokreśloności. przeraża mnie to na tyle, by zawczasu zaniechać wszystkich ruchów. i czekać. czekać, co nastąpi. siedzę ze skrzyżowanymi na piersiach rękami, patrzę na przelatujące przez moje niebo...

powiewy i zaniepokojenia.

lekko i nieznacznie powiało wczoraj wiosną. wraz z niepokojem. gdyż wiosna jest jasna i prześwitująca, niczego się przed nią nie ukryje. a ja wciąż wolę się schować w ciemnych zakamarkach zimy. ryć sobie tajne korytarze pod powierzchnią szarych poranków i stukotać skrycie pod przykryciem popołudniowych ciemności. więc z ulgą powitałam dzisiejsze za-śnieże-nie. choć w...

składnia. zapadnia.

Był zezowaty, nie wiodło mu się, zmarniał. Znając przyczyny, wcale nie ubolewał. Od czasu kiedy na pożegnanie z niechęcią zatrzasnął odrzwia wysokiej uczelni, która w niczym nie zaspokoiła jego wewnętrznej udręki, pozbył się wszelkich rojeń o świetnej przyszłości i urągając życzliwym przepowiedniom najbliższych i znajomych, utknął w samym sobie, skrzętnie zajęty porządkowaniem cennego zbioru:...

usta pełne wody. pięści pełne ostrych wyrazów.

nie rozumiem, po prostu nie rozumiem, jak można dziwić się, że w odpowiedzi na pokrętne tłumaczenia, wykluczające się wersje zdarzeń, niejasne intencje, nieskrywaną złość i uogólnioną niechęć oraz wielokrotne powtarzane sugestie na temat mojej rzekomej niepoczytalności, chorobowo zaburzonej percepcji, tudzież omamów słuchowych – mam czelność odpowiedzieć ostrym słowem pisanym, bezpośrednio skierowanym. otóż czelność mam....

Drogi Polaku, daj nam żyć

parcie na szkło mamy takie…  jak rasowe glonojady ;)   otwierasz człowieku weekendową wyborczą, a tam… te dwie! przyssane do prawej szpalty: zdjęcia z kampanii „W związku z miłością” zostały wykorzystane do zilustrowania wywiadu Doroty Wodeckiej z prof. Wiesławem Łukaszewskim. wywiadu wyważonego, przemyślanego i bardzo, bardzo mądrego.| przeczytajcie koniecznie!   * * * „W...

forgive/forget. keep calm and go fuck yourself

ależ jestem biedna i bezdennie głupia. ależ mam zadrę w serduszku, kolec w paluszku i otwarty parasol w dupce. ależ sobie znalazłam powód do rozmyślań, roztrząsań i analiz. ależ to wszystko jest puste, pozorne i niewarte uwagi. racja. święte słowa, mario. czynię to i niniejszym postanawiam zaniechać wszelkich szkodliwych czynności myślowych. po prostu: życie...

Scroll to top