higiena gałki ocznej

jest bardzo, bardzo ważna. naprawdę. zwłaszcza jeśli używamy tuszu do rzęs i eyelinera, którym rysujemy sobie kocie oczy, kreskę kleopatry oraz inne esy-floresy. w celu właściwej higieny gałki ocznej codziennie używajmy płynu micelarnego, a raz na jakiś czas – własnych łez. obficie, nie żałujmy ich sobie. są za darmo. ciecz łzowa jest substancją nawilżającą,...

życie i śmierć Ciasteczkowego Potwora

kilka dni temu powiedziałam sobie, że żadne jedzenie nie jest warte cierpienia, jakie przeżywam od wielu miesięcy w związku ze swoją dramatycznie rosnącą wagą. i tak jak trzeźwiejący alkoholicy proszą w zaprzyjaźnionym barze, by pod żadnym pozorem nie sprzedawać im alkoholu – tak ja niniejszym proszę was na wszystko, Dziewczyny Posłańcowe, abyście nigdy i...

work in progress

nie dość, że na lalki Blythe jestem w stanie wydać każdą ilość pieniędzy (których przeważnie nie mam), to jeszcze z rozkoszą i uporem maniaka dokonuję na mych „drogocennych” blajtkach brutalnych zabiegów chirurgii plastycznej, transplantologii stosowanej oraz demiurgii dla początkujących, zaawansowanych i niepoczytalnych. po co? – zapytacie. dla przyjemności. sobie a muzom. ot, sztuka dla...

sir psycho sexy & beautiful boys

ponieważ w głębi mojego czarnego serduszka nadal kocham anthony’ego kiedisa miłością gorącą, namiętną i obsesyjną, uważam za najseksowniejszego gościa na świecie oraz “jak dorosnę, to się z nim ożenię” – pielęgnuję czule tę moją słabość i raz na jakiś czas robię sobie dzień z red hot chili peppers. oto właśnie dzień ów nastał. no chyba...

je! je! je! la la la la la la!

dzisiaj potrzebuję pozytywnego wsparcia. chętnie nadstawię tyłek do motywacyjnego kopniaka na rozpęd. zaspałam, oniemiałam, zerwałam się. no i sama nie wiem. to znaczy wiem, dokładnie wiem, co powinnam i co miałam robić. czas leci, napięcie rośnie, a ja kręcę się w kółko. chce mi się tańczyć, ale nakurwia mnie prawa stopa. w taki dzień...

nie dla idiotki byle półśrodki

strzelaj albo giń. kochaj albo spierdalaj. wszystko albo nic. smutek i euforia. udręka i ekstaza. stupor i gonitwa myśli. gra na wielu bębenkach i operowanie skrajnościami to moja specjalność. nie rozumiem, dlaczego myśląc o innych, potrafię się wczuć w sto tysięcy odcieni szarości i emocjonalnych stanów pośrednich, natomiast samą siebie postrzegam wyłącznie w czerni...

szał łowienia motyli

to było w czasach, gdy świeciło nad nami słońce, a gorące powietrze fantastycznie falowało przed naszymi zmęczonymi oczami… Był tam wielki, zdziczały stary ogród. Wysokie grusze, rozłożyste jabłonie rosły tu z rzadka potężnymi grupami, obsypane srebrnym szelestem, kipiącą siatką białawych połysków. Bujna, zmieszana, nie koszona trawa pokrywała puszystym...

Scroll to top