szał łowienia motyli

to było w czasach, gdy świeciło nad nami słońce, a gorące powietrze fantastycznie falowało przed naszymi zmęczonymi oczami…

lalka Pullip Ddalgi doll mori style Janinka by Zazie

[Bruno Schulz, Pan, w: Sklepy cynamonowe]

Był tam wielki, zdziczały stary ogród. Wysokie grusze, rozłożyste jabłonie rosły tu z rzadka potężnymi grupami, obsypane srebrnym szelestem,
kipiącą siatką białawych połysków. Bujna, zmieszana, nie koszona trawa pokrywała puszystym kożuchem falisty teren.

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_02

Były tam zwykłe, trawiaste źdźbła łąkowe z pierzastymi kitami kłosów; były delikatne filigrany
dzikich pietruszek i marchwi; pomarszczone i szorstkie listki bluszczyków i ślepych pokrzyw, pachnące miętą;
łykowate, błyszczące babki, nakrapiane rdzą, wystrzelające kiśćmi grubej, czerwonej kaszy.
Wszystko to, splątane i puszyste, przepojone było łagodnym powietrzem, podbite błękitnym wiatrem i napuszczone niebem.

 

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_03

Gdy się leżało w trawie, było się przykrytym całą błękitną geografią obłoków i płynących kontynentów,
oddychało się całą rozległą mapą niebios. 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_04

 Od tego obcowania z powietrzem liście i pędy pokryły się delikatnymi włoskami, 
miękkim nalotem puchu, szorstką szczeciną haczków, jak gdyby dla chwytania i zatrzymywania przepływów tlenu. 

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_05

Ten nalot delikatny i białawy spokrewniał liście z atmosferą, dawał im srebrzysty, szary połysk fal powietrznych, 
cienistych zadumań między dwoma błyskami słońca.

 

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_06

Ogród był rozległy i rozgałęziony kilku odnogami i miał różne strefy i klimaty. W jednej stronie był otwarty, pełen mleka niebios i powietrza, 
i tam podścielał niebu co najmiększą, najdelikatniejszą, najpuszystszą zieleń.

 

 

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_07

Ale w miarę jak opadał w głąb długiej odnogi i zanurzał się w cień między tylną ścianę opuszczonej fabryki wody sodowej, 
wyraźnie pochmurniał, stawał się opryskliwy i niedbały, zapuszczał się dziko i niechlujnie, srożył się pokrzywami, 
zjeżał bodiakami, parszywiał chwastem wszelkim, aż w samym końcu między ścianami, 
w szerokiej prostokątnej zatoce tracił wszelką miarę i wpadał w szał.

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_08

 

pullip_ddalgi_janinka_zazie_09

O tej godzinie opanowywał mnie szał łowienia motyli, pasja ścigania tych migocących plamek, tych błędnych, białych płatków,
trzęsących się w rozognionym powietrzu niedołężnym gzygzakiem. I zdarzyło się wówczas, że któraś z tych jaskrawych plamek
rozpadła się w locie na dwie, potem na trzy – i ten drgający, oślepiająco biały trójpunkt wiódł mnie,
jak błędny ognik, przez szał bodiaków, palących się w słońcu.

[Bruno Schulz, Pan, w: Sklepy cynamonowe]

 

 

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

5 Comments

  1. silver violet18 października 2013

    Ta laleczka jest prześliczna! Aż sama zapragnęłam takiej – cena zaporowa, ale może uzbieram :) W ogóle widzę, że masz fascynujące hobby. Chciałam kiedyś zrobić sobie taki prawdziwy domek dla lalek, ale nie wiedziałam, jak się do tego zabrać – teraz mam motywację :)

    Odpowiedz
  2. Olga Zazie PL22 września 2013

    takie miałyśmy plany, żeby do Glasgow zawitać, ale niestety brak kasy nas dobił ostatecznie :(((

    Odpowiedz
  3. An Ko21 września 2013

    hej Zazie wpadasz na BlytheCon UK 2013?

    Odpowiedz
    1. zazie.com.pl22 września 2013

      takie miałyśmy plany, żeby do Glasgow zawitać, ale niestety brak kasy nas dobił ostatecznie :(((

      Odpowiedz
      1. Anonim23 września 2013

        szkoda, mialam nadzieje ze bedzie ktos ‚znajomy’ :) no nic przesle relacje:)

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top