przeszkoda to moja głowa

bilans moich ostatnich działań to trzy rozgrzebane scenariusze, jakieś skrawki tekstów, dwie rozjebane w proszek książeczki, zatrzęsienie pomysłów, kilka rozpoczętych dioram lalkowych i rodzina Burkhardtów w kawałkach. nie wiem, w co włożyć ręce. i nie wiem, czy moje wkładanie rąk w cokolwiek ma sens.

I_dont_like_myself

nie wiem też, jak odzyskać wiarę w siebie, bo chyba nigdy nie posiadałam jej w nadmiarze. zawsze towarzyszyło mi poczucie: “a może się uda…?”. i się jakoś udawało. zdać maturę, kolejne egzaminy na studiach, obronić magisterkę, wygrywać konkursy literackie, znajdować kolejne prace, pisać i wydawać książki dla dzieci, być copywriterką i zarabiać całkiem niezłe pieniądze, prowadzić własną firmę i podejmować jakieś tam życiowe wyzwania, spotykać się z ludźmi, mówić pełnym głosem.

no ale po tylu latach coś się stało.
i się przestało. oraz zesrało.

po kolejnej wielomiesięcznej depresji wyrzuciło mnie na brzeg całkiem nagą, bezbronną i pozbawioną wszystkiego, co do tej pory napędzało moje życie. zamiast mózgu mam w głowie miękką galaretowatą meduzę, zamiast kręgosłupa trzyma mnie odśrodkowo kruchy es-flores konika morskiego. reszta mojego ustroju przypomina pantofelka.
generalnie opadam na dno, lekko i bezwładnie…

Grażynka radzi, że moją – jak to określa – “pojebaną psychę” ukoiłaby na pewno jazda konna albo (o bogowie!) delfinoterapia. ja jej mówię, że Grażynka, ja mam alergię na końską sierść i siki, a pływanie z delfinami to owszem, ale chyba tylko w filmach Disneya. i że – jak dla mnie – to jest zbyteczny luksus. ja potrzebują po prostu, jakby to ująć… budzącego grozę zarządcę pańszczyźnianego folwarku, który by mnie wywlekał za kudły z czworaków i dla kurażu smagał batem, ilekroć próbowałabym chować się przed światem. w te pędy odzyskałabym niewzruszoną wiarę w siebie, a obmyślając plan ucieczki lub powstanie Spartakusa wykazałabym się nadludzką wręcz kreatywnością, dynamizmem i ukierunkowaniem na sukces.

 

nie wiem, po prostu nie wiem.
macie jakieś sposoby na odzyskanie wiary w siebie i w sens tego, co robicie?

 

 

 

 

 


Lubisz bloga Zazie? Czerpiesz z niego wiedzę, inspirację lub rozrywkę?
Będzie mi miło, jeśli zajrzysz do mojej PRACOWNI - być może znajdziesz coś dla siebie, wspierając tym samym leczenie moich psów.
Dziękuję!

Subscribe
Powiadom o
guest
14 komentarzy
Newest
Oldest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pikachu

ja wierzę w dzielenie się http://www.energiawewnetrzn
Pozdrawiam

Ola

Mnie się wydawało, że znalazłam sposób, ale już się trochę zgrał i nie działa tak dobrze. Jest to sposób następujący: wbrew temu, co zawsze myślałam, że trzeba być tu i teraz etc., jestem obecna jakby tylko kątem,bokiem świadomości. Efekt tego jest chyba taki, że właśnie jestem pełniej, bo świat nie jest zakryty moimi mózgowymi brudami, które rodzą się wtedy, gdy się za mocno angażuję. No i nie ma takiego stresu powodującego uniki, czyli jestem efektywniejsza, bardziej aktywna. To metoda moja własna, autorska, choć pewnie mozna by ją zawrzeć w całkiem nieodkrywczym : “zdystansuj się” lub buddyjskim “Nie chwytaj się rzeczy. Płynąca żaba”. Ale dla mnie to jest jakoś odkrywcze, to że mozna być/robić z jakby przymkniętymi oczami psyche. Zazie,jesteś mi bardzo bliska i bardzo, ale to bardzo mi Ciebie (i mnie, i innych takich) żal. Zryczałam się nad tym, co piszesz o sobie, o tym braku wiary w siebie itd. To boli, że najfajniejsze osoby nie doceniają siebie. Pamiętaj, jesteś super, pełna życia (choć może czasem czujesz się pusta), zdolna, dowcipna, urocza! Czy słyszałaś o pojęciu prokrastynacja? Piszę o tym, bo u mnie to pasuje, może u Ciebie też? Nawykowe zwlekanie, że trudno zcząc lub się w ogóle nie zaczyna czegoś robić, a jak już się zacznie, to gładko i fajnie płynie. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i jak już pisałam wcześniej życzę, aby chociaż inteligencja, jeśli nie emocje, podpowiadała Ci (nie – – mówiła jasno i wprost!), gdzie są Twoje walory.

inny_glos

Standard: medytacja, terapia psychoanalityczna, witamina D, bieganie, joga, jazda na rowerze, ale nie na czas ani na spalanie kalorii, cwiczenia łącznie z ćwiczeniem dystansu do swoich mysli, dbanie o siebie, w kółko i w kółko, czyli wysypianie się i konieczny odpoczynek, mnóstwo warzyw i owoców, płatki owsiane, świadomość, że jestem tylko raz i już, odpuszczenie wszelkiej ambicji, ćwiczenie skupiania się na procesie, nie na skutku, a wszystko to ciągle i ciągle powtarzane, nie jednorazowo czy jednomiesięcznie, ale powoli, od dwóch lat, spokojnie, mając w dupie upadki i potknięcia. Ciągłe ćwiczenie się we współczuciu (także samej sobie) i równoczesnym olewaniu opinii cżłowieczych (także swojej). No i tak banalnie się czuję teraz: życie jest przepiękne, bo jest, rozglądam się wokół, a tam wszystko ŻYJE, rozwija się, rośnie i umiera, i to jest wszystko nie do opisania piękne.

Anonimowo

Nie poddawać się! KOCHAĆ!!! Być z radością bycia..

Alicja Lustrzanka

…jakbyś pisała o moich zmaganiach… przez to, że tak dobitnie nazywasz te stany – ja nie muszę się wysilać… ale… chciałam napisać, że doskonale Cię rozumiem, choć powinnam raczej napisać, że identyfikuję z tym co piszesz.
Kiedyś pomagała mi książka: “Rozmowa z Bogiem” Welsha, potem zaczęłam szukać w filozofii Wschodu i medytacji, a wylądowałam z zaburzeniami dwubiegunowymi od manii po depresję… życie nam weryfikuje plany i zapędy – mnie pokazało w pewnym momencie figę.

bere

nie mam. mam wzloty i upadki (tych drugich dwa razy więcej albo 22 razy) i poczucie, że wszystko już było, a ja jestem stara.
rozgrzebuję zwykle tyle rzeczy, że zapominam, co rozgrzebałam na początku.
a Ty fantastycznie piszesz. uwielbiam Twoje zdania.

joanna

Zazula <3!!!!kochana!
ja bym se srece pokroila zeby ci lepiej bylo!
ach.
Ja myslę, ze to samo bedzie z ciebie i tu sadysta straznik nei pomoze. bo raz, ja mysle, ze jestes po prostu po przebytej baardzo ciezkiej chorobie. niemozlwe jest chyba zebys byla po niej od razu w trybie natychmiastowym. Padly ci znane i funkcjonujace mechanizmy obronne. Na razie!!!
Ale pamietaj ze jestes (moim zdaniem) rekonwalescentem. To jest bardzo cięzka choroba! To nie jest glupawa czy lenistwo!
to wroci- znajdziesz siebie na nowo(glupio brzmi), wypracujesz swoje metody i odbudujesz siebie. Pewnei inną troszkę siebei znajdziesz.( ?) Równiez prace, znajomosci i mechanizmy obronne.
Kocham cie! Zazula! jesteś sliczna madra i cudna <3
no i wiesz:) – wszyscy mamy galaretowata mase – znaczy szarą:)
aa jeszcze: jestes za inteligentna na jakies poradnikowe szity:))
sciskam!
pozdrowienia dla Syd! Niech się tez w zdrowiu trzyma kobieta.

JOAN

Cześć Zaz.
Wydaje mi się, że problem leży w dobrobycie, czyli kolokwialnie mówiąc, jest nam po prostu za dobrze.
Jak mam do wyboru poleżeć w ciepłym łóżeczku i pospać czy poczytać książkę to w 99% wybiorę to niż mycie kibelka, który zarasta brudem albo ugotowanie strawy dla ogółu :-O a potem wyrzuty sumienia, deprecha i niezadowolenie tegoż ogółu…
Ech… Próbuję siebie straszyć, wyobrażać sobie siebie w nie tak komfortowym położeniu jakie mam i czasem to pomaga. Wniosek: Też by mi się zarządca z batem przydał…. Smutne ale prawdziwe. Trudno stać z chanajem nad samym sobą!!! No bo mam siebie kochać i uderzać w siebie jednocześnie???

katarzyna

a może by ten ogół czasem kibelek umył i strawy sobie nagotował? ;-) chyba, że średnia wieku ogółu nie przekracza 6 lat…

Miś

Nie mam, przebywam obecnie w podobnym stanie, niepoprzedzonym niestety stanem z nagrodami, świetnymi pomysłami i całkiem dobrą kasą. Może mi łatwiej ? Bo była dupa i jest dupa? no ale zawsze mogę uściskać wirtualnie, co niniejszym czynię.

katarzyna

nie wiem. nie umiem. mam podobnie. ostatnio moja taktyka polegała na schowaniu się w kącie, cichym robieniu co do mnie należy i nie wymaganiu od siebie za dużo. i było dobrze. dopóki mnie nie przenieśli na inne stanowisko które ode mnie wymaga. zaciskam zęby i mówię sobie że ‘twardym trzeba być nie mientkim’. i ślizgam się po powierzchni rzeczywistości ledwie jej dotykając. a życie przecieka mi przez palce….
no i chciałam ci pomóc a tylko zaczęłam się użalać nad sobą….
może trzeba czasem odpuścić, zrobić sobie przerwę, długi urlop od wszystkiego. nie wiem, czy technicznie, finansowo i zawodowo jest to u ciebie możliwe – jeśli tak to spróbuj zrobić cobie wakacje i po prostu nic nie robić, wyjechać i o niczym nie myśleć a już na pewno nie myśleć o sobie

critical

keep busy.

MilenaKarolina

Jak znajdziesz sposób, to napisz jaki, bo mam to samo…Do tego ostatnio doszedł spadek własnej wartości do poziomu poniżej zera…

śpiąca Kulka

Nie mam sposobu, tylko zaczynam coś zupelnie od nowa wiedząc że i tak pewnie się skończy katastrofą i rozkładem. A każda osoba która we mnie wierzy będzie sobie znów pluć w brodę. Na szczęście mam na tyle dziurawą pamięć ze od razu wszystko zapomnę :p

Scroll to top
14
0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x