Talia i jej tarocista

Zadano mi następujące pytanie: Czy stara, wysłużona i „doświadczona” talia kart Tarota może całkowicie uniezależnić się od swego Tarocisty, a nawet – w skrajnych przypadkach – zacząć traktować go jako swoje „narzędzie”?

Talia: mój stary, wysłużony, doświadczony Dodal; rozkład dynamiczny 3-kartowy; wylosowane karty: rycerz kielichów, król denarów, XI Siła.

Odczyt:
W rozkładzie znalazły się dwie figury i to na pewno one są tymi dwiema ‘osobami’, o których mowa w pytaniu: król denarów to chyba talia tarota (jako że jest ‘starszy i bardziej wysłużony’), rycerz kielichów — to tarocista. Patrzą w dwóch różnych kierunkach — tzn. różne są cele, jakie im przyświecają. Jakiż jest zatem cel króla/talii? Nie ma żadnych wątpliwości: zawładnąć tarocistą, tak jak kobieta z karty Siły włada lwem. (Jak się przed tym ustrzec? Nie odwracać wzroku. Nie nadużywać trunków. Samemu być królem.)
(Ta interpretacja w żadnym wypadku nie jest niezgodna z teorią atomistyczną sierżanta Plucka: podczas kontaktu dłoni tarocisty z talią dochodzi do stałej wymiany atomów ludzkich i tarotowych. Po kilku latach intensywnego tasowania talia tarota może mieć więcej atomów ludzkich niż tarotowych i — kiedy tarocista nie patrzy — przejawiać typowo ludzkie zachowania, np. oglądać się za dziarskimi damami, jak ta z trumfa XI.)

 

 

     
↓  SKOMENTUJ PRZEZ FACEBOOKA ↓ 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Scroll to top