nauka samoobrony dla Misia Miszura

strona główna > codziennik > mopsy  > kumokmiszur > czuczu

 

 

Ostatnio pisałam Wam, że nie jest łatwo być Misiem Miszurem, a jakie jest życie z Małym Czuczu – każdy widzi:

Staramy się, aby obecność malucha jak najmniej „zaburzała” codzienną – wypracowaną przez lata – emerycką rutynę Misia Miszura.

 

 

Z drugiej jednak strony nie chcę całkowicie izolować Misia od Czuczu, bo ważne jest, żeby dziewczyny nawiązały relację

 

 

Wszystkie zabawy mające służyć „zmęczeniu szczeniaczka” bierzemy na siebie, a na Misia spadają jedynie szczeniaczkowe wyrazy miłości, które czasem przybierają formę tulenia, drapania łapkami po brzuszku w poszukiwaniu „cyca”, do którego małe mogłoby się przyssać, a czasem… nie niestety – Czuczu pragnie szarpaniny i napierdalanki.

 

O dziwo Misiu potrafi być wobec mnie i Marcina bardzo asertywna – gdy nie ma ochoty na przytulanie, dotykanie albo jakąkolwiek interakcję, po prostu wstaje i idzie sobie gdzie indziej, co oznacza w wolnym tłumaczeniu: „Łapy precz! Daj mi spokój!”

 

Niestety wobec Małego Czuczu nie jest aż tak stanowcza – i teraz nie wiemy dlaczego:

 

Czy szczeniaczkowe zaczepki i wyrazy miłości nie stanowią dla Misia problemu?

 

Czy może Misiu rozumie, że kaszojad jest mały i trzeba go akceptować?

 

No bo dzielnie znosi zaczepki, podgryzania, szarpaninkę i wręcz się temu poddaje…

 

Co tylko ośmiela Małe Czuczu do jeszcze intensywniejszej zabawy…

 

Tak czy inaczej chcemy Misia nauczyć trochę samoobrony i większej stanowczości, żeby potrafiła na purchlaka warknąć i postawić granice…

 

Pamiętam, że Kumok nie miała żadnych problemów z ustawianiem narowistych szczeniaczków – raz nawet sprowadziła małą Manię do parteru, przycisnęła całym ciałem i w krótkich żołnierskich słowach wytłumaczyła, czego sobie nie życzy…

 

A Miszurek mimo całej swojej neurotyczności, histeryczności i prawdziwie kociego „niedotykalstwa” – znosi Czuczełko z zadziwiającym spokojem…

No dobra, zaczynamy pierwszy trening pod czujnym okiem Matki Zazie. Początkowo widać, że Miszur ewidentnie nie chce napierdalanki – ale czemu nie warknie? nie szczeknie?

 

ale w drugiej części filmiku widać, że zaczyna Czuczełku oddawać ciosy bitewne

 

 

I teraz patrzcie na to, jak Czuczu z Marcinem tłuką się na fotelu, a Miszurek spokojnie leży obok. Zazwyczaj, gdy w pobliżu  dzieje się coś, na co Miszur nie ma ochoty, to ostentacyjnie wstaje i idzie do drugiego pokoju… A teraz sobie leży wyczilowana, podczas gdy 20 cm od niej wierzga sobie w najlepsze Małe Czuczu…?

 

Ośmielamy Misia Miszura do bardziej zdecydowanych ruchów:

Dawaj, Misiu! Dawaj!
PS. Misiu robi kreta, gdy jest zadowolony, więc już zgłupiałam…

 

Czy Misiu chce się bawić czy jednak ma dosyć tego kaszojada?

 

Normalnie to by zeszła z kanapy i poszła na łóżko do sypialni… Misiu tak robi, gdy ma dosyć własnej Matki.

 

Misiu, turlaj małego!

Misiu ewidentnie się ożywiła i bierze czynny udział w szczeniaczkowych zapasach

 

No ale już dosyć! Próbujemy nowej metody: Czuczło nakurwia po mieszkaniu

a Misiu drzemie sobie w klatce

 

 

strona główna > codziennik > mopsy  > kumokmiszur > czuczu

Obserwuj Mopsiki Zazie:
 
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Scroll to top
0
Would love your thoughts, please comment.x