Strona główna » Małe Czuczu jest bardzo chore
,

Małe Czuczu jest bardzo chore

Zaczęło się nagle, ni z tego ni z owego. Jednego dnia Czuczu było idealnie zdrowe, wesołe i rozbrykane, a dzień później non stop spało, nie jedząc, nie pijąc i nie chcąc chodzić na spacerze… Pomyślałam, że może boli ją brzuszek i że wystarczy ją przegłodzić, ale wieczorem w ciągu zaledwie godziny pod żuchwą Czuczu pojawiła się wielka twarda gula…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Następnego dnia po guli nie było już śladu, więc odetchnęliśmy z ulgą, myśląc, że może coś ją ugryzło… Tym bardziej, że Czuczło odzyskało swój typowy vibe Małego Krasnoludka, normalnie jadło, piło, srało i wesoło podskakiwało!

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Dwa dni później podczas porannego spaceru truchtało sobie w najlepsze…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

węszyło, dokazywało i pajacowało…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

i znów! dosłownie z minuty na minutę w tym samym miejscu pod żuchwą pojawiła się ta sama gula…

 

ale Czuczło zupełnie nic sobie z tego nie robiło…

 

zwłaszcza kiedy zobaczyło Gucia, swojego podwórkowego „narzeczonego”

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

a gula dosłownie rosła w oczach!

 

wieczorem Czuczu wyglądało już tak:

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy weterynarza, który dokładnie ją zbadał i obmacał…

 

i zawyrokował, że to węzeł chłonny i że Czuczu ma powiększone wszystkie węzły chłonne na całym ciele…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

i że to niestety wygląda jak chłoniak i mamy natychmiast skonsultować się z onkologiem!

 

cudem, dosłownie cudem! udało nam się umówić wizytę u najlepszego onkologa – dr Jagielskiego z lecznicy przy Białobrzeskiej – który zgodził się przyjąć nas poza kolejką i specjalnie przyjechał do przychodni o 7.00 rano!

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Czuczło czuło się zupełnie dobrze, a ja naczytałam się o nienowotworowym rozroście węzłów chłonnych i cały czas karmiłam się nadzieją, że w naszym przypadku chłoniak to jakiś absurd!

 

Przecież Czuczu jest taka młodziutka, nigdy nie chorowała, nigdy nie była nawet przeziębiona… No jakim cudem chłoniak?!

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

A jednak. Onkolog potraktował sprawę bardzo poważnie i od razu zrobił Czuczu biopsję ze wszystkich węzłów chłonnych, pobierając próbki także na cytometrię przepływową, która bada komórki pod względem antygenowym. Czuczu bardzo dzielnie zniosła wszystkie zabiegi, a my wróciliśmy do domu cały czas łudząc się, że to przecież nie może być chłoniak, że to na pewno coś innego, że przecież Czuczu jeszcze tydzień temu było zupełnie zdrowe, dopiero co miała robione wszystkie badania i sterylizację, przecież to małe mopsiątko to jest książkowy okaz końskiego zdrowia…

Na przemian histeryzowałam i czytałam wszystko, co tylko opublikowano w internecie na temat chłoniaków. A im więcej czytałam, tym bardziej rozpaczałam, bo wszystko to brzmiało jak najgorszy wyrok. Patrzyłam na Czuczu i nie mogłam uwierzyć. Przecież ona czuje się całkiem nieźle, jakim cudem miałaby mieć śmiertelny nowotwór???

Następnego ranka Czuczu z Marcinem dziarsko przemaszerowali długą trasę do Wujka Roda…

ale już po południu Czuczu bardzo zmarkotniało i wyraźnie osłabło,

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

a pod jej żuchwą pojawiła się jeszcze większa gula niż poprzednio!

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

była twarda, nabrzmiała i gorąca, a samo Czuczu miało temperaturę 39,8*C

 

w międzyczasie dostaliśmy wyniki biopsji i cytometrii przepływowej:
chłoniak b-komórkowy o aberrentnym fenotypie

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

następnego ranka byliśmy już u onkologa, gdzie Czuczu dostała dożylnie antybiotyk

 

onkolog zadecydował, że należy pobrać cały węzeł chłonny na histopatologię,

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

ale póki co w tym stanie Czuczu nie nadawała się na operację…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

przerażona, pokłuta, zbolała i z wysoką gorączką…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

siedzieliśmy w sali kroplówkowej, gdzie w tym samym czasie inne pieski dostawały chemioterapię

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Miszur cichutko przycupnęła z boku w swoim wózeczku…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

i tylko nasłuchiwała, jak matka Zazie ryczy, tuląc swoje małe Czuczełko

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Czuczu siedziało schowane pomiędzy nami i cierpliwie znosiło kroplówkę

 

Następnego dnia znowu pojechaliśmy na kroplówkę z antybiotykiem, gula pod żuchwą zaczęła jakby maleć, a i Czuczu czuło się wyraźnie lepiej…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Małe Czuczu w WKD było super grzeczne i rezolutne

 

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

jednak minka trochę jej zrzedła, gdy znów wylądowaliśmy w sali kroplówkowej

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

ale dzielnie przyjęła kolejną dawkę antybiotyku

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

dostała też leki przeciwgorączkowe

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

i mnóstwo innych zastrzyków

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

następnego ranka Czuczełko było tak wymęczone, że nawet nie chciało wstać na poranny spacer

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

– No i dobrze, niech sika do łóżka! – rzekł Miś Miszur

 

Ale trzeba było zabrać Czuczełko na kolejne kroplówki i zastrzyki,

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

żeby jak najszybciej ustabilizować jej stan – tak, by nadawała się do operacji…

 

Po południu Czuczełko z nowym wenflonem i bandażykiem padło nieprzytomne na kanapie…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

gorączka ponownie wzrosła…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

a Czuczu nie chciało ani jeść, ani pić, ani wychodzić na spacer…

 

cały czas spało i miało przyspieszony oddech

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

pierwszy raz widziałam Czuczu w takim stanie…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

tymczasem nabrzmiały węzeł chłonny zaczął dziwnie „mięknąć”

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

a Czuczu jakby lekko oprzytomniało

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

poiłam Czuczu strzykawką i namawiałam usilnie do jedzenia, ale patrzyło na mnie takim wzrokiem…

 

że do akcji musiał wkroczyć Tata Marcin, ale Czuczełko nawet Tacie nie dało się przekonać…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

W pewnym momencie zobaczyliśmy, że gula pod żuchwą Czuczełka… pękła i sączy się z niej jakiś różowawy płyn…

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

A im więcej go wypływało, tym Małe Czuczu odzyskiwało swe życiowe moce! (potem u onkologa dowiedzieliśmy się, że węzel chłonny po prostu nie wytrzymał ciśnienia i eksplodował razem z napiętą do granic wytrzymałości skórą)

 

Następnego ranka wyszliśmy na spacerek i Czuczu czuło się już o wiele lepiej

 

Pomimo że myliśmy jej sierść, a ranę przemywaliśmy Octeniseptem – płyn z węzła chłonnego cały czas się sączył

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

ale kto by się przejmował zafajdanym dekolcikiem, kiedy Czuczełko czuło się wyśmienicie!

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

było nawet gryzienie patyczka, którego paranoiczno-obsesyjna Matka Zazie od razu zabrała!

 

Następnego dnia mieliśmy umówioną kolejną wizytę u onkologa

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

– Taaa, jasne! Rzucaj wszystko i wieź Małego do doktora! – utyskiwał Miś Miszur

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

ale grzecznie zapakował się do swojego wózeczka i zawiózł swojego Kaszojada do Warszawy

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

oczywiście po drodze mruczał z niezadowolenia i popiardywał z oburzenia, jak to Misiu musi się poświęcać

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

No ale przecież Gumiak sam nie pojedzie, bo jest za mały!

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Gumiak musi bardzo na rączki do Mamy!

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

albo nie, lepiej do Misia do wózeczka!

 

i dalejże pajacować w wózeczku!

 

ale u onkologa znów było bardzo biedniutkie

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

zwłaszcza gdy dowiedziało się, że jest już na tyle stabilne, by mieć operację pobrania węzła chłonnego

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

problem w tym, że pierwszy wolny termin na operację było dopiero za 2 tygodnie, a przy chłoniaku liczy się każdy dzień :(

 

więc wyobraźcie sobie nasze szczęscie: jak niepyszni szliśmy już w stronę tramwaju, gdy nagle zadzwoniono z lecznicy…

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

że ze względu na stan Czuczu operacja może się odbyć jeszcze tego samego dnia, tyle że za 2 godziny!
I wiecie co? Totalne wzruszenie! Bo jeszcze nikt nigdy nie stawał na głowie tak jak lekarze z Białobrzeskiej, żeby nam to wszystko ułatwić i przyspieszyć diagnozowanie Czuczu.

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

rozsiedliśmy się więc w pobliskim parku i postanowiliśmy przeczekać w nerwach pozostały do operacji czas

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Miszurek drzemał sobie w wózeczku

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

wystawiając swą siwiuteńką kochaną buźkę

 

a Matka Zazie z nerwów i szczęścia miętosiła Małe Czuczło:

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

Marcin wspaniale opisał tę scenę rodzajową: Dama z Glizdą

 

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

i w rzeczy samej! oto moja najsłodsza, najukochańsza Glizdusia

 

tak naprawdę, to w tamtej chwili miałam ochotę zrzygać się ze strachu, ale wzrusz i poczucie, że mamy jakieś totalne szczęście i czuwają nad nami dobre duchy (i super lekarze z lecznicy na Białobrzeskiej) ostatecznie przeważylo!

tymczasem Kadłubek, nieświadomy niczego, pląsał sobie po trawie…

 

a wieczorem było już po wszystkim!

Małe Czuczu mops mopsik Zazie

węzły pobrane na histopatologię, która ma dać ostateczny wynik, z czym dokładnie walczymy i jaką chemioterapię należy zastosować na to paskudztwo, które rozgościło się w układzie limfatycznym Czuczełka…

 

I niby ja to wszystko wiem, rozumiem, coś tam czytałam i niby kumam… Ale nie dociera to do mnie. Po prostu nie dociera. Cały czas się łudzę. Łykam Xanax na zmianę z Hydroksyzyną, kulę się pod kołdrą z Czuczełkiem w objęciach i wypieram, zaprzeczam, neguję. Liczę na cud. Póki nie zobaczę wyników histopatologii, mamię się wizją, że wszystkie inne badania po prostu się myliły. Bo to niemożliwe. Przez 2,5 roku Czuczełko było najzdrowszym mopsem pod Słońcem. Nigdy nawet nie było przeziębione, ani razu nie miało nawet sraczki… To niemożliwe, żeby tak nagle zachorowało. I tak nieodwołalnie, tak bez szans. Nie wierzę, że to się dzieje.

 

 

 

KOMENTARZE

2 odpowiedzi do „Małe Czuczu jest bardzo chore”

  1. Olga, czytam i mam łzy w oczach…wiem, jakie to napięcie w środku, jaki strach. Caly czas o tym myślisz, czytasz internety, sa- jednak są pozytywne posty i cuda się zdarzają. Człowiek nie rozumie, co się dzieje. Malutkie niewinne piesiątko musi tak cierpieć. Ta cała otoczka z wenflonami, wężykami, opatrunkami. Człowiek dałby wszystko,żeby taki mały jelonek wracał do zdrowia jak najszybciej. Niedawno odszedł mój Dropsik mopsik, pierwszy dziewiczny piecho, który był moja iskierka, jak Kumok dla Ciebie( miał być rutynowy zabieg, rinoskopia noska), piecho już się nie obudził i zostawił nas tak po prostu…miał 8 lat…
    Trzymam kciuki za Wasza Lalusie, trzymam kciuki za Was, oby wszystko się dobrze ułożyło, diagnoza była dobra i będzie można będzie pieskowi pomóc.
    Ma jeszcze sporo życia przed sobą ta mała Pirdka!!!
    Pozdrowienia dla Ciebie mopsia Mamo
    😀

    1. Awatar zazie.com.pl
      zazie.com.pl

      Dorota, tak strasznie mi przykro z powodu Dropsika :((( To dla mnie niepojęte, że te piękne psie dusze, najdoskonalsze stworzenia na Ziemi, muszą tak strasznie cierpieć :( Trzymaj się, Kochana i dzięki za wsparcie! <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x