– śpiewa Kasia z Błażejem, a ja jeszcze ciaśniej owijam się kołdrą. Odkąd Czuczu zachorowała praktycznie mnie nie ma, przełączyłam się w tryb działania i przetrwania. Pracuję, jeżdżę z nią na chemię, podaję leki, robię kroplówki. Nieustannie patrzę na nią i chłonę każdy jej ruch, oddech, mruczenie, zapach. Żeby zapamiętać. Na całe życie. Oprócz tego głównie śpię, leżę, drzemię, majaczę, siedzę w bezruchu i gapię się na drzewo za oknem. Biorę duże dawki leków. Staram się nie myśleć. Nie ma przyszłości, jest tylko jedno wielkie TERAZ. Teraz Czuczu czuje się dobrze, teraz reaguje na leki, teraz idzie na spacer, teraz je, teraz śpi, teraz tuli się do mnie. Teraz JEST. Nic innego się nie liczy.
Muszę kończyć, bo zaczynam płakać.


Dodaj komentarz