Dlatego na tym blogu regularnie schodzę z poziomu półki w łazience i zaglądam tam, gdzie zwykle nie chce się zaglądać. Piszę o psychodermatologii, stresie i zdrowiu psychicznym, bo wiem z własnego doświadczenia, jak bardzo psychika potrafi demolować ciało – i odwrotnie! Nie udaję, że mnie to nie dotyczy. Od lat leczę się farmakologicznie i psychoterapeutycznie na nawracającą depresję oraz zaburzenia obsesyjno-kompulsywne (OCD). To nie jest wstydliwy przypis, tylko ważny kontekst. W dziale PSYCHE piszę o tym bez tabu, bo skóra nie istnieje w próżni, a “kojące serum” nie zastąpi leczenia, snu i regulacji układu nerwowego.
Moja cera jest też bezlitosna wobec błędów dietetycznych. Jako osoba zmagająca się z insulinoopornością, otyłością i zaburzeniami odżywiania (ED) wiem aż za dobrze, jak wygląda twarz po “przedawkowaniu cukru” albo tłuszczów trans, jak rozregulowany metabolizm wpływa na trądzik, rumień i przewlekły stan zapalny. Wahania glikemii potrafią odbić się na twarzy szybciej niż nowy krem zdąży się wchłonąć. O moich zmaganiach z wagą, relacją z jedzeniem i zdrowiem metabolicznym piszę w dziale ODCHUDZANIE – bez motywacyjnych haseł i bez udawania, że to prosta droga. Nie będę Cię tu namawiać na koktajle z jarmużu, głodówki i detoxy, medytację o świcie i bieganie po porannej rosie. Być może istnieją kobiety, które o poranku piją napar z rumianku i piszą dziennik wdzięczności, ale ja o tej porze walczę o przetrwanie i modlę się o miejsce siedzące w pociągu do pracy. Dlatego piszę o tym, jak realne życie, stres, choroby, leki, sen (albo jego brak) i zdrowie psychiczne wpływają na wygląd skóry. Oraz jak – bez cudów, bez presji i bez idealnych scenariuszy – można tym chaosem zarządzać tak, żeby jak najmniej odbijał się na twarzy. Bo zanim zapytasz, “jakie jest najlepsze serum na trądzik?”, warto czasem zapytać, w jakim stanie psychicznym i metabolicznym jest Twoje życie – bo skóra i tak odpowie pierwsza.














